Skocz do zawartości
Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok
Redakcja

Czy przeprowadzka to trauma dla dzieci?

Recommended Posts

Dobre porównanie - dzieci są jak koty. Jeżeli przeprowadzasz się do miejsca w którym widzisz szanse dla dziecka jak np. szkoła, nowi koledzy, koleżanki czy przyjemne osiedle i atmosfera to nie ma co się zastanawiać !

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zależy jakie ma się dzieci. Ja pamiętam, że przeprowadzka była dla mnie super przygodą. Nowi znajomi, nowe miejsce, było mega.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
moja mama też się chciała przeprowadzić jak byłem nastolatkiem, to było dla mnie nie do pomyślenia, zrobiłem bojkot i się nie przeprowadziliśmy;) Ale myślę, że gdyby to było trochę później po tym okresie młodzieżowego buntu, to lepiej bym to zniósł i na pewno nie robił awantury na samą myśl o tym...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

moja mama też się chciała przeprowadzić jak byłem nastolatkiem, to było dla mnie nie do pomyślenia, zrobiłem bojkot i się nie przeprowadziliśmy;)



Jasne, bo koledzy, koleżanki (?). icon_biggrin.gif Ale tu mówimy o dzieciach, a nie rozwydrzonych małolatach (jakimi wszyscy byliśmy w pewnym okresie).

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dokładnie. Ja jestem cały czas tego zdania że to indywidualna sprawa rodziny i dzieci. Wszystko zależy od ich emocjonalności , wychowania itp. Jeden może sobie poradzić z przeprowadzką z Warszawy do Łodzi , ale czy poradzi sobie z przeprowadzką z Warszawy do Berlina ? Myślę że możemy tak rozważać długo i każdy będzie miał swoje zdanie. Pozdrawiam. Sidor i wszystko jasne ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Myślę, że przeprowadzka z dużego domu z ogrodem na wsi do ciasnego mieszkanka w mieście może być trudne dla dziecka, bo nagle ogranicza mu plac zabaw, jego świat kurczy mu się do czterech ścian. Nawet dla dorosłego człowieka przyzwyczajonego do ciszy, spokoju i otwartych przestrzeni takie przystosowanie się do ciasnoty i hałasu, nie jest łatwe.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Myślę, że przeprowadzka z dużego domu z ogrodem na wsi do ciasnego mieszkanka w mieście może być trudne dla dziecka, bo nagle ogranicza mu plac zabaw, jego świat kurczy mu się do czterech ścian. Nawet dla dorosłego człowieka przyzwyczajonego do ciszy, spokoju i otwartych przestrzeni takie przystosowanie się do ciasnoty i hałasu, nie jest łatwe.



Przeprowadzka ze wsi do miasta może być traumą. Ale odwrotnie chyba nie koniecznie. Zyskujemy na przestrzeni. Problem polega tylko na tym, że małolat musi się dostosować do nowego środowiska i poznać nowych kolegów.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzieci bardzo szybko się adoptują. Jedynie rozłąka z bliską osobą może być dla nich traumą. Zmiana samego miejsca zamieszkania nie powinna mieć większego wpływu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzieckiem już nie jestem ale jak sobie pomyślę, że rodzice kiedyś sprzedadzą mieszkanie w którym się wychowałem i z którym wiążą się prawie wszystkie szczenięce wspomnienia to jakoś tak przykro się robi. Nie móc już nigdy przejść się po starych kątach i powspominać... Na starość człowiek robi się sentymentalny ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moim zdaniem nie powinno się mieć wyrzutów sumienia. Przeprowadzki mogą być fajną przygodą i sposobie na poznawanie świata i nowych ludzi. icon_smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dzieci się szybko klimatyzują w nowym środowisku, nie ma co dramatyzować.

Kilka razy jako dziecko zmieniałam miejsce zamieszkania i nie miałam z tego powodu traumy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zależy czy przeprowadzacie się w obrębie tego samego miasta, czy gdzieś daleko. Nie chodzi o miejsce tylko kontakt z rówieśnikami. Zerwanie znajomości to zawsze jakieś przeżycie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zależy od tego jak były traktowane w miejscu zamieszkania i jakie miały kontakty z rówieśnikami. Jeżeli miały tam naprawdę zgraną paczkę znajomych i byli to tacy przyjaciele od piaskownicy to na pewno trauma. Jeżeli jednak byli typem samotnika i nie mają zbyt wielu powiązań to powinny się szybko zaaklimatyzować.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Zależy od tego jak były traktowane w miejscu zamieszkania i jakie miały kontakty z rówieśnikami. Jeżeli miały tam naprawdę zgraną paczkę znajomych i byli to tacy przyjaciele od piaskownicy to na pewno trauma. Jeżeli jednak byli typem samotnika i nie mają zbyt wielu powiązań to powinny się szybko zaaklimatyzować.


Musze się zgodzić z przedmówcą, bo tak to właśnie wygląda.
Jeżeli nie macie wyjścia i musicie się przeprowadzić to i tak nie ma rady - będą musiały sobie z tym poradzić jakoś.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
mysle ze z tym ze jest to trauma to lekka przesada. Wszystko na pewno zalezy od charakteru dziecka ale osobiscie nie slyszalam o zadnych tragediach zwiazanych z przeprowadzka

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja się przeprowadzałam niespełna 2 lata temu mój synek miał wtedy 3 lata i muszę powiedzieć że bardzo fajnie to przyjął. A ta przeprowadzka była dla niego naprawdę rewolucją bo w nowym domu dostał swój pokój i zaczął spać osobno bez mamy i taty. Myślę, że fajnie jest też przeprowadzić się w jeden dzień, a nie przewozić swoich gratów np tydzień. My wynajęliśmy firmę i w 6 godzin byliśmy już ze wszystkimi gratami na nowym miejscu. Nie żałuję wynajęcia firmy przeprowadzkowej

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Ja się przeprowadzałam niespełna 2 lata temu mój synek miał wtedy 3 lata i muszę powiedzieć że bardzo fajnie to przyjął. A ta przeprowadzka była dla niego naprawdę rewolucją bo w nowym domu dostał swój pokój i zaczął spać osobno bez mamy i taty. Myślę, że fajnie jest też przeprowadzić się w jeden dzień, a nie przewozić swoich gratów np tydzień. My wynajęliśmy firmę i w 6 godzin byliśmy już ze wszystkimi gratami na nowym miejscu. Nie żałuję wynajęcia firmy przeprowadzkowej



i śmierdzi mi
Bo traumy nie ma - ale blokowisko ton rówieśnicy na trawniku i kontakty i pomysły.
A na wsi - obok osiedla - to tylko komp, ewentualnie ojciec i matka zapewniający coś innego.
Trzeba zapewniać samemu.
Żeby nie zgłupieli i ogłupiać się nie dali

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moim zdaniem jeśli przeprowadzka nie jest spowodowana żadną traumą...typu rozwód rodziców itp. to nie ma powodu do obaw icon_smile.gif wielu z nas lubi nowości dzieciaki też icon_smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zależy jakie dzieci, bo takie powiedzmy do 12 roku życia to żadna trauma, gorzej dzieci 16letnie, które są mocno związane z rówieśnikami, w tym wieku bardziej niż z rodziną. No chyba że to zamiana obskurnego ciasnego mieszkania, na fajny dom z własnym dużym pokojem...Jestem zdania, że taki temat jak trauma dziecka przy rozważaniu przeprowadzki w ogole nie ma racji bytu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Zależy jakie dzieci, bo takie powiedzmy do 12 roku życia to żadna trauma, gorzej dzieci 16letnie, które są mocno związane z rówieśnikami, w tym wieku bardziej niż z rodziną. No chyba że to zamiana obskurnego ciasnego mieszkania, na fajny dom z własnym dużym pokojem...Jestem zdania, że taki temat jak trauma dziecka przy rozważaniu przeprowadzki w ogole nie ma racji bytu.


Wiek dziecka nie ma znaczenia tylko jego charakter i usposobienie. Jedne dzieci są komiwojażerami a inne domatorami to tak jak z dorosłymi.
Więc nie pisz, że problemu nie ma bo problem jest, a że sama tego nie doświadczyłaś nie pisz że wszyscy też nie doświadczyli bo doświadczyli w taki albo w inny sposób ale doświadczyli.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Wiek dziecka nie ma znaczenia tylko jego charakter i usposobienie. Jedne dzieci są komiwojażerami a inne domatorami to tak jak z dorosłymi.
Więc nie pisz, że problemu nie ma bo problem jest, a że sama tego nie doświadczyłaś nie pisz że wszyscy też nie doświadczyli bo doświadczyli w taki albo w inny sposób ale doświadczyli.



Ależ ja nie piszę, że problemu nie ma. Mam na myśli to, że ja jako rodzic nie biorę pod uwagę takiego czynnika, jak ewentualna trauma dziecka przy przeprowadzce. I szczerze? nie wyobrażam sobie, żeby faktycznie rezygnować z nowego domu w obawie, że dziecko się nie zaaklimatyzuje.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Ależ ja nie piszę, że problemu nie ma. Mam na myśli to, że ja jako rodzic nie biorę pod uwagę takiego czynnika, jak ewentualna trauma dziecka przy przeprowadzce. I szczerze? nie wyobrażam sobie, żeby faktycznie rezygnować z nowego domu w obawie, że dziecko się nie zaaklimatyzuje.


No cóż, ja odebrałem Twoją wypowiedź jako, że traumy przy przeprowadzce w ogóle nie ma. oczywiście, że dziecko się przyzwyczai do nowego miejsca.
Przeprowadzkę można porównać do pierwszych dni dziecka w przedszkolu czy szkole, jedne dzieci szybko się przyzwyczajają, innym zajmuje aklimatyzacja trochę więcej czasu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Głupoty. Moi rodzice przeprowadzali się dwa razy kiedy byłam dzieckiem i żadnej traumy nie miałam. Traumatyzujący wpływ to może mieć rodzic drżący ze strach nad dzieckiem...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dla wrażliwych w tym dzieci - zawsze jest to trauma.
Jak się nie miało (nie ma) kumpli, koleżanek w szkole, a na podwórko mama dawała kawałek kiełbasy do kieszonki, aby choć psy zainteresowały się dzieckiem - to faktycznie traumy nie ma., bo faktycznie co za różnica, czy siedzi sam na podwórku bloku w Warszawie, czy na dworze w domu w Buku (gmina Cisna). icon_cool.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Głupoty. Moi rodzice przeprowadzali się dwa razy kiedy byłam dzieckiem i żadnej traumy nie miałam. Traumatyzujący wpływ to może mieć rodzic drżący ze strach nad dzieckiem...


Bo jesteś twarda sztuka icon_biggrin.gif ale nie wszyscy są tacy sami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Głupoty. Moi rodzice przeprowadzali się dwa razy kiedy byłam dzieckiem i żadnej traumy nie miałam. Traumatyzujący wpływ to może mieć rodzic drżący ze strach nad dzieckiem...



Najłatwiej czyjeś poglądy skwitować słowem: głupoty. Dużo trudniej wczuć się w czyjeś położenie. Ja jak byłem mały, miałem się przeprowadzić (w końcu do tego nie doszło) i już na samą myśl o tym niemal dostawałem drgawek. Nie wyobrażałem sobie zerwania kontaktów z kumplami (kiedyś nie siedziało sie przed kompem, tylko w miłym towarzystwie na trzepaku icon_smile.gif) i zmiany szkoły. A na starość mi przeszło - mieszkałem już w kilku miejscach i nawet to polubiłem icon_smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

No i ale - Ty kumpli miałeś. icon_mrgreen.gif



A Ty nie miałeś? Kiedyś chyba wszyscy mieli... icon_smile.gif Teraz niektórym wystarcza komputer icon_confused.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

A Ty nie miałeś? Kiedyś chyba wszyscy mieli... icon_smile.gif Teraz niektórym wystarcza komputer icon_confused.gif



I takie dzieci też traumy nie mają, bo komputerowi wsio ryba .............. icon_cool.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

i śmierdzi mi
Bo traumy nie ma - ale blokowisko ton rówieśnicy na trawniku i kontakty i pomysły.
A na wsi - obok osiedla - to tylko komp, ewentualnie ojciec i matka zapewniający coś innego.
Trzeba zapewniać samemu.
Żeby nie zgłupieli i ogłupiać się nie dali



Sedno ...
Małe dziecko kilkuletnie dla którego światem są rodzice i rodzina - nie odczuje zbyt boleśnie.
Dziecko już powiedzmy 9-letnie, które ma już jakieś "życie towarzyskie" pozarodzinne czyli kolegów na podwórku, w szkole - odczuje i może to być problem.
Będę teraz niepopularna i liczę się z szeroko zakrojoną krytyką icon_razz.gif , ale muszę to napisać.
Mam porównanie jak rozwija się , zachowuje, żyje dziecko w tym trudniejszym wieku po przeprowadzce z miasta na wieś. Pisałam kiedyś, że przyzwyczaja się , oczywiście ... bo musi , nie ma innego wyjścia.
Aleeeee.....
W mieście - sporo kolegów, zajęć pozalekcyjnych , jest gdzie iść i jest co i z kim robić- nie siedzi godzinami przy kompie tylko i wyłącznie ale ma inne, swoje życie. Integruje sie w grupach z rówieśnikami bardziej niż na wsi. Dziecko rozwija się intensywniej. Na wsi czy też przedmieściach - rozrzut dzieciaków "szkolnych" jest tak duży, że marne szanse żeby w najbliższej okolicy wyhaczyć grupę dzieciaków z klasy. Więc albo dziecko jest osamotnione (przy kompie), albo zmuszone pokonywać spore odległości żeby się z nimi spotkać. Da się , pewnie że się da ... ale to niełatwe i wkurzające. Kino? Galeria? Siłownia na wolnym powietrzu? Najprawdopodobniej na wsi nie ma.
Niewiele ogólnie jest oprócz upragnionej (dla rodziców) ciszy i spokoju. Niestety rodzice pałając żądzą tejże ciszy i spokoju (która bardziej pasowałaby emerytom bo po co usmiercać się towarzysko w wieku 30 lat) - zapominają, że przecież sa jeszcze dzieci które chłoną, rozwijają się i potrzebują do tego coraz to nowych bodzców i super byłoby gdyby mogli je chłonąć tez od rówieśników których sami sobie wybiorą a nie na których są skazani skuli dużej odległości do tych fajnych.
Mieszkałyśmy z Kaśką w domu na wsi 5 lat. Od 2,5 roku znowu mieszkamy w mieście. Odżyła.
Tyle.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A drugie sedno jest takie, że po przeprowadzce musiałem na nowo sobie organizować życie w pubie - bo nowe zwyczaje, nowa bufetowa, inne kufle - to dopiero była trauma. icon_mrgreen.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

A drugie sedno jest takie, że po przeprowadzce musiałem na nowo sobie organizować życie w pubie - bo nowe zwyczaje, nowa bufetowa, inne kufle - to dopiero była trauma. icon_mrgreen.gif



Hahahahaa ... Rysiu - posiadając tak duży urok osobisty oraz wybitnie kontaktową i otwartą osobowość - na pewno nie miałeś z tym najmniejszego problemu icon_biggrin.gif . Ja tak serio icon_wink.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Sedno ...
Małe dziecko kilkuletnie dla którego światem są rodzice i rodzina - nie odczuje zbyt boleśnie.
Dziecko już powiedzmy 9-letnie, które ma już jakieś "życie towarzyskie" pozarodzinne czyli kolegów na podwórku, w szkole - odczuje i może to być problem.
Będę teraz niepopularna i liczę się z szeroko zakrojoną krytyką icon_razz.gif , ale muszę to napisać.
Mam porównanie jak rozwija się , zachowuje, żyje dziecko w tym trudniejszym wieku po przeprowadzce z miasta na wieś. Pisałam kiedyś, że przyzwyczaja się , oczywiście ... bo musi , nie ma innego wyjścia.
Aleeeee.....
W mieście - sporo kolegów, zajęć pozalekcyjnych , jest gdzie iść i jest co i z kim robić- nie siedzi godzinami przy kompie tylko i wyłącznie ale ma inne, swoje życie. Integruje sie w grupach z rówieśnikami bardziej niż na wsi. Dziecko rozwija się intensywniej. Na wsi czy też przedmieściach - rozrzut dzieciaków "szkolnych" jest tak duży, że marne szanse żeby w najbliższej okolicy wyhaczyć grupę dzieciaków z klasy. Więc albo dziecko jest osamotnione (przy kompie), albo zmuszone pokonywać spore odległości żeby się z nimi spotkać. Da się , pewnie że się da ... ale to niełatwe i wkurzające. Kino? Galeria? Siłownia na wolnym powietrzu? Najprawdopodobniej na wsi nie ma.
Niewiele ogólnie jest oprócz upragnionej (dla rodziców) ciszy i spokoju. Niestety rodzice pałając żądzą tejże ciszy i spokoju (która bardziej pasowałaby emerytom bo po co usmiercać się towarzysko w wieku 30 lat) - zapominają, że przecież sa jeszcze dzieci które chłoną, rozwijają się i potrzebują do tego coraz to nowych bodzców i super byłoby gdyby mogli je chłonąć tez od rówieśników których sami sobie wybiorą a nie na których są skazani skuli dużej odległości do tych fajnych.
Mieszkałyśmy z Kaśką w domu na wsi 5 lat. Od 2,5 roku znowu mieszkamy w mieście. Odżyła.
Tyle.



No faktycznie taki głos na forum osób zainteresowanych własnym domem to jak wsadzenie ręki w mrowisko, ale... coś jest na rzeczy icon_smile.gif Mam znajomych, którzy przeprowadzili się z dużego miasta i to wcale nie na wieś, ale do kilkunastotysięcznego miasteczka, do własnego domu, i dzieciaki im strasznie "zdziczały". Podobno to przez brak znajomych w okolicy. Ich młodsza córka, jak pojechała do miasta, bała się tramwaju icon_eek.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

No faktycznie taki głos na forum osób zainteresowanych własnym domem to jak wsadzenie ręki w mrowisko,



Najwyżej przemielą, przeżują i wyplują icon_lol.gif
Wiesz - to jest tylko moje osobiste zdanie oparte na moich własnych obserwacjach i doświadczeniach. Oczywiście nie każdy musi się z nim zgadzać icon_wink.gif

Cytat

ale... coś jest na rzeczy icon_smile.gif Mam znajomych, którzy przeprowadzili się z dużego miasta i to wcale nie na wieś, ale do kilkunastotysięcznego miasteczka, do własnego domu, i dzieciaki im strasznie "zdziczały". Podobno to przez brak znajomych w okolicy. Ich młodsza córka, jak pojechała do miasta, bała się tramwaju icon_eek.gif



Tak drastycznych przypadków nie kojarzę.
Ale mam mały przykład na sobie - ogólnie od dziecka borykam się z lękiem wysokości - stopień fobii określiłabym jako lekki/umiarkowany-aczkolwiek dyskomfort spory odczuwam w przypadkach uzasadnionych icon_biggrin.gif
Do czego zmierzam - przed budową domu mieszkałam w bloku na wysokim piętrze (siódmym) - oczywiście jak myłam okna ktoś musiał mnie trzymać , ale nie sprawiało mi kłopotu wyjrzenie przez balkon tudzież okno. Wybudowałam dom, zamieszkałam na 5 lat. Po sprzedaży domu przyszło mi ponownie szukać mieszkania dla siebie w mieście. I cóż sie okazało. Nie mogę mieszkać na wysokim piętrze choć wcześniej mogłam. Samo spojrzenie w dół z piętra umiarkowanie wysokiego (np. piątego) wywoływało tak duży lęk, że nie potrafiłam sobie z nim poradzić. Kupiłam mieszkanie na parterze- też poniekąd z innych powodów. Jestem zadowolona.
Nie zdziczałam, moje dziecko też nie zdziczało na wsi - ale na pewno miasto daje dużo wiecej możliwości rozwoju i przystosowania do świata maluczkim icon_smile.gif
Ale tak jak napisałam - to jest tylko moje zdanie na ten temat i nie miałam zamiaru nikogo urazić icon_smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Zawsze zostaje nostalgia. W sierpniu minie rok jak sprzedałam dom - a nadal nie mogę nawet przejeżdżać koło niego , dosłownie. W żołądku ściska, łzy w oczach .
Do nowego trudno się człowiek przyzwyczaja .... nawet jeśli to nowe jest lepsze to i tak początkowo jest bardzo trudno. Przynajmniej ja tak mam.
A dzieci? Dzieci mam wrażenie jakoś ..... szybciej się przyzwyczajają.



Ja miałem komfortową sytuację, bo dom rodzinny zamieszkują rodzice, więc często z nostalgią tam przyjeżdzam.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ciekawy temat... moja córa ma lat 8. Planujemy póki co przeprowadzkę do nowego domu w przeciągu ok. 2 lat. Już teraz mówi, choć jeszcze nie wie, że nigdy, przenigdy nie chciała by stąd w\się wyprowadzać bo to jej kochany domek i koleżanki i szkoła...ciężko powiedzieć jak to przeżyje za 2 lata...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Ciekawy temat... moja córa ma lat 8. Planujemy póki co przeprowadzkę do nowego domu w przeciągu ok. 2 lat. Już teraz mówi, choć jeszcze nie wie, że nigdy, przenigdy nie chciała by stąd w\się wyprowadzać bo to jej kochany domek i koleżanki i szkoła...ciężko powiedzieć jak to przeżyje za 2 lata...



Polecam bajkę "Życie się nie mieści" i dla rodziców i córki, świetnie ukazuje ten problem..
http://www.filmweb.pl/film/W+g%C5%82owie+s...Bci-2015-682170

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja się wyprowadziłam od rodziców po ślubie i trochę było mi żal opuszczać rodzinne gniazdko, więc dziecko też przeżywa bardzo. I to zależy jaki wiek i charakter.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kochani, bardzo mi przykro, ale głupoty gadacie. Jaka trauma? Czy wy wiecie, co to jest trauma? Na pewno przeprowadzka nie jest łatwa ani dla dzieci ani dla dorosłych, a dla dzieci szczególnie - ale żadnej traumy tu nie ma. Nie ma sensu trząść się aż tak nad dzieckiem, jakby było ze szkła. Wychowacie w ten sposób kaleki emocjonalne.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ale nie powiesz mi że dla dziecka opuszczenie sowich znajomych, szkoły gdzie miał przyjaciół i znalezienie sie w zupełnie nowym środowisku jest przyjemna sprawą

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A ja się nie zgodzę, bo trauma to ciężkie przeżycie. I niestety niektóre dzieci są bardzo związane z miejscem zamieszkania, społecznością itd. co może powodować, że dzieci się buntują, zamykają w sobie po przeprowadzce do innego miejsca. Dzieci to nie roboty i nie wszystkie radzą sobie z emocjami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jako dziecko przeprowadzałem się wielokrotnie i jakoś nie narzekałem. Co prawda wiele znajomych nie miało jak się ze mną skontaktować, ale zawsze można było poznać nowych. Najgorzej było jak byłem nastolatkiem - trzeba było porzucić dziewczynę :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mieszkałam przez 18 lat z rodzicami, od 6 lat mieszkam sama w innej miejscowości. Ciężko jest mi sobie wyobrazić, że mój dom rodzinny jest gdzieś indziej, ale zmieniałam kilka razy szkoły i nigdy nie miałam problemu z adaptacją. Może faktycznie zbyt mocno użalamy się nad swoimi dziećmi?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • U mnie wykańczali dom pod klucz jacyś podwykonawcy, nie byli to pracownicy Hogera. Dawali taśmy zwykłe takie jak do malowania się daje i pod to nic nie dawali.Mieszkam w tym domu od sierpnia. Na dodatek płyta stropowa siadła i jest na suficie pomiędzy jedną płytą a drugą ponad 1 cm różnicy. Chcieli zwalić winę na mnie, że niepotrzebnie robiłem wylwekę na poddaszu. Okazało się , że wg projektu płyta miała być 30 a jest 12. Masakra. Podobno wszystkie pęknięcia mają naprawiać w przyszłym roku zobaczymy, odnośnie budowy niezgodnie z projektem będzie odszkodowanie. Tak rzeczywiście ciepło jest, w końcu ściana ma 0,5 m :-)
    • Gość Ravw
      1kw Energi elektrycznej to koszt 0,60zl, pompa daje 4kw, pelet 1kg to koszt ok 0,20zl i daje 5kw Energi cieplnej. Takie pie... Ze 950 zł koszt roczny bo to by oznaczało że grzeją peletem zapłacimy ok 320zl
    • Cześć,    jestem tu nowy, więc proszę o wyrozumiałość - liczę na pomoc, bo gubię się w informacjach w Internecie i zależałoby mi na opinii ekspertów - będę szalenie zobowiązany.   Wynajmuję mieszkanie, w którym chciałbym możliwie ekonomicznie poprawić niedoskonałości, których jest sporo (wpada do mnie dziewczyna niedługo). Poniżej kilka zdjęć i rozwiązania, które wydają mi się, że powinienem zastosować - ale żaden ze mnie ekspert, nigdy nic podobnego nie robiłem, bazuję na 15-minutowej wiedzy - serdeczna prośba o doradzenie, czy to co wymyśliłem ma sens lub jakieś lepsze sugestie. Dodam, że chętnie zatrudniłbym specjalistę, ale niestety nie jest to dla mnie rozwiązanie na teraz.    1/ plama po winie bądź coli - w tym miejscu chciałbym szarą farbą tablicową pomalować finalnie oczyszczenie, zmatowienie powierzchni zamalowanie powierzchni, na którą trafi farba tablicowa - 1 raz - farba na plamy; https://www.leroymerlin.pl/farby/przygotowanie-podloza/gruntowanie-przed-malowaniem/farba-akrylowa-zacieki-plamy-0-4-l-biala-sniezka,p45659,l3071.html po wyschnięciu nałożenie farby tablicowej - 2 razy - https://www.leroymerlin.pl/farby/efekty-dekoratorskie/farby-tablicowe-i-magnetyczne/farba-tablicowa-do-mebli-i-scian-0-5-l-szara-jeger,p472361,l2422.html       2/ odpadająca/ pękająca farba - generalnie widać, że ktoś robił remont beznadziejnie i farba jest źle nałożona; da się to jakoś zakryć inaczej, niż obrazkiem?  - mój pomysł (czy to będzie jakkolwiek wyglądać?): delikatne zmatowienie/oszlifowanie dziury, tam gdzie farba odstaje już wyraźnie gruntowanie - https://www.leroymerlin.pl/farby/przygotowanie-podloza/gruntowanie-przed-malowaniem/grunt-uniwersalny-1-l-do-scian-suchych-axton,p445743,l3071.html nałożenie masy szpachlowej akrylowej - https://www.leroymerlin.pl/farby/przygotowanie-podloza/naprawa-sciany/masa-szpachlowa-naprawcza-elastyczna-160-g-dragon,p444374,l3069.html przygotowanie i pomalowanie jak plamy wyżej + tylko zamiast tablicowej użyję oryginalnej, która była tam kładziona ostatnio         3/ dziura gruntowanie - https://www.leroymerlin.pl/farby/przygotowanie-podloza/gruntowanie-przed-malowaniem/grunt-uniwersalny-1-l-do-scian-suchych-axton,p445743,l3071.html nałożenie masy szpachlowej akrylowej - https://www.leroymerlin.pl/farby/przygotowanie-podloza/naprawa-sciany/masa-szpachlowa-naprawcza-elastyczna-160-g-dragon,p444374,l3069.html malowanie jak plamy po winie, te same farby etc.     4/ pęknięcie - czy mogę je spróbować choć trochę wyrównać jak w przypadku wyżej?     Będę super wdzięczny za każdą sugestię.
    • Gość Rr
      Witam. Raczej chcialbym nowa wylewke. Chociaz sam nie wiem co zastane pod deskami..w przyszlym tyg usune deski,badz zaraz po nowym roku,wstawie zdj i poradze sie Was fachowcow.
    • Mi się trochę z Buką kojarzy.
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...