Skocz do zawartości
AktywForum
Zbieraj punkty i wymieniaj na nagrody!

sprawdź punkty

Recommended Posts

Witam,

Mam pewien problem, który odkryłem wczoraj całkiem przypadkiem. Zabieram się do ocieplenia poddasza, jako, że wejście było szczelnie zatkane przez 3 lata to nie zaglądałem tam wcale.

Wczoraj zrobiłem małą inspekcję i okazało się, że murłata pod jedną połacią jest mocno spękana - co ciekawe reszta jest bez pęknięć.

Oprócz murłaty podparcie jest jeszcze na ściance stolcowej(około 100cm od tej murłaty) i na płatwi. Jeśli chodzi o mocowanie krokwi do murłaty to było wykonane wkrętem od czoła.


Wczoraj przeanalizowałem dokładnie projekt i z tego co zauważyłem cieśle troszkę odbiegli od niego w zakresie mocowania.

Jętki(a właściwie to chyba kleszcze - dwie dechy dokręcone do krokwi po przeciwnych stronach) skręcone są zamiast dwiema śrubami - jednym wkrętem. W projekcie są tam jeszcze wstawione przewiązki co 0,5m, u mnie ich nie widać. Reszta wygląda, że jest zgodna z projektem.

 

Nakrętki trzymające murłatę mają spory luz ale to już moja wina, mogłem dupsko ruszyć, żeby dokręcić.

 

Czy takie pęknięcie to efekt schnięcia drewna czy poważniejsza sprawa?

Co z takim fantem dalej robić?

8d394a029b36e.jpg

e9c9c5d698d57.jpg

2b4d14af88b63.jpg

c8669461502e4.jpg

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, wtk111 napisał:

Czy takie pęknięcie to efekt schnięcia drewna czy poważniejsza sprawa?

Co z takim fantem dalej robić?

Nie stresuj się , to normalne .Drewno wyschło i tyle .Nakrętki możesz podokręcać .

  • Dziękuję 1
Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dzięki za odpowiedź!

Nie trzeba dodać jakichś łączników, żeby to pęknięcie się nie pogłębiło?

A co z tym połączeniem jętek - dodać przewiązki i kolejną śrubę czy zostawić tak jak jest?

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
29 minut temu, wtk111 napisał:

Dzięki za odpowiedź!

Nie trzeba dodać jakichś łączników, żeby to pęknięcie się nie pogłębiło?

A co z tym połączeniem jętek - dodać przewiązki i kolejną śrubę czy zostawić tak jak jest?

Żadnych łączników nie trzeba , więźba ma już parę lat i się ułożyła po swojemu , nic nie rób bo nic nie trzeba robić .Możesz spać spokojnie .

Dnia 21.07.2020 o 09:58, wtk111 napisał:

zamiast dwiema śrubami - jednym wkrętem.

Choć po doczytaniu to ......zrób fotkę tego łączenia .

  • Dziękuję 1
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
21 godzin temu, wtk111 napisał:

Nie trzeba dodać jakichś łączników, żeby to pęknięcie się nie pogłębiło?

Ja bym przewiercił murłatę w poprzek (poziomo) i dał srubę ściągającą z duzymi i grubymi podkadkami do blokowania, albo kawałkami grubszego płaskownika pod główka z jednej strony i nakrętką z drugiej strony śruby - i mocno skręcił.

 

dałbym taką śrubę obok każdej krokwi, gdzie jest to pęknięcie.

 

Być może murłata nie była dokladnie podparta, jak piszesz tez i dokręcona - no i taka, że sie rozstrzepiła - i trzeba ja wzmocnić poprzecznie - bo krokwie jednak działają na poszezenie tego peknięcia.

 

20 godzin temu, joks napisał:

Choć po doczytaniu to ......zrób fotkę tego łączenia .

tak jest

13 minut temu, Mistrz Jan napisał:

Daj przewiązki- bardzo usztywniają konstrukcję. Dołóż po wkręcie ciesielskim, w murłatę też. Jan

Nie wiem, co rozumiecie przez przewiązki?

Ale jak Mistrz Jan radzi, to pewnie dobrze:12_slight_smile:

Natomiast nie wiem czy wkręt ciesielsk wystarczy na tę murłatę. Tam może byc duża siła rozrywająca, tym większa, im dłuższy ten peknięty odcinek. Mni sie wydaje, że to powinien być śrubowy ścisk z blokadą po obu stronach murłaty. 

Tyle, że wkręt jest łatwy do zastosowania, nie wiem jak z założeniem tej śruby?

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 22.07.2020 o 12:15, joks napisał:

Choć po doczytaniu to ......zrób fotkę tego łączenia .

w583qm5rseca.jpg

W sumie to wkręty są dwa - jeden od jednej strony, drugi od drugiej - prawie w to samo miejsce. Bez odkręcenia nie jestem w stanie powiedzieć czy ten wkręt przechodzi na wylot przez 3 dechy, czy łapie tylko pojedynczą jętkę i krokwię a drugą trzyma wkręt od drugiej storny.

Dnia 23.07.2020 o 09:00, Mistrz Jan napisał:

Daj przewiązki- bardzo usztywniają konstrukcję. Dołóż po wkręcie ciesielskim, w murłatę też. Jan

 

Przewiązki dam - rozumie, że pisząc o wkręcie pisałeś o drugim wkręcie w jętki/kleszcze(jak to się w końcu nazywa?)

Wkręt w murłatę? Pod każdą krokwią czy jakoś inaczej? Jaka grubość wkręta? Trzeba to nawiercać czy po prostu wkręcić w murłatę w poprzek?

Nie lepiej jednak to skręcić śrubą jak ktoś pisał? Chociaż z tym byłaby mega zabawa bo od zewnątrz styropian jest.

Dnia 23.07.2020 o 09:18, zenek napisał:

Nie wiem, co rozumiecie przez przewiązki?

Przewiązka to skręcony klocek między jętkami;)

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, wtk111 napisał:

Przewiązka to skręcony klocek między jętkami;)

Tak - doczytałem.

Wg mnie to jest właśnie radosna twórczość i łatanie dziur przy ułatwianiu sobie roboty.

zamiast ciesielskiej roboty tradycyjnej.

No daje sie te jętki - wyglądają niby jak kleszcze - a ponieważ są stosunkowe cienkie, to łatwo sie wyboczają, bo działaja na ściskanie! Oprócz tego nie rozpierają krokiew (bo taka jest funkcja) bezpośrednio od spodu krokwi - tylko zaczepione są z boku krokwi - czyli je jakby rozrywają w osi podużnej (troszkę jak ta twoja płatew jest rozrywana).

No i te przewiązki się daje  - zeby usztywnić cienkie wyboczające się ściskane jętki (de facto deski).

 

Prawdziwa jetka ma grubość krokwi i rozpiera je bezpośrednio - połączona na złącze ciesielskie z krokwią. Taka jęstka jest ściskana przez krokwie, ale nie jest deską, tylko krawdziakiem jak krokiew, nie jest zbyt dluga (jak te "jętkokleszcze") - więc nie wybocza się, nie zgina.

 

Kleszcze mogą być cienkie (chodzi o grubość) (jak deski) - bo działają na rozciąganie - krokwie je jakby rozciągają, działając na płatew (jak niżej na murłatę) - a kleszcze przeciwdziałają tej sile. Więc jeśli są rozciągane - to prędzej się wyprostują, niż zegną czy wyboczą. Dlatego też są dobrym podłożem pod podłogę na przykład.

Bo siły nacisku z góry - i te rozciągające - się w części równoważą.

 

Odnośnie srub - powinny przechodzić przez wszystko na wylot i być ściśnięte zakrętkami - nie wkrętami. I mieć odpowiedni przekrój. Przy jetce też, choć tam może najmniej ta śruba pracuje.

 

Przy murłacie - może przewierć na wylot - do styropianu - w tym miejscu usuń styropian tak żebyś mógł wkręcić srubę od wewnątrz, a z zewnątrz przytrzymać nakrętkę z podkładką.

Edytowano przez zenek (zobacz historię edycji)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 24.07.2020 o 11:35, zenek napisał:

Przy murłacie - może przewierć na wylot - do styropianu - w tym miejscu usuń styropian tak żebyś mógł wkręcić srubę od wewnątrz, a z zewnątrz przytrzymać nakrętkę z podkładką.

 

sruba fi10 czy 12? Pod każdą krokwią mam to skręcić czy starczy co 2/3 krokwie?

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, wtk111 napisał:

 

sruba fi10 czy 12? Pod każdą krokwią mam to skręcić czy starczy co 2/3 krokwie?

daj 12 - bedzie mocniej:12_slight_smile:

Na jakiej to długości?

Ja bym dał tuż  obok nie pod (bo trudno będzie se może zmieścić) każdej krokwi - chyba masz je co 90 cm albo więcej?

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, wtk111 napisał:

Krokwie są co mniej więcej 84cm - akurat na tej połaci jest ich 16

No dobra, ale przecież nie na całej długości jest ta pęknięta murłata. Tylko tą pękniętą trzeba wzmocnić,

skręcić.

Ile tam metrów ma ta pęknięta murłata?, jest jedna na całej długości?

 

Edytowano przez zenek (zobacz historię edycji)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 28.07.2020 o 15:22, zenek napisał:

daj 12 - bedzie mocniej:12_slight_smile:

Na jakiej to długości?

Ja bym dał tuż  obok nie pod (bo trudno będzie se może zmieścić) każdej krokwi - chyba masz je co 90 cm albo więcej?

Zenek niech nie robi czegoś takiego, po co mu ta robota i dłubanie styropianu.:zalamka:

Wkręty ciesielskie w zupełności wystarczą jak pisze Jan, albo nic nie robić jak radzi Joks, tylko dokręcić śruby.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
42 minuty temu, demo napisał:

Zenek niech nie robi czegoś takiego, po co mu ta robota i dłubanie styropianu.:zalamka:

Wkręty ciesielskie w zupełności wystarczą jak pisze Jan, albo nic nie robić jak radzi Joks, tylko dokręcić śruby.

Ale zobacz, gdzie są wkręcone te śruby w murłatę. One sa wkręcone w miejscu pęknięcia wzdłuż belki. Krokwie są oparte o zewnętrzną część tej pęknietej belki i jakby ją odpychają od mocującej do podstawy śruby. Czyli śruba mocująca trzyma de facto tą wewnętrzną część murlaty,a krokwie odpychają od nie drugą część murłaty.

Czyli mamy taki schemat rozdzierania tych dóch części murłaty.

Oczywiście śruby mocujące krokwie być może spinają obie części murłaty - ale nie wiadomo.

Dlatego ja bym spiął obie części murłaty poprzecznymi srubami i je ścisnął do siebie.

Ciesielskie wkręty być może wystarczą (do Jana mam duże zaufanie :12_slight_smile:), ale nie dociągną tych dwóch części murłaty. No i nie będą tak silnie blokować, jak lepek i nakrętka z podkladkami po obu stronach - choć - duża ilość takich wkrętów może wystarczy.

 

Zróbmy tak - "telefon" do pana Jana (jak w teleturnieju) :yahoo::

Dnia 23.07.2020 o 09:00, Mistrz Jan napisał:

Dołóż po wkręcie ciesielskim, w murłatę też. Jan

Panie Janie - mamy dylemat! :12_slight_smile:

Co Pan na to, żeby skręcić tą pękniętą murłatę poprzecznymi śrubami i śćisnąć te dwie rozsunięte części belki?

Edytowano przez zenek (zobacz historię edycji)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach

murłata jest rozrywana siłą poziomą przekazywaną z krokwi; to częsty błąd naszych pseudo cieśli, którzy tradycyjnie wbijają 1 krokwiaka lub wkręcają 1 zbyt krótką śrubę ciesielską od przodu krokwi; głębokość wkręcenia śruby jest zbyt mała i nie przekracza linii mocowania trzpieni więc pracuje tylko zewnętrzna część murłaty ; krokiew przymocowana z zewnątrz do murłaty powoduje jej rozwarstwienie :S w linii trzpieni stalowych;

przy dachach rozporowych w domkach szer. 8-10 m siła pozioma skierowana na zewnątrz budynku jest rzędu ~1000 (jeden tysiąc) kG :zalamka: na 1 krokiew dla kąta 40-45 stopni; dla dachów płatwiowych podpartych na słupach siła maleje do ~~200-300 kG :$ i nadal jest.

należy do każdej krokwi przybić po dwa kątowniki krokwiowe (dwu płaszczyznowe dmxsystem.com/pl/group/lk  DMX LK5-LK8) ilość gwoździ pierścieniowych lub specjalnych wkrętów (nie z marketu) zależy od siły poziomej w złączu (siła powinna być podana w obliczeniach konstrukcji dachu); najważniejsze co nie jest oczywiste dla pseudo cieśli to: ilość gwoździ wbita do krokwi przy łączniku LK musi być taka sama jak wbita do murłaty; min.długość półki kątownika powinna wynosić tyle co szerokość murłaty by murłata pracowała w całości;

zgodnie z normą PN-B dla konstrukcji drewnianych w każdym złączu powinny być min 2 łączniki ( gwoździe lub wkręty).

Kleszcze z uwagi na możliwość paczenia się należy dodatkowo zamocować przy dolnej i górnej krawędzi do krokwi; sposób mocowania kleszczy, ilość łączników i ich rozstaw też powinna być podana w obliczeniach.

Inny częsty problem, to zbyt mała ilość trzpieni mocujących murłatę do wieńca oraz zbyt mała średnica - to też się oblicza, a nie gdyba jak niektórzy powyżej.

pewnie projekt był tani - niestety kto tanio kupuje dwa razy kupuje :icon_cool:

 

  • Dziękuję 1
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 minut temu, stan-ka napisał:

Inny częsty problem, to zbyt mała ilość trzpieni mocujących murłatę do wieńca oraz zbyt mała średnica - to też się oblicza, a nie gdyba jak niektórzy powyżej.

pewnie projekt był tani - niestety kto tanio kupuje dwa razy kupuje

 

Bardzo ciekawy i szczegółowy wykład, dał bym 10 pkt :12_slight_smile: - ale nie ma jak. 

 

Szczerze mówiąc to takich dokładnych projektów więźby dachowej z obliczaniem średnicy trzpienia mocującego nie widziałem.

Zwykle były to jakieś typowe przekroje, zwyczajowe - przy domkach jednorodzinnych. Nie mówię o większych projektach - bo tam owszem.

 

Czyli dodanie tych kątowników krokwiowych, wg ciebie, powinno załatwić sprawę rozstrzepiania się murłaty i właściwego jej obciążenia?

Nie ma potrzeby montaży dodatkowo tych srub poprzecznych ściskających pęknietą murłatę, ani wkrętów ciesielskich? 

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
50 minut temu, stan-ka napisał:

murłata jest rozrywana siłą poziomą przekazywaną z krokwi; to częsty błąd naszych pseudo cieśli, którzy tradycyjnie wbijają 1 krokwiaka lub wkręcają 1 zbyt krótką śrubę ciesielską od przodu krokwi; głębokość wkręcenia śruby jest zbyt mała i nie przekracza linii mocowania trzpieni więc pracuje tylko zewnętrzna część murłaty ; krokiew przymocowana z zewnątrz do murłaty powoduje jej rozwarstwienie :S w linii trzpieni stalowych;

 

Niewątpliwie jakieś siły rozrywające na murłatę występują, ale jakie by one musiały być żeby rozerwać tę belkę, zwaną murłatą. No bez jaj, bardzo proszę nie robić z nas niedouczonych amatorów, którym się wydaje że samolot zetnie 40 cm brzozę i poleci dalej.:icon_lol:

Belka pęka na skutek schnięcia i tyle, a nie dlatego że coś ją rozrywa. Na ściance pionowej też ma pęknięcia jak widać i jak to wytłumaczyć?, też ją coś rozrywa?. 

Co do mocowania krokwi do murłaty to pełna zgoda, a w tym przypadku to ja nie widzę żadnego mocowania, a potem się ludzie dziwią że im dachy lądują u sąsiada. 

Ja jak budowałem to nie było u nas żadnych wkrętów ciesielskich, a i o gwoździe odpowiedniej długości było trudno. Ale krokwie mam mocowane do murłaty z obu stron ręcznie kutymi klamrami.

 

Cytat

przy dachach rozporowych w domkach szer. 8-10 m siła pozioma skierowana na zewnątrz budynku jest rzędu ~1000 (jeden tysiąc) kG  na 1 krokiew dla kąta 40-45 stopni; dla dachów płatwiowych podpartych na słupach siła maleje do ~~200-300 kG  i nadal jest.

Tak to strasznie mocno wygląda, jak rozrywa siła tę murłatę i to jedna tona na krokiew, tyle że ta siła nie jest skierowana na zewnątrz budynku poziomo rozrywająco, ale dociskowo pionowo i z lekkim odchyleniem od pionu na zewnątrz.:icon_mrgreen:

Edytowano przez demo (zobacz historię edycji)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, demo napisał:

iewątpliwie jakieś siły rozrywające na murłatę występują, ale jakie by one musiały być żeby rozerwać tę belkę, zwaną murłatą. No bez jaj, bardzo proszę nie robić z nas niedouczonych amatorów, którym się wydaje że samolot zetnie 40 cm brzozę i poleci dalej.:icon_lol:

Belka pęka na skutek schnięcia i tyle, a nie dlatego że coś ją rozrywa. Na ściance pionowej też ma pęknięcia jak widać i jak to wytłumaczyć?, też ją coś rozrywa?. 

A ja się zgodzę z stan-ka. Tym bardziej że na to zwracałem uwagę w swoim poście. Jeśli jest to tona na krokiew - to jest to duża siła - dodatkowo, dynamiczna, bo dach pracuje, również na parcie wiatru, na obciążenie śniegiem. A więc to takie stałe impulsowe rozpieranie, rozrywanie belki. Oczywiście dokładność podparcia i mocne dociśnięcie trzpięniem do podłoża zmniejsza ten napór - jednak sa to duże siły, a wada belki może ułatwiać destrukcje.

1 godzinę temu, demo napisał:

krokwie mam mocowane do murłaty z obu stron ręcznie kutymi klamrami.

No wlaśnie - tylko powiedz, do której części murlaty masz mocowane krokwie. Podejrzewam, że do wewnętrznej, a nie do zewętrznej.

Jest jeszcze kwestia solidności tej murłaty, wymiarów przekroju.

 

1 godzinę temu, demo napisał:

Tak to strasznie mocno wygląda, jak rozrywa siła tę murłatę i to jedna tona na krokiew, tyle że ta siła nie jest skierowana na zewnątrz budynku poziomo rozrywająco, ale dociskowo pionowo i z lekkim odchyleniem od pionu na zewnątrz.:icon_mrgreen:

Tu się niestety nie zgodzę. A @stan-ka  napisał:

2 godziny temu, stan-ka napisał:

przy dachach rozporowych w domkach szer. 8-10 m siła pozioma skierowana na zewnątrz budynku jest rzędu ~1000 (jeden tysiąc) kG :zalamka: na 1 krokiew dla kąta 40-45 stopni; dla dachów płatwiowych podpartych na słupach siła maleje do ~~200-300 kG :$ i nadal jest.

i ma rację bo siła z obciążenia dachu pod kątem  40-45 stopni rozkada się na dwie siły - pionową i poziomą, ale tą poziomą może potęgować jeszcze złe zamontowanie krokwi - do zewnetrznej cz. przekroju murłaty np. śrubą, a nie, jak pisze stan-ka - prawidłowo do całego przekroju za pomocą łączników.

Ważna uwaga stan-ka - ta siła jest przy dachach rozporowych (np. m.in. wg mnie jetkowych) (im mniejszy kąt tym większa siła) - a przy dachu płatwiowych siła maleje - no bo kleszcze przejmują część ciężaru i siły inaczej się rozkładają, szczególnie rozporu.

 

Demo - ja się bardzo cieszę, że @stan-ka zaczął tutaj działać, bo wydaje się być profesjonalistą w konstrukcji i dobrze by było mieć możliwość dyskusji z nim na tematy budowlane.

1 godzinę temu, demo napisał:

Belka pęka na skutek schnięcia i tyle, a nie dlatego że coś ją rozrywa.

popatrzyłem jeszcze raz na fotkę:

image.png.0b9bd9d2fdf7afb9b5ad4372d7f51224.png

Dla mnie to nie wygląda na zwyke pęknięcie, ale na rozstrzepienie, rozerwanie belki na wskroś!

Idealnie pod naporem krokwi...które widać

Edytowano przez zenek (zobacz historię edycji)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, demo napisał:

Co do mocowania krokwi do murłaty to pełna zgoda, a w tym przypadku to ja nie widzę żadnego mocowania, a potem się ludzie dziwią że im dachy lądują u sąsiada.

Nie wydaje Ci się, że to jednak fachowiec powinien wiedzieć w jaki sposób ma wykonać mocowanie? Przy budowie domu nie oszczędzałem - gdybym dostał informację, że mocowania za kilka stówek sprawią, że dach będzie stabilniejszy to nawet bym się nie zastanawiał. Na budowie zatrudniani są "specjaliści", nadzoruje to kolejny "specjalista" zwany kierownikiem budowy a na samym końcu po dupie dostaje inwestor bo przed budową domu nie zrobił fakultetu z budownictwa!

 

Wracając do tematu tej nieszczęsnej murłaty - mam do wyboru:

1. Nawiercenie otworów na pręt gwintowany 12 pod każdą z krokwi i skręcenie tego z obu stron.

2. Wkręcenie pod każdą krokwią wkręta ciesielskiego

3. Dodanie łączników(kątowniki, ewentualnie lk 3/4 i skręcenie jeden na stojąco, drugi na leżąco) - sam to sobie wymyśliłem, wydaje mi się, że może to nie wyleczy murłaty ale spowoduje, że się nie wykręci na zewnątrz. Do tego można dodać punkt 1 lub 2.

4. Zakrycie wełną i zapomnienie bo to tylko efekt wysuszonego drewna - z drugiej strony to pękniecie jest praktycznie na całej długości połaci(większe lub mniejsze ale jest).

 

Edytowano przez wtk111 (zobacz historię edycji)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, zenek napisał:

 

Dla mnie to nie wygląda na zwyke pęknięcie, ale na rozstrzepienie, rozerwanie belki na wskroś!

Idealnie pod naporem krokwi...które widać

No tak wygląda bo zbliżenie duże, ale już na pierwszym zdjęciu widać że nie jest to pęknięcie liniowe tylko wiele pęknięć wzdłużnych, tak jak to ma w zwyczaju pękać taka belka, w zależności też od tego z jakiej części pnia jest wycięta.

A połączenia krokwi z murłatą nie widać bo pewnie jest tylko z drugiej strony, albo walili gwoździe lub wkręty od czoła krokwi, co dla mnie wydaje wydaje się być trochę dziwne, bo krokiew tak sądząc po zdjęciu jest dość słusznych rozmiarów i na oko wydaje się że jest to 8cm na 18, więc trochę tego mięsa jest do przewalenia.

No ale teraz wkręty tez są całkiem słuszne, a dla wkrętarki z udarem też nie będzie to stanowić większego problemu.

2 godziny temu, wtk111 napisał:

 

2. Wkręcenie pod każdą krokwią wkręta ciesielskiego

 

4. Zakrycie wełną i zapomnienie bo to tylko efekt wysuszonego drewna - z drugiej strony to pękniecie jest praktycznie na całej długości połaci(większe lub mniejsze ale jest).

 

Na Twoim miejscu bym tylko to zrobił bo nie wierzę żeby krokwie nie były zamocowane do tej murłaty.

A z drugiej strony tej krokwi widać jakieś łączenie czy nie?.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 godzin temu, stan-ka napisał:

 

pewnie projekt był tani - niestety kto tanio kupuje dwa razy kupuje :icon_cool:

 

Powiem tak, profesjonaliście nie wypada wyciągać takich wniosków, bo w sumie wszystko zależy od ekipy wykonawczej i nadzoru.

Projekt tani może być wykonany bardzo dobrze i drogi wykonany byle jak.

Ale pewnie profesjonalistą nie jesteś więc masz odpuszczone.:icon_mrgreen:

Edytowano przez demo (zobacz historię edycji)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach

No i nadszedł czas decyzji a ja dalej nic nie wiem:D
Zakupiłem łączniki i dodałem je na wszystkie łączenia murłata/krokwie. Na próbę skręciłem w miejscu największego pęknięcia murłatę ale ściągnąć tego się nie da, Jedyne co mogę zrobić to zabezpieczyć, żeby się to nie pogłębiało(o ile w ogóle zechce się powiększać;)

 

Mam na tej połaci 12 krokwi - chyba złapie to w 4 miejscach prętem gwintowanym, na reszcie wkręty i zapominam;)

  • Lubię to 1
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
30 minut temu, wtk111 napisał:

No i nadszedł czas decyzji a ja dalej nic nie wiem:D

Wszystko jest jasne, pęknięcie które jest na murłacie spowodowane jest tylko i wyłącznie schnięciem drewna, niczym więcej. Dla mnie to oczywiste i pewne na 100%.

Więc co jeszcze chcesz wiedzieć?.

35 minut temu, wtk111 napisał:

 

Mam na tej połaci 12 krokwi - chyba złapie to w 4 miejscach prętem gwintowanym, na reszcie wkręty i zapominam;)

Pręty gwintowane całkiem zbędna robota, ale jak chcesz to sobie złap.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, wtk111 napisał:

A co z przewiązkami między tymi kleszczojętkami? Warto je dodawać - przeglądnąłem xxx zdjęć więźby i może na jednym takie coś znalazłem.

Chude masz te deski - więc nie zaszkodzi dodać. nie zaszkodzi, a może pomoże  :12_slight_smile:

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, wtk111 napisał:

A co z przewiązkami między tymi kleszczojętkami? Warto je dodawać - przeglądnąłem xxx zdjęć więźby i może na jednym takie coś znalazłem.

Jan napisał Ci:

Dnia 23.07.2020 o 09:00, Mistrz Jan napisał:

Daj przewiązki- bardzo usztywniają konstrukcję. Dołóż po wkręcie ciesielskim, w murłatę też. Jan

 

A jak dla mnie to zależy to od rozpiętości tych "kleszczojętek", a tego nie wiem, więc nie będę w ciemno strzelał.

A wkręta bym dołożył tak jak pisze Jan.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
12 godzin temu, wtk111 napisał:

długość tej jętki to 3m - od murłaty do murłaty prawie 10

może głupie pytanie ale czy wkręta można wkręcić "ręcznie" tzn kluczem - moja wkrętarka chyba nie uciągnie takiego grubego wkręta;)

Jeśli ci zależy, żeby zlicować glówkę wkręt  kleszczem - no to daj wkręty.

Jeśli może wystawać główka - to daj podobnie ja do murłaty - pręt gwintowany i zakręć zakrętkami z podkładkami. Prosta i pewna robota.

A jak znajdziesz taką długą śrubę, to tylko z jednej strony dokladasz nakrętkę.

W sumie lepsze tekie zabezpieczenie - bo nie "rozpycha" kleszcze ani przewiązki - za to dobrze ściska - a o to chodzi.

 

Murłatą się nie przejmuj - ile ścisnąłeś, tyle będzie - wzmocniłeś tymi dodatkowymi kątownikami - powinno być dobrze.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 5 tygodnie temu...

Wkręty dlatego, że prościej. Może rzeczywiście dali za krótkie krokwiaki (wkręty) i rozrywa murłatę. Można dokręcić klocek drewniany od spodu krokwi opierając go o kant murłaty. wtedy ciężar rozłoży  się w miarę równo.         Demo- Taki fachura jesteś od  brzozy?  Nie ten temat.

Edytowano przez Mistrz Jan (zobacz historię edycji)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
29 minut temu, Mistrz Jan napisał:

  Demo- Taki fachura jesteś od  brzozy?  

A co Ci kolego nie pasuje z tą brzozą? :/

 

31 minut temu, Mistrz Jan napisał:

 Może rzeczywiście dali za krótkie krokwiaki (wkręty) i rozrywa murłatę.

Ale jak po takich spękaniach widocznych na zdjęciu twierdzisz że ją rozrywa, to raczej nie wiesz o czym mówisz.

34 minuty temu, Mistrz Jan napisał:

  Demo- Taki fachura jesteś 

Akurat nie jestem żadnym fachurą dachowym, ale znam się na mechanice ciał stałych, ze szczególnym uwzględnieniem mechaniki budowli i konstrukcji.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, Mistrz Jan napisał:

Gdzie się kształciłeś, w Moskwie?

Wiesz co, jak taki fachura jesteś to od razu powinieneś doradzić wtk111 dołożenie złączy ciesielskich na każde połączenie murłaty z krokwią, bo to najlepszy sposób łączenia tych elementów, który przy okazji zapobiegnie też temu niby rozrywaniu, a nie pierniczyć o wkręcaniu wkrętów ciesielskich w murłatę.:tease2:

387122-ce29-1100x0-sc2x04_simpson-strong-tie-wiezba-irbj.thumb.jpg.1e678a3a26c19069e5fd393a9a0ca291.jpg

 

Edytowano przez demo (zobacz historię edycji)
  • Dziękuję 1
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 2 tygodnie temu...

Wygląda na to ,że więźba dachowa była wykonana z drewna niesezonowanego (kupno wy sezonowanego drewna graniczy z cudem). Po jakimś czasie drewno wysycha i pojawiają się pęknięcia co jest naturalnym procesem. Suche drewno ma większą wytrzymałość niż świeże. Wobec zaistniałej sytuacji można zastosować złącza ciesielskie aby wzmocnić konstrukcję. 

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 3 miesiące temu...

Siły na murłatę są niepozornie ogromne, bo na 1 m2 przypada przeważnie 45 kg, czyli jeśli połać ma długość 8m to mamy 360 kg na metr murłaty, gdy są płatwie w więźbie to dużo odciąża murłatę. Mnie murłatę i tak obróciło o 1,5 cm po położeniu dachówki, pewnie siadły płatwie. Pozostałe są tylko kilka mm odwrócone w stronę zewnętrzną. Co ciekawe drewno się nie wypaczyło ani nie popękało ,ma teraz już rok. U mnie są tylko lekkie rozeschnięcia na murłatach od strony wewnętrznej czyli domu, a od zewnątrz nie widać, bo pewnie krokwie działają na jej zewnętrzną cześć i dla tego dociska ją to nie ma pęknięć, to tak na mój rozum laika. 

Co więcej murłata jest prościutka.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, kubek1978 napisał:

Mnie murłatę i tak obróciło o 1,5 cm po położeniu dachówki, pewnie siadły płatwie. Pozostałe są tylko kilka mm odwrócone w stronę zewnętrzną=

Daj jakie zdjęcie.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, kubek1978 napisał:

Siły na murłatę są niepozornie ogromne, bo na 1 m2 przypada przeważnie 45 kg, czyli jeśli połać ma długość 8m to mamy 360 kg na metr murłaty, gdy są płatwie w więźbie to dużo odciąża murłatę. Mnie murłatę i tak obróciło o 1,5 cm po położeniu dachówki, pewnie siadły płatwie. Pozostałe są tylko kilka mm odwrócone w stronę zewnętrzną. Co ciekawe drewno się nie wypaczyło ani nie popękało ,ma teraz już rok. U mnie są tylko lekkie rozeschnięcia na murłatach od strony wewnętrznej czyli domu, a od zewnątrz nie widać, bo pewnie krokwie działają na jej zewnętrzną cześć i dla tego dociska ją to nie ma pęknięć, to tak na mój rozum laika. 

Co więcej murłata jest prościutka.

Kolego przecież konstrukcje takich dachów nigdy nie są oparte na samych krokwiach i murłatach, więc Twoje obliczenia możesz sobie wsadzić wiesz gdzie.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, demo napisał:

Kolego przecież konstrukcje takich dachów nigdy nie są oparte na samych krokwiach i murłatach, więc Twoje obliczenia możesz sobie wsadzić wiesz gdzie.

Jeśli to np dach jętkowy, to jest oparty tylko na murłatach.

Dochodzi jeszcze kwestia kąta nachylenia połaci - im mniej ostry dach jętkowy, tym siła rozporu większa.

  • Dziękuję 1
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 minut temu, animus napisał:
Cytat

 siła rozporu

Równoważą jętki. 

częściowo tylko...., bo główna siła i tak jest skierowana ukośnie w kierunku "obracania" murłaty. :) 

- główne zadanie jętek to przeciwdziałanie naporowi wiatru i ugięciu krokwi, jeśli są krotsze, wtedy może być to dach krokwiowy.

Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • Witam Kupiliśmy działkę, projekt, znaleźliśmy (o ironio) wykonawcę. Podpisaliśmy umowę gdzie wykonawca zagwarantował w cenie kierownika budowy.  Co więcej Wykonawca zapewnił, że cena za kierownika budowy" obejmuje dalsze, pozostałe etapy. (Wykonawca dociąga budowętylko do stanu SSO).  Ponieważ jesteśmy laikami (pierwsza budowa w życiu), a domek dla siebie. Dopiero (o zgroro) pod koniec budowy zorientowaliśmy się ze dłużej nie możemy być spolegliwi. Zaczęliśmy domagać się coraz bardziej stanowczo szanowania naszego spojrzenia na prowadzenie prac, budowę, niedociągnięcia i nieprofesjonalne wykonania etapów. Wykonawca (uwaga - z polecenia!) twierdził i pocieszał, ze jest ok (cyt:"panie, ja od 30 lat tak robię i żadem dom się nie zawalił").  Docierając perspektywicznie do zakończenia umowy i poukładania następnych wykonawców zaczęliśmy zapraszać na budowę dalszych oferentów. By po wymiarowali stan rzeczy określili wartość ofert, Okazywało się, ze np chudziak w domu wylany jest tak krzywo/ nierówno, ze nie da się normalnie położyć styropianu. (da się ale zajęło by to koszmarnie dużo czasu = pieniędzy). Poprosiliśmy Fimę z daleka Polski by przyjechała oceniła ile styro betonu trzeba by wyrównać na minimum pod styropian chudziak. Poinformowaliśmy wykonawcę. Poprosiliśmy o uprzątnięcie wewnątrz kompletnego bałaganu (istny "Meksyk").  On obiecał i parokrotnie zaakceptował termin. Co więcej oznajmił że będzie ponieważ dalej będzie ciągnął prace. Przyjechał oferent z daleka (150km w jedną stronę) by dokonać pomiarów. My także stawiliśmy się na budowie. Wykonawcy brak. W budnku kompletny bałagan.... Dzwonię do wykonawcy. Pytam dlaczego nie jest na budowie, dlaczego nie posprzątał...itd? On na to ze przecież jest na budowie.... Ja na to że nieprawda, bo jesteśmy my i oferent (z daleka) więc kłamie. A on powiedział "O..." i zamilkł. Przeprosiliśmy Oferenta,. Ten (kryjąc zażenowanie) pokiwał głową, a nawet powiedział ze rozumie sytuację. Pojechał, wrócił do siebie (150km). Oczywiście bez pomiarów. Przeczuwając, że z tym wykonawcą (potocznie) jest coś nie tak, poprosiliśmy o konsultację innych Wykonawców. Potwierdzili brak profesjonalizmu obecnego, niedoróbki, partactwo. Zrobiliśmy dokumentację. Choć naprawa stanu rzeczy (na szczęście) jest fizycznie możliwa wiąże się jednak z dodatkowymi kosztami. Jeden z Fachowców poprosił o wgląd do tzw: "książki budowy". W związku z tym poprosiliśmy o takową Wykonawcę. Ten odesłał do Kierownika Budowy. Kierownik zaczął kręcić. Finalnie odebraliśmy książkę od Wykonawcy. Książka okazała się pełna nieścisłości i braków (złe daty, brak dat - jak pisałem wyżej). Poinformowaliśmy wykonawcę werbalnie o naszym niezadowoleniu itd. Ten skwitował, że wstrzymuje prace (...) i czeka na zapłatę za wysłana właśnie mial-em fakturę (za przed ostatni etap,za weźbę pod blachę). Napisaliśmy pismo do wykonawcy o reklamację w trybie rękojmi. (utraciliśmy zaufanie do obecnego  wykonawcy, nie mamy pewności czy naprawił by sprawnie i należycie).  Napisaliśmy o rozliczenie prac, odliczenie od posiadanej przez wykonawcę pokaźnej zaliczki: wad wykonawstwa/ budowy, zniszczenie działki, drogi za którą naprawę musięliśmy wyłożyć własne, dodatkowe środki itd, itd. W między czasie Kierownik Budowy wpadł chybna w panikę i zaczął do mnie wydzwaniać. tak był natrętny że przykuło moją uwagę. A, jak próbował wmawiać mi, że Dziennik Budowy nie jest moją własnością wyprowadził mnie z równowagi. Wprawdzie nie dałem po sobie tego poznać. ale podjąłem działania konfrontujące. Okazało się, że Kierownik próbował wymusić oddanie dziennika podstępem, wmawiając mi nieprawdę.   Dotychczasowy wykonawca nie mogąc pogodzić się z możliwymi konsekwencjami najwyraźniej wpadł w furię. Zaczął jeździć do naszych dostawców/ dalszych wykonawców (m.in blachy na dach) i opowiadać kompletne bzdury, grozić i terroryzować żeby nie udzielali przypadkiem mi dalszych usług.  Ci dalsi dostawcy /wykonawcy w rozmowach telefonicznych powiadomili mnie o tym fakcie. Niektórzy dość mocno przestraszeni. Wyjaśniłem sytuację/ stan rzeczy. Te działania wykonawcy to groźby karalne. Powiadomiliśmy pismem wykonawcę o wiedzy co do jego dalszych praktyk i konsekwencjach z kk.   Nowego Wykonawcę Zastępczego już mamy. Przymierzamy się do zmiany Kierownika (jeszcze się wahamy) Ale! Tu pytanie. Powiadamiać o praktykach i procederze wykonawcy / kierownika budowy Policję i Prokuratora...? Pozdrawiam
    • Kochany, o czym mowa? O jakiej budowie nawijasz? Bo w zwyczajnym życiu, kierownik budowy jest reprezentantem inwestora a nie wykonawcy, Więc albo opowiadasz androny, albo wałkują cię jak chcą, w dodatku za twoje pieniądze, 
    • Co o tym przypadku sądzicie? Wykonawca (firma budowlana) i jej Kierownik budowy. W dużym skrócie. Wykonawca zapewniał w umowie o budowę domu (płatne w etapach za całość) swojego kierownika budowy (w cenie realizacji budowy). Niestety pod koniec budowy okazało się że: Wyszły niedociągnięcia fizyczne, wady inwestycji, które przed nami ukrywano, a my nie byliśmy w stanie ostatecznie i fachowo ich zidentyfikować. (pomogli inni fachowcy). Złożyliśmy już pod sam koniec budowy (na etapie postawionej wieźby) reklamację w trybie rękojmi u wykonawcy. Równolegle niepokojąc się o całokształt poprosiliśmy o wgląd do dziennika budowy. I tu zaczęły się przysłowiowe "schody". Po serii dziwacznych uników, mataczenia, zwodzenia = oszukiwania gdzie jest dziennik cudem go otrzymaliśmy. Po otrzymaniu dziennika budowy, okazało się, że jest w nim na początku data rozpoczęcia budowy na dosłownie parę dni z przed otrzymania dziennika w nasze ręce. (co jest nieprawdą) Faktyczna data (czas) rozpoczęcia budowy to 1/2 roku wstecz (dowody/ zdjęcia itd). W dzienniku przy kolejnych etapach /robotach nie ma dat. Co dzieje się dalej...? Wykonawca zaczyna zachowywać się opryskliwie, oszukuje nas że jest na budowie, choć nie ma go, nic się nie posuwa. Na prośbę uprzątnięcia terenu, pomieszczeń budowanego budynku nie reaguje (przytakuje - nie robi). Umówieni z dalszymi wykonawcami nie możemy przeprowadzić pomiarów naprawy np nierównego chudziaka. Musimy przepraszać oferentów naprawy, umawiać się na kolejne wizyty. Informujemy wykonawcę telefonicznie, że jesteśmy na naszej budowie, a on twierdzi że jest także. (totalny brak szacunku) Lekceważy to o co prosi Inwestor. Zamierzamy zmienić Kierownika budowy. Dlaczego zamierzamy to zrobić? a) prawdopodobnie tzw: kierownik w zmowie z wykonawcą nie działa w naszym interesie. (dostaliśmy kierownika w cenie wykonawcy), prawdopodobnie w ogóle nie bywał przy odbiorach kolejnych etapów. b) zgodnie z umową z wykonawcą nie były nigdy przedstawiane nam protokoły na kolejne etapy budowy (a powinny - takie są zapisy w umowie), Wykonawca po każdym etapie wysyłał fakturę do zapłaty. Żądał bezwarunkowego regulowania należności w ciągu 3 dni. Co myśmy naiwnie robili/ czynili (płacili). c) na wysłane pismo z reklamacją (z tytułu rękojmi - wady fizyczne usługi/ budowy oraz prawne - braku wpisów do dziennika, nieprawdziwa data rozpoczęcia budowy + brak dat przy każdym etapie) wykonawca definitywnie wstrzymał prace. Żąda natychmiastowej zapłaty za poprzedni etap. d) wykonawca (prawdopodobnie nierozsądnie - złośliwie) jeździ po naszych podwykonawcach (następnych etapów budowy/ blachy na dachy) i opowiada głupoty. Terroryzuje ich mówiąc (oświadczając), że będzie je niszczył. Ponieważ Inwestor nie zapłacił za ostatni etap (wieźba pod dach). A, te praktyki wykonawcy to już:"groźby karalne" (KK) e) dodatkowo kierownik żądał bezwarunkowego oddania (natychmiast) dziennika budowy. Twierdził, że to nie nasza (jako Inwestora) własność. Dobre....? Utraciliśmy zaufanie do wykonawcy oraz do Kierownika. Co radzicie Państwo w takim przypadku? Znaleźliśmy wykonawcę zastępczego. Umówiliśmy się na dalsze prace (dokończenie budowy). Ewentualne poprawki i naprawy wad poprzedniego wykonawcy. Co Państwo na to? Zmienić kierownika budowy? Złożyć zawiadomienie (potwierdzenie nieprawdy = kierownik budowy/ wykonawca ) na Komendę Policji?
    • Bez oględzin nawet małego fachowca, nie da rady Ci pomóc. Potrzebne są informacje, których nie ma. Se la v'ie. 
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...