Skocz do zawartości
AktywForum
Zbieraj punkty i wymieniaj na nagrody!

sprawdź punkty

Czy przeprowadzka to trauma dla dzieci?


Recommended Posts

  • 1 miesiąc temu...
  • 2 miesiące temu...
moja mama też się chciała przeprowadzić jak byłem nastolatkiem, to było dla mnie nie do pomyślenia, zrobiłem bojkot i się nie przeprowadziliśmy;) Ale myślę, że gdyby to było trochę później po tym okresie młodzieżowego buntu, to lepiej bym to zniósł i na pewno nie robił awantury na samą myśl o tym...
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 1 miesiąc temu...
Cytat

moja mama też się chciała przeprowadzić jak byłem nastolatkiem, to było dla mnie nie do pomyślenia, zrobiłem bojkot i się nie przeprowadziliśmy;)



Jasne, bo koledzy, koleżanki (?). icon_biggrin.gif Ale tu mówimy o dzieciach, a nie rozwydrzonych małolatach (jakimi wszyscy byliśmy w pewnym okresie).
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dokładnie. Ja jestem cały czas tego zdania że to indywidualna sprawa rodziny i dzieci. Wszystko zależy od ich emocjonalności , wychowania itp. Jeden może sobie poradzić z przeprowadzką z Warszawy do Łodzi , ale czy poradzi sobie z przeprowadzką z Warszawy do Berlina ? Myślę że możemy tak rozważać długo i każdy będzie miał swoje zdanie. Pozdrawiam. Sidor i wszystko jasne ;)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Myślę, że przeprowadzka z dużego domu z ogrodem na wsi do ciasnego mieszkanka w mieście może być trudne dla dziecka, bo nagle ogranicza mu plac zabaw, jego świat kurczy mu się do czterech ścian. Nawet dla dorosłego człowieka przyzwyczajonego do ciszy, spokoju i otwartych przestrzeni takie przystosowanie się do ciasnoty i hałasu, nie jest łatwe.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 2 tygodnie temu...
Cytat

Myślę, że przeprowadzka z dużego domu z ogrodem na wsi do ciasnego mieszkanka w mieście może być trudne dla dziecka, bo nagle ogranicza mu plac zabaw, jego świat kurczy mu się do czterech ścian. Nawet dla dorosłego człowieka przyzwyczajonego do ciszy, spokoju i otwartych przestrzeni takie przystosowanie się do ciasnoty i hałasu, nie jest łatwe.



Przeprowadzka ze wsi do miasta może być traumą. Ale odwrotnie chyba nie koniecznie. Zyskujemy na przestrzeni. Problem polega tylko na tym, że małolat musi się dostosować do nowego środowiska i poznać nowych kolegów.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 3 tygodnie temu...
  • 1 miesiąc temu...
Dzieckiem już nie jestem ale jak sobie pomyślę, że rodzice kiedyś sprzedadzą mieszkanie w którym się wychowałem i z którym wiążą się prawie wszystkie szczenięce wspomnienia to jakoś tak przykro się robi. Nie móc już nigdy przejść się po starych kątach i powspominać... Na starość człowiek robi się sentymentalny ;)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 2 tygodnie temu...
Zależy od tego jak były traktowane w miejscu zamieszkania i jakie miały kontakty z rówieśnikami. Jeżeli miały tam naprawdę zgraną paczkę znajomych i byli to tacy przyjaciele od piaskownicy to na pewno trauma. Jeżeli jednak byli typem samotnika i nie mają zbyt wielu powiązań to powinny się szybko zaaklimatyzować.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Zależy od tego jak były traktowane w miejscu zamieszkania i jakie miały kontakty z rówieśnikami. Jeżeli miały tam naprawdę zgraną paczkę znajomych i byli to tacy przyjaciele od piaskownicy to na pewno trauma. Jeżeli jednak byli typem samotnika i nie mają zbyt wielu powiązań to powinny się szybko zaaklimatyzować.


Musze się zgodzić z przedmówcą, bo tak to właśnie wygląda.
Jeżeli nie macie wyjścia i musicie się przeprowadzić to i tak nie ma rady - będą musiały sobie z tym poradzić jakoś.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 4 miesiące temu...
Ja się przeprowadzałam niespełna 2 lata temu mój synek miał wtedy 3 lata i muszę powiedzieć że bardzo fajnie to przyjął. A ta przeprowadzka była dla niego naprawdę rewolucją bo w nowym domu dostał swój pokój i zaczął spać osobno bez mamy i taty. Myślę, że fajnie jest też przeprowadzić się w jeden dzień, a nie przewozić swoich gratów np tydzień. My wynajęliśmy firmę i w 6 godzin byliśmy już ze wszystkimi gratami na nowym miejscu. Nie żałuję wynajęcia firmy przeprowadzkowej
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Ja się przeprowadzałam niespełna 2 lata temu mój synek miał wtedy 3 lata i muszę powiedzieć że bardzo fajnie to przyjął. A ta przeprowadzka była dla niego naprawdę rewolucją bo w nowym domu dostał swój pokój i zaczął spać osobno bez mamy i taty. Myślę, że fajnie jest też przeprowadzić się w jeden dzień, a nie przewozić swoich gratów np tydzień. My wynajęliśmy firmę i w 6 godzin byliśmy już ze wszystkimi gratami na nowym miejscu. Nie żałuję wynajęcia firmy przeprowadzkowej



i śmierdzi mi
Bo traumy nie ma - ale blokowisko ton rówieśnicy na trawniku i kontakty i pomysły.
A na wsi - obok osiedla - to tylko komp, ewentualnie ojciec i matka zapewniający coś innego.
Trzeba zapewniać samemu.
Żeby nie zgłupieli i ogłupiać się nie dali
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 1 miesiąc temu...
Zależy jakie dzieci, bo takie powiedzmy do 12 roku życia to żadna trauma, gorzej dzieci 16letnie, które są mocno związane z rówieśnikami, w tym wieku bardziej niż z rodziną. No chyba że to zamiana obskurnego ciasnego mieszkania, na fajny dom z własnym dużym pokojem...Jestem zdania, że taki temat jak trauma dziecka przy rozważaniu przeprowadzki w ogole nie ma racji bytu.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Zależy jakie dzieci, bo takie powiedzmy do 12 roku życia to żadna trauma, gorzej dzieci 16letnie, które są mocno związane z rówieśnikami, w tym wieku bardziej niż z rodziną. No chyba że to zamiana obskurnego ciasnego mieszkania, na fajny dom z własnym dużym pokojem...Jestem zdania, że taki temat jak trauma dziecka przy rozważaniu przeprowadzki w ogole nie ma racji bytu.


Wiek dziecka nie ma znaczenia tylko jego charakter i usposobienie. Jedne dzieci są komiwojażerami a inne domatorami to tak jak z dorosłymi.
Więc nie pisz, że problemu nie ma bo problem jest, a że sama tego nie doświadczyłaś nie pisz że wszyscy też nie doświadczyli bo doświadczyli w taki albo w inny sposób ale doświadczyli.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Wiek dziecka nie ma znaczenia tylko jego charakter i usposobienie. Jedne dzieci są komiwojażerami a inne domatorami to tak jak z dorosłymi.
Więc nie pisz, że problemu nie ma bo problem jest, a że sama tego nie doświadczyłaś nie pisz że wszyscy też nie doświadczyli bo doświadczyli w taki albo w inny sposób ale doświadczyli.



Ależ ja nie piszę, że problemu nie ma. Mam na myśli to, że ja jako rodzic nie biorę pod uwagę takiego czynnika, jak ewentualna trauma dziecka przy przeprowadzce. I szczerze? nie wyobrażam sobie, żeby faktycznie rezygnować z nowego domu w obawie, że dziecko się nie zaaklimatyzuje.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Ależ ja nie piszę, że problemu nie ma. Mam na myśli to, że ja jako rodzic nie biorę pod uwagę takiego czynnika, jak ewentualna trauma dziecka przy przeprowadzce. I szczerze? nie wyobrażam sobie, żeby faktycznie rezygnować z nowego domu w obawie, że dziecko się nie zaaklimatyzuje.


No cóż, ja odebrałem Twoją wypowiedź jako, że traumy przy przeprowadzce w ogóle nie ma. oczywiście, że dziecko się przyzwyczai do nowego miejsca.
Przeprowadzkę można porównać do pierwszych dni dziecka w przedszkolu czy szkole, jedne dzieci szybko się przyzwyczajają, innym zajmuje aklimatyzacja trochę więcej czasu.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dla wrażliwych w tym dzieci - zawsze jest to trauma.
Jak się nie miało (nie ma) kumpli, koleżanek w szkole, a na podwórko mama dawała kawałek kiełbasy do kieszonki, aby choć psy zainteresowały się dzieckiem - to faktycznie traumy nie ma., bo faktycznie co za różnica, czy siedzi sam na podwórku bloku w Warszawie, czy na dworze w domu w Buku (gmina Cisna). icon_cool.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Głupoty. Moi rodzice przeprowadzali się dwa razy kiedy byłam dzieckiem i żadnej traumy nie miałam. Traumatyzujący wpływ to może mieć rodzic drżący ze strach nad dzieckiem...


Bo jesteś twarda sztuka icon_biggrin.gif ale nie wszyscy są tacy sami.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Głupoty. Moi rodzice przeprowadzali się dwa razy kiedy byłam dzieckiem i żadnej traumy nie miałam. Traumatyzujący wpływ to może mieć rodzic drżący ze strach nad dzieckiem...



Najłatwiej czyjeś poglądy skwitować słowem: głupoty. Dużo trudniej wczuć się w czyjeś położenie. Ja jak byłem mały, miałem się przeprowadzić (w końcu do tego nie doszło) i już na samą myśl o tym niemal dostawałem drgawek. Nie wyobrażałem sobie zerwania kontaktów z kumplami (kiedyś nie siedziało sie przed kompem, tylko w miłym towarzystwie na trzepaku icon_smile.gif) i zmiany szkoły. A na starość mi przeszło - mieszkałem już w kilku miejscach i nawet to polubiłem icon_smile.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

i śmierdzi mi
Bo traumy nie ma - ale blokowisko ton rówieśnicy na trawniku i kontakty i pomysły.
A na wsi - obok osiedla - to tylko komp, ewentualnie ojciec i matka zapewniający coś innego.
Trzeba zapewniać samemu.
Żeby nie zgłupieli i ogłupiać się nie dali



Sedno ...
Małe dziecko kilkuletnie dla którego światem są rodzice i rodzina - nie odczuje zbyt boleśnie.
Dziecko już powiedzmy 9-letnie, które ma już jakieś "życie towarzyskie" pozarodzinne czyli kolegów na podwórku, w szkole - odczuje i może to być problem.
Będę teraz niepopularna i liczę się z szeroko zakrojoną krytyką icon_razz.gif , ale muszę to napisać.
Mam porównanie jak rozwija się , zachowuje, żyje dziecko w tym trudniejszym wieku po przeprowadzce z miasta na wieś. Pisałam kiedyś, że przyzwyczaja się , oczywiście ... bo musi , nie ma innego wyjścia.
Aleeeee.....
W mieście - sporo kolegów, zajęć pozalekcyjnych , jest gdzie iść i jest co i z kim robić- nie siedzi godzinami przy kompie tylko i wyłącznie ale ma inne, swoje życie. Integruje sie w grupach z rówieśnikami bardziej niż na wsi. Dziecko rozwija się intensywniej. Na wsi czy też przedmieściach - rozrzut dzieciaków "szkolnych" jest tak duży, że marne szanse żeby w najbliższej okolicy wyhaczyć grupę dzieciaków z klasy. Więc albo dziecko jest osamotnione (przy kompie), albo zmuszone pokonywać spore odległości żeby się z nimi spotkać. Da się , pewnie że się da ... ale to niełatwe i wkurzające. Kino? Galeria? Siłownia na wolnym powietrzu? Najprawdopodobniej na wsi nie ma.
Niewiele ogólnie jest oprócz upragnionej (dla rodziców) ciszy i spokoju. Niestety rodzice pałając żądzą tejże ciszy i spokoju (która bardziej pasowałaby emerytom bo po co usmiercać się towarzysko w wieku 30 lat) - zapominają, że przecież sa jeszcze dzieci które chłoną, rozwijają się i potrzebują do tego coraz to nowych bodzców i super byłoby gdyby mogli je chłonąć tez od rówieśników których sami sobie wybiorą a nie na których są skazani skuli dużej odległości do tych fajnych.
Mieszkałyśmy z Kaśką w domu na wsi 5 lat. Od 2,5 roku znowu mieszkamy w mieście. Odżyła.
Tyle.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

A drugie sedno jest takie, że po przeprowadzce musiałem na nowo sobie organizować życie w pubie - bo nowe zwyczaje, nowa bufetowa, inne kufle - to dopiero była trauma. icon_mrgreen.gif



Hahahahaa ... Rysiu - posiadając tak duży urok osobisty oraz wybitnie kontaktową i otwartą osobowość - na pewno nie miałeś z tym najmniejszego problemu icon_biggrin.gif . Ja tak serio icon_wink.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Sedno ...
Małe dziecko kilkuletnie dla którego światem są rodzice i rodzina - nie odczuje zbyt boleśnie.
Dziecko już powiedzmy 9-letnie, które ma już jakieś "życie towarzyskie" pozarodzinne czyli kolegów na podwórku, w szkole - odczuje i może to być problem.
Będę teraz niepopularna i liczę się z szeroko zakrojoną krytyką icon_razz.gif , ale muszę to napisać.
Mam porównanie jak rozwija się , zachowuje, żyje dziecko w tym trudniejszym wieku po przeprowadzce z miasta na wieś. Pisałam kiedyś, że przyzwyczaja się , oczywiście ... bo musi , nie ma innego wyjścia.
Aleeeee.....
W mieście - sporo kolegów, zajęć pozalekcyjnych , jest gdzie iść i jest co i z kim robić- nie siedzi godzinami przy kompie tylko i wyłącznie ale ma inne, swoje życie. Integruje sie w grupach z rówieśnikami bardziej niż na wsi. Dziecko rozwija się intensywniej. Na wsi czy też przedmieściach - rozrzut dzieciaków "szkolnych" jest tak duży, że marne szanse żeby w najbliższej okolicy wyhaczyć grupę dzieciaków z klasy. Więc albo dziecko jest osamotnione (przy kompie), albo zmuszone pokonywać spore odległości żeby się z nimi spotkać. Da się , pewnie że się da ... ale to niełatwe i wkurzające. Kino? Galeria? Siłownia na wolnym powietrzu? Najprawdopodobniej na wsi nie ma.
Niewiele ogólnie jest oprócz upragnionej (dla rodziców) ciszy i spokoju. Niestety rodzice pałając żądzą tejże ciszy i spokoju (która bardziej pasowałaby emerytom bo po co usmiercać się towarzysko w wieku 30 lat) - zapominają, że przecież sa jeszcze dzieci które chłoną, rozwijają się i potrzebują do tego coraz to nowych bodzców i super byłoby gdyby mogli je chłonąć tez od rówieśników których sami sobie wybiorą a nie na których są skazani skuli dużej odległości do tych fajnych.
Mieszkałyśmy z Kaśką w domu na wsi 5 lat. Od 2,5 roku znowu mieszkamy w mieście. Odżyła.
Tyle.



No faktycznie taki głos na forum osób zainteresowanych własnym domem to jak wsadzenie ręki w mrowisko, ale... coś jest na rzeczy icon_smile.gif Mam znajomych, którzy przeprowadzili się z dużego miasta i to wcale nie na wieś, ale do kilkunastotysięcznego miasteczka, do własnego domu, i dzieciaki im strasznie "zdziczały". Podobno to przez brak znajomych w okolicy. Ich młodsza córka, jak pojechała do miasta, bała się tramwaju icon_eek.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

No faktycznie taki głos na forum osób zainteresowanych własnym domem to jak wsadzenie ręki w mrowisko,



Najwyżej przemielą, przeżują i wyplują icon_lol.gif
Wiesz - to jest tylko moje osobiste zdanie oparte na moich własnych obserwacjach i doświadczeniach. Oczywiście nie każdy musi się z nim zgadzać icon_wink.gif

Cytat

ale... coś jest na rzeczy icon_smile.gif Mam znajomych, którzy przeprowadzili się z dużego miasta i to wcale nie na wieś, ale do kilkunastotysięcznego miasteczka, do własnego domu, i dzieciaki im strasznie "zdziczały". Podobno to przez brak znajomych w okolicy. Ich młodsza córka, jak pojechała do miasta, bała się tramwaju icon_eek.gif



Tak drastycznych przypadków nie kojarzę.
Ale mam mały przykład na sobie - ogólnie od dziecka borykam się z lękiem wysokości - stopień fobii określiłabym jako lekki/umiarkowany-aczkolwiek dyskomfort spory odczuwam w przypadkach uzasadnionych icon_biggrin.gif
Do czego zmierzam - przed budową domu mieszkałam w bloku na wysokim piętrze (siódmym) - oczywiście jak myłam okna ktoś musiał mnie trzymać , ale nie sprawiało mi kłopotu wyjrzenie przez balkon tudzież okno. Wybudowałam dom, zamieszkałam na 5 lat. Po sprzedaży domu przyszło mi ponownie szukać mieszkania dla siebie w mieście. I cóż sie okazało. Nie mogę mieszkać na wysokim piętrze choć wcześniej mogłam. Samo spojrzenie w dół z piętra umiarkowanie wysokiego (np. piątego) wywoływało tak duży lęk, że nie potrafiłam sobie z nim poradzić. Kupiłam mieszkanie na parterze- też poniekąd z innych powodów. Jestem zadowolona.
Nie zdziczałam, moje dziecko też nie zdziczało na wsi - ale na pewno miasto daje dużo wiecej możliwości rozwoju i przystosowania do świata maluczkim icon_smile.gif
Ale tak jak napisałam - to jest tylko moje zdanie na ten temat i nie miałam zamiaru nikogo urazić icon_smile.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 3 miesiące temu...
  • 4 tygodnie temu...
Cytat

Zawsze zostaje nostalgia. W sierpniu minie rok jak sprzedałam dom - a nadal nie mogę nawet przejeżdżać koło niego , dosłownie. W żołądku ściska, łzy w oczach .
Do nowego trudno się człowiek przyzwyczaja .... nawet jeśli to nowe jest lepsze to i tak początkowo jest bardzo trudno. Przynajmniej ja tak mam.
A dzieci? Dzieci mam wrażenie jakoś ..... szybciej się przyzwyczajają.



Ja miałem komfortową sytuację, bo dom rodzinny zamieszkują rodzice, więc często z nostalgią tam przyjeżdzam.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ciekawy temat... moja córa ma lat 8. Planujemy póki co przeprowadzkę do nowego domu w przeciągu ok. 2 lat. Już teraz mówi, choć jeszcze nie wie, że nigdy, przenigdy nie chciała by stąd w\się wyprowadzać bo to jej kochany domek i koleżanki i szkoła...ciężko powiedzieć jak to przeżyje za 2 lata...
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Ciekawy temat... moja córa ma lat 8. Planujemy póki co przeprowadzkę do nowego domu w przeciągu ok. 2 lat. Już teraz mówi, choć jeszcze nie wie, że nigdy, przenigdy nie chciała by stąd w\się wyprowadzać bo to jej kochany domek i koleżanki i szkoła...ciężko powiedzieć jak to przeżyje za 2 lata...



Polecam bajkę "Życie się nie mieści" i dla rodziców i córki, świetnie ukazuje ten problem..
http://www.filmweb.pl/film/W+g%C5%82owie+s...Bci-2015-682170
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 3 tygodnie temu...
Kochani, bardzo mi przykro, ale głupoty gadacie. Jaka trauma? Czy wy wiecie, co to jest trauma? Na pewno przeprowadzka nie jest łatwa ani dla dzieci ani dla dorosłych, a dla dzieci szczególnie - ale żadnej traumy tu nie ma. Nie ma sensu trząść się aż tak nad dzieckiem, jakby było ze szkła. Wychowacie w ten sposób kaleki emocjonalne.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 3 miesiące temu...
A ja się nie zgodzę, bo trauma to ciężkie przeżycie. I niestety niektóre dzieci są bardzo związane z miejscem zamieszkania, społecznością itd. co może powodować, że dzieci się buntują, zamykają w sobie po przeprowadzce do innego miejsca. Dzieci to nie roboty i nie wszystkie radzą sobie z emocjami.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 2 tygodnie temu...
Jako dziecko przeprowadzałem się wielokrotnie i jakoś nie narzekałem. Co prawda wiele znajomych nie miało jak się ze mną skontaktować, ale zawsze można było poznać nowych. Najgorzej było jak byłem nastolatkiem - trzeba było porzucić dziewczynę :/
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
  • 5 tygodnie temu...
Mieszkałam przez 18 lat z rodzicami, od 6 lat mieszkam sama w innej miejscowości. Ciężko jest mi sobie wyobrazić, że mój dom rodzinny jest gdzieś indziej, ale zmieniałam kilka razy szkoły i nigdy nie miałam problemu z adaptacją. Może faktycznie zbyt mocno użalamy się nad swoimi dziećmi?
Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • Gość Avocem
      Kupiłem dom w stanie surowym, zamkniętym (ściany z Ytonga). Dom na bazie kwadratu 9m x 9m, ma w sumie 4 kondygnacje (przyziemie, 2 piętra i poddasze. Stropy są z prefabrykowanych płyt o długościach ok. 4,5 m i szerokości na pewno większych niż 1,5 m oraz o grubości 19 cm. Wierciłem w nich na wylot wpuszczając z górnych kondygnacji peszle do punktów oświetlenia i nie natrafiłem nigdy na żadne kanały powietrzne. Problem polega na tym, że nie wiem co to za stropy i jakim obciążeniom mogą być poddane. Robię ogrzewanie podłogowe i żeby jastrych zlicował się z ostatnim stopniem prefabrykowanych schodów, który na każdym piętrze opiera się na takiej płycie stropowej, to musi być 3 cm styropianu i 7 cm jastrychu (żeby zmniejszyć wagę, zdecydowałem się na półsuchy). Czy ktoś zna ten rodzaj syropu i mógłby choć w przybliżeniu wskazać czy syrop spokojnie wytrzyma ciężar tego jastrychu + później normalne obciążenia użytkowe?
    • Podstawową funkcją stropu jest przeniesienie obciążeń użytkowych i ciężaru własnego na ściany, a za ich pośrednictwem - na fundamenty budynku. Stropy usztywniają też ściany budynku, oddzielają od siebie kondygnacje, pełnią funkcje przegród akustycznych i cieplnych między piętrami. Pełna treść artykułu pod adresem: https://budownictwob2b.pl/przegrody/baza-wiedzy/sciany-i-stropy/21180-jaki-strop-wybrac
    • Rozdzielacz musi mieć możliwość przykręcenia do syfonu, innej opcji nie ma. Poza tym tak wykonany rozdzielacz jak ten z allegro musi mieć węże skierowane ku górze, by nie przelewać wody z pralki do suszarki i na odwrót.
    • Dzięki za odpowiedz. Tyle się o tym nasłuchałem i naczytałem, że byłem o krok od rwania tego styropianu z wnęki i wymyśleniu czegoś innego.
    • Ad. 1 - Myślisz że taki daszek który nawet nie wystaje poza słupek nie puści wody? A jak zacina śnieg lub deszcz to też nie wlezie pod ten daszek, no i jakie to niby wyżłobienia mają te bloczki?. Ad.2 - Tu odsyłam do tego co pisałem wcześniej, bo nie będę dwa razy klepał to samo.
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...