Skocz do zawartości
Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok
Zaloguj się, aby obserwować  
Kubański

Duże zużycie na piecu gazowym!

Recommended Posts

Witam,

Posiadam piec gazowy: Junkers ZW14-2. Sterownik Salus Controls PLC. Przy ustawienia sterownika na program 3 czyli grzanie 18 st. 6-23 i 16 st. 23-6 rano zużycie gazu wyszło mnie 18m3 za dzień. Na kotle ustawiona temperatura grzania do 75 st. Do tego należy oczywiście doliczyć kuchenkę na gaz oraz piekarnik. Proszę mi powiedzieć czy takie zużycie gazu jest odpowiednie przy nie ocieplonym budynku ale wymienionymi oknami? Budynek jest piętrowy i ma około 140m2 lecz dach jest cały ocieplony wełną mineralną.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Na zużycie gazu wpływa bardzo wiele czynników i trudno określić czy podana wartość to dużo czy mało. Ocena efektywności pracy kotła wymaga pomiaru ilości energii przekazanej do instalacji co (montaż ciepłomierza), bo tylko
w ten sposób można określić co wpływa na zużycie gazu - sprawność kotła czy temperatura zewnętrzna i ciepłochronność budynku.

18 m2 gazu odpowiada ok. 150 kWh efektywnej energii cieplnej, czyli średnia moc grzewcza wyniosła ok. 6 kW, co w przeliczeniu na powierzchnie wynosi ok. 43 W/m2. Wynik taki mieści się w granicach "normy", oczywiście zależnie od temp. na zewnątrz.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • Ciekawy artykuł,w pierwszej części tyczący imigrantów więc to pominę żeby nie wzniecać gównoburzy. Ale reszta też ciekawa.   Koronawirus, my i nasze państwo Czas trochę przeprosić się jednak z państwem. Państwem jako instytucją. W Polsce mamy do państwa stosunek schizofreniczny. Emocjonalny patriotyzm, przywiązanie do hymnu i umiłowanie historii polskiego oręża idą w dziwacznej parze z niechęcią do płacenia podatków, bardzo niskim zaufaniem do władzy i myśleniem o pracownikach budżetówki per „darmozjady”. A tak się składa, że walczący na pierwszych liniach frontu z pandemią są właśnie pracownicy budżetówki, czyli cała służba zdrowia. A na drugą linię wskakują za chwilę kolejni pracownicy budżetówki, czyli nauczyciele. Pandemia koronawirusa, której ciężar ogarniania spoczywa prawie w całości na państwie, powinna dać nam refleksję, że temu państwu musimy dostarczyć narzędzia do walki z takimi potężnymi zjawiskami. A także do walki ze skutkami globalnego ocieplenia, do humanitarnego przyjęcia tysięcy imigrantów (tak, przyjdą ponownie, nie ma co do tego wątpliwości), do tworzenia odpowiadającego na wymogi współczesności prawa, do zapewnienia nam godnej starości w starzejącym się świecie, do opieki zdrowotnej wykraczającej poza przeziębienia i operacje plastyczne, które załatwiamy w prywatnych klinikach. Więc jeśli teraz, Drodzy Czytelnicy, narzekacie, że nie można się dodzwonić na sanepid a maseczek w szpitalach brakuje, to przypomnijcie sobie, czy aby na pewno na działalności gospodarczej VAT był płacony po bożemu, a w wyborach ostatnich dekad nie daliście się zwieść obietnicom taniego państwa i obcinania pensji posłom albo innym urzędnikom. Odrzućmy wreszcie ten PRL-owski bagaż, że państwo to jakaś kolosalna i niewydolna instytucja zdolna przejeść wszystkie możliwe podatki. Jasne, takie państwo też można zbudować. Takie nawet 30 lat temu mieliśmy. Ale można też zbudować państwo sprawne, które będzie silne nie pokrzykiwaniem swoich liderów, tylko silne jakością stanowionego prawa i mocą instytucji. A jeśli teraz, Drogi Wielki Biznesie, wołasz o pakiety pomocowe i dobrodusznie i hojnie przeznaczasz miliony złotych na walkę z koronawirusem, powiedz gdzie Twoje firmy zapłaciły w ostatnich latach podatki i czy aby nie wspierałeś w ostatnich latach służby zdrowia Luksemburga albo innej Panamy - znacznie hojniej, niż teraz tę polską. To nie jest niestety fikcja ani lewackie bajdurzenia. To są twarde liczby. Naprawdę w porządku, że Dominika Kulczyk, córka dominującego latami na szczycie listy najbogatszych Polaków Jana Kulczyka przeznaczyła 20 milionów złotych na walkę z koronawirusem. Tyle że ten sam Jan Kulczyk swoje podatki osobiste płacił, jak sam przyznał, w Szwajcarii. A już po śmierci seniora Kulczyk Investments uniknęła przy sprzedaży pakietu akcji SabMillera zapłacenia ok. 760 milionów złotych podatku od zysków kapitałowych w Polsce, bo zarejestrowana jest, a jakże, w Luksemburgu. Taki podatek płaci każdy Polak od zwykłych oszczędności zgromadzonych na lokacie bankowej. Ale wielki biznes ma swoje sprawdzone sposoby na ominięcie tych zasad. Przeciętni ludzie ich nie mają. 760 milionów złotych to niewiele mniej niż przez prawie trzydzieści lat grania zebrała Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Na przeznaczonej na walkę z koronawirusem zbiórce w serwisie siepomaga.pl zgromadzono jak do tej pory ponad 18 milionów, wpłaconych przez 280 tysięcy osób. Takie są proporcje. I to bynajmniej nie jest odosobniony przypadek. Oczywiście, nie tylko polski, afera Panama Papers miała globalny zasięg – przed podatkami uciekali zgodnie bajecznie bogaci Chińczycy i Amerykanie.   Im bardziej chcemy temu państwu coś zabrać, bo uważamy je za dziadowskie i tekturowe, tym bardziej dziadowskie i tekturowe się będzie stawać. Im częściej będziemy mówić dzieciom, że nauczyciele to sfrustrowani nieudacznicy, którzy mają za dużo wakacji, tym bardziej sfrustrowani pogardą okazywaną im przez uczniów i niskim statusem społeczno-finansowym ci nauczyciele będą. Służba zdrowia i edukacja to są nasze klucze do przyszłości, które jak na autostradowym węźle splotły się ze sobą w koronawirusowym kryzysie. Niech ten kryzys, kiedy się już zakończy, zaowocuje przynajmniej jakąś ogólnopolską zmianą priorytetów. I większą wiarą w państwo, bo żaden kraj jeszcze ani edukacji ani służby zdrowia dobrze prywatnymi rękami nie rozwiązał. Mamy jeszcze duże szanse, żeby za dziesięć lat powiedzieć sobie, że coś dobrego z tej masowej izolacji w nas zostało.  
    • No dobrze - ale uwazasz, że grupy ryzyka powinny z narażeniem życia skorzystać z prawa i obowiązku głosowania?  A tych na kwarantannie powinno sie prawa wyborczego pozbawić?  To gorzej, niż z prawami więźniów!
    • Kilka tysięcy głosów można było jakoś ogarnąć, milionów nie ogarnie nikt. Oczywiście, oprócz prezesa Kaczyńskiego.  Głosów listownych.
    • Rząd sie jednak naraża - urzędujący politycy, urzędnicy się narażają. Jednak są wśród nich zarażeni - chyba z większa czestotliwościąniz w innych zawodach (pócz może transgranicznych kierowców i przede wszystkim służby zdrowia związanej z epidemią.
    • Nie wpływa na przeliczanie głosów? Dowcip roku, ale śmiać mi się nie chce. Zgadnij za to gdzie te głosy dotrą i kto je będzie liczył. Jeśli masz z tym trudności to zwróć się do Łukaszenki, ucznia Stalina. On wie po co i dlaczego na Białorusi można głosować listownie przez cały tydzień. 
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...