Skocz do zawartości
Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok
Zaloguj się, aby obserwować  
daggulka

kolejny rozwód u znajomych ... epidemia jakaś? :(

Recommended Posts

Ech ... rozmawiałam dziś z koleżanką .... wyprowadziła się z dziećmi od męża . Lekko Jej nie będzie icon_rolleyes.gif .
Jej przypadek jestem w stanie zrozumieć: mąż pił i był agresywny po alkoholu . Lata wstecz próbowałam Jej uświadomić , że nie tędy droga kiedy miałyśmy jeszcze dość dobry kontakt - i piernicznęło w końcu z wielkim hukiem, szkoda tylko że tak późno i w międzyczasie przyszło na świat kolejne dziecko.

Gdzie się nie obejrzę - to wszędzie jakieś problemy w związkach u znajomych i rodziny .... zdrady , rozwody , przemoc albo skrajnie - obojętność .
Też tak macie ? też to widzicie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To staje się nałogowe. Przykład: moi znajomi z 12-letnim stażem małżeńskim i 18-letnim stażem partnerskim - od 8 klasy szkoły podstawowej. Dwójka synów, 2 i 4 lata i nagle rodzice doszli do wniosku, że więcej ich różni, aniżeli łączy, że nie mogą już być razem. On teraz nadrabia młodzieńcze lata (czytaj: bawi się), ona w roli piastunki. Inni znajomi nie mogli się dogadać, to na zgodę spłodzili najpierw pierwsze dziecko, później, aby ratować małżeństwo drugie. Teraz koleżanka samotnie wychowująca synów mówi o swoim byłym mężu "Pan mąż". Miałbym jeszcze ze 3 podobne historie kończące się histerią jednego z małżonków - wszyscy Ci znajomi byli jednomyślni: lepiej w trudzie samemu, aniżeli razem męczyć się przez resztę życia udając szczęśliwą osobę. I wszyscy uznali, że najgorszą rzeczą, jaka przytrafiła im się w życiu był rozwód.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Inni znajomi nie mogli się dogadać, to na zgodę spłodzili najpierw pierwsze dziecko, później, aby ratować małżeństwo drugie.



scyzoryk się otwiera .... też mogłabym przytoczyć takie przykłady ....
biedne te dzieci - cierpią za głupotę rodziców icon_confused.gif


Cytat

Miałbym jeszcze ze 3 podobne historie kończące się histerią jednego z małżonków - wszyscy Ci znajomi byli jednomyślni: lepiej w trudzie samemu, aniżeli razem męczyć się przez resztę życia udając szczęśliwą osobę. I wszyscy uznali, że najgorszą rzeczą, jaka przytrafiła im się w życiu był rozwód.



no właśnie ....
a czy to nie jest w przypadkach "nie po drodze nam razem" wygodnictwo i pójście na łatwiznę? nie mówię teraz o przypadkach patologii ...
zakochanie mija szybko .... pojawiają się rutyna , egoizm i zauważanie wad drugiej osoby , co nie sprzyja motylkom w brzuchu ....
czy to nie jest tak, że rozwieść się jest łatwiej niż pracować nad związkiem i ratować związek?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Najbardziej jest mi żal dzieci, a przytoczone przeze mnie przykłady dotyczyły porządnych rodzin, w których nie brakowało pieniędzy, oboje rodzice mieli prace, a alkohol piło się w rozsądnych ilościach.
Sztuką jest kochać kogoś za jego wady, a przy okazji doceniać jego zalety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Sztuką jest kochać kogoś za jego wady, a przy okazji doceniać jego zalety.



a ja myślę, że w ogóle sztuką jest kochać.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
.... no cóż i ja potem w pracy mam dzieci, które w pierwszej klasie sp przeklinają i mamusia nie wie dlaczego....a jak pytasz o tatusia, to dawnoooo już jest kolejny i kolejny

Cytat

a ja myślę, że w ogóle sztuką jest kochać.....


no i otóż to.......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

.... no cóż i ja potem w pracy mam dzieci, które w pierwszej klasie sp przeklinają i mamusia nie wie dlaczego....a jak pytasz o tatusia, to dawnoooo już jest kolejny i kolejny



hm ... wiesz - nie reguła ... mam koleżankę, która ma trzeciego faceta i trzecie dziecko- jest wspaniałą kobietą , zaradną - ma po prostu pecha do facetów (kocha niepokornych , zapomniało Jej się zdeczka że niepokornych się TYLKO kocha , a za mąż wychodzi się za grzecznych icon_lol.gif) ... ale ma na tyle poszanowania własnej godności, że nie waha się zakończyć związek jeśli widzi , że dzieje się bardzo źle i nie ma perspektyw...
dzieci - nie żadna patologia - dobrze się uczą , są ułożone ...
notabene - też się kiedyś , dawno temu rozwiodłam , ale córka mi za to podziękowała .... czyli czasem warto zawalczyć o siebie .... wszystko zależy ....

Cytat

no i otóż to.......



bo to wcale takie proste nie jest .... ale nawet jeśli miłości w związku już nie ma powinny pozostać szacunek i przywiązanie- kwestia indywidualnego wyboru czy to wystarczy .... i rozważenia plusów i minusów ....

edit: tak mi się zdo , ale mogę się mylić... icon_lol.gif Edytowano przez daggulka (zobacz historię edycji)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie Daga, nie twierdzę, że zawsze tak jest, bo mam i dzieci alkoholików i takie z reguły są super....
najgorsze chachary, to najczęściej - ale też nie zawsze - ze związków, gdzie bez oglądania się na nic rozwód, bo tak najprościej.....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
tak czy siak - dzieciaków zawsze najbardziej żal ...
natomiast w kontekście tego , że dzieci wzorce z domu wynoszą - czasem lepiej się faktycznie rozstać....
tylko gdzie jest granica między "już trzeba , należy , lepiej by było" .... a .... " może się jeszcze uda , może jakoś to będzie " ?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

tak czy siak - dzieciaków zawsze najbardziej żal ...
natomiast w kontekście tego , że dzieci wzorce z domu wynoszą - czasem lepiej się faktycznie rozstać....
tylko gdzie jest granica między "już trzeba , należy , lepiej by było" .... a .... " może się jeszcze uda , może jakoś to będzie " ?


no właśnie, z alkoholikiem to jest ten problem, że on zawsze obiecuje poprawę i te naiwne żony wierzą i wierzą, a potem jak już mają dość to jeszcze robią prezent takiemu gnojkowi w postaci pustego mieszkania....
no szlag mnie trafia, jak czytam wyprowadziła się z dziećmi.....kurde on winny rozpadu małżeństwa i on zostaje na mieszkaniu, a ona z dziećmi się tuła....paranoja

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

no właśnie, z alkoholikiem to jest ten problem, że on zawsze obiecuje poprawę i te naiwne żony wierzą i wierzą, a potem jak już mają dość to jeszcze robią prezent takiemu gnojkowi w postaci pustego mieszkania....
no szlag mnie trafia, jak czytam wyprowadziła się z dziećmi.....kurde on winny rozpadu małżeństwa i on zostaje na mieszkaniu, a ona z dziećmi się tuła....paranoja



to nie tak .... wolą uciec , odciąć się , odpocząć psychicznie , mieć wrażenie "zaczynania od nowa" niż pozostać ... taki mechanizm obronny ... icon_wink.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pewna kobieta upatrzyła sobie mężczyznę na swego męża. Nie był to facet pozbawiony wad, ale nie chodziło tu o księcia z bajki, ale porządnego człowieka i taki się właśnie trafił. Rok później para stanęła na ślubnym kobiercu, szczęściem mogli zarażać innych. Żonie jednak nie dawały spokoju "wady" jej męża, tak więc systematycznie zaczęła wytrzebiać jego nałogi. Mąż ulegał swej kochanej i na drugą rocznicę ślubu rzucił palenie, na czwartą rocznicę ślubu obiecał nigdy więcej się nie upić, pomimo iż pił okazyjnie. Po kolejnych kilku latach przestał jeździć na ryby, unikał spotkań, podczas których mógł tylko i wyłącznie w towarzystwie kolegów wypić piwo i obejrzeć mecz. Przestał kląć, siedzieć przy komputerze i przeglądać fora budowlane. I po 15 latach układania własnego męża żona doszła do wniosku, że już go nie kocha i chce się rozwieść - przecież wyszła za mąż za zupełnie innego mężczyznę.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

to nie tak .... wolą uciec , odciąć się , odpocząć psychicznie , mieć wrażenie "zaczynania od nowa" niż pozostać ... taki mechanizm obronny ... icon_wink.gif


wiem wiem, ale ile nerwów kasa za wynajem, albo kątem u rodziców, a taki gnojek w calutkim mieszkaniu i nierzadko robi ze wspólnego ich dobytku melinę
on powinien spieprzać żeby oni mogli się odciąć i odpocząć

Cytat

Pewna kobieta upatrzyła sobie mężczyznę na swego męża. Nie był to facet pozbawiony wad, ale nie chodziło tu o księcia z bajki, ale porządnego człowieka i taki się właśnie trafił. Rok później para stanęła na ślubnym kobiercu, szczęściem mogli zarażać innych. Żonie jednak nie dawały spokoju "wady" jej męża, tak więc systematycznie zaczęła wytrzebiać jego nałogi. Mąż ulegał swej kochanej i na drugą rocznicę ślubu rzucił palenie, na czwartą rocznicę ślubu obiecał nigdy więcej się nie upić, pomimo iż pił okazyjnie. Po kolejnych kilku latach przestał jeździć na ryby, unikał spotkań, podczas których mógł tylko i wyłącznie w towarzystwie kolegów wypić piwo i obejrzeć mecz. Przestał kląć, siedzieć przy komputerze i przeglądać fora budowlane. I po 15 latach układania własnego męża żona doszła do wniosku, że już go nie kocha i chce się rozwieść - przecież wyszła za mąż za zupełnie innego mężczyznę.


kurde....idę stąd, bo nóż mi się w kapsie otwiera.......

jakże często się to słyszy......

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

O czym marzy każdy mężczyzna przed ślubem? Że ona się nie zmieni.
A o czym marzy każda kobieta? Że on się zmieni ... Array="" style="vertical-align:middle" Array border="0" alt="icon_biggrin.gif">



Akurat dzisiaj kolega poinformował mnie że już nie mieszka kilka dni w domu i definitywnie wszystko skończone ,to już któryś kryzys a małżeństwo trwa niecałe 10 lat.Dwójka małych dzieci 4 i 8 lat

Cytat

Pewna kobieta upatrzyła sobie mężczyznę na swego męża. Nie był to facet pozbawiony wad, ale nie chodziło tu o księcia z bajki, ale porządnego człowieka i taki się właśnie trafił. Rok później para stanęła na ślubnym kobiercu, szczęściem mogli zarażać innych. Żonie jednak nie dawały spokoju "wady" jej męża, tak więc systematycznie zaczęła wytrzebiać jego nałogi. Mąż ulegał swej kochanej i na drugą rocznicę ślubu rzucił palenie, na czwartą rocznicę ślubu obiecał nigdy więcej się nie upić, pomimo iż pił okazyjnie. Po kolejnych kilku latach przestał jeździć na ryby, unikał spotkań, podczas których mógł tylko i wyłącznie w towarzystwie kolegów wypić piwo i obejrzeć mecz. Przestał kląć, siedzieć przy komputerze i przeglądać fora budowlane. I po 15 latach układania własnego męża żona doszła do wniosku, że już go nie kocha i chce się rozwieść - przecież wyszła za mąż za zupełnie innego mężczyznę.



Coś w tym jest .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Pewna kobieta upatrzyła sobie mężczyznę na swego męża. Nie był to facet pozbawiony wad, ale nie chodziło tu o księcia z bajki, ale porządnego człowieka i taki się właśnie trafił. Rok później para stanęła na ślubnym kobiercu, szczęściem mogli zarażać innych. Żonie jednak nie dawały spokoju "wady" jej męża, tak więc systematycznie zaczęła wytrzebiać jego nałogi. Mąż ulegał swej kochanej i na drugą rocznicę ślubu rzucił palenie, na czwartą rocznicę ślubu obiecał nigdy więcej się nie upić, pomimo iż pił okazyjnie. Po kolejnych kilku latach przestał jeździć na ryby, unikał spotkań, podczas których mógł tylko i wyłącznie w towarzystwie kolegów wypić piwo i obejrzeć mecz. Przestał kląć, siedzieć przy komputerze i przeglądać fora budowlane. I po 15 latach układania własnego męża żona doszła do wniosku, że już go nie kocha i chce się rozwieść - przecież wyszła za mąż za zupełnie innego mężczyznę.



o to to to........................ -icon_smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

albo mąż w pewnym momencie dochodzi do wniosku, że przecież on tyle się zmienił i z tylu rzeczy zrezygnował, a u żony nic się nie zmieniło...efekt końcowy ten sam...



czyli co .... jaki z tego wniosek?
jeśli wymagasz , to daj też coś od siebie ... icon_biggrin.gif
lub nie wymagaj wcale ... icon_lol.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
a mi się wydaje, że z tymi rozwodami to jakiś taki skutek uboczny postępu cywilizacyjnego. Teraz ludzie są nastawieni konsumpcyjnie, wszystko najlepiej żeby łatwo przyszło, podane na złotej tacy, nie chce im się starać ani zabiegać. Jak tylko coś nie jest po myśli to rzucają hasło rozwodowe a co niektórzy od słowa do czynu nie czekają długo. Wśród naszych bliskich znajomych też niestety sporo rozstań, często niestety macza w tym palce uczynna rodzinka. Chcoiaż z drugiej strony jeśli małżeństwo jest fikcja, partner prowadzi podwójne życie czy po prostu w domu jest terror psychologiczny i partnerzy się wzajemnie unieszczęśliwiają to chyba rozwód jest najlepszym wyjściem żeby ani sobie ani dzieciom życia nie zatruwać
A no i jeszcze coś z własnego podwórka; przeokrutnie wkurza mnie gadanie, że nim skończymy się budować to będziemy brać rozwód. Moja riposta jest zawsze wtedy taka sama "wiecie kredyt na 30lat jest lepszym gwarantem niż glejt z urzędu", w 99% zamyka to innym usta

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Kto mial problemy prawdziwe w malzenstwie wie ze to nie jest takie proste..czesto temperamety malzonkow niszcza zwiazek.A czy rozwod jest wygodny?? nie!!!!! jak mala miejscowoac to obydwoje maja pietno:( .Do tego dzieci znajomi..Uwazam ze potrzeba duzo odwagi by sie rozwiesc ,przyznac do bledu.Lepiej zeby obydwoje na nowo zycie sobie ulozyli i byli szczesliwi z inna osobna niz sobie pieklo gotowali..zycie z druga osoba bez milosci pod dachem jest straszne.Zwiazki rozpadaja sie niby z blachych powodow[pomijam patologie,alkoholizmy itd] ale one maja glebsze dno.Czesto tak jest ze jedno z partnerow mysli ze po slubie juz niema miejsca na adoracje dbanie o uczucie[ze sie zaklepalo 2ga osobe] .Mnam znajomych gdzie malzenstwo ma sie tragicznie..kiedys dobre malzenstwo...on uwielbial spacery gdzie mial zonke dla siebie mogl nagadac sie do niej[wesola gadula facet]..i skonczyly sie kiedy ona mu oswiadczyla ze "szkoda czasu na takie glupoty bo ona ma pranie"..Odalili sie od siebie i ..zal mi jego i jej
Ja podziwiam ludzi ktorzy umia odejsc[mowie o rozstaniu z godnoscia] Edytowano przez wuwok (zobacz historię edycji)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Chcoiaż z drugiej strony jeśli małżeństwo jest fikcja, partner prowadzi podwójne życie czy po prostu w domu jest terror psychologiczny i partnerzy się wzajemnie unieszczęśliwiają to chyba rozwód jest najlepszym wyjściem żeby ani sobie ani dzieciom życia nie zatruwać



w takich sytuacjach rozwód i zaczęcie od nowa jest usprawiedliwione ...

a co w sytuacji:
jest sobie małżeństwo , mają dziecko albo dwoje ... z pozoru wszystko gra , ale jeśli się bliżej przyjrzeć to okazuje się, że w tym domu gości obojętność i życie "obok siebie" , nie ma miłości .... jeśli cokolwiek było - wypaliło się dawno temu , pozostało przyzwyczajenie i wygodnictwo , każdy żyje sobie ....
czy trwanie w takim związku jest zasadne i bez konsekwencji dla dzieci w kontekście wyniesionych z domu i powielanych wzorców?



Cytat

zycie z druga osoba bez milosci pod dachem jest straszne.Zwiazki rozpadaja sie niby z blachych powodow[pomijam patologie,alkoholizmy itd] ale one maja glebsze dno.Czesto tak jest ze jedno z partnerow mysli ze po slubie juz niema miejsca na adoracje dbanie o uczucie[ze sie zaklepalo 2ga osobe] .Mnam znajomych gdzie malzenstwo ma sie tragicznie..kiedys dobre malzenstwo...on uwielbial spacery gdzie mial zonke dla siebie mogl nagadac sie do niej[wesola gadula facet]..i skonczyly sie kiedy ona mu oswiadczyla ze "szkoda czasu na takie glupoty bo ona ma pranie"..Odalili sie od siebie i ..zal mi jego i jej
Ja podziwiam ludzi ktorzy umia odejsc[mowie o rozstaniu z godnoscia]




ja właśnie o tym wyżej ....
czy "nie jestem szczęśliwy/szczęśliwa" jest wystarczającym powodem do odejścia?


Cytat

A no i jeszcze coś z własnego podwórka; przeokrutnie wkurza mnie gadanie, że nim skończymy się budować to będziemy brać rozwód. Moja riposta jest zawsze wtedy taka sama "wiecie kredyt na 30lat jest lepszym gwarantem niż glejt z urzędu", w 99% zamyka to innym usta



budowa domu to według mnie bardzo duży sprawdzian dla związku .... może nie przetrwać.... Edytowano przez daggulka (zobacz historię edycji)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Daggulko gdyby człowiek tak z marszu podchodził że przez budowę może nie przetrwać to po co się w ogóle budować? żeby co było w sądzie dzielić? Tak, z takim nastawieniem faktycznie mogłoby nie przetrwać, ale to nie tylko budowa jest dużym sprawdzianem, ale ciąża i malutkie dziecko, dłuższy wyjazd partnera, choroba, a nawet imprezy służbowe. Takich sprawdzianów każdy związek przechodzi wiele a przykłady można by mnożyć. Wychodzę z założenia, że osoby biorące pod uwagę, że "może się nie udać, ale najwyżej weźmiemy rozwód' kwestię zamążpójścia/ożenku powinny przesunąć w czasie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
nie napisałam, że budowa jest jedynym sprawdzianem dla związku który skazuje na niepowodzenie od razu , tylko że jest dużym sprawdzianem ... icon_wink.gif
masz rację .... jest wiele sytuacji w życiu które również mogą prowadzić do rozpadu związku ... ale rzadko się zdarza , alby para rozeszła się po urodzeniu dziecka tudzież imprezie służbowej (no chyba , że to była jazda bez trzymanki i sex grupowy icon_lol.gif ) , a dość często słyszy się , że dom wybudowany a tu kicha - rozwód ogłaszają....
oczywiście to nie budowy wina tylko braku porozumienia na płaszczyznach z tym związanych ... trudne dla związku i nie do przeskoczenia mogą okazać się sytuacje kiedy to jeden z partnerów ciągnie budowę harując jak wół całymi dniami , a drugi nie wnika bo go to nie interesuje i czuje się opuszczony , znudzony , samotny ..... lub sytuacje w których trzeba wykazać się umiejętnością wypracowania kompromisu .... do tego dochodzi ciągłe zmęczenie , brak ochoty na sex i cokolwiek innego , monotematyczność .... nie służy to związkowi ....
dlatego nazwałam to "sprawdzianem" ... bo w czasie budowy "wychodzą" rzeczy w związku niedopracowane ... icon_wink.gif

pewnie , że tak samo jest w innych sytuacjach kryzysowych w życiu .... dlatego nie napisałam " budowa skazuje związek na rozpad" , tylko że jest dużym sprawdzianem dla związku ... trudnym .... icon_smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dlatego ja wolę większy kredyt i ekipę dom nam budującą niż mąż kończący pracę o 18tej harujący jeszcze na budowie, kilkuletnie budowanie i spotykanie się w niedzielę. Budowa tak jak małżeństwo - jest sztuką kompromisów.

A swoją drogą znam dwa małżeństwa, które się rozpadły w okresie ciążowo-niemowlęcym bo faceta ogarnęła niemoc bo świat się kobiecie przewartościował. Ale fakt te dziewczyny były głównie matkami a nie już żonami. Takie typowe ogłupienie dzieciowe że nic innego się nie liczy. Także jak kobieta nie wypośrodkuje i nie odnajdzie się w nowych realiach to cóż, pierwszy gwóźdź do trumny. Znam też z własnej rodziny sytuację, że imprezujący i siedząca w domu matka dzieciom budziły tyle kontrowersji że mało brakowało a by się rozeszli. Na szczęście ona znalazła pracę i też wyszła do ludzi ;)

Rutyna, lenistwo i brak polotu to chyba często początek końca

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ja myślę, że ile rozwodów tyle różnych powodów ku temu.....jeśli dwoje ludzi nie chce być ze sobą, to byle powód jest dobry icon_cry.gif

co nie zmienia fakt, że do tego przyczyniają się dwie osoby przeważnie.......bez powodu jeden nie wpada w alkoholizm, a jeśli się kochają to umieją nawet to zwalczyć....moim zdanie oczywiście

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Dlatego ja wolę większy kredyt i ekipę dom nam budującą niż mąż kończący pracę o 18tej harujący jeszcze na budowie, kilkuletnie budowanie i spotykanie się w niedzielę.



Zauważ, ze teraz coraz rzadziej ludzie budują jak kiedyś - latami ....
Teraz ludzie przeważnie budują na kredyt - mało kto ma tak dobrze , żeby odłożyć i z oszczędności budować... a kto buduje z kredytu ma czas określony w umowie do przeprowadzki - i jest to czas dość krótki icon_smile.gif
krótki , 2-3 letni , ale trudny ... pełen wyrzeczeń i stresujących sytuacji ....



a co myślicie o ratowaniu związku z pomocą poradni małżeńskiej? w rodzinie mam małżeństwo, które planuje wziąć udział...
w rozmowie z Nimi wyraziłam swoją aprobatę, że pewnie - że jest to jakieś wyjście , że zawsze to specjalista ... ale praktycznego doświadczenia w tej materii nie mam w kontekście związków ....
jak myślicie ? udaje się to?


Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

a co myślicie o ratowaniu związku z pomocą poradni małżeńskiej? w rodzinie mam małżeństwo, które planuje wziąć udział...
w rozmowie z Nimi wyraziłam swoją aprobatę, że pewnie - że jest to jakieś wyjście , że zawsze to specjalista ... ale praktycznego doświadczenia w tej materii nie mam w kontekście związków ....
jak myślicie ? udaje się to?


Ja myślę, że jeśli oni nie potrfią ze sobą rozmawiać to taka poradnia to tylko strata czasu bo jeśli nawet za sprawą mediatora uda im się rozwiązać jeden problem to klękną przy następnym. Moim zdaniem w związku dwojga ludzi najważniejsza jest szczerość, zaufanie i szacunek do drugiej osoby wtedy nawet jak coś się kończy to kończy się z klasą, oni pozostają w dobrych stosunkach, dzieci nie cierpią i jest OK. Najgorzej gdy obydwoje chcą się odegrać, grać dziećmi i na siłę starać się dowieść winę drugiej stronie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
ciągle są jednak Ci którzy budują się z oszczędności plus kasa ze sprzedaży mieszkania czy sponsoring rodziców. Chyba to oni częściej mówili o kłótniach niż znani mi kredytobiorcy. My przy kredycie na całą budowę dostaliśmy tylko 18m-cy na zakończenie całości także w grę wchodzą dość szybkie decyzje i szukamy porozumienia nawet jak mamy inny pogląd na sprawę. Jesteśmy już trochę razem, przeszliśmy burzliwy okres po kupnie mieszkania i remontowaniu go za ostatnią złotówkę więc staram się nie powielać błędów. Wtedy gdybym posłuchała "mądrych" koleżanek to mogłoby być różnie. Często niestety jest tak że dajemy się podbuntować innym i zapętlamy się w nieporozumieniu.
Myślę, że poradnia to bardzo dobry pomysł, lepszy niż przyjaciółka i inne postronne osoby. Nie korzystałam sama ale wydaje mi się że dzięki fachowemu doradztwu może okazać się że problemy które wydają się problemami faktycznie tylko do takiej rangi urosły i jak ktoś postronny pomoże im spojrzeć na to trochę z boku to łatwiej to przegryzą, dojdą do porozumienia a może też zmienią swoje relacje. Często jednak trudno o taką decyzję bo wielu facetów uważa, że to fanaberia/wstyd albo coś takiego. Moja sąsiadka jest psychologiem z prywatną praktyką i mówiła że częściej same panie trafiają na terapię a panów nie udaje się na takową namówić. Rzadko kiedy w ogóle wyrażają chęć na spotkanie chociaż wiem że w naszej poradni parafialnej są małżeństwa które korzystają z pomocy doradcy

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wszystko zależy, ja mam znajomych, którzy byli o krok od rozwodu, ale przetrwali teraz unikają sytuacji, które mogłyby nadszarpnąć ich związek, dla nich budowa byłaby zbyt wielkim wyzwaniem, juz przy remoncie drą koty (i nie chodzi o finanse bo na to nie mogą narzekać)mają po prostu skrajnie różne poglądy i gusty, a mimo to są razem od dwudziestu kilku lat,tylko dlatego, że nadal się kochają ale ja bym tak jak oni nie mogła, a największym ich problemem jest egoizm i egocentryzm ( ogólnie to cudowni ludzie), każde z nich chce by to co ich dotyczy było najważniejsze i zero kompromisów. I tak żeglują od spięcia do spięcia, ale to ten typ, któremu razem źle, ale bez siebie żyć nie mogą.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Ja myślę, że jeśli oni nie potrfią ze sobą rozmawiać to taka poradnia to tylko strata czasu bo jeśli nawet za sprawą mediatora uda im się rozwiązać jeden problem to klękną przy następnym.



no ale właśnie może terapeuta nauczy ich ze sobą rozmawiać.... skoro nie potrafią... ?


Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
... z zaciekawieniem czytam Wasze posty na powyższy temat ... wielu wypowiedziom przyznaję słuszność
Tutaj gdzie mieszkam i pracuję również istnieje "plaga" rozwodów icon_cry.gif
... zastanawiam się ze smutkiem:
Gdzie podział się szacunnek dla wspólnie przeżytych lat ?
Gdzie podziało się uczucie dla wychowywanych wspólnie DZIECI ?
Gdzie myśl o przyszłości stworzonego związku ?
Gdzie ... ehhhhhhhhhhhhhhh ...

Jak wyżej napisano ... zmiana "osobowości Partnera" ... po 30-tu latach Terenia wymogła na mnie "zgolenie wąsa" icon_biggrin.gif ... czy stałem się przez to "pantoflarzem" icon_confused.gif icon_smile.gif ... właśnie w zeszłym tygodniu obchodziliśmy 38-mą rocznicę małżeństwa icon_biggrin.gif

z pozdróweczkami (nie tylko dla "zawiedzionych") Edytowano przez Chef Paul (zobacz historię edycji)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

... z zaciekawieniem czytam Wasze posty na powyższy temat ... wielu wypowiedziom przyznaję słuszność
Tutaj gdzie mieszkam i pracuję również istnieje "plaga" rozwodów icon_cry.gif
... zastanawiam się ze smutkiem:
Gdzie podział się szacunnek dla wspólnie przeżytych lat ?
Gdzie podziało się uczucie dla wychowywanych wspólnie DZIECI ?
Gdzie myśl o przyszłości stworzonego związku ?
Gdzie ... ehhhhhhhhhhhhhhh ...



właśnie ..... gdzie? icon_rolleyes.gif


Cytat

Jak wyżej napisano ... zmiana "osobowości Partnera" ... po 30-tu latach Terenia wymogła na mnie "zgolenie wąsa" icon_biggrin.gif ... czy stałem się przez to "pantoflarzem" icon_confused.gif icon_smile.gif ... właśnie w zeszłym tygodniu obchodziliśmy 38-mą rocznicę małżeństwa icon_biggrin.gif



mało tak zgodnych jak Wasze , Pawle ... icon_smile.gif

Cytat

z pozdróweczkami (nie tylko dla "zawiedzionych")



pozdrawiam, Szefie uciemiężony icon_wink.gif icon_biggrin.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mysleze czesto partnerzy sie zmieniaja pod wplywem czasu..znajomego zona potrafila kolege wyzywac od hu.. leni ,twierdzial ze ma caly dom na utrzymaniu...okolo 2 lat to wytrzymal [w sumie mozna bylo by jej przyznac racje ale pracowal tylko 12-14h na dobe ..zalatwial wszystko ..ich dochody byly wysokie-sa 2 samochody ,dom postawiony nowy za gotowke,ona kieszonkowe na ciuchy,oczywiscie ona pracowala ale zarabiala okolo 1tys na reke ] Mi sie wydaje ze jak jeden partner uzna ze staranie sie 2 osoby to norma i tak ma byc to potem sie zmienia uwaza ze sie nalezy..Najgorsze to ze chce odejsc ale ma dylemat gdyz ona bez niego zginie[nie przyzwyczajona oszcedzac]Gdy dowiedziala sie o jego decyzji zmienila sie ale na jak dlugo,boi sie ze gdy sie zmieni on juz nie bedzie mial sil..smieje sie za zawsze wodka mu dostanie :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Mysleze czesto partnerzy sie zmieniaja pod wplywem czasu..



w tym przykładzie który przytoczyłeś to raczej pod wpływem sytuacji - zdała sobie sprawę, ze należy docenić co ma bo sama sobie nie poradzi icon_wink.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Mysleze czesto partnerzy sie zmieniaja pod wplywem czasu..znajomego zona potrafila kolege wyzywac od hu.. leni ,twierdzial ze ma caly dom na utrzymaniu...okolo 2 lat to wytrzymal [w sumie mozna bylo by jej przyznac racje ale pracowal tylko 12-14h na dobe ..zalatwial wszystko ..ich dochody byly wysokie-sa 2 samochody ,dom postawiony nowy za gotowke,ona kieszonkowe na ciuchy,oczywiscie ona pracowala ale zarabiala okolo 1tys na reke ] Mi sie wydaje ze jak jeden partner uzna ze staranie sie 2 osoby to norma i tak ma byc to potem sie zmienia uwaza ze sie nalezy..Najgorsze to ze chce odejsc ale ma dylemat gdyz ona bez niego zginie[nie przyzwyczajona oszcedzac]Gdy dowiedziala sie o jego decyzji zmienila sie ale na jak dlugo,boi sie ze gdy sie zmieni on juz nie bedzie mial sil..smieje sie za zawsze wodka mu dostanie :(


Szanowny Kolego (Koleżanko) ... chuj piszemy przez "ch" icon_biggrin.gif ... "moja" prze kilka lat zarabiała tylko "na waciki" ... a później wcale nie wnosiła żadnych dochodów ... pracowała za to na "pełen etat" w domu ... no i jak w tym "partnerstwie" ... jeden zapierdala na dwa "etaty" a drugi woła "przynieś mi piwo" icon_wink.gif icon_lol.gif icon_biggrin.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Szanowny Kolego (Koleżanko) ... chuj piszemy przez "ch" icon_biggrin.gif ...



zgadza się , Szefie ... już Ci proponowałam kiedyś gdzieś, że powinieneś mieć w stopce to Twoje motto które nadal dźwięczy mi w uszach icon_lol.gif

Cytat

Przecież chodzi o to, by każdy pisał "po swojemu" ... byle "chuj" nie pisał "hój"


Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Jakem chciał dać recepturę na wychowywanie dziecisków, to nie kciały czytać... a tera piszczom.



a co mają dzieciska do pożycia rodziców? icon_eek.gif icon_lol.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Bo Wam dziecisków najbardziej żal...



no żal, bo stary to se chociaż reset zafunduje przy flaszce ...
a dzieciska? ino stres i stres .... icon_rolleyes.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

a dzieci szkoda, zero przykładu miłości i szacunku a tylko wypaczony obraz związku, który może odbić się czkawką w dorosłym życiu



właśnie o to chodzi .....
tak naprawdę dzieci powielają wzorce ... bo inaczej ich nie nauczono ...
najgorzej z patologiami ....
ale wychowywanie w rodzinie , gdzie rodzice wiecznie na siebie warczą albo przeciwnie - żyją obok siebie jak obcy i rozmowa przy obiedzie ogranicza się do "gdzie jest kompot" też nie jest dla dzieciaków dobre ...

wiem , nie ma idealnych związków bo nie ma idealnych ludzi ....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Daggulka no co Ty, przecież my jesteśmy chodzące ideały ;) :tease2:

a poważnie mówiąc, czasami dzieci nawet jak chcą być inni niż ich rodzice to i tak gdzieś to się ogonem ciągnie i pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie. Które z nas tego nie zna? Myślę, że nawet w najlepszym małżeństwie zdarzają się tarcia, grunt to w porę nad nimi zapanować. Pamiętam z dzieciństwa różne opowieści koleżanek, baaa swoje przeżywanie kłótni rodziców i moją kuzynkę która prosiła mamę żeby odeszła od stryja. Wiem co mnie jako dziecko bolało i jakich błędów moich rodziców czy wujostwa nie chcę powielać. Dla dzieci spokój jest najważniejszy. Wzorce są ważne, ale te prawdziwe a nie fikcyjny uśmiech przy dziecku a za zamkniętymi drzwiami "ty mnie bij ja cię kocham" Dzieci są dobrymi obserwatorami, dorosłym nawet nie wydaje się ile potrafią niuansów wyłapać, a i wiele podsłuchać. :(

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Daggulka no co Ty, przecież my jesteśmy chodzące ideały ;) :tease2:



to chyba Ty ... icon_lol.gif
edit: bo ja to wredna zołzowata charakterna cholera jestem ... icon_rolleyes.gif

Cytat

Dzieci są dobrymi obserwatorami, dorosłym nawet nie wydaje się ile potrafią niuansów wyłapać, a i wiele podsłuchać. :(



to prawda icon_smile.gif Edytowano przez daggulka (zobacz historię edycji)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×