Skocz do zawartości
AktywForum
Zbieraj punkty i wymieniaj na nagrody!

sprawdź punkty

Powerbank solarny .... czy to działa?


Recommended Posts

Hej :)

Temat mogłoby się wydawać - niebudowlany. Jednak być może przyda się ludzikom, którzy budują i nie mają na posesji jeszcze prądu, żeby naładować urządzenia :)

Ja szukam rozwiązań na kilkudniowy wyjazd, gdzie "dojście" do prądu będzie bardzo ograniczone, a telefon naładować w nocy trzeba, a nawet dwa  :)

Mam pytania:

  • Czy powerbank solarny to gadżet zaledwie, czy faktycznie dobrze spełnia swoje zadanie?
  • Czy jeśli położę go na kokpicie samochodu w dzień - naładuje mi się przez szybę na tyle, żeby w nocy naładował dwa telefony?

Może ktoś ma taki i podzieli się wrażeniami?

Będę wdzięczna za info :)

Link to postu

Wyczaiłam jeszcze coś innego.

Turystyczny panel solarny ... nie chcę wstawiać tu żadnych linków, żeby nie uniknąć reklamy.

Wydaje się, że to lepsze rozwiązanie. Kilka paneli na oko wielkości kartki A4 połączonych z sobą i uzbrojonych w wejście USB. Można naładować w dzień power bank, żeby w nocy naładować z niego telefon.

Dużo większa powierzchnia to też większa wydajność.

Oglądam właśnie testy na YT.

Solar na powerbanku jest zbyt mały, żeby zabezpieczył urządzenie. To juz wiem. Mata solarna bardziej.

Poczytam jednak, co inni o tym myślą - jesli ktoś chce się wypowiedzieć, będę wdzięczna :)

Szczególnie w kwestii, czy naładuje się przez szybę samochodową.

Link to postu

Czytałem co nieco, ale temat dla mnie nowy i nie sprawdzony...

 

Znalazłem takie cóś

 

Istotny jest "magazyn" prądu - tutaj żelowy akumulator - do wykorzystania w późniejszym czasie...

 

Aleeeee... w samochodzie, w pełnym słońcu, takiej "instalacji" bałbym się zostawić... To wszystko się grzeje i nie wykluczone, że wróciłbym na pogorzelisko...

 

 

Do tego małego, składanego panela, o którym wspominasz - też przydałby się jakiś spory powerbank... w dzień ładujesz co potrzeba, a nadmiar - magazynujesz...

Link to postu
51 minut temu, podczytywacz napisał:

Czytałem co nieco, ale temat dla mnie nowy i nie sprawdzony...

 

Znalazłem takie cóś

 

Istotny jest "magazyn" prądu - tutaj żelowy akumulator - do wykorzystania w późniejszym czasie...

 

Aleeeee... w samochodzie, w pełnym słońcu, takiej "instalacji" bałbym się zostawić... To wszystko się grzeje i nie wykluczone, że wróciłbym na pogorzelisko...

 

To już porządny osprzęt ;)

Ja potrzebuję tylko do naładowania smartfona :)

 

51 minut temu, podczytywacz napisał:

 

Do tego małego, składanego panela, o którym wspominasz - też przydałby się jakiś spory powerbank... w dzień ładujesz co potrzeba, a nadmiar - magazynujesz...

 

Tak - mam powerbank, tego już nie muszę kupować ;)

Ten mały składany panel - nie powinien się aż tak grzać.  Mogę położyć go jakimś kocu, a powerbank przykryć druga częścią koca .... chyba nie powinno nic wybuchnąć? :icon_eek::icon_lol:

 

Takie coś mniej więcej to jest.

 

 

 

Screenshot 2022-05-16 at 22-46-01 MATA SOLARNA ŁADOWARKA PRZENOŚNA SŁONECZNA USB.png

Link to postu

TYLKO NIE NA KOCU!

Chyba że na takim z włókna szklanego... Na którymś filmiku na YT gość, oceniający działanie tego składanego panela, zauważył, że grzeje się on i od słońca, i od "pracy"... Nie wiadomo jaka ma wytrzymałość na temperaturę - kiedy się zapali panel, czy coś w jego okolicy... Musi być jakieś chłodzenie, wentylacja...

Słyszałaś o pożarach dachów pod instalacjami solarnymi... dmuchał bym na zimne...

 

10 godzin temu, podczytywacz napisał:

w samochodzie, w pełnym słońcu, takiej "instalacji" bałbym się zostawić..

 

Link to postu

Jeżeli na takim wypadzie jeździmy gdzieś samochodem to najprostszym rozwiązaniem jest doładowywanie telefonu i powerbanku w trakcie jazdy. 

Natomiast w przypadku PV trzeba uwzględniać wielkość i moc panelu PV, pojemności akumulatora oraz napięcie. Do bezpośredniego ładowania powerbanku będą przystosowane tylko zupełne mikrusy., naprawdę maleńkie panele. Powerbank ma przecież znikomą pojemność, a do tego jest przystosowany do ładowania pędem o napięciu 5 V. 

W takich typowych zestawach z tanimi ogniwami panel ok. 45 × 35 cm daje teoretycznie 20 W mocy. Ale to w warunkach STC, czyli przy silnym nasłonecznieniu. W praktyce będzie raczej bliżej połowy tego przez większość czasu. 

Na doładowanie telefonu i tym podobne drobiazgi to w zupełności wystarczy. Ale tu potrzebny jest już jakikolwiek akumulator (może być samochodowy) oraz regulator ładowania. Teraz te tanie regulatory mają powszechnie gniazda USB, można je wykorzystać do zasilania telefonu. 

 

Link to postu
1 godzinę temu, Budujemy Dom - porady budowlane i instalacyjne napisał:

doładowywanie telefonu i powerbanku w trakcie jazdy. 

Na dobrą sprawę niekoniecznie w trakcie jazdy... przy dobrym stanie akumulatora i sprawnym układzie ładowania w samochodzie, ładować można i na postoju... Na pewno kilka razy ruszysz samochód w czasie tego wypadu i akumulator się doładuje...

Tak że moim zdaniem - w Twoim przypadku - wydawanie kasy na ten cel nie bardzo ma sens... Gdzieś będziecie spać - gniazdko elektryczne się znajdzie... często w knajpach są dostępne gniazdka USB, wystarczy mieć w kieszeni przewód, czy wręcz ładowarkę...

 

Co innego w przypadku ludzików

15 godzin temu, daggulka napisał:

którzy budują i nie mają na posesji jeszcze prądu, żeby naładować urządzenia :)

wtedy taka instalacyjka z akumulatorem - w sumie za jakieś 1,5 k PLN - może mieć sens... nawet do zasilania monitoringu...

Link to postu
3 godziny temu, podczytywacz napisał:

TYLKO NIE NA KOCU!

Chyba że na takim z włókna szklanego... Na którymś filmiku na YT gość, oceniający działanie tego składanego panela, zauważył, że grzeje się on i od słońca, i od "pracy"... Nie wiadomo jaka ma wytrzymałość na temperaturę - kiedy się zapali panel, czy coś w jego okolicy... Musi być jakieś chłodzenie, wentylacja...

Słyszałaś o pożarach dachów pod instalacjami solarnymi... dmuchał bym na zimne...

 

 

 

No ok. To nie na kocu ... na macie chroniącej w zimnych czasach szybę przed zalodzeniem ;)

Tak lepiej? :)

 

2 godziny temu, Budujemy Dom - porady budowlane i instalacyjne napisał:

Jeżeli na takim wypadzie jeździmy gdzieś samochodem to najprostszym rozwiązaniem jest doładowywanie telefonu i powerbanku w trakcie jazdy. 

Natomiast w przypadku PV trzeba uwzględniać wielkość i moc panelu PV, pojemności akumulatora oraz napięcie. Do bezpośredniego ładowania powerbanku będą przystosowane tylko zupełne mikrusy., naprawdę maleńkie panele. Powerbank ma przecież znikomą pojemność, a do tego jest przystosowany do ładowania pędem o napięciu 5 V. 

W takich typowych zestawach z tanimi ogniwami panel ok. 45 × 35 cm daje teoretycznie 20 W mocy. Ale to w warunkach STC, czyli przy silnym nasłonecznieniu. W praktyce będzie raczej bliżej połowy tego przez większość czasu. 

Na doładowanie telefonu i tym podobne drobiazgi to w zupełności wystarczy. Ale tu potrzebny jest już jakikolwiek akumulator (może być samochodowy) oraz regulator ładowania. Teraz te tanie regulatory mają powszechnie gniazda USB, można je wykorzystać do zasilania telefonu. 

 

 

No dobra. Uściślę.

Przede mną przygoda życia - przerabiam tymczasowo busa na kampera i jedziemy na początku lipca na boski 6-dniowy festiwal muzyczny. Stacjonować będziemy na polu namiotowo-kempingowym, gdzie co prawda jest prąd, ale nie uśmiecha mi się stać przy gniazdku z telefonem w łapie przez 2 godziny :icon_lol:

Bus będzie do zajechania, przeżycia i powrotu. W środku pełnowymiarowe łóżko, szafa, stolik, wieszaki, kuchenka gazowa żeby rano wypić kawę itepe.

Nie będzie uruchamiany przez 6 dni, więc nie ma opcji korzystania z akumulatora, bo potem nie odpalimy.

Wszystkie sprzęty będą na baterie - wentylator, bros na komary, lampki ledowe itepe. Tylko telefon nie jest na baterie ;)

I tylko do codziennego (conocnego bardziej) naładowania dwóch telefonów potrzebuję rozwiązania.

 

Jest opcja, że podczas kiedy będziemy moczyć się w wielkim basenie na polu, mata z podpiętym powerbankiem może leżeć na dachu busa (pod naszym okiem). Jest też opcja, że ustawimy busa odpowiednio i będzie leżeć w środku na podszybiu, kiedy my będziemy na koncertach.

 

To nada się ta mata do takiego celu? 

Czy może faktycznie coś się w środku od niej zapalić?

 

43 minuty temu, podczytywacz napisał:

Na dobrą sprawę niekoniecznie w trakcie jazdy...

 

No właśnie jechać to my będziemy tylko w te i wewte, a przecież wcześniej powerbank o pojemności 10 000 mah naładuję jeszcze w domu :)

Link to postu

Z busem to nieco inna historia... Taka mata rozłożona na dachu nie będzie zwracała uwagi, dobrze zamocowana przed wiatrem i przewodami podłączona do regulatora, może sobie i cały dzień ładować cokolwiek... Kampery i przyczepy mają teraz prawie standardowo montowane na dachach panele...

Z resztą ten bus ma akumulator pewnie z 80 Ah, więc ładowanie dwóch telefonów też przez ten czas i bez jeżdżenia ogarnie bezboleśnie... tym bardziej, że - jak napisałaś - żadna inna instalacja nie będzie z tego akumulatora zasilana... co innego byłoby w zimie...

 

Tym niemniej, uważam, ze jest to przerost formy nad treścią...

 

1 godzinę temu, daggulka napisał:

Tak lepiej?

Nie wiem :bezradny: ale uważam, że wokół "pracującego" panela musi być jakiś ruch powietrza, coby tenże się nie przegrzał... a sama wiesz, jak nagrzewa się wnętrze samochodu na słońcu...

 

Może jeden na milion dach się zapala od przegrzewających się miejscowo paneli, aleeeee... :blowup:

 

Tu i ówdzie potrafi się zapalić bateria w smerfonie...  ale faktem jest również to, że w stu milionach INNYCH się NIE ZAPALA...

Link to postu

Po co w ogóle ta mata lub koc? Przecież to tylko utrudnia oddawanie ciepła. Panel lepiej podeprzeć, tak aby umożliwić ruch powietrza wokół niego. To minimum chłodzenia. Skoro to wszystko do kampera, to może warto ponieść wydatek na panel przynajmniej 20 W i regulator (jakieś 200 zł) i na miejscu podpiąć to do akumulatora samochodowego. 

Link to postu
16 minut temu, Budujemy Dom - porady budowlane i instalacyjne napisał:

Po co w ogóle ta mata lub koc? Przecież to tylko utrudnia oddawanie ciepła. Panel lepiej podeprzeć, tak aby umożliwić ruch powietrza wokół niego. To minimum chłodzenia. Skoro to wszystko do kampera, to może warto ponieść wydatek na panel przynajmniej 20 W i regulator (jakieś 200 zł) i na miejscu podpiąć to do akumulatora samochodowego. 

 

Nie jestem przekonana.

To ma być rozwiązanie, które będzie można wykorzystać wtedy, kiedy nie ma nas na miejscu. W większości czasu będziemy jednak śmigać po okolicy, wędrując pomiędzy dwiema scenami tudzież moczyć się w basenie oddalonym o jakieś 100 metrów.

Na miejscu będziemy tylko do południa, albo i wcale. Bus a'la kamper jest w zasadzie tylko do nocowania.

Link to postu
7 godzin temu, Budujemy Dom - porady budowlane i instalacyjne napisał:

Po co w ogóle ta mata lub koc? Przecież to tylko utrudnia oddawanie ciepła. Panel lepiej podeprzeć, tak aby umożliwić ruch powietrza wokół niego. To minimum chłodzenia. Skoro to wszystko do kampera, to może warto ponieść wydatek na panel przynajmniej 20 W i regulator (jakieś 200 zł) i na miejscu podpiąć to do akumulatora samochodowego. 

 

Dał mi Pan do myślenia z tym akumulatorem.

To  nie będzie kamper z prawdziwego zdarzenia, raczej "podróba" na jednorazowy wypad.

Pomysł mi wpadł do głowy z tym akumulatorem.

Przerobienie gniazda do zapalniczki na co najmniej 2 wejścia w taki sposób, żeby dawało prąd również wtedy, kiedy silnik nie działa.

I z tego gniazda (akumulatora) w nocy możemy ładować telefony.

I teraz pytanie laika - czy akumulator wytrwa ładowanie dwóch telefonów (i dwóch e-papierosów, bo sobie przypomniałam :icon_lol:) przez 5 dni?

Czy raczej padnie po 3 i nie wyjedziemy? :icon_rolleyes:

Naładowany będzie w pełni - trasa to 260 kilometrów w jedną stronę. Z tego, co pamiętam, akumulator samochodowy ładuje się w trakcie jazdy. Chyba, że źle pamiętam :th_girl_hideface:

Link to postu

 

 

Takie cóś sobie zapodałem, z kontrolą stanu akumulatora - tańsze, niż instalacja solarna:

obraz.thumb.png.eb2c7ce65bf9c1ad18d0f3b3246b19da.png

 

No i przecież napisałem:

19 godzin temu, podczytywacz napisał:

Na dobrą sprawę niekoniecznie w trakcie jazdy... przy dobrym stanie akumulatora i sprawnym układzie ładowania w samochodzie, ładować można i na postoju...

 

16 godzin temu, podczytywacz napisał:

ten bus ma akumulator pewnie z 80 Ah, więc ładowanie dwóch telefonów też przez ten czas i bez jeżdżenia ogarnie bezboleśnie... tym bardziej, że - jak napisałaś - żadna inna instalacja nie będzie z tego akumulatora zasilana...

 

 

 

U mnie gniazdo zapalniczki ma stałe zasilanie z akumulatora (część samochodów - dopiero po włączeniu zapłonu) i zdarza się, że nie wyciągnę wtyczki od przewodu zasilającego wideorejestrator na dwa dni i rejestrator cały czas pracuje, ale nie zauważyłem wielkiego rozładowania akumulatora... tak więc myślę, że samochodowy akumulator spokojnie ogarnie te dwa telefony i papierosy...

 

W ostateczności, jak nie będziecie mogli zapalić busa po imprezie, to znajdzie się na campingu jakaś dobra dusza z lepszym akumulatorem i przewodami, i na krótko pomoże w rozruchu... dalej już bus sam się doładuje...:yahoo:

  • Lubię to 1
Link to postu

Jeden z problemów jest taki, że gniazdo zapalniczki może być wyłączone do momentu przekręcenia kluczyka do pierwszej pozycji - jeszcze przed odpaleniem silnika, ale już z podaniem prądu na instalację (choćby układ zapłonowy). Tak jest w większości samochodów. W takiej sytuacji ładowanie telefonów na postoju traci sens. Pobierany prąd będzie znacznie większy od tego wykorzystywanego przez telefon. 

Należałoby dorobić mały zestaw z gniazdem zapalniczki i "krokodylkami" na kablu, żeby móc podpiąć się do akumulatora bezpośrednio. 

Natomiast to czy akumulator wytrzyma takie rozładowywanie przez kilka dni zależy od jego stanu, pojemności i prądu rozruchowego pobieranego przez silnik. Czyli z góry trudno coś przewidzieć. 

Mały zestaw z panelem PV byłby jednak bezpieczniejszym rozwiązaniem. Ewentualnie, metodą jak z ciężkich wypraw w teren, zabieramy ze sobą drugi akumulator.

  • Lubię to 1
Link to postu

@daggulka - a tak z innej beczki - przede wszystkim nie wiem jak długo wytrzymuje twój sprzęt bez ładowania. Mój długo ;) - ale bateria zawsze była u mnie wysoko na liście priorytetów. Ale może pewniejszym rozwiązaniem będzie kupno powerbanka który bez problemu naładuje twój telefon przez cały tydzień?

Dzisiaj wybór jest ogromny...

Edytowano przez aaaa (zobacz historię edycji)
Link to postu
4 godziny temu, Budujemy Dom - porady budowlane i instalacyjne napisał:

Jeden z problemów jest taki, że gniazdo zapalniczki może być wyłączone do momentu przekręcenia kluczyka do pierwszej pozycji - jeszcze przed odpaleniem silnika, ale już z podaniem prądu na instalację (choćby układ zapłonowy). Tak jest w większości samochodów. W takiej sytuacji ładowanie telefonów na postoju traci sens. Pobierany prąd będzie znacznie większy od tego wykorzystywanego przez telefon. 

Należałoby dorobić mały zestaw z gniazdem zapalniczki i "krokodylkami" na kablu, żeby móc podpiąć się do akumulatora bezpośrednio. 

 

Też jest to jakiś pomysł :) 

 

4 godziny temu, Budujemy Dom - porady budowlane i instalacyjne napisał:

Natomiast to czy akumulator wytrzyma takie rozładowywanie przez kilka dni zależy od jego stanu, pojemności i prądu rozruchowego pobieranego przez silnik. Czyli z góry trudno coś przewidzieć. 

Mały zestaw z panelem PV byłby jednak bezpieczniejszym rozwiązaniem. Ewentualnie, metodą jak z ciężkich wypraw w teren, zabieramy ze sobą drugi akumulator.

 

Otóż to.

Ostatecznie weźmiemy kable, żeby kogoś ubłagać, żeby nam podarował odrobinę prądu, jak nie ruszy w dniu wyjazdu :) 

 

1 godzinę temu, podczytywacz napisał:

obraz.thumb.png.bf39b056b8d8f34429ddeb94808e3dbf.png

 

Albo podobny i sprawa załatwiona...

 

Czyli zamienić go na czas pobytu? 

 

1 godzinę temu, aaaa napisał:

@daggulka - a tak z innej beczki - przede wszystkim nie wiem jak długo wytrzymuje twój sprzęt bez ładowania. Mój długo ;) - ale bateria zawsze była u mnie wysoko na liście priorytetów.

 

 

Mój niezbyt długo - dobę? może nieco ponad .... 3 lata ma mój smartfon już, więc wysłużony model.

Już dawno kupiłabym nowy, ale jestem leniwa - odstrasza mnie przenoszenie wszystkiego na nowy telefon (kontakty, aplikacje i inne pierdoły) i zgadywanie haseł sprzed lat  :icon_lol:

 

1 godzinę temu, aaaa napisał:

Ale może pewniejszym rozwiązaniem będzie kupno powerbanka który bez problemu naładuje twój telefon przez cały tydzień?

Dzisiaj wybór jest ogromny...

 

Czytałam trochę o tych powerbankach i oglądałam testy na YT.

Chińszczyzny nie ma sensu ... mają połowę pojemności zazwyczaj, niż to, co podają. Za markowy o pojemności 30 000 trzeba dać kilka stówek. Nie wiem, czy jest sens inwestować, skoro go raczej nie wykorzystamy później ;)

Znalazłam z Xiaomi o pojemności 10 000 za 75 zeta - w razie czego naładuje nam raz telefony i efajki.

W domu mam jeszcze jakieś dwa stare powerbanki - też zabiorę.

Ten pomysł z wykorzystaniem akumulatora wydaje się super. Musimy to tylko technicznie ogarnąć :)

Link to postu
15 minut temu, aaaa napisał:

No ale tak samo będzie z power bankiem solarnym - tani co kupisz tanio, tez pewnie będzie na ch....i nie naładuje ci telefonu. Zakład?

 

Wiem, wiem .... już czytałam o tym ;)

Dlatego zrezygnowałam z tego pomysłu i szukam innych rozwiązań ;)

Link to postu
1 godzinę temu, daggulka napisał:

Czyli zamienić go na czas pobytu?

Nie... Podpiąć do niego gniazdo do zapalniczki i ładować jak z gniazda... traktować jak duży powerbank... trzymać w bagażniku...

Na powerbankach się przejechałem... Wiem, że pojemność niejako określa waga urządzenia... Opisany jako mający wielką pojemność - musi być ciężki...

A ten żelowy z większą pewnością ma pojemność zgodną z etykietą...

Link to postu
1 godzinę temu, podczytywacz napisał:

Nie... Podpiąć do niego gniazdo do zapalniczki i ładować jak z gniazda... traktować jak duży powerbank... trzymać w bagażniku...

 

 

Łojesssoooo !!!! Genialne ! :th_0girl_impossible:

Dzięki :) 

Na pewno ma większą pojemność, niż powerbanki i być może ogarnie te 6 dni :)

A ma ktoś instruktaż krok po kroku jak podpiąć to gniazdo pod akumulator? :icon_redface:

Link to postu

Kupić gniazdo zapalniczki z krokodylkami. Potem czerwony do plusa zaś czarny do minusa. Gniazdo podłączać i odłączać od akumulatora bez podpiętych do niego odbiorników. Czyli najpierw podłączamy gniazdo do akumulatora, dopiero potem podłączamy urządzenia.

Potem odwrotnie - odłączamy urządzenia, dopiero wtedy odłączamy gniazdo od akumulatora. 

Najlepiej kupić gniazdo z bezpiecznikiem. Ktoś minimalnie chociaż zorientowany w takich sprawach sam zrobi taki zestaw. I to na porządniejszych przewodach. Gdy używamy tanich gotowców to bezpieczniejsze będą dwa zestawy z pojedynczym gniazdem, niż jeden z podwójnym.

Link to postu
3 godziny temu, Budujemy Dom - porady budowlane i instalacyjne napisał:

Kupić gniazdo zapalniczki z krokodylkami. Potem czerwony do plusa zaś czarny do minusa. Gniazdo podłączać i odłączać od akumulatora bez podpiętych do niego odbiorników. Czyli najpierw podłączamy gniazdo do akumulatora, dopiero potem podłączamy urządzenia.

Potem odwrotnie - odłączamy urządzenia, dopiero wtedy odłączamy gniazdo od akumulatora. 

Najlepiej kupić gniazdo z bezpiecznikiem. Ktoś minimalnie chociaż zorientowany w takich sprawach sam zrobi taki zestaw. I to na porządniejszych przewodach. Gdy używamy tanich gotowców to bezpieczniejsze będą dwa zestawy z pojedynczym gniazdem, niż jeden z podwójnym.

 

Dzięki :)

Link to postu
Napisano (edytowany)

Bardzo dziękuje wszystkim za rady.

Ostatecznie na podstawie wszystkich rad wybraliśmy rozwiązanie, a Dragon już go nawet wdrożył ;)

Będzie przymocowany panel fotowoltaiczny na dachu i do tego akumulator podobny do tego, który zapodał Podczytywacz,

Do akumulatora podłączone zostanie gniazdo zapalniczki na kilka wejść. Akumulator będzie schowany pod przednim siedzeniem w busie.

Powinno być ok.

Lubimy podróże i festiwale rozmaite, więc rozważamy w przyszłości zakup wypasionej przyczepy kempingowej z łazienką. Zestaw (panel i akumulator) przydadzą się, nie jest to zatem jednorazowy wydatek :) 

 

Edytowano przez daggulka (zobacz historię edycji)
Link to postu

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • Gość Elektryk
      "Pod warunkiem, że się wie co, gdzie i jak." wiedza z internetu i yt gdzie masa powielanych błędów? Brak sprzętu do sprawdzenia zerowań?? brak sprzętu do sprawdzenia jakości położonej instalacji? Brak wiedzy wyciągniętej z wieloletniej praktyki u kogoś lepszego? Brak wiedzy w planowaniu instalacji elektrycznych??... jasne każdy może wszystko sam ... do puki nie popełni się błędu. Oczywiście możecie robić sobie jakieś tam drobne rzeczy typu dodatkowe gniazdko na tej samej linii, ale na boga nie bawcie się w ekspertów to grozi pożarem a najgorzej już to odmową ubezpieczalni jak już coś dojdą do tego strażacy.... Wiele osób też popełnia błędy myśląc że potrafią uszyć rozdzielnie. Dramat. Potem my po was poprawiamy. My potem właśnie "windujemy" ceny bo trzeba dojść do tego co zostało zrąbane. My odkręcamy stare instalacje przeróbki i samoróbki...
    • No, to dlugo nie pozyje, bo to juz drugi raz   
    • Gość Ja
      Czy dosiad moz wybudiwac wiate na drodze obok granicy działki
    • I bardzo dobrze. W mojej dawnej pracy większość pracowników przyjeżdżała rowerami (zakład przemysłu obronnego), nawet dyrektorzy, bo wjazd autem na teren zakładu podlegał ścisłej kontroli. No i mój szef kiedyś przyjechał nowym rowerem. Ale do domu wracał autobusem. Dopiero drugi rower, który musiał kupić, moi ludzie z utrzymania ruchu tak mu podmalowali w różne plamy, że już go nikt nie tknął. Więc Twoja wersja jest optymalna.   PS. Takie wichury rzadko zdarzają się w jednym miejscu dwa razy podczas ludzkiego życia.
    • Po ostatnich wichurach jechalam na dzialke z dusza na ramieniu. I im blizej bylam, tym gorsza sytuacja. Zwalone na szose drzewa byly juz odsuniete i droga byla przejezdna, ale pobocza wygladaly strasznie.             O dziwo, na lesnej drodze prowadzacej bezposrednio do dzialki nic nie lezalo i zaczynalam juz miec cicha nadzieje, ze tym razem mi sie upieklo. Niestety, troche sie tam poprzewracalo. Jedno z najwyzszych drzew juz nie jest takie wysokie - stracilo co najmniej jedno pietro, ktore wyladowalo na ziemi         sosna na dzialce obok zlamala sie tak nieszczesliwie, ze padla na ogrodzenie       Z tamtej strony wyglada to tak:       I tu przezylam moment szczesliwosci wielkiej. Ze wszystkich mozliwosci grodzenia, wybralam jedynie sluszne, tzn. betonowe. 1. - bo najtansze, 2. bo metalowe kradna, 3. bo najmocniejsze. Jakiekolwiek inne by poleglo pod sila upadku takiego drzewa, i naprawa by mnie co nieco kosztowala. Sasiad ma ogrodzenie betonowe na tyle dzialki, po bokach jest podmurowka i siatka powlekana. Siatka byla, ale juz jej nie ma, zalozyl zwykla lesna, ktora od czasu do czasu lata, bo robia sie dziury (same sie robia ). Od frontu ma ogrodzenie kute z piekna, rowniez kuta brama i furtka, ze zloconymi grotami. Tzn. mial, bo brame i furtke tez mu ukradli. Przez moment zastanawialam sie, czy istnieja rowniez betonowe bramy . Majac troche watpliwosci, kupilam stara, mocno podrdzewiala brame, z nadzieja, ze w nikim nie wzbudzi zadzy posiadania jej. Podejrzewam, ze nawet na skupie zlomu by jej nie chcieli... Wazne, ze jak dotychczas spelnia swoja role. A ogrodzenie nie musi sie nikomu podobac. Trzeba by tam specjalnie isc, zeby moc napawac sie jego brzydota. Bo brzydkie jest, nie da sie ukryc. Przynajmniej na razie, bo puscilam juz troche bluszczu, i powinno predzej czy pozniej poprawic swoj wyglad. A dzikom, sarenkom i zajacom nawet najpiekniejsze nie bedzie sie podobac, bo one wolalyby bez.          
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...