Skocz do zawartości
Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok
Zaloguj się, aby obserwować  
ManfredBee

Automatyczne odcinanie wężownicy

Recommended Posts

Mam prosty kocioł klasy 3, typ SWK21. Mój kocioł nie ma żadnych rozbudowanych sterowników, obsługujących różne pompy, wentylatory i inne. Tylko miarkownik ciągu oraz elektroniczny sterownik do pompy CO. Za sterowanie pompą CWU odpowiada przycisk dzwonkowy w łazience i automat schodowy w kotłowni, nastawiony na dwie minuty oraz dodatkowy wyłącznik w kotłowni, włączający pompę CWU na stałe. Mój kocioł nawet w największe mrozy nie jest użytkowany non-stop - korzystam z akumulacji ciepła w murach, dla utrzymania komfortu termicznego z przyzwoitym rezultatem. W efekcie jednak w eksploatacji mojego kotła mam ten problem, że muszę ręcznie i na czas odciąć wężownicę spiralną bojlera, bo w przeciwnym wypadku coraz chłodniejsza woda w instalacji CO wychłodzi wodę w bojlerze. Wymyśliłem więc sobie, że spróbowałbym w oparciu o dodatkowy, drugi sterownik do pompy obiegowej CO i dokupiony drugi czujnik temperatury, podłączony w miejsce potencjometru nastawiającego temperaturę zadziałania zbudować sterownik do siłownika zaworu kulowego, który odcinałby automatycznie wężownicę spiralną, gdy temperatura na środku jej wysokości (tu mam studzienkę pomiarową w bojlerze) stanie się wyższa niż temperatura na wyjściu z kotła i otwierałby zawór, gdy temperatura wody z kotła będzie wyższa od temperatury wody w bojlerze (z uwzględnieniem histerezy). Wydaje mi się, że napęd powinien być zasilany trójprzewodowo, a sterownik powinien mieć przekaźnik wykonawczy zarówno z zestykiem NO, jak i NC, wówczas napęd pobierałby zasilanie tylko w chwili przestawiania zaworu. Takie zawory są do kupienia wraz z napędem za około 200zł plus sterownik jw, który akurat przypadkiem nadmiarowy posiadam, plus czujnik, który musiałbym zamówić u producenta (już kupowałem identyczny po uszkodzeniu mechanicznym, więc powinno się udać) i plus trochę własnej dłubaniny.

Czy ma ktoś doświadczenia z takim zaworem? Warto w to wchodzić? Czy taki sposób sterowania ma w ogóle sens? A może istnieje sensowniejsze gotowe rozwiązanie i niepotrzebnie kombinuję?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, ManfredBee napisał:

W efekcie jednak w eksploatacji mojego kotła mam ten problem, że muszę ręcznie i na czas odciąć wężownicę spiralną bojlera, bo w przeciwnym wypadku coraz chłodniejsza woda w instalacji CO wychłodzi wodę w bojlerze.

W jaki sposób masz wodę chłodniejszą w instalacji c.o. aniżeli w bojlerze skoro zasila bojler osobna pompa a  instalację c.o. druga pompa?

Nie mam pojęcia po co Ci te przełączniki schodowe, dzwonkowe i takie tam, wystarczy kupić sterownik który będzie obsługiwał dwie pompy a na powrocie z bojlera wstawisz zawór zwrotny po to aby gdy woda w instalacji c.o. spadnie nie wychładzała wody w bojlerze.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, mhtyl napisał:

W jaki sposób masz wodę chłodniejszą w instalacji c.o. aniżeli w bojlerze skoro zasila bojler osobna pompa a  instalację c.o. druga pompa?

 

Jest jedna pompa CO!!! Mam prosty kocioł, a instalacja musi być i jest zdolna do pracy grawitacyjnej, dlatego nie ma tam żadnych zaworów zwrotnych, jednak instalacja ma nowoczesne kaloryfery o sporym oporze przepływu i do optymalnej pracy potrzebuje pomocy pompy.

 

Pompa CWU jest po to, żebym nie lał przez półtorej minuty zimnej wody do ścieków, jak potrzebuję ciepłej wody na piętrze, pompa CWU tłoczy zimną wodę z rury zasilającej krany z powrotem do bojlera i tu akurat mam zawór zwrotny. Pompa ta jest w układzie wody pitnej, a nie CO. Wspomniałem o sposobie jej sterowania niejako z rozpędu, pamiętając, że są automaty, które ogarniają kilka pomp i nie tylko, ale, cytuję siebie: "Mój kocioł nie ma żadnych rozbudowanych sterowników, obsługujących różne pompy, wentylatory i inne." .

Tą pompę załącza się ręcznie, wchodząc do łazienki na piętrze z zamiarem użycia ciepłej wody. Korzystając z wody na parterze nie mamy problemu z temperaturą ciepłej wody.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

 

10 minut temu, ManfredBee napisał:

Jest jedna pompa CO!!!

 

21 godzin temu, ManfredBee napisał:

Tylko miarkownik ciągu oraz elektroniczny sterownik do pompy CO. Za sterowanie pompą CWU odpowiada przycisk dzwonkowy w łazience i automat schodowy w kotłowni,

Pisałeś o dwóch pompach.

11 minut temu, ManfredBee napisał:

Pompa CWU jest po to, żebym nie lał przez półtorej minuty zimnej wody do ścieków, jak potrzebuję ciepłej wody na piętrze, pompa CWU tłoczy zimną wodę z rury zasilającej krany z powrotem do bojlera i tu akurat mam zawór zwrotny.

Z tego opisu wynika, że nie masz pompy do cwu tylko pompę cyrkulacyjną a to jest różnica. Sterowanie jakie masz wydaję się na logiczne bo ogranicza straty do min wynikające z cyrkulacji cwu gdyby ona była cykliczna.

 

Najprostszym rozwiązaniem jest podłączenie drugiej pompy do cwu czyli do zasilania bojlera oraz sterownik który obsługuje dwie pompy.

O ile dobrze zrozumiałem to bojler jest zasilany woda z pieca grawitacyjnie bez żadnej pompy, tak?

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, mhtyl napisał:

O ile dobrze zrozumiałem to bojler jest zasilany woda z pieca grawitacyjnie bez żadnej pompy, tak?

Wężownica bojlera jest włączona równolegle do pętli obsługujących kaloryfery i przepływ przez nią jest wspomagany przez pompę CO, o ile ta jest włączona.

 

Nie chcę rezygnować z grawitacji, zwłaszcza, że mam znacząco przewymiarowany kocioł (proszę się mnie nie czepiać z tego tytułu - od czasu zainstalowania kotła dom dwa razy zmieniał właściciela, więc mój wpływ na dobór kotła był żaden), a zaniki zasilania są problemem, z którym muszę się mierzyć na co dzień. Swobodny przepływ wody przez wężownicę przy takim sobie obiegu grawitacyjnym jest kluczowy dla pracy kotła w warunkach braku zasilania.

 

Wiem, że mogę kupić przetwornicę, duże akumulatory, inwestować w pompy i wypasiony sterownik. Tylko każdy z tych składników kosztuje więcej niż cały projekt, który zaplanowałem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, demo napisał:

Po zapoznaniu się z treścią w linku nasuwają mi się następujące spostrzeżenia:

  1. Zaproponowany tam zawór z elektromagnesem może działać za szybko w stosunku do zaworu kulowego z napędem obracającym, a pozostawanie otwartym lub zamkniętym podczas zasilania uniemożliwi sensowne używanie po zaniku zasilania.
  2. Analogiczny sterownik znajduję w internecie jako sterownik różnicowy, jednak wszystkie odnalezione przeze mnie sterowniki zakładają współpracę z pompą, domyślam się, że w rachubę wchodzi też zawór z elektromagnesem, ale nie napęd sterowany trójprzewodowo. Do napędu w wersji dwuprzewodowej nie jestem przekonany, częściowo z powodów jw, a wersja czteroprzewodowa wymagałaby przeróbek w starowniku, podobnie, jak w przypadku wersji trójprzewodowej. Ewentualnie należałoby dołożyć dodatkowy zewnętrzny przekaźnik. Czy nie lepiej więc, jeśli już przerabiać, to przerabiać sterownik, który mam i wiem, co zawiera, a więc wiem, że poradzę sobie z przeróbką?

Chętnie poznałbym opinie osób, które znają w praktyce, na przykład eksploatują taki układ.

 

Zastanawiam się, czy histereza sterownika pompy CO zaadoptowanego do pracy jako różnicowy będzie wystarczająca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, ManfredBee napisał:

 a pozostawanie otwartym lub zamkniętym podczas zasilania uniemożliwi sensowne używanie po zaniku zasilania

Ileż Ty tam możesz mieć tych zaników ?, ale jest i na to lekarstwo czyli elektrozawór 12V.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
7 godzin temu, ManfredBee napisał:

Wężownica bojlera jest włączona równolegle do pętli obsługujących kaloryfery i przepływ przez nią jest wspomagany przez pompę CO, o ile ta jest włączona.

Masz dziwne rozwiązane to ogrzewanie. Pompa c.o. po osiągnięciu pewnej temperatura wody w piecu np 30 stopni włącza się chodzi cały czas, jaki sens jest jej wyłączanie gdy piec jest rozpalony?

 

7 godzin temu, ManfredBee napisał:

Nie chcę rezygnować z grawitacji, zwłaszcza, że mam znacząco przewymiarowany kocioł (proszę się mnie nie czepiać z tego tytułu - od czasu zainstalowania kotła dom dwa razy zmieniał właściciela, więc mój wpływ na dobór kotła był żaden), a zaniki zasilania są problemem, z którym muszę się mierzyć na co dzień. Swobodny przepływ wody przez wężownicę przy takim sobie obiegu grawitacyjnym jest kluczowy dla pracy kotła w warunkach braku zasilania.

 

Ty nie masz instalacji grawitacyjnej skoro masz pompę. jest to instalacja z wymuszonym obiegiem a na zasilaniu z pieca na rurze powinien być zamontowany zawór różnicowy. Co do tych zaników to chyba przesadzasz bo jeszcze nie słyszałem aby u kogoś wyłączali co dzień prąd.

Tobie w takim przypadku wystarczy jak już pisałem wcześniej, zamontować zawór zwrotny na powrocie z wężownicy , jest to najprostsze rozwiązanie Twojego problemu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
18 godzin temu, mhtyl napisał:

Masz dziwne rozwiązane to ogrzewanie. Pompa c.o. po osiągnięciu pewnej temperatura wody w piecu np 30 stopni włącza się chodzi cały czas, jaki sens jest jej wyłączanie gdy piec jest rozpalony?

 

Ty nie masz instalacji grawitacyjnej skoro masz pompę. jest to instalacja z wymuszonym obiegiem ....

To ma sens - jeżeli np. pompa z ręki jest ustawiona na III bieg bo niektórzy myślą, że wtedy jest bardziej wydajnie i nagrzeją szybciej chałupę, odbiór ciepła jest za mały w pomieszczeniach i do kotła wraca ciepła woda. Wtedy pompa z czujnikiem na powrocie powinna sie wyłączyć albo zmienić bieg na niższy bo niby w jakim celu ma do kotła wracać ciepła woda.

Tak by się działo w przypadku pompy elektronicznej ale w przypadku pompy ręcznej z III biegami pracy powinna się wyłączyć albo użytkownik powinien na wstępie ustawić bieg na I.

Zawsze chodzi o to by w obiegu co pogodzić przepływ z temperaturą i oddać jak najwięcej ciepła w pomieszczeniu i zachować ciągłość pracy kotła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Budujemy Dom - budownictwo ogólne napisał:

Wtedy pompa z czujnikiem na powrocie powinna sie wyłączyć

Tylko, że ten czujnik od sterownika jest założony przeważnie na zasilaniu i jeszcze nie widziałem sterownika który by wyłączał pompę c.o. po osiągnięciu min zadanej temperatury.

5 godzin temu, Budujemy Dom - budownictwo ogólne napisał:

bo niby w jakim celu ma do kotła wracać ciepła woda.

Oj nie znamy się na paleniu w piecu :) Temperatura wody jeżeli jest ustawiona na zasilaniu np 55-60 stopni to na powrocie powinna  być w granicach 40 stopni po to aby chronić piec, w innym razie piec długo nie "pożyje".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, mhtyl napisał:

Tylko, że ten czujnik od sterownika jest założony przeważnie na zasilaniu i jeszcze nie widziałem sterownika który by wyłączał pompę c.o. po osiągnięciu min zadanej temperatury.

 

Przez pomyłkę strzeliłem babola pisząc, że nie widziałem sterownika który by pompę od c.o. wyłączał po osiągnięciu min temperatury, miało być po osiągnięciu max temperatury, bo gdy na piecu temp spadnie  do temperatury ustawionej min kiedy pompa ma się uruchomić, załóżmy że będzie to 30 stopni, wtedy pompa się wyłączy i uruchomi się ponownie gdy woda na piecu przekroczy 30 stopni i będzie pracowała non stop.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 5.03.2019 o 16:51, mhtyl napisał:

Masz dziwne rozwiązane to ogrzewanie.

Ogrzewanie mam rozwiązane zupełnie zwyczajnie, standardowo: Pompa, jak zwykle w takich instalacjach, włączana jest przez sterownik, o ile temperatura wody na wyjściu z kotła jest wystarczająco wysoka. Jeśli temperatura jest niższa lub nie ma zasilania, woda musi radzić sobie sama i w tym celu zastosowano zawór różnicowy, otwierający przepływ wodzie, gdy pompa jest zatrzymana - w takiej sytuacji instalacja pracuje grawitacyjnie.

 

Zaniki napięcia zwykle nie zdarzają się każdego dnia, ale na tyle często, że są elementem mojego życia, który muszę uwzględniać. Po prostu mieszkam na takim nieco wysuniętym osiedlu, gdzie lubią się palić bezpieczniki przy transformatorze i nieszybko są wymieniane. Ponadto odnoszę wrażenie, że zakład energetyczny wyłącza zapobiegawczo piętnastkę, jak jest gorsza pogoda (burza, wiatr).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, ManfredBee napisał:

Ogrzewanie mam rozwiązane zupełnie zwyczajnie, standardowo: Pompa, jak zwykle w takich instalacjach, włączana jest przez sterownik, o ile temperatura wody na wyjściu z kotła jest wystarczająco wysoka. Jeśli temperatura jest niższa lub nie ma zasilania, woda musi radzić sobie sama i w tym celu zastosowano zawór różnicowy, otwierający przepływ wodzie, gdy pompa jest zatrzymana - w takiej sytuacji instalacja pracuje grawitacyjnie.

 

No, teraz z tego opisu wynika, że masz normalną instalacje c.o. z obiegiem wymuszonym. Jaką masz ustawiona temp. załączająca pompę a jaką maksymalna na piecu ?

Jeszcze raz powtórzę, w Twoim przypadku aby w bojlerze nie wychładza się woda wystarczy na powrocie zamontować zawór zwrotny, gdy będzie pompa chodzić obieg wody z pieca będzie, gdy pompa nie będzie pracowała obiegu poprzez wężownice nie będzie bo grawitacja jest za słaba aby pokonać opór jaki stwarza zawór zwrotny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
14 godzin temu, mhtyl napisał:

Jeszcze raz powtórzę, w Twoim przypadku aby w bojlerze nie wychładza się woda wystarczy na powrocie zamontować zawór zwrotny, gdy będzie pompa chodzić obieg wody z pieca będzie, gdy pompa nie będzie pracowała obiegu poprzez wężownice nie będzie bo grawitacja jest za słaba aby pokonać opór jaki stwarza zawór zwrotny.

Właśnie dlatego nie chcę zaworu zwrotnego w obwodzie wężownicy.

Po pierwsze: przy zaniku zasilania rażąco wzrośnie ryzyko zagotowania wody w kotle (potwierdzone przez życie).

Po drugie: woda w bojlerze w chwili zaniku cyrkulacji, po wyłączeniu pompy przez sterownik, będzie miała znacznie niższą temperaturę.

W przypadku zaworu z napędem obrotowym odcięcie wężownicy nastąpi dopiero wtedy, gdy zacznie spadać temperatura na kotle. Zanik napięcia niewiele tu zmieni z punktu widzenia bezpieczeństwa, bo zawór się nie zamknie z uwagi na brak zasilania. Ponadto, przy działającym zasilaniu, jest szansa na możliwie najcieplejszą wodę w bojlerze.

Wprawdzie mogę podnieść temperaturę progową sterownika, ale obecna nastawa jest pewnym, wypracowanym metodą prób i błędów optimum, zapewniającym możliwie najlepsze wykorzystanie paliwa i jak najlepsze ogrzewanie pomieszczeń w istniejących warunkach.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 6.03.2019 o 17:37, mhtyl napisał:

Tylko, że ten czujnik od sterownika jest założony przeważnie na zasilaniu i jeszcze nie widziałem sterownika który by wyłączał pompę c.o. po osiągnięciu min zadanej temperatury.

Oj nie znamy się na paleniu w piecu :) Temperatura wody jeżeli jest ustawiona na zasilaniu np 55-60 stopni to na powrocie powinna  być w granicach 40 stopni po to aby chronić piec, w innym razie piec długo nie "pożyje".

Moze pożyje a może nie - w moim kotle niska temperatura na powrocie jest wskazana w celu chłodzenia wymiennika i wymuszania zjawiska kondensacji. To jednak inna technologia.

W kotle węglowym, który miałem kiedyś miałem czujnik od pompy co na powrocie i wtedy jak na powrocie była za wysoka temperatura to pompa nie tłoczyła bez sensu przez wymiennik ciepłej wody bo to znaczyło, że w pomieszczeniach nie było prawidłowego odbioru ciepła z różnych przyczyn - zapowietrzone grzejnik, zbyt duży przepływ itd.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
5 godzin temu, Budujemy Dom - budownictwo ogólne napisał:

Moze pożyje a może nie - w moim kotle niska temperatura na powrocie jest wskazana w celu chłodzenia wymiennika i wymuszania zjawiska kondensacji. To jednak inna technologia.

O jakim kotle piszesz? chyba nie na paliwo stałe.

5 godzin temu, Budujemy Dom - budownictwo ogólne napisał:

W kotle węglowym, który miałem kiedyś miałem czujnik od pompy co na powrocie i wtedy jak na powrocie była za wysoka temperatura to pompa nie tłoczyła bez sensu przez wymiennik ciepłej wody bo to znaczyło, że w pomieszczeniach nie było prawidłowego odbioru ciepła z różnych przyczyn - zapowietrzone grzejnik, zbyt duży przepływ itd.

To miałeś źle zrobione. Grzejniki muszą być zasilane wodą o temp 55-65 stopni, i załóżmy że na powrocie była temp 50 to na piecu musiała mieć 70 lub więcej i gdy wtedy pompa była wyłączona to temperatura jeszcze bardziej rosła a to jest nie wskazane. Wracając do czujnika zamontowanego na powrocie to ja osobiście nie widzę sensownego uzasadnienia aby był tak montowany, i jak pisałem wyżej pompa c.o. wyłącza się gdy temperatura spadnie do min zadanej, nigdy się nie włącza gdy temp jest wyższa niż zadana.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
20 godzin temu, ManfredBee napisał:

Właśnie dlatego nie chcę zaworu zwrotnego w obwodzie wężownicy.

Ja mam klapowy zawór (na zasilaniu).

Nie jest od doskonały, to fakt, ale otwiera się przy zwykłym grawitacyjnym obiegu (działa bez problemu przez dwie połączone w szereg wężownice)

Czytałem, że można go lekko usprawnić (domykanie), ale to trzeba byłoby doczytać (na FM to czytałem, coś podpiłować trzeba??)

 

Co do częstych zaników napięcia - są urządzenia typu UPS lub nieduży agregat prądotwórczy. 

Edytowano przez MrTomo (zobacz historię edycji)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
23 godziny temu, ManfredBee napisał:

Po pierwsze: przy zaniku zasilania rażąco wzrośnie ryzyko zagotowania wody w kotle (potwierdzone przez życie).

?!Jak może się woda zagotować jeżeli masz sprawną grawitację i miarkownik ciągu.

Dnia 8.03.2019 o 11:26, ManfredBee napisał:

Zanik napięcia niewiele tu zmieni z punktu widzenia bezpieczeństwa, bo zawór się nie zamknie z uwagi na brak zasilania.Zanik napięcia niewiele tu zmieni z punktu widzenia bezpieczeństwa, bo zawór się nie zamknie z uwagi na brak zasilania. Ponadto, przy działającym zasilaniu, jest szansa na możliwie najcieplejszą wodę w bojlerze.

A jak zawór będzie zamknięty i w tym czasie wyłączą prąd i zawór będzie w pozycji zamkniętej to co wtedy?

I nasuwa się pytanie, ile tej cieplej wody zużywasz? bo wnioskuję z tego co piszesz o twoich obawach braku cwu że non stop leci ciepła woda, zbyt bardzo wyolbrzymiasz temat. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, mhtyl napisał:

?!Jak może się woda zagotować jeżeli masz sprawną grawitację i miarkownik ciągu.

Grawitację miałbym sprawną, jak bym miał gałązki 3/4cala lub calowe i odpowiednio większe piony, najlepiej bez zaworów. Tymczasem instalacja powstała z gałązkami pół cala i grzejnikami płytowymi bez zaworów i szybko okazało się, że tak na dłuższą metę nie będzie działać i zamontowano pompę. Ja wymieniłem grzejniki płytowe na kaloryfery aluminiowe i dałem zawory, zwykłe zawory termostatyczne na gałązce zasilającej i zawory odcinające na inbus na gałązce powrotnej, gałązki są teraz z PP 20. Całość jakoŚ działa na grawitacji, ale szału nie ma.

10 godzin temu, mhtyl napisał:

A jak zawór będzie zamknięty i w tym czasie wyłączą prąd i zawór będzie w pozycji zamkniętej to co wtedy?

Jeśli zawór będzie zamknięty, to oznacza rozpalanie kotła, albo jego powolne wygasanie (temperatura CO spada poniżej od temperatury w bojlerze). W takich okolicznościach problemu nie ma, a podczas "normalnej pracy" zawór będzie otwarty.

10 godzin temu, mhtyl napisał:

I nasuwa się pytanie, ile tej cieplej wody zużywasz? bo wnioskuję z tego co piszesz o twoich obawach braku cwu że non stop leci ciepła woda, zbyt bardzo wyolbrzymiasz temat.

Zbiornik jest niezbyt duży, bo kupowała go osoba mieszkająca samotnie, a i tak najczęściej używała małych podgrzewaczy przepływowych. Teraz ze zbiornika korzystają trzy osoby i z objętością szału nie ma. Może nie na tyle, żeby od razu myśleć o wymianie bojlera na większy, ale powinniśmy możliwie mocno go nagrzewać, skoro robimy sobie dłuższe przerwy w grzaniu (dotyczy kotła w sezonie grzewczym i grzałki poza sezonem grzewczym - wówczas korzystamy z tańszej energii nocą).

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 godzin temu, ManfredBee napisał:

Grawitację miałbym sprawną, jak bym miał gałązki 3/4cala lub calowe i odpowiednio większe piony, najlepiej bez zaworów. Tymczasem instalacja powstała z gałązkami pół cala i grzejnikami płytowymi bez zaworów i szybko okazało się, że tak na dłuższą metę nie będzie działać i zamontowano pompę. Ja wymieniłem grzejniki płytowe na kaloryfery aluminiowe i dałem zawory, zwykłe zawory termostatyczne na gałązce zasilającej i zawory odcinające na inbus na gałązce powrotnej, gałązki są teraz z PP 20. Całość jakoŚ działa na grawitacji, ale szału nie ma.

Widzisz, cały czas usilnie twierdziłeś że ma grawitacyjną instalację i że ona sobie radzi podczas braku prądu itd, a teraz opisujesz, że ona kuleje. Jak napisałem na wstępie, masz instalacje z obiegiem wymuszonym a nie grawqitacyjne i dalej twierdzę, żd zawór zwrotny zdal by egzamin.

9 godzin temu, ManfredBee napisał:

Jeśli zawór będzie zamknięty, to oznacza rozpalanie kotła, albo jego powolne wygasanie (temperatura CO spada poniżej od temperatury w bojlerze). W takich okolicznościach problemu nie ma, a podczas "normalnej pracy" zawór będzie otwarty.

Toszto tak samo działa zawór zwrotny a jest o wiele tańszy, z tą różnica że gdy pracuje pompka jest obieg przez wężownicę, gdy nie pracuje nie ma obiegu i woda w bojlerze się nie wychłodzi.

Aby temp w bojlerze spadła poniżej temperatury w instalacji c.o. to musiałoby trwać dobre kilka godzin.

Jaką masz ustawioną temperaturę min na piecu od której startuje pompa i jaką masz ustawioną do c.o.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, mhtyl napisał:

Widzisz, cały czas usilnie twierdziłeś że ma grawitacyjną instalację i że ona sobie radzi podczas braku prądu itd, a teraz opisujesz, że ona kuleje.

I twierdzę tak nadal. Instalacja sobie radzi. Nie muszę w chwili zaniku zasilania pędzić do kotłowni i wywalać opału na podłogę, zalewać wodą i tak dalej. Grzejniki jako-tako grzeją. Ale przy „rozbujanym” kotle odcięcie wężownicy jest krokiem szalonym, trzeba się liczyć z tym, że miarkownik ciągu to za mało, żeby zapobiec zagotowaniu wody - przypominam, że mam przewymiarowany kocioł.

13 godzin temu, mhtyl napisał:

Aby temp w bojlerze spadła poniżej temperatury w instalacji c.o. to musiałoby trwać dobre kilka godzin.

Obawiam się, że się mylisz. Przypominam, że mam wężownicę spiralną. Podczas wychładzania kotła temperatura na kotle jest niższa niż w bojlerze w połowie wysokości wężownicy co najwyżej o kilka stopni. Cieplejsza ma szansę być tylko ta woda, która jest ponad wężownicą. Jeśli spóźnię się z zamknięciem zaworu na wężownicy aż do momentu pierwszego (nie mówiąc już o następnych) zatrzymania pompy CO, to mam dwa wyjścia: albo ponownie rozpalam kocioł samym drewnem, żeby odbudować temperaturę w bojlerze (wymagane, jeśli do tego doszło przed wieczornymi zabiegami higienicznymi), albo włączam grzałkę na noc (jeśli wszyscy są już umyci na noc). Projektowane rozwiązanie ma wyeliminować ten problem i nie stworzyć innych.

13 godzin temu, mhtyl napisał:

Jaką masz ustawioną temperaturę min na piecu od której startuje pompa i jaką masz ustawioną do c.o.

Pompa jest załączana gdzieś między 40, a 50 stopni. Musiałbym poobserwować termometr na kotle, bo podziałce wokół pokrętła na sterowniku średnio ufam. Miarkownik jest wyregulowany tak, żeby na kotle temperatura nie przekraczała siedemdziesięciu paru stopni, przy czym staram się prowadzić spalanie w taki sposób, żeby miarkownik nie musiał całkowicie dławić dolotu powietrza, albo by przynajmniej czas całkowitego zamknięcia dolotu powietrza przez miarkownik był możliwie krótki. Z jednej strony redukuje to ryzyko zagotowania wody, z drugiej - dzięki temu prawie nie osadza się sadza na ścianach kotła.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
25 minut temu, ManfredBee napisał:

I twierdzę tak nadal. Instalacja sobie radzi. Nie muszę w chwili zaniku zasilania pędzić do kotłowni i wywalać opału na podłogę, zalewać wodą i tak dalej. Grzejniki jako-tako grzeją. Ale przy „rozbujanym” kotle odcięcie wężownicy jest krokiem szalonym, trzeba się liczyć z tym, że miarkownik ciągu to za mało, żeby zapobiec zagotowaniu wody - przypominam, że mam przewymiarowany kocioł.

Kolego, odcięcie wężownicy guzik zmieni w całej instalacji, większy problem byłby gdyby przy zaniku prądu grzejniki nie odbierały ciepła, odcięcie bojlera nic nie zmieni. Jeżeli miarkownik jest dobry i dobrze działa to co masie dziać, ja dalej nie rozumiem?

Jak duży masz ten bojler?

31 minut temu, ManfredBee napisał:

Pompa jest załączana gdzieś między 40, a 50 stopni. Musiałbym poobserwować termometr na kotle, bo podziałce wokół pokrętła na sterowniku średnio ufam

Ustaw na 30 stopni na sterowniku dla pompy a na miarkowniku 55-60 i będzie dobrze. teraz gdy masz ustawiony miarkownik na 70 to przy np silnych wiatrach temperatura pójdzie sama do góry i miarkownik jej nie zatrzyma, gdy ustawisz 55-60 powinno lepiej działać.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×
×
  • Utwórz nowe...