Skocz do zawartości
Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok
Pomocnik

Wspólny dom na działce męża

Recommended Posts

12 godzin temu, bajbaga napisał:

Mieszacie sprawy związane ze współwłasnością małżeńską i sprawami dziedziczenia (ustawowego)

Nie, bo:

Ale:

Ale, pomijając dziedziczenie, dom będzie stawiany z kredytu, spłacanego z współwłasności małżeńskiej, czyli:

 

Czyli, można będzie wystąpić  z roszczeniem o zwrot nakładów (50%) dokonanych na budowę domu, poniesionych od dnia ślubu.

Ale pisze, że kredyt ma być  na narzeczonego.....Więc to wcale nie jest oczywiste...

Ale patrząc to inaczej - znam przypadki, gdy darowizna była dokonywana tylko na syna/córkę, a nie na małżeństwo (pod pretekstem, że tak mniejsze koszty są) Po czasie okazywało się wielokrotnie, że jednak rodzice mieli rację, że nie przepisali na małżeństwo...

 

To trochę inny temat,. ale darowizna dokonana już po ślubie syna/córki nie wchodzi do majątku wspólnego...

To samo dotyczy spadku....

Edytowano przez aaaa (zobacz historię edycji)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, aaaa napisał:

Ale patrząc to inaczej - znam przypadki, gdy darowizna była dokonywana tylko na syna/córkę, a nie na małżeństwo (pod pretekstem, że tak mniejsze koszty są)

Jeżeli chodzi o darowiznę która jest zwolniona od podatku to tak musi być, gdyby przepisali na syna i synową to nie była by to darowizna i musieli by zapłacić podatek. I ten pretekst miał uzasadnienie finansowe.

  • Lubię to 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
11 godzin temu, aaaa napisał:

Ale pisze, że kredyt ma być  na narzeczonego.....Więc to wcale nie jest oczywiste...

Ale, spłata będzie (najprawdopodobniej)  już z majątku wspólnego .........

Pomijam już to, że, w razie "wojny" długi (niespłacony kredyt) też może być kłopotliwy.

Jest też coś takiego jak dobro rodziny - mają wspólne dziecko, czyli może być różnie.

11 godzin temu, aaaa napisał:

To trochę inny temat,. ale darowizna dokonana już po ślubie syna/córki nie wchodzi do majątku wspólnego...

To samo dotyczy spadku....

Niekoniecznie - z dziedziczeniem jest trochę inaczej niż z podziałem majątku po rozwodzie …

Nieruchomość kupiona przed ślubem, którego spadkodawca był jedynym właścicielem także wejdzie w skład spadku… 

Małżonek (i dzieci) dziedziczą udział zmarłego współmałżonka w byłym majątku wspólnym, a także jego majątek odrębny

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Aga
Dostałam dostałam działkę budowlaną od rodziców po ślubie do pisałam do niej męża czy mogę go teraz odpisać

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość Monika
Witam. Budujemy z mężem dom na działce której właścicielem jest tylko mój mąż. Działka była darowizną od teściowej miesiąc przed naszym ślubem. Teraz mamy dziecko, ja nigdy jeszcze nie pracowałam a mąż ma swoją Firmę. Nie mamy tez kredytu na dom. Jakie mam prawo do domu i działki teraz i np.przy rozwodzie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 5.09.2019 o 20:21, Gość Patrycja napisał:

Witam. Mieszkam razem z narzeczonym i naszym synem on pracuje a ja zajmuję się dzieckiem. W lipcu planujemy wziąć ślub. Narzeczony chce przed ślubem kupić działkę i wziąść kredyt na budowę domu na siebie. Czy po ślubie będę miała prawo do działki i domu? Bardzo proszę o odpowiedź.

 

1 godzinę temu, Gość Monika napisał:

Witam. Budujemy z mężem dom na działce której właścicielem jest tylko mój mąż. Działka była darowizną od teściowej miesiąc przed naszym ślubem. Teraz mamy dziecko, ja nigdy jeszcze nie pracowałam a mąż ma swoją Firmę. Nie mamy tez kredytu na dom. Jakie mam prawo do domu i działki teraz i np.przy rozwodzie?

 

Co się dzieje z ludźmi, gdzie jest miłość i wzajemne zaufanie? widzę że to się nie liczy tylko korzyści finansowe i materialne. Pytacie się co będzie np po rozwodzie a może należałoby zadać pytanie po to się żenicie albo co zrobić aby do rozwodu nie doszło.

3 godziny temu, Gość Aga napisał:

Dostałam dostałam działkę budowlaną od rodziców po ślubie do pisałam do niej męża czy mogę go teraz odpisać

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
16 godzin temu, mhtyl napisał:

Co się dzieje z ludźmi

Co się dzieje? Spójrz dookoła i popatrz na te smartfonowe tłumy, zapatrzone w ekran i czasem kopulujące, dziwiące się, że istnieje inne, niewirtualne życie... Pracujące na hamburgera i najnowszy model telefonu... Jak prądu nie będzie i internet "zgaśnie", to świat, ten ICH ŚWIAT się skończy :zalamka:

 

Żenią się, bo ich rodzice jeszcze żyją i do tego ich dopingują... potem siedzą w swoich pokojach, czy fotelach i przez komunikatora dopytują się, czy już wyrzucili śmiecie... albo co będzie na kolację...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, uroboros napisał:

Co się dzieje? Spójrz dookoła i popatrz na te smartfonowe tłumy, zapatrzone w ekran i czasem kopulujące, dziwiące się, że istnieje inne, niewirtualne życie... Pracujące na hamburgera i najnowszy model telefonu... Jak prądu nie będzie i internet "zgaśnie", to świat, ten ICH ŚWIAT się skończy :zalamka:

 

Żenią się, bo ich rodzice jeszcze żyją i do tego ich dopingują... potem siedzą w swoich pokojach, czy fotelach i przez komunikatora dopytują się, czy już wyrzucili śmiecie... albo co będzie na kolację...

To fakt, to jest nowe uzależnienie i choroba społecznościowa, tylko czekać jak będą odwyki dla nałogowych "telefoniarzy".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
8 godzin temu, uroboros napisał:

Co się dzieje? Spójrz dookoła

 

1 godzinę temu, mhtyl napisał:

Normalnie szok, teraz widzę jak mało wiem o świecie

No przestańcie - jak świat światem - o majątek się ludzie zabijali, w najbliższej rodzinie. Oczywiście nie wszyscy. Nie ma tu nic do rzeczy smartfon - tylko zwykła ludzka chciwość, zazdrość, egoizm, ale i chęć zabezpieczenia się, niepewność jutra, nieufanie nawet najbliższym - zresztą oparte często o liczne przykłady "naiwnych jeleni" wystawionych do wiatru.

Ja bym się nie dziwił takim jak wyżej pytaniom - choć smutna jest konstatacja, że nie każdy związek daje pewność i bezpieczeństwo egzystencji. I na pewno wiele tych związków nie wytrzymuje  próby czasu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
17 godzin temu, zenek napisał:

No przestańcie - jak świat światem - o majątek się ludzie zabijali,

I dalej będą się handryczyć ale tu chodzi o problem młodych ludzi którzy jeszcze dobrze nie założyli rodziny a dopytują się co się stanie w razie rozwodu!!!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
15 minut temu, mhtyl napisał:

problem młodych ludzi którzy jeszcze dobrze nie założyli rodziny a dopytują się co się stanie w razie rozwodu!!!!

I słusznie - o majątek trzeba dbać, także w sferze własności.

 

Komuna "zabiła" ten instynkt - wszyscy mieli mieć po równo i tak było, mieli po równo czyli gówno.

 

Wczesne lata obecnego ustroju, spowodowały, że dziedziczono lub dzieląc "majątek" w razie rozwodu, w 90% przypadków chodziło tylko o długi (także kredyty bankowe).

 

Teraz jest w miarę normalnie, mając na uwadze rozwiązania obowiązujące w starych gospodarkach rynkowych, nieskażonych "dobrodziejstwem" komuny.

 

Edytowano przez bajbaga (zobacz historię edycji)
  • Dziękuję 1
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
46 minut temu, bajbaga napisał:

 

Teraz jest w miarę normalnie, mając na uwadze rozwiązania obowiązujące w starych gospodarkach rynkowych, nieskażonych "dobrodziejstwem" komuny.

 

I tak, i nie. My, starzy, przyzwyczailiśmy się do naprawiania. Jak się coś zepsuje, to się naprawia i w dodatku nie zawsze od ręki. Czasem takie rupiecie muszą odczekać, nim przyjdzie na to czas. Czasem nie nadchodzi nigdy, ale wyrzucić od razu to na co się tak długo pracowało...

A młodzież nie zna takiego postępowania. Zepsuło się? To na złom! Ba, czasem nie musi nawet się zepsuć. Kolor stał się niemodny? Na śmietnik!

I tak postępuje nie tylko z przedmiotami, z rzeczami. W związkach okazuje się, że również. Znudził, znudziła się? To aut! Spadaj na drzewo! Oto cała współczesna ideologia.

I tylko nam wynurza  się z pamięci niezapomniany tekst: "To se ne vrati, pane Havranek".

  • Lubię to 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, bajbaga napisał:

I słusznie - o majątek trzeba dbać, także w sferze własności.

 

Komuna "zabiła" ten instynkt - wszyscy mieli mieć po równo i tak było, mieli po równo czyli gówno.

 

Wczesne lata obecnego ustroju, spowodowały, że dziedziczono lub dzieląc "majątek" w razie rozwodu, w 90% przypadków chodziło tylko o długi (także kredyty bankowe).

 

Teraz jest w miarę normalnie, mając na uwadze rozwiązania obowiązujące w starych gospodarkach rynkowych, nieskażonych "dobrodziejstwem" komuny.

 

To że dba sie o swoje interesy to dobrze, co do tego uwag nie mam ale nie w taki sposób jak tu wyżej było opisane, jeszcze nie było ślubu a już rodzą sie pytania co w razie rozwodu. Wiadomo nie od dziś że w małżeństwie wszystko jest dzielone pół na pół i jeżeli ktoś nie dorósł do świadomości i odpowiedzialności czym wiąże sie założenia rodziny to po co biorą ślub? Jak na moje rozumowanie po to bierze się ślub aby potem budować wspólna przyszłość, a jeżeli chodzi im tylko aby dać upust swoim popędom seksualnym to po co ślub, są agencje towarzyskie gdzie można zaspokoić swoje potrzeby bez zobowiązań.

I w tym przypadku komuna nie jest głównym czynnikiem dbania o swoje interesy, za komuny tez były rozwody i toczyły się zażarte wojny o majątek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Celem małżeństwa nie powinno być obłowienie się majątkiem partnera, ale z szacunku dla niego zapracowanie na siebie oraz okazywanie szacunku dla partnera poprzez miedzy innymi uszanowanie jego własności. Możecie wzajemnie się wspierać ale nie jest to bezwarunkowe. Dzielenie cudzej pensji i dawanie dupy za kanapkę jako żona i nie żona to definicja prostytucji.

4 godziny temu, mhtyl napisał:

I dalej będą się handryczyć ale tu chodzi o problem młodych ludzi którzy jeszcze dobrze nie założyli rodziny a dopytują się co się stanie w razie rozwodu!!!!

I slusznie że są zapobiegliwi a nie dają się okraść.

Edytowano przez gawel (zobacz historię edycji)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, bajbaga napisał:

Komuna "zabiła" ten instynkt - wszyscy mieli mieć po równo i tak było, mieli po równo czyli gówno.

Komuna może chciała zabić ten "instynkt" - niemniej :

 

4 godziny temu, bajbaga napisał:

mając na uwadze rozwiązania obowiązujące w starych gospodarkach rynkowych, nieskażonych "dobrodziejstwem" komuny.

W tych gospodarkach większość własności to defacto kredyty płacone do śmierci, nie mówiąc o drogich podatkach katastralnych - natomiast w Polsce jest całe mnóstwo własności prywatnej nizadłużonej i podatki od nieruchomości strawne.

4 godziny temu, bajbaga napisał:

Teraz jest w miarę normalnie,

Jest - ale chęć wprowadzenia katastru jest ciągła - a kataster to praktycznie uwłaszcznie się Państwa na własności prywatnej i wydzerżawienie jej poprzednim właścicielom.

4 godziny temu, bajbaga napisał:

Wczesne lata obecnego ustroju, spowodowały, że dziedziczono lub dzieląc "majątek" w razie rozwodu, w 90% przypadków chodziło tylko o długi (także kredyty bankowe).

Nie wiem, jaki wpływ miały "wczesne lata obecnego ustroju"  na to, "że dziedziczono lub dzieląc "majątek" w razie rozwodu"?????

 

Długi są nadal dziedziczone, natomiast wysokoodsetkowe kredyty to cecha nie komuny (wtedy kredyt budowlany był na 1-3%), ale właśnie (cyt. z bajbagi) "rozwiązania obowiązujące w starych gospodarkach rynkowych, nieskażonych "dobrodziejstwem" komuny."

 

Nie podobała mi się komuna w wielu odslonach - ale staram się nie mówić na g... papu, i odwrotnie -  i trzymam się prawdy.

 

 

36 minut temu, gawel napisał:

Celem małżeństwa nie powinno być obłowienie się majątkiem partnera, ale z szacunku dla niego zapracowanie na siebie oraz okazywanie szacunku dla partnera poprzez miedzy innymi uszanowanie jego własności. Możecie wzajemnie się wspierać ale nie jest to bezwarunkowe. Dzielenie cudzej pensji i dawanie dupy za kanapkę jako żona i nie żona to definicja prostytucji.

No tak, ale czy celem małżeństwa w takim razie jest niedzielenie się majątkiem przez partnerów i niedzielenie się własnymi pensjami?

Czy podzielenie się obowiązkami w małżeństwie to prostytucja?  Nawet wtedy kiedy jednemu równie łatwo jest zarobić na rodzinę, jak drugiemu dbać o pozostałe sprawy dot. rodziny? I czy kweste finansowe są podstawą małżeństwa?

  • Dziękuję 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
13 godzin temu, gawel napisał:

I slusznie że są zapobiegliwi a nie dają się okraść.

Zapobiegliwi tak bo wyprzedzają czas ale przede wszystkim są wyrafinowani i patrzy jeden z drugim kto kogo pierwszy wydyma z kasy.  Przecież będąc jedną nogą na nowej drodze życia zamiast układać wspólna przyszłość i tworząc nowe plany oni już myślą o rozwodzie i co zrobić aby dużo nie stracić.

12 godzin temu, zenek napisał:

W tych gospodarkach większość własności to defacto kredyty płacone do śmierci, nie mówiąc o drogich podatkach katastralnych - natomiast w Polsce jest całe mnóstwo własności prywatnej nizadłużonej i podatki od nieruchomości strawne.

Kredyty aż do śmierci nie były i nie są powodem który by blokował rozwód, a rozwody i za komuny były.

12 godzin temu, zenek napisał:

Długi są nadal dziedziczone,

Nie do końca jeżeli chodzi o rozwód tylko w razie śmierci można mówić o dziedziczeniu ale wtedy należy zrzec się spadku i problem z głowy.

 

12 godzin temu, zenek napisał:

No tak, ale czy celem małżeństwa w takim razie jest niedzielenie się majątkiem przez partnerów i niedzielenie się własnymi pensjami?

Czy podzielenie się obowiązkami w małżeństwie to prostytucja?  Nawet wtedy kiedy jednemu równie łatwo jest zarobić na rodzinę, jak drugiemu dbać o pozostałe sprawy dot. rodziny? I czy kweste finansowe są podstawą małżeństwa?

Masz rację, bo jak pisałem zakładając rodzinę wszystko jest na pół i jeżeli nie ma świadomości co wiążą]ę sie z tego to po jakiego biorą ludzie ślub? Moja żona przez jakiś czas nie pracowała, ale za to wszystko w domu było zrobione, dzieciaki przypilnowane i czy z tego powodu że nie pracowała nie miałem jej ani złotówki dać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, mhtyl napisał:

Zapobiegliwi tak bo wyprzedzają czas ale przede wszystkim są wyrafinowani i patrzy jeden z drugim kto kogo pierwszy wydyma z kasy.  Przecież będąc jedną nogą na nowej drodze życia zamiast układać wspólna przyszłość i tworząc nowe plany oni już myślą o rozwodzie i co zrobić aby dużo nie stracić.

Kredyty aż do śmierci nie były i nie są powodem który by blokował rozwód, a rozwody i za komuny były.

Nie do końca jeżeli chodzi o rozwód tylko w razie śmierci można mówić o dziedziczeniu ale wtedy należy zrzec się spadku i problem z głowy.

 

Masz rację, bo jak pisałem zakładając rodzinę wszystko jest na pół i jeżeli nie ma świadomości co wiążą]ę sie z tego to po jakiego biorą ludzie ślub? Moja żona przez jakiś czas nie pracowała, ale za to wszystko w domu było zrobione, dzieciaki przypilnowane i czy z tego powodu że nie pracowała nie miałem jej ani złotówki dać?

A masz pewność że nie rozwiedzie się z Tobą żona lub ty z nią??? I co wtedy? 

Sam sobie zadałeś pytanie retoryczne 

 

Z własnego doświadczenia powiem że najlepszą sytuacją jest równe obciążenie zarabianiem pieniędzy i obowiązkami domowymi, nikt nie czuje się wykorzystany i ma szacunek zarówno do siebie jak i do partnera. Natomiast harówa w domu powoduje frustrację podobnie jak utrzymywanie całej rodziny przez jedną osobę i to nie jest normalne i zdrowe i na pewno nietrwałe. Obecnie trwalsze są związki partnerskie niż małżeńskie. I wcale się nie dziwię bo małżeństwo zwalnia z wzajemnego szacunku bo dochodzi własnie regulacja prawna która w sposób z dupy ogołaca ludzi z majątku godności a nierzadko i rodzicielstwa i to jest totalne gówno. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, gawel napisał:

Obecnie trwalsze są związki partnerskie niż małżeńskie.

A gdzie masz na to statystyki? Twarde liczby?

 

1 godzinę temu, gawel napisał:

I wcale się nie dziwię bo małżeństwo zwalnia z wzajemnego szacunku bo dochodzi własnie regulacja prawna która w sposób z dupy ogołaca ludzi z majątku godności a nierzadko i rodzicielstwa i to jest totalne gówno. 

Bez sensu.

1. Ta regulacja prawna nie jest przymusowa - malżeństwo zawierają ci, co chcą.

2. Najpierw piszesz, że podział rowny obowiązkow w małżeństwie jest najlepszą sytuacją w tym związku, teraz znowu - że małżeństwo zwalnia z wzajemnego stosunku. Gdzie tu sens.

3. Przecież w związku partnerskim też może być nierówny status partnerow, uzależnienie, dominacja. To kwestia mentalna, nie prawna.

Najlepszy dowod, że decyzja o rozwodzie to też kwestia mentalna.

1 godzinę temu, gawel napisał:

małżeństwo zwalnia z wzajemnego szacunku bo dochodzi własnie regulacja prawna która w sposób z dupy ogołaca ludzi z majątku godności a nierzadko i rodzicielstwa i to jest totalne gówno. 

No to jest typowa propaganda LGBT - tylko dlaczego oni właśnie rownolegle domagają się nie tylko związków partnerskich, ale przede wszystkim instytucji malżeństwa?

No i jeszcze jedno - jak dotąd, przez setki i tysiące lat rodzina i ludzkość rozwijała się przez instytucje małżeństwa, nawet jeśli były to rożne modele. Jeśli tak - to wg twojej teorii, że jest to totalne gowno, to rownie gówniane skutki powinno było przynieść. Czyli ludzkość powinna już dawno być pogrążona w chaosie, gownie i zdychać z nędzy. Jest jednak inaczej.

 

Poza tym co proponujesz zamiast: życie w komunie, wychowywanie dzieci tylko przez matki, a może w sierocińcach, brak więzi rodzicielskich i miłości dzieci do rodzicow, brak więzi rodzinnych, oparcie się jedynie na slowie ?(o honorze nie wspomnę, bo to przecież nienowoczesne a nawet ksenofobiczne - za zelżenie drugiego do dna sąd wymierza śmieszną karę, natomiast za spoliczkowanie adwersarza za lżenie sąd skaże za rękoczyny i pobicie).

Konkretnie - co proponujesz w zamian za małżeństwo?

17 godzin temu, gawel napisał:

I slusznie że są zapobiegliwi a nie dają się okraść.

Albo odwrotnie - są zapobiegliwi i próbują okraść? Kij ma dwa końce.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, zenek napisał:

małżeństwo zwalnia z wzajemnego stosunku

Pozostaje masturbacja, albo bzykanko na "obcej ziemi". :zalamka:

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, gawel napisał:

A masz pewność że nie rozwiedzie się z Tobą żona lub ty z nią??? I co wtedy? 

Sam sobie zadałeś pytanie retoryczne 

Pewności nikt nie ma, ja mogę zadać Tobie podobne pytanie, czy biorąc ślub myślałeś że kiedyś sie rozwiedziesz?

To co przyniesie życie tego nikt nie wie ale zakładając od samego początku rozwód jako jakaś tam alternatywa to jest jakieś chore, bo tak samo można zakładać że wszyscy ludzie są źli bo jeden czy dwóch mnie skrzywdzili to ja nie będę się z nikim przyjaźnił.

Ja biorąc ślub świadomy z czym to sie wiąże  i nie brałem ślubu z myślą o rozwodzie bo nie tędy droga.

 

  • Lubię to 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ooooo, pojawił się zenek... zaraz pojawi się Święta Rodzina... a zaczęło się tylko od wspólnego domu na działce męża :zalamka:

  • Lubię to 1
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, zenek napisał:

A gdzie masz na to statystyki? Twarde liczby?

 

Bez sensu.

1. Ta regulacja prawna nie jest przymusowa - malżeństwo zawierają ci, co chcą.

2. Najpierw piszesz, że podział rowny obowiązkow w małżeństwie jest najlepszą sytuacją w tym związku, teraz znowu - że małżeństwo zwalnia z wzajemnego stosunku. Gdzie tu sens.

3. Przecież w związku partnerskim też może być nierówny status partnerow, uzależnienie, dominacja. To kwestia mentalna, nie prawna.

Najlepszy dowod, że decyzja o rozwodzie to też kwestia mentalna.

No to jest typowa propaganda LGBT - tylko dlaczego oni właśnie rownolegle domagają się nie tylko związków partnerskich, ale przede wszystkim instytucji malżeństwa?

No i jeszcze jedno - jak dotąd, przez setki i tysiące lat rodzina i ludzkość rozwijała się przez instytucje małżeństwa, nawet jeśli były to rożne modele. Jeśli tak - to wg twojej teorii, że jest to totalne gowno, to rownie gówniane skutki powinno było przynieść. Czyli ludzkość powinna już dawno być pogrążona w chaosie, gownie i zdychać z nędzy. Jest jednak inaczej.

 

Poza tym co proponujesz zamiast: życie w komunie, wychowywanie dzieci tylko przez matki, a może w sierocińcach, brak więzi rodzicielskich i miłości dzieci do rodzicow, brak więzi rodzinnych, oparcie się jedynie na slowie ?(o honorze nie wspomnę, bo to przecież nienowoczesne a nawet ksenofobiczne - za zelżenie drugiego do dna sąd wymierza śmieszną karę, natomiast za spoliczkowanie adwersarza za lżenie sąd skaże za rękoczyny i pobicie).

Konkretnie - co proponujesz w zamian za małżeństwo?

Albo odwrotnie - są zapobiegliwi i próbują okraść? Kij ma dwa końce.

Wtykasz kupę kitu a ja tego nie pisałem co mi przypisujesz i masz średniowieczne durne poglądy, trzema zdaniami :

1) brak zrozumienia tekstu;

2) średniowiecze i homofobia; (choć pisząc o partnerstwie miałem raczej na myśli związki heteroseksualne) 

3) kupa mentalnego gówna.

współczuję

32 minuty temu, mhtyl napisał:

Pewności nikt nie ma, ja mogę zadać Tobie podobne pytanie, czy biorąc ślub myślałeś że kiedyś sie rozwiedziesz?

To co przyniesie życie tego nikt nie wie ale zakładając od samego początku rozwód jako jakaś tam alternatywa to jest jakieś chore, bo tak samo można zakładać że wszyscy ludzie są źli bo jeden czy dwóch mnie skrzywdzili to ja nie będę się z nikim przyjaźnił.

Ja biorąc ślub świadomy z czym to sie wiąże  i nie brałem ślubu z myślą o rozwodzie bo nie tędy droga.

 

Tak bo nie jestem krową mogę zmienić zadanie i Heniu  nie ożeniłem się z krową która też mogła zmienić znade nie. Cóż ty chyba raczej odwrotnie sądząc po wpisach dlatego muuuuuuu siśz trwać w małżeństwie , powodzenia. 

1 godzinę temu, bajbaga napisał:

Pozostaje masturbacja, albo bzykanko na "obcej ziemi". :zalamka:

albo czytanie dennych wpisów na FBD wtedy wszystko opadnie 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, bajbaga napisał:

Pozostaje masturbacja, albo bzykanko na "obcej ziemi". :zalamka:

No tak, zapomniałem, że dla bzykacza niepospolitego "stosunek" ma tylko jedno znaczenie. Z wiekiem to się wzmacnia, czy słabnie? :takaemotka:

 

1 godzinę temu, gawel napisał:

Wtykasz kupę kitu a ja tego nie pisałem co mi przypisujesz i masz średniowieczne durne poglądy, trzema zdaniami :

1) brak zrozumienia tekstu;

2) średniowiecze i homofobia; (choć pisząc o partnerstwie miałem raczej na myśli związki heteroseksualne) 

3) kupa mentalnego gówna.

Znowu brak konkretów i obraźliwe ogólniki. Typowe przy braku logicznych argumentów.

Skoro nie potrafisz spierać sie na argumenty, logicznie skladać zdań i czytać ze zrozumieniem ani nawet pisać - tak, tak, bo sam nawet nie próbujesz bronić tego, co napisałeś - no to pozostają ogólniki i wulgaryzmy. 

Tak ogolnie rzecz biorąc do kupy dzisiejsze twoje wypowiedzi - to taki bezładny wyrzut frustrata - co oczywiście budzi współczucie. No ale przecież nie ja tu zawiłem - choć rozumiem, że tak na oślep cierpisz.

1 godzinę temu, gawel napisał:

Tak bo nie jestem krową mogę zmienić zadanie i Heniu  nie ożeniłem się z krową która też mogła zmienić znade nie. Cóż ty chyba raczej odwrotnie sądząc po wpisach dlatego muuuuuuu siśz trwać w małżeństwie , powodzenia. 

A może nie każdego frustruje małżeństwo. A może nie każdy "musi trwać w małżeństwie", tylko po prostu mu tak dobrze i już. Tak po prostu. Lubi być z tą drugą osobą i mu się nie znudziło. I mądrze przynajmniej zakończyłeś. Ja też takim osobom, parom - życzę POWODZENIA I SZCZĘŚCIA! 

 

A frustratow nalezy eliminować ze swego otoczenia - bo są zaraźliwi i niszczą innych.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 godziny temu, gawel napisał:

Tak bo nie jestem krową mogę zmienić zadanie i Heniu  nie ożeniłem się z krową która też mogła zmienić znade nie. Cóż ty chyba raczej odwrotnie sądząc po wpisach dlatego muuuuuuu siśz trwać w małżeństwie , powodzenia. 

Nie muszę trwać, dokonałem takiego wyboru i trwam w nim bo chcę, a że ktoś ma uprzedzenia co do ślubu i trwania w małżeństwie to nie oznacza że wszyscy muszą podchodzić do zagadnienia jak Ty.

Jak już pisałem wyżej nie można wychodzić z założenia że wszyscy ludzie są źli bo to czym by się skończyło?

3 godziny temu, uroboros napisał:

Ooooo, pojawił się zenek... zaraz pojawi się Święta Rodzina... 

I po co ta ironia? 

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Powróćmy do prawnych uwarunkowań, które interesują pytających w sprawach budowy domu na działce męża!!!

1 godzinę temu, mhtyl napisał:

I po co ta ironia? 

Ponoć nie było w niej życia/współżycia rodzinnego, a:

5 godzin temu, zenek napisał:

małżeństwo zwalnia z wzajemnego stosunku.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
4 godziny temu, zenek napisał:

No tak, zapomniałem, że dla bzykacza niepospolitego "stosunek" ma tylko jedno znaczenie. Z wiekiem to się wzmacnia, czy słabnie? :takaemotka:

 

Znowu brak konkretów i obraźliwe ogólniki. Typowe przy braku logicznych argumentów.

Skoro nie potrafisz spierać sie na argumenty, logicznie skladać zdań i czytać ze zrozumieniem ani nawet pisać - tak, tak, bo sam nawet nie próbujesz bronić tego, co napisałeś - no to pozostają ogólniki i wulgaryzmy. 

Tak ogolnie rzecz biorąc do kupy dzisiejsze twoje wypowiedzi - to taki bezładny wyrzut frustrata - co oczywiście budzi współczucie. No ale przecież nie ja tu zawiłem - choć rozumiem, że tak na oślep cierpisz.

A może nie każdego frustruje małżeństwo. A może nie każdy "musi trwać w małżeństwie", tylko po prostu mu tak dobrze i już. Tak po prostu. Lubi być z tą drugą osobą i mu się nie znudziło. I mądrze przynajmniej zakończyłeś. Ja też takim osobom, parom - życzę POWODZENIA I SZCZĘŚCIA! 

 

A frustratow nalezy eliminować ze swego otoczenia - bo są zaraźliwi i niszczą innych.

Daruj sobie technikę polemiki polegającej na odwracaniu argumentów bo to nędzne trolowanie. Podobnie jak wciskanie kitu słowami "każdy" "wszyscy". To że wszyscy coś robią nie oznacza że jest to dobre. Dlatego tylko 3% ludzi jest najbogatszych na świcie podczas gdy mają identyczną ilość czasu czyli 24h/dobę, w porównaniu z innymi to kwestia tego co robią i jak go wykorzystują. Podobnie jest z małżeństwem jest to instytucja prawna opisana w kodeksie cywilnym i nie jest ona korzystna dla obecnego społeczeństwa, gdyż to co miało tę instytucję chronić obecnie ją dobija.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
9 minut temu, gawel napisał:

Podobnie jest z małżeństwem jest to instytucja prawna opisana w kodeksie cywilnym i nie jest ona korzystna dla obecnego społeczeństwa, gdyż to co miało tę instytucję chronić obecnie ją dobija.

Co dobija małżeństwo? prawo i przepisy? chyba żartujesz teraz a gdzie ludzkie sumienie i uczucia? Mi nie potrzebne przepisy ani prawo abym żył w małżeństwie, a jeżeli przyszłoby mi kiedyś się rozejść to się rozejdę zgodnie lub nie z prawem.

Małżeństwo czy związek tworzą dwoje ludzi i tylko od nich zależy czy będę ze sobą do końca życia czy się rozejdą a nie będzie decydować o tym prawo, prawo nie ochroni  związku gdy jeden  partner zrobi drugiego w bambuko. 

  • Lubię to 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, uroboros napisał:
7 godzin temu, zenek napisał:

małżeństwo zwalnia z wzajemnego stosunku.

 

Chłopie - znowu przekłamujesz i manipulujesz tym co napisałem. Naprawdę brakuje ci agumentow, że kłamiesz?

W odpowiedzi na post :

9 godzin temu, gawel napisał:

I wcale się nie dziwię bo małżeństwo zwalnia z wzajemnego szacunku bo dochodzi własnie regulacja prawna która w sposób z dupy ogołaca ludzi z majątku godności a nierzadko i rodzicielstwa i to jest totalne gówno. 

Odpisałem w #70:

7 godzin temu, zenek napisał:

2. Najpierw piszesz, że podział rowny obowiązkow w małżeństwie jest najlepszą sytuacją w tym związku, teraz znowu - że małżeństwo zwalnia z wzajemnego stosunku. Gdzie tu sens.

Czy teraz wiesz, co kto napisał? Dodam dla nie kumatych, że "wzajemny stosunek" to nie to samo co "stosunek dwóch osób", nie licząc paru innych znaczeń.

Zrozumienie tekstu, to teraz kompetencje, zdaje się, ucznia III klasy szkoly podstawowej, więc nie ośmieszaj się - uroboros!

25 minut temu, gawel napisał:

Daruj sobie technikę polemiki polegającej na odwracaniu argumentów bo to nędzne trolowanie. Podobnie jak wciskanie kitu słowami "każdy" "wszyscy". To że wszyscy coś robią nie oznacza że jest to dobre. Dlatego tylko 3% ludzi jest najbogatszych na świcie podczas gdy mają identyczną ilość czasu czyli 24h/dobę, w porównaniu z innymi to kwestia tego co robią i jak go wykorzystują. Podobnie jest z małżeństwem jest to instytucja prawna opisana w kodeksie cywilnym i nie jest ona korzystna dla obecnego społeczeństwa, gdyż to co miało tę instytucję chronić obecnie ją dobija.

1. Piszesz o odwracaniu argumentów?

I zaraz potem że uogolniam słowami "każdy i "wszyscy".

Przeceż napisałem:

4 godziny temu, zenek napisał:

A może nie każdy "musi trwać w małżeństwie", tylko po prostu mu tak dobrze i już.

"Nie każdy" - to zaprzeczenie "wszyscy". Chyba to jasne.

2. O małżeństwie:

25 minut temu, gawel napisał:

Podobnie jest z małżeństwem jest to instytucja prawna opisana w kodeksie cywilnym i nie jest ona korzystna dla obecnego społeczeństwa, gdyż to co miało tę instytucję chronić obecnie ją dobija.

Znowu banał i ogólnik, teraz modny wśród pseudoelity, ale jak to moda, przemijający.

Jeśli teraz nie jest korzystna dla obecnego społeczeństwa, to pewnie dawniej też była taka - a jednak trwało. I nie mieszaj do tego wiary, bo Lenin i Stalin też mieli żony i nie zlikwidowali tej instytucji. Małżeństwo istniało też przed Chrystusem, i przed Mojżeszem. I w zasadzie we wszystkich kulturach - a więc jest uniwersalnym rozwiązanie.

Co się stało obecnie - że jest wg ciebie - "szkodliwe dla obecnego społeczeństwa"?.

 

I konkretnie napisz: dlaczego nie jest korzystna i co ją dobija. I co proponujesz w zamian?

Edytowano przez zenek (zobacz historię edycji)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja tam widzę w pytaniach tych kobiet typowa sytuację "Poleciałam na niego bo myślałam że książę z bajki , dziany, piękny i  w ogóle koleżanki zazdrościły, myślałam że będę ustawiona. Teraz pegaz okazał się koniem z doklejonym kartonowym rogiem, który właśnie mu odpada i staram się spieprzyc minimalizując straty ,maksymalizując zyski."

Blachary są w każdym pokoleniu. Polecam książkę Prusa "Emancypantki".

  • Lubię to 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
52 minuty temu, zenek napisał:

Chłopie - znowu przekłamujesz i manipulujesz tym co napisałem. Naprawdę brakuje ci agumentow, że kłamiesz?

W odpowiedzi na post :

Odpisałem w #70:

Czy teraz wiesz, co kto napisał? Dodam dla nie kumatych, że "wzajemny stosunek" to nie to samo co "stosunek dwóch osób", nie licząc paru innych znaczeń.

Zrozumienie tekstu, to teraz kompetencje, zdaje się, ucznia III klasy szkoly podstawowej, więc nie ośmieszaj się - uroboros!

1. Piszesz o odwracaniu argumentów?

I zaraz potem że uogolniam słowami "każdy i "wszyscy".

Przeceż napisałem:

"Nie każdy" - to zaprzeczenie "wszyscy". Chyba to jasne.

2. O małżeństwie:

Znowu banał i ogólnik, teraz modny wśród pseudoelity, ale jak to moda, przemijający.

Jeśli teraz nie jest korzystna dla obecnego społeczeństwa, to pewnie dawniej też była taka - a jednak trwało. I nie mieszaj do tego wiary, bo Lenin i Stalin też mieli żony i nie zlikwidowali tej instytucji. Małżeństwo istniało też przed Chrystusem, i przed Mojżeszem. I w zasadzie we wszystkich kulturach - a więc jest uniwersalnym rozwiązanie.

Co się stało obecnie - że jest wg ciebie - "szkodliwe dla obecnego społeczeństwa"?.

 

I konkretnie napisz: dlaczego nie jest korzystna i co ją dobija. I co proponujesz w zamian?

NI życzę sobie takich jazd i oceniania BTW tylko winny się tłumaczy

1 godzinę temu, mhtyl napisał:

Co dobija małżeństwo? prawo i przepisy? chyba żartujesz teraz a gdzie ludzkie sumienie i uczucia? Mi nie potrzebne przepisy ani prawo abym żył w małżeństwie, a jeżeli przyszłoby mi kiedyś się rozejść to się rozejdę zgodnie lub nie z prawem.

Małżeństwo czy związek tworzą dwoje ludzi i tylko od nich zależy czy będę ze sobą do końca życia czy się rozejdą a nie będzie decydować o tym prawo, prawo nie ochroni  związku gdy jeden  partner zrobi drugiego w bambuko. 

Mnie chodzi o to że kiedyś prawo chroniło małżeństwo obecnie już  korzystniej jest nie zawierać małżeństwa ze względów podatkowych chociażby czy np łatwiej o miejsce w szkole lub przedszkolu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
10 godzin temu, gawel napisał:

Mnie chodzi o to że kiedyś prawo chroniło małżeństwo obecnie już  korzystniej jest nie zawierać małżeństwa ze względów podatkowych chociażby czy np łatwiej o miejsce w szkole lub przedszkolu.

A to akurat prawda, z tym sie zgodzę że prawo daje więcej korzyści i zezwalających na wolne związki. Znam osobę - kobietę która ma czwórkę dzieci i żyje w związku ale bez ślubu i z wszelakiego socjalu czerpie na 100%, gdyby miała ślub socjal by się urwał.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
19 minut temu, mhtyl napisał:

A to akurat prawda, z tym sie zgodzę że prawo daje więcej korzyści i zezwalających na wolne związki. Znam osobę - kobietę która ma czwórkę dzieci i żyje w związku ale bez ślubu i z wszelakiego socjalu czerpie na 100%, gdyby miała ślub socjal by się urwał.

No dokładnie o to mi chodziło. Poza tym Heniu My jesteśmy starzy i bliżej mamy niż dalej do jasnego końca, chodzi mi o młode pokolenie którego ewentualne małżeństwo dotyczy że w chwili obecnej postęp i zmiany w życiu codziennym i obyczajowym spowodowały że średniowieczno kościelne poglądy. Kościół nie włożył minimum wysiłku do ich dostosowania do współczesnego systemu wartości.  po prostu się nie sprawdzają bo owszem w 1 kolejności powinny one być przestrzegane przez małżonków wzajemnie wobec siebie. Ale po kilku latach dochodzą do wniosku ze to nie ma sensu ale co ludzie i rodzice powiedzą? Jestem za niezależnością finansową i dobrowolnym byciem w związku a nie wspomaganie się imperatywami moralnymi które są przestarzale i większość udaje że są dla nich ważne i udaje że ich przestrzega. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, gawel napisał:

chodzi mi o młode pokolenie którego ewentualne małżeństwo dotyczy że w chwili obecnej postęp i zmiany w życiu codziennym i obyczajowym spowodowały że średniowieczno kościelne poglądy. Kościół nie włożył minimum wysiłku do ich dostosowania do współczesnego systemu wartości.  po prostu się nie sprawdzają

Ale co tu ma do rzeczy Kościół?

Przecież jest Urząd Stanu Cywilnego i ślub cywilny. Rownorzedny pd względem prawnym do kościelnego. Dlaczego nie masz pretensji do ustawodawcy świeckiego - że  tutaj nie zmienił prawa? I jak byś to zmienił?

A przecież ślub cywilny nie pochodzi ze średniowiecza, nawet nie wiem, czy istniał w Polsce przed wojną - a obecne przepisy są rodem z PRL.

Z drugiej strony Kościół też ułatwił rozwody kościelne. Choć uważam, że są sytuacje, gdy jest zbyt restrykcyjny, gdzie lepszy jest rozwód niż patologia w małżeństwie. Ale to już kwestie katolikow (czy innych wiar). Wiedzą na co sie decydują. I potem ponoszą konsekwencje.

Te dylematy nie dotyczą jednak ślubu cywilnego. 

 

Oczywiście małżeństwo potrafi niszczyć - ale tak samo jest z innymi uwarunkowaniami - zniszczyć człowieka może prawie wszystko (miłość, talent, brak talentu, fortuna, bieda, państwo, instytucje, przyjaciele i wrogowie, itd.) - co nie znaczy, że wszystko trzeba negować.

 

Natomiast odnośnie współczesnego systemu wartości? - no ciekaw jestem, co tu się zmieniło radykalnie w sferze etyki odnośnie malżeństwa? Uczciwość, wspolne działanie dla wspolnego dobra, miłość, oddanie wzajeme, zaufanie do siebie - coś tu jest inaczej niż kiedykolwiek?

A z drugiej strony zdrada, czychanie na majątek, wykorzytywanie sie nawzajem, nienawiść i zawiść - też jest taka sama, jak kiedykolwiek.

 

Człowiek się nie zmienia mentalnie (dlatego nawet starożytna literatura jest teraz też aktualna, jeśli chodzi o opis zachowania czlowieka) - może jest bardziej wyrafinowany i ogarnięty z różnymi dobrymi i nawet bardziej ze złymi przykladami - dzięki mediom i cywilizacji.  

 

A to, że prawo różnie działa, i ludzie je rożnie wykorzystują. No cóż, takie mamy elity rządzące i prawnikow - miały 30 lat IIIRP, żeby stanowić  dobre prawo. Jeśli porównam prawo budowlane PRL - do Prawa III RP - to osobiście widzę dużo psucia, mytlania i chęci szukania zajęcia dla prawnikow, niż ułatwienia życia mieszkańca, właściciela czy inwestora

Pewnie w kwestii regulacji innych treści też jest podobnie. Sprawy prawne małżonkow - toż to kopalnia złota dla prawnikow. I to rodem bynajmniej nie z PRL, a raczej z (cyt.) "rozwiązań obowiązujących w starych gospodarkach rynkowych, nieskażonych "dobrodziejstwem" komuny", a więc pewnie dostosowane do tzw.:

2 godziny temu, gawel napisał:

do współczesnego systemu wartości

A raczej do lansowanego przez, dla mnie pseudoelity, rozwalenia tradycyjnego i, co ważniejsze, uniwersalnego  - systemu wartości.

Przyjrzyj się bliżej, gaweł, tym "nowym wartościom", jeśli potrafisz je dostrzec, bo ja nie potrafię większych pozytywow  - zobaczysz, ile w tym pustosłowia i sloganow wzajemnie sie wykluczających. Więcej w tym burzenia, a budowania prawie nic.

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
34 minuty temu, zenek napisał:

Przecież jest Urząd Stanu Cywilnego i ślub cywilny. Rownorzedny pd względem prawnym do kościelnego.

Małe sprostowanie, kościół nie uważa ślubu cywilnego, jeżeli masz ślub cywilny i rozwód a potem chciałbyś wziąć ślub kościelny to taki dostaniesz, ale jeżeli będziesz miał ślub kościelny to rozwodu nie dostaniesz  (kościół uznaje rozwód ale pod dwoma czy trzema warunkami), są jeszcze śluby konkordatowe czyli takie 2W1.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, zenek napisał:

Ale co tu ma do rzeczy Kościół?

Przecież jest Urząd Stanu Cywilnego i ślub cywilny. Rownorzedny pd względem prawnym do kościelnego. Dlaczego nie masz pretensji do ustawodawcy świeckiego - że  tutaj nie zmienił prawa? I jak byś to zmienił?

A przecież ślub cywilny nie pochodzi ze średniowiecza, nawet nie wiem, czy istniał w Polsce przed wojną - a obecne przepisy są rodem z PRL.

Z drugiej strony Kościół też ułatwił rozwody kościelne. Choć uważam, że są sytuacje, gdy jest zbyt restrykcyjny, gdzie lepszy jest rozwód niż patologia w małżeństwie. Ale to już kwestie katolikow (czy innych wiar). Wiedzą na co sie decydują. I potem ponoszą konsekwencje.

Te dylematy nie dotyczą jednak ślubu cywilnego. 

 

Oczywiście małżeństwo potrafi niszczyć - ale tak samo jest z innymi uwarunkowaniami - zniszczyć człowieka może prawie wszystko (miłość, talent, brak talentu, fortuna, bieda, państwo, instytucje, przyjaciele i wrogowie, itd.) - co nie znaczy, że wszystko trzeba negować.

 

Natomiast odnośnie współczesnego systemu wartości? - no ciekaw jestem, co tu się zmieniło radykalnie w sferze etyki odnośnie malżeństwa? Uczciwość, wspolne działanie dla wspolnego dobra, miłość, oddanie wzajeme, zaufanie do siebie - coś tu jest inaczej niż kiedykolwiek?

A z drugiej strony zdrada, czychanie na majątek, wykorzytywanie sie nawzajem, nienawiść i zawiść - też jest taka sama, jak kiedykolwiek.

 

Człowiek się nie zmienia mentalnie (dlatego nawet starożytna literatura jest teraz też aktualna, jeśli chodzi o opis zachowania czlowieka) - może jest bardziej wyrafinowany i ogarnięty z różnymi dobrymi i nawet bardziej ze złymi przykladami - dzięki mediom i cywilizacji.  

 

A to, że prawo różnie działa, i ludzie je rożnie wykorzystują. No cóż, takie mamy elity rządzące i prawnikow - miały 30 lat IIIRP, żeby stanowić  dobre prawo. Jeśli porównam prawo budowlane PRL - do Prawa III RP - to osobiście widzę dużo psucia, mytlania i chęci szukania zajęcia dla prawnikow, niż ułatwienia życia mieszkańca, właściciela czy inwestora

Pewnie w kwestii regulacji innych treści też jest podobnie. Sprawy prawne małżonkow - toż to kopalnia złota dla prawnikow. I to rodem bynajmniej nie z PRL, a raczej z (cyt.) "rozwiązań obowiązujących w starych gospodarkach rynkowych, nieskażonych "dobrodziejstwem" komuny", a więc pewnie dostosowane do tzw.:

A raczej do lansowanego przez, dla mnie pseudoelity, rozwalenia tradycyjnego i, co ważniejsze, uniwersalnego  - systemu wartości.

Przyjrzyj się bliżej, gaweł, tym "nowym wartościom", jeśli potrafisz je dostrzec, bo ja nie potrafię większych pozytywow  - zobaczysz, ile w tym pustosłowia i sloganow wzajemnie sie wykluczających. Więcej w tym burzenia, a budowania prawie nic.

 

Pozostań w głębokim średniowieczu wyznaniowym i mentalnym jak lubisz. Nadużywanie słowa elita świadczy o głębokich kompleksach w Twoim przypadku to prawda nie kompleks. Przykro mi za Ciebie.

Edytowano przez gawel (zobacz historię edycji)
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, mhtyl napisał:

Małe sprostowanie, kościół nie uważa ślubu cywilnego, jeżeli masz ślub cywilny i rozwód a potem chciałbyś wziąć ślub kościelny to taki dostaniesz, ale jeżeli będziesz miał ślub kościelny to rozwodu nie dostaniesz  (kościół uznaje rozwód ale pod dwoma czy trzema warunkami), są jeszcze śluby konkordatowe czyli takie 2W1.

Chodzi o to, że małżeństwo w Polsce nie tylko jest to "kościelne" ale i "państwowe". I przez Państwo ślub konkordatowy  jest ta samo traktowany jak cywilny (oprócz kwestii rozwodu).  I Kościół jako taki nie miał żadnego wpływu w PRL na kształtowanie prawa wokoł instytucji małżeństwa, i to prawo niewiele się zmieniło. Takie samo prawo obowiązuje wierzących jaki niewierzących. I dobrze. 

 

9 minut temu, gawel napisał:

Pozostań w głębokim średniowieczu wyznaniowym i mentalnym jak lubisz. Nadużywanie słowa elita świadczy o głębokich kompleksach w Twoim przypadku to prawda nie kompleks. Przykro mi za Ciebie.

W 52 wierszach użyłem 406 wyrazów.W tym raz wyraz elity. 

To jest nadużywanie słowa? :takaemotka: Bez sensu!

 

Natomiast twoja wypowedź - no cóż pokaz prześiadczenia o własnej wyższości intelektualnej nad przeciwnikiem, połączony z lekceważeniem i próbą poniżenia.

Ustawianie przeciwnika z góry mentalnie i wyznaniowo upośledzonego w stosunku do ciebie, jako nowocześnie oświeconego - bez żadnych argumentów i faktów. Sam sobie odpowiedz, czego i kogo to jest cecha.

No super - jesteś przykładem modelowym tej "elity", do której chcesz należeć, a którą ja uważam za pseudoelitę, bo więcej robi zła niż dobra - i więcej burzy, niż buduje. I w sumie dąży do zamordyzmu, do jedynie słusznych prawd. Witaj, totalitaryźmie.

 

Mnie nie jest przykro za ciebie. Zwisa mi to. Każdy myśli i odpowiada za siebie. Nawet, jeśli ma znikomy wpływ na rzeczywistość. Lubię dyskutować, ale na jakimś poziomie kultury.  Ty prezentujesz taką kulturę, jak twoja "elita". 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Przestań już kowadeł napierdalać nie na temat !. :krzeslo:

Czyhasz tylko żeby dorwać jakiegoś delikwenta i napierniczać mu że jest frustratem albo ma fobie.

Wysilasz się jak na sranie, a w poniedziałek i tak wszystko wyląduje w koszu.:icon_idea:

  • Lubię to 1
  • Haha 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
36 minut temu, zenek napisał:

I przez Państwo ślub konkordatowy  jest ta samo traktowany jak cywilny

Bo konkordatowy to jest jak pisałem 2W1 czyli bierzesz kościelny i on  jest uznawany jako cywilny.

9 minut temu, demo napisał:

 

Wysilasz się jak na sranie, a w poniedziałek i tak wszystko wyląduje w koszu.:icon_idea:

Raczej zostanie założony nowy temat niż trafi do kosza.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 godziny temu, demo napisał:

Przestań już kowadeł napierdalać nie na temat !. :krzeslo:

Czyhasz tylko żeby dorwać jakiegoś delikwenta i napierniczać mu że jest frustratem albo ma fobie.

Wysilasz się jak na sranie, a w poniedziałek i tak wszystko wyląduje w koszu.:icon_idea:

 

56 minut temu, gawel napisał:

Tak Heniu o napierdalaniu kowadeł :icon_mrgreen:

Możecie założyć temat o jezyku elity - swojej elity. Jak widać z waszych postów ubogi, ale dla was wystarczający :takaemotka:  

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
35 minut temu, zenek napisał:

 

Możecie założyć temat o jezyku elity - swojej elity. Jak widać z waszych postów ubogi, ale dla was wystarczający :takaemotka:  

Ty należysz do najwyższej elity.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

×
×
  • Utwórz nowe...