Skocz do zawartości
AktywForum
Zbieraj punkty i wymieniaj na nagrody!

sprawdź punkty

Okna wykuszy za blisko granicy... POMOCY!!!


Recommended Posts

Jako, że to mój pierwszy post, chciałbym się przywitać z forumowiczami.
Witam serdecznie!!!

Wracając do tematu postu...
Jak się wczoraj okazało mam dużyyy problem.
Wybudowałem dom (obecnie stan surowy zamknięty) zgodnie z projektem, ale okazało się, że niezgodnie z prawem budowlanym. Wczoraj odwiedził mnie sąsiad (geodeta) i poinformował, że okna wykuszy są za blisko jego granicy.
O ile oka parteru spełniają ten warunek, to wykusze wychodzą poza obrys ścian parteru o 50cm- tym samym okna mam 3,5m od granicy sąsiada.
Jakoś w ferworze walki mi to umknęło, ale "umknęło" też projektantce, geodecie który jest tym właśnie sąsiadem i również "umknęło" kierownikowi budowy...

Pani architekt od razu się przyznała do błędu (ale co mi to teraz daje...?), sąsiad-geodeta twierdzi, że nie ma obowiązku sprawdzać poprawności projektu wytyczając ławy, a kier-bud uważa, że nie mam się czym martwić, bo przecież projekt został zatwierdzony w starostwie, budynek wytyczył geodeta z uprawnieniami, a usytuowanie budynku w projekcie wyrysował projektant również z uprawnieniami.

Ja jednak doświadczony sąsiedzką "życzliwością" jeszcze z czasów zamieszkiwania z rodzicami, nie byłbym takim optymistą i cała sprawa spędza mi sen z oczu!

Poradźcie, jak tą sprawę załatwić, żebym nie musiał zamurowywać okien, wstawiać luksferów, czy okiennic na stałe?

Kto tu jest winien tak naprawdę? Wiem, że budując się trzeba być samemu projektantem, geodetą i kier-budem, ale jednak nie jestem i nie wpadłem na to, że coś jest nie tak... :-((( Edytowano przez zibi1973 (zobacz historię edycji)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Załóż sprawę geodecie o nieprawidłowe usytuowanie budynku, z podaniem kwoty za przesunięcie budynku.
I nie cofaj sie w postępowaniu do czasu zakończenia. Na gębę moze Cie prosić o odstąpienie od czynności, a później może znów czynić wstręty. Edytowano przez mirrzo (zobacz historię edycji)
  • Lubię to 1
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Jakoś w ferworze walki mi to umknęło, ale "umknęło" też projektantce, geodecie który jest tym właśnie sąsiadem i również "umknęło" kierownikowi budowy...



czekaj, czekaj. czyli Twoj sasiad- geodeta wyznaczal Ci budynek, a teraz sam sie burzy, ze jest zle? icon_eek.gif

a ile metrow szerokosci ma Twoja dzialka?
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tak, dokładnie...
W ramach dobrosąsiedzkiej współpracy zleciłem sąsiadowi-geodecie wytyczenie ław budynku.
Zrobił to za opłatą 500zł (4 paliki bez "ławic") i nic się nie działo do wczoraj, kiedy to odwiedził mnie i powiadomił bez ogródek, że okna są za blisko granicy.
Dodam tylko, że przed wytyczeniem posadowienia budynku dostarczyłem mu kompletny projekt więc wiedział jak budynek jest zaprojektowany. Teraz twierdzi, że myślał, że wykusze miały być balkonami8 (0,5metra balkony?...)

Przesunięcia budynku sobie nie wyobrażam, bo wiąże się to z jego rozbiórką...

Działkę mam dużą, ale obok stoi mój inny budynek, a obecnie budowany sąsiaduje z budynkiem sąsiada "z przesunięciem"- mój się kończy, a jego zaczyna.

Rano obudziłem się i starałem sobie wmówić, że to był sen. Jednak nie...
Szkoda, że tego nie wyłapałemsam. Euforia budowania... Edytowano przez zibi1973 (zobacz historię edycji)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Załóż sprawę geodecie o nieprawidłowe usytuowanie budynku, z podaniem kwoty za przesunięcie budynku.


No ciekawe jak jak mury stoją,będzie się sądził latami i wątpię aby mu to coś dało bo geodeta powie,że dom dobrze wytyczył a inwestor sam przestawił go.

A gdzie jest a raczej gdzie było Starostwo? Przecież oddajesz im projekt i oni po skrupulatnym prześwietleniu projektu wydają PnB i jeżeli jest coś nie tak nie wydadzą PnB. Więc pretensje też do Starostwa trzeba skierować.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tylko projektant winien - nikt inny.
Pozostali wykonywali wszystko w zgodzie z projektem.

Również tylko on (projektant) powinien znaleźć wyjście z sytuacji np:
- zastąpienie okien luksferami,
- wyburzenie wykusza i wstawienie okien,
- jeśli pomieszczenie ma inne okno, to można również zamurować okna.

Oczywiście wszelkie koszty powinien ponieść projektant, a ściślej mówiąc - jego ubezpieczyciel (OC projektanta).

Ps. Kierownik też po prawdzie dupa, choć (prawnie) bez winy.
  • Lubię to 1
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pretensje mogę kierować do starostwa, mogę też kierować do projektanta, że wrysował w projekcie budynek tak, jak wrysował, do geodety i kier-buda. Jednak tak, jak wspomniałeś- będę się sądził latami, a chata zgnije ze smutku i wilgoci...

Podobno po uzyskaniu zgody sąsiada mogę wystąpić o odstępstwo od warunków zabudowy do (chyba) starosty i zalegalizować tę (jak by nie było) samowolę pod warunkiem, że między budynkami zachowana zostanie odległość 8m.
Obawiam się jednak, że sąsiad spodziewa się niemałej kasy za zgodę...

Mogę go podć do sądu za wytyczenie ław niezgodnie z prawem budowlanym (choć zgodnie z projektem...) ale podobno geodeci nie muszą sprawdzać poprawności projektu z PB. Trochę to dziwne, bo wtedy po co im te uprawnienia...

Z drugirj strony mogę cofnąć okna do linii ścian głównych- będzie to wyglądać ochydnie, ale z jego strony. Tyle tylko, że ja też na to nie będę mógł patrzeć i nie będzie to już mój wymarzony domek, tylko coś z czym musiałem pójść na kompromis!!!
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Tylko projektant winien - nikt inny.
Pozostali wykonywali wszystko w zgodzie z projektem.

Również tylko on (projektant) powinien znaleźć wyjście z sytuacji np:
- zastąpienie okien luksferami,
- wyburzenie wykusza i wstawienie okien,
- jeśli pomieszczenie ma inne okno, to można również zamurować okna.

Oczywiście wszelkie koszty powinien ponieść projektant, a ściślej mówiąc - jego ubezpieczyciel (OC projektanta).

Ps. Kierownik też po prawdzie dupa, choć (prawnie) bez winy.




No tak...
A dom już całkiem inny i nie tak reprezentacyjny, jak miał być- w samym centrum miejscowości wypoczynkowej, pierwszy i ostatni jako rodzinny w życiu...

Nie po to budowałem by teraz go psuć luksferami, zamurowywać i patrzeć na szkaradztwo do końca życia...

Dla mnie to tak, jakby zamurować okno papieskie w Wadowicach!!! Edytowano przez zibi1973 (zobacz historię edycji)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Podobno po uzyskaniu zgody sąsiada mogę wystąpić o odstępstwo od warunków zabudowy do (chyba) starosty i zalegalizować tę (jak by nie było) samowolę pod warunkiem, że między budynkami zachowana zostanie odległość 8m.
Obawiam się jednak, że sąsiad spodziewa się niemałej kasy za zgodę...



no to udaj sie do sasiada, zapytaj o zgode, jak poda kwote, to z tym rachuneczkiem zapukac do projektanta.

Bajbaga a jak to jest prawnie. starostwo wydalo pozwolenie (a przeciez mieli mapki z polozeniem budynku na dzialce). gdyby sasiad byl bardzo upierdliwy i poszedl da sadu, to moglby wygrac?
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Tylko projektant winien - nikt inny.
Pozostali wykonywali wszystko w zgodzie z projektem.

Również tylko on (projektant) powinien znaleźć wyjście z sytuacji np:
- zastąpienie okien luksferami,
- wyburzenie wykusza i wstawienie okien,
- jeśli pomieszczenie ma inne okno, to można również zamurować okna.

Oczywiście wszelkie koszty powinien ponieść projektant, a ściślej mówiąc - jego ubezpieczyciel (OC projektanta).

Ps. Kierownik też po prawdzie dupa, choć (prawnie) bez winy.


No dobra Oni popełnili błąd (głównie projektant ) a gdzie było Starostwo?
Jeżeli w Starostwie są bez winy to bo co się oddaje im projekt?
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
[quote name='solange63' date='27.01.2013, 20:42 ' post='332624']
no to udaj sie do sasiada, zapytaj o zgode, jak poda kwote, to z tym rachuneczkiem zapukac do projektanta.


I tak też mam zamiar zrobić, ale zapewne projektantka pokaże mi gest Kozakiewicza i nawet sprawa sądowa nie ma sensu bo niby o co- ła...wkę? icon_eek.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

... a gdzie było Starostwo?


Starostwo nie ma obowiązku tak dokładnie sprawdzać projektu, wręcz nie ma prawa !!!
O zgodności z wszelkimi prawami Projektant zaświadczył swoim podpisem i jest to wystarczające w procesie decyzyjnym uzyskania Pozwolenia Na Budowę.
Na tym właśnie polega demokracja, że władza administracyjna nie ma prawa poddawać pod wątpliwość pisemnego oświadczenia obywatela (w Anglii nawet ustnego).
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Starostwo nie ma obowiązku tak dokładnie sprawdzać projektu, wręcz nie ma prawa !!!
O zgodności z wszelkimi prawami Projektant zaświadczył swoim podpisem i jest to wystarczające w procesie decyzyjnym uzyskania Pozwolenia Na Budowę.
Na tym właśnie polega demokracja, że władza administracyjna nie ma prawa poddawać pod wątpliwość pisemnego oświadczenia obywatela (w Anglii nawet ustnego).


To czemu cofają albo nie wydawaja pozwoleń jak jest coś nie w porządku z projektem? Nie będę tu przytaczał przykładów ,bo jest ich zbyt wiele a sam znam kilka. Więc znam sprawę nie z przepisów tylko z życia.
Żyjemy w Polsce a nie w Anglii i tu trochę inne panują prawa i obyczaje icon_smile.gif Dużo by można było pisać o bzdurnych przepisach i urzędnikach ale tu nie temat na to.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Jak jest projekt zrobiony Ctrl+C i Ctrl+Vto przyzwoitość im na to nie pozwala, a nie ze względów Prawa Budowlanego.


A co to co pogrubiłem .Jeszcze z takim czymś się nie spotkałem.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nie świruj... icon_cool.gif
Znaczy "kopiuj (wytnij)" "wklej"- tzn. się inżynierek nie napracował, a skopiował... icon_eek.gif

Chyba ochłonąłem i jak mi sąsiad geodeta nie podpisze zgody, to okna przeniosę w linię ścian i niech sobie gamoń patrzy na te "otwory strzelnicze" do końca życia!
Ja od strony pokoju będę miał tylko szerszy (o 50cm) parapet... icon_rolleyes.gif

...no i deszcz mi nie będzie chlapać na szyby!

Chyba zaczynam dostrzegać pozytywne strony błędów tych, którzy budują ten nasz porąbany kraj.
A może to reakcja nerwowa?... Edytowano przez zibi1973 (zobacz historię edycji)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Załóż mu sprawę o złe posadowienie budynku.


A czy ON ma jakąś odpowiedzialność skoro w projekcie był plan posadowienia budynku względem granic działki?
Jeżeli tak, to jakie przepisy to regulują?

Jeżeli założę sprawę, to czego mam żądać? Zwrotu kosztów wybudowania i ponownej budowy, czy zadośćuczynienia za straty moralne? Edytowano przez zibi1973 (zobacz historię edycji)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Wyburzenia i ponownej budowy. Zadośćuczynienia też.
On przecież musiał to zrobić jak najbardziej poprawnie - zgodnie z prawem, wiedzą, umiejętnościami itd.


Widzę tu pewną odpowiedź więc jakaś podstawa prawna bardzo by mi ułatwiła zadanie.
Chodzi mi o zakres odpowiedzialności geodety.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
strasznie mnie wpierdzielanicza - starostwa odpowiedzialność......
Żadna ona jest zawsze
Przynajmniej ja taką od lat - znam...
Nawet podejmowaną uchwałą - zaskarżoną do NSA ta uchwała - uznaną wyrokiem za słusznie zaskarżoną - nigdy z tego powodu żadnych konsekwencji nie przyjęła i jej nie dotknęło.....
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

wesoło to nie jest. Kurde jak by mi takie coś zrobili to łby bym pourywał


No niby i słuszność najsłuszniejsza, ale wtedy to bym w domku nie pomieszkał przez następne 25 latek. Albo i wcale...

Najgorsze jest to, że g..o mogę im zrobić, a jeśli już to w baaardzo długim okresie czasu, co wstrzyma budowę i będzie kosztować masę nerwów... Edytowano przez zibi1973 (zobacz historię edycji)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

... jak mi sąsiad pierdoła-geodezja nie podpisze zgody ...


Taka zgoda nic Ci nie da, musisz załatwić odstępstwo od Warunków Technicznych. Główne znaczenie będą miały pewnie względy ppoż. Sprawę wyjaśnij w czasie trwania budowy - bardzo ważne. Całkowitą odpowiedzialność w tym przypadku ponosi projektant, więc od niego możesz dochodzić zadośćuczynienia. Jeżeli sytuacja jest dokładnie tak jak opisujesz nie powinno być z tym problemu. Choć czasu i nerwów będzie kosztowało.
Powodzenia
  • Lubię to 1
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Taka zgoda nic Ci nie da, musisz załatwić odstępstwo od Warunków Technicznych. Główne znaczenie będą miały pewnie względy ppoż. Sprawę wyjaśnij w czasie trwania budowy - bardzo ważne. Całkowitą odpowiedzialność w tym przypadku ponosi projektant, więc od niego możesz dochodzić zadośćuczynienia. Jeżeli sytuacja jest dokładnie tak jak opisujesz nie powinno być z tym problemu. Choć czasu i nerwów będzie kosztowało.
Powodzenia


Wiem, że zgoda sama w sobie nic nie daje. Mogę wystąpić o odstępstwo bez jego zgody, ale w przypadku wniesienia przez sąsiada sprzeciwu urząd zgody na odstępstwo nie wyda...
Tak więc zgoda sąsiada jest potrzebna.

A od projektantki to jakie zadośćuczynienie mogę uzyskać? Na pewno zwrot kosztów przebudowy wykuszy i to chyba tyle?
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Sąsiad w takim postępowaniu pewnie staje się "stroną" więc masz rację z tą "zgodą".
Co do odszkodowania - wziąłeś kredyt ?, ponosisz podwójne wydatki utrzymując tymczasowe mieszkanie i "rozbabraną" budowę ?, itp itd - zależy od sprawności prawnika. To już nie jest zabawa i projektant jest najbardziej zainteresowany jej szybkim finałem.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jeszcze raz to projektant jest szefem wszystkich szefów. Sprawuje samodzielną (nawet bardzo samodzielną) funkcje w budownictwie.
Także z tego względu posiada obowiązkowe OC.

Wszelkie udokumentowane koszty związane z przeprojektowaniem i przebudową będą pokryte z jego ubezpieczenia.

Nie będzie to na drodze sądowej, chyba, że inwestor zakwestionuje wartość lub sposób likwidacji szkody zaproponowanej przez ubezpieczyciela.
To jest tryb likwidacji szkody i obowiązują procedury ubezpieczyciela.

Moim zdaniem należy zapomnieć o procedurze "odstępstwa od przepisów" bo raczej mało skuteczna akurat dla tego przypadku.

Starostwa raczej w to nie mieszać, bo będzie zmuszone wstrzymać budowę, a to też upływ czasu.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Moim zdaniem należy zapomnieć o procedurze "odstępstwa od przepisów" bo raczej mało skuteczna akurat dla tego przypadku.


Jeżeli nie odstępstwo, to jak te wykusze "zalegalizować"? Rozbiórka budynku i ponowna budowa nie wchodzi w grę.
Projektantka sugeruje by po uzyskaniu zgody sąsiada wystąpić o odstępstwo od warunków i w ten sposób spać spokojnie- mając wszystko na papierze i legalnie.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To jest problem i raczej odstępstwa nie załatwisz icon_evil.gif

Pozostaje zamurować pustakami szklanymi, a drzwi na taras zainstalować w bocznej ścianie tego wykusza(u ?)

Można również pozostawić jak jest, ale od wewnątrz zabudować ścianą z oknem i drzwiami - ale to mniej funkcjonalne rozwiązanie.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

To jest problem i raczej odstępstwa nie załatwisz icon_evil.gif

Pozostaje zamurować pustakami szklanymi, a drzwi na taras zainstalować w bocznej ścianie tego wykusza(u ?)

Można również pozostawić jak jest, ale od wewnątrz zabudować ścianą z oknem i drzwiami - ale to mniej funkcjonalne rozwiązanie.


Eee... Chyba nie o to tu chodzi.
Sprawa dotyczy piętra- parter jest dobrze usytuowany. Dlatego byłem zaskoczony, że chcesz rzut parteru...
Granica działki przebiega wzdłuż dłuższego boku.
Zamieszczam rzut piętra:

rzut_pi_tra.pdf

rzut_pi_tra.pdf

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Przepraszam, ale określenie "wykusz" odczytałem dosłownie.
To raczej jest facjatka, albo lukarna.

I konia z rzędem temu co przy sprawdzaniu projektu, dopatrzył się, że okna na pietrze wychodzą poza lico ściany, nawet przy przekroju pionowym, czy też widoku elewacji - ale projektant i owszem, zwłaszcza jak jest autorem projektu.

W takim przypadku, pozostaje tylko cofnięcie okna do linii elewacji.

Ps. Co ciekawe, nie jest to zwymiarowane z zewnątrz.

Ps. Geodeta na pewno bez winy, kierbud do poprawki, a projektant/a do odstrzału.
  • Lubię to 1
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Nooo... To raczej moja nieznajomość nazewnictwa architektonicznego niż Twój błąd.

A co z odstępstwem od warunków w przypadku, gdy się dogadamy? Przepisy dopuszczają taką ewentualność?

Jeżeli nie, to powoli oswajam się z koniecznością wstawienia okien w linii ściany głównej...
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Trochę namieszam, ale toto jest (może być) wykuszem z definicji.

Nie wiem jak wygląda toto na przekrojach i elewacji.

Nie używałbym jednak określenia "wykusz", bo wtedy tak, czy siak będzie to ściana z oknem w odległości od granicy, mniejszej niż 4m, bo nikt nie będzie liczył odległości okna od granicy, tylko najbardziej wystający element ściany.

Jeśli "podłoga" tego toto, "przebija" połać dachu i widać, że wystaje poza ścianę, to może być różnie., bo będzie to jednak wykusz.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 4 tygodnie temu...
Witam
Niestety ale odstępstwa od przepisów techniczno-budowlanych już nie uzyskasz ponieważ można je uzyskać tylko przed wydaniem pozwolenia na budowę. Możesz szukać winnych i pewnie znajdziesz ale co ci to da? Jeżeli nie interesuje cię inne rozwiązania jak pozostawienie okien to wyjście jest tylko jedno czyli dokupienie 0,5m działki sąsiada. Mogę udzielić bardziej konkretnych odpowiedzi tylko proszę pisać na mojego maila 10odpowiedzi@gmail.com
pozdrawiam
Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • Witam Kupiliśmy działkę, projekt, znaleźliśmy (o ironio) wykonawcę. Podpisaliśmy umowę gdzie wykonawca zagwarantował w cenie kierownika budowy.  Co więcej Wykonawca zapewnił, że cena za kierownika budowy" obejmuje dalsze, pozostałe etapy. (Wykonawca dociąga budowętylko do stanu SSO).  Ponieważ jesteśmy laikami (pierwsza budowa w życiu), a domek dla siebie. Dopiero (o zgroro) pod koniec budowy zorientowaliśmy się ze dłużej nie możemy być spolegliwi. Zaczęliśmy domagać się coraz bardziej stanowczo szanowania naszego spojrzenia na prowadzenie prac, budowę, niedociągnięcia i nieprofesjonalne wykonania etapów. Wykonawca (uwaga - z polecenia!) twierdził i pocieszał, ze jest ok (cyt:"panie, ja od 30 lat tak robię i żadem dom się nie zawalił").  Docierając perspektywicznie do zakończenia umowy i poukładania następnych wykonawców zaczęliśmy zapraszać na budowę dalszych oferentów. By po wymiarowali stan rzeczy określili wartość ofert, Okazywało się, ze np chudziak w domu wylany jest tak krzywo/ nierówno, ze nie da się normalnie położyć styropianu. (da się ale zajęło by to koszmarnie dużo czasu = pieniędzy). Poprosiliśmy Fimę z daleka Polski by przyjechała oceniła ile styro betonu trzeba by wyrównać na minimum pod styropian chudziak. Poinformowaliśmy wykonawcę. Poprosiliśmy o uprzątnięcie wewnątrz kompletnego bałaganu (istny "Meksyk").  On obiecał i parokrotnie zaakceptował termin. Co więcej oznajmił że będzie ponieważ dalej będzie ciągnął prace. Przyjechał oferent z daleka (150km w jedną stronę) by dokonać pomiarów. My także stawiliśmy się na budowie. Wykonawcy brak. W budnku kompletny bałagan.... Dzwonię do wykonawcy. Pytam dlaczego nie jest na budowie, dlaczego nie posprzątał...itd? On na to ze przecież jest na budowie.... Ja na to że nieprawda, bo jesteśmy my i oferent (z daleka) więc kłamie. A on powiedział "O..." i zamilkł. Przeprosiliśmy Oferenta,. Ten (kryjąc zażenowanie) pokiwał głową, a nawet powiedział ze rozumie sytuację. Pojechał, wrócił do siebie (150km). Oczywiście bez pomiarów. Przeczuwając, że z tym wykonawcą (potocznie) jest coś nie tak, poprosiliśmy o konsultację innych Wykonawców. Potwierdzili brak profesjonalizmu obecnego, niedoróbki, partactwo. Zrobiliśmy dokumentację. Choć naprawa stanu rzeczy (na szczęście) jest fizycznie możliwa wiąże się jednak z dodatkowymi kosztami. Jeden z Fachowców poprosił o wgląd do tzw: "książki budowy". W związku z tym poprosiliśmy o takową Wykonawcę. Ten odesłał do Kierownika Budowy. Kierownik zaczął kręcić. Finalnie odebraliśmy książkę od Wykonawcy. Książka okazała się pełna nieścisłości i braków (złe daty, brak dat - jak pisałem wyżej). Poinformowaliśmy wykonawcę werbalnie o naszym niezadowoleniu itd. Ten skwitował, że wstrzymuje prace (...) i czeka na zapłatę za wysłana właśnie mial-em fakturę (za przed ostatni etap,za weźbę pod blachę). Napisaliśmy pismo do wykonawcy o reklamację w trybie rękojmi. (utraciliśmy zaufanie do obecnego  wykonawcy, nie mamy pewności czy naprawił by sprawnie i należycie).  Napisaliśmy o rozliczenie prac, odliczenie od posiadanej przez wykonawcę pokaźnej zaliczki: wad wykonawstwa/ budowy, zniszczenie działki, drogi za którą naprawę musięliśmy wyłożyć własne, dodatkowe środki itd, itd. W między czasie Kierownik Budowy wpadł chybna w panikę i zaczął do mnie wydzwaniać. tak był natrętny że przykuło moją uwagę. A, jak próbował wmawiać mi, że Dziennik Budowy nie jest moją własnością wyprowadził mnie z równowagi. Wprawdzie nie dałem po sobie tego poznać. ale podjąłem działania konfrontujące. Okazało się, że Kierownik próbował wymusić oddanie dziennika podstępem, wmawiając mi nieprawdę.   Dotychczasowy wykonawca nie mogąc pogodzić się z możliwymi konsekwencjami najwyraźniej wpadł w furię. Zaczął jeździć do naszych dostawców/ dalszych wykonawców (m.in blachy na dach) i opowiadać kompletne bzdury, grozić i terroryzować żeby nie udzielali przypadkiem mi dalszych usług.  Ci dalsi dostawcy /wykonawcy w rozmowach telefonicznych powiadomili mnie o tym fakcie. Niektórzy dość mocno przestraszeni. Wyjaśniłem sytuację/ stan rzeczy. Te działania wykonawcy to groźby karalne. Powiadomiliśmy pismem wykonawcę o wiedzy co do jego dalszych praktyk i konsekwencjach z kk.   Nowego Wykonawcę Zastępczego już mamy. Przymierzamy się do zmiany Kierownika (jeszcze się wahamy) Ale! Tu pytanie. Powiadamiać o praktykach i procederze wykonawcy / kierownika budowy Policję i Prokuratora...? Pozdrawiam
    • Kochany, o czym mowa? O jakiej budowie nawijasz? Bo w zwyczajnym życiu, kierownik budowy jest reprezentantem inwestora a nie wykonawcy, Więc albo opowiadasz androny, albo wałkują cię jak chcą, w dodatku za twoje pieniądze, 
    • Co o tym przypadku sądzicie? Wykonawca (firma budowlana) i jej Kierownik budowy. W dużym skrócie. Wykonawca zapewniał w umowie o budowę domu (płatne w etapach za całość) swojego kierownika budowy (w cenie realizacji budowy). Niestety pod koniec budowy okazało się że: Wyszły niedociągnięcia fizyczne, wady inwestycji, które przed nami ukrywano, a my nie byliśmy w stanie ostatecznie i fachowo ich zidentyfikować. (pomogli inni fachowcy). Złożyliśmy już pod sam koniec budowy (na etapie postawionej wieźby) reklamację w trybie rękojmi u wykonawcy. Równolegle niepokojąc się o całokształt poprosiliśmy o wgląd do dziennika budowy. I tu zaczęły się przysłowiowe "schody". Po serii dziwacznych uników, mataczenia, zwodzenia = oszukiwania gdzie jest dziennik cudem go otrzymaliśmy. Po otrzymaniu dziennika budowy, okazało się, że jest w nim na początku data rozpoczęcia budowy na dosłownie parę dni z przed otrzymania dziennika w nasze ręce. (co jest nieprawdą) Faktyczna data (czas) rozpoczęcia budowy to 1/2 roku wstecz (dowody/ zdjęcia itd). W dzienniku przy kolejnych etapach /robotach nie ma dat. Co dzieje się dalej...? Wykonawca zaczyna zachowywać się opryskliwie, oszukuje nas że jest na budowie, choć nie ma go, nic się nie posuwa. Na prośbę uprzątnięcia terenu, pomieszczeń budowanego budynku nie reaguje (przytakuje - nie robi). Umówieni z dalszymi wykonawcami nie możemy przeprowadzić pomiarów naprawy np nierównego chudziaka. Musimy przepraszać oferentów naprawy, umawiać się na kolejne wizyty. Informujemy wykonawcę telefonicznie, że jesteśmy na naszej budowie, a on twierdzi że jest także. (totalny brak szacunku) Lekceważy to o co prosi Inwestor. Zamierzamy zmienić Kierownika budowy. Dlaczego zamierzamy to zrobić? a) prawdopodobnie tzw: kierownik w zmowie z wykonawcą nie działa w naszym interesie. (dostaliśmy kierownika w cenie wykonawcy), prawdopodobnie w ogóle nie bywał przy odbiorach kolejnych etapów. b) zgodnie z umową z wykonawcą nie były nigdy przedstawiane nam protokoły na kolejne etapy budowy (a powinny - takie są zapisy w umowie), Wykonawca po każdym etapie wysyłał fakturę do zapłaty. Żądał bezwarunkowego regulowania należności w ciągu 3 dni. Co myśmy naiwnie robili/ czynili (płacili). c) na wysłane pismo z reklamacją (z tytułu rękojmi - wady fizyczne usługi/ budowy oraz prawne - braku wpisów do dziennika, nieprawdziwa data rozpoczęcia budowy + brak dat przy każdym etapie) wykonawca definitywnie wstrzymał prace. Żąda natychmiastowej zapłaty za poprzedni etap. d) wykonawca (prawdopodobnie nierozsądnie - złośliwie) jeździ po naszych podwykonawcach (następnych etapów budowy/ blachy na dachy) i opowiada głupoty. Terroryzuje ich mówiąc (oświadczając), że będzie je niszczył. Ponieważ Inwestor nie zapłacił za ostatni etap (wieźba pod dach). A, te praktyki wykonawcy to już:"groźby karalne" (KK) e) dodatkowo kierownik żądał bezwarunkowego oddania (natychmiast) dziennika budowy. Twierdził, że to nie nasza (jako Inwestora) własność. Dobre....? Utraciliśmy zaufanie do wykonawcy oraz do Kierownika. Co radzicie Państwo w takim przypadku? Znaleźliśmy wykonawcę zastępczego. Umówiliśmy się na dalsze prace (dokończenie budowy). Ewentualne poprawki i naprawy wad poprzedniego wykonawcy. Co Państwo na to? Zmienić kierownika budowy? Złożyć zawiadomienie (potwierdzenie nieprawdy = kierownik budowy/ wykonawca ) na Komendę Policji?
    • Bez oględzin nawet małego fachowca, nie da rady Ci pomóc. Potrzebne są informacje, których nie ma. Se la v'ie. 
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...