Skocz do zawartości
AktywForum
Zbieraj punkty i wymieniaj na nagrody!

sprawdź punkty

Piękna unijna droga, a na niej dwa polskie słupy


Recommended Posts

  • 3 tygodnie temu...
  • 3 miesiące temu...
  • 9 miesiące temu...
  • 4 tygodnie temu...
  • 1 miesiąc temu...
  • 1 miesiąc temu...
  • 4 tygodnie temu...
  • 3 tygodnie temu...
  • 1 miesiąc temu...
  • 2 tygodnie temu...

Właściciel tesli Tuomas Katainen z Finlandii, był zmuszony oddać swój samochód do naprawy, bo kupiony w 2013 roku na rynku wtórnym model S, po przejechaniu zaledwie 1500 km, zaczął odmawiać posłuszeństwa. Jego użytkowanie uniemożliwiały liczne błędy i usterki, które wyświetlały się na komputerze pokładowym. Auto spędziło w autoryzowanym serwisie prawie miesiąc. Po tym czasie pracownicy postawili diagnozę - wadliwy akumulator, który wymaga wymiany. Koszty operacji wstępnie oszacowano na minimum 20 tysięcy euro, czyli prawie 100 tysięcy złotych. Samochód nie był już oczywiście objęty gwarancją.

 

Tuomasa Katainena tak zirytował koszt naprawy samochodu, że postanowił zutylizować problem. Skontaktował się z youtuberami z kanału Pommijätkätem - w wolnym tłumaczeniu "kolesie od bomb" - i zaproponował im wysadzenie uszkodzonego samochodu. Pomysł spotkał się z dużym entuzjazmem. Po odbiorze pojazdu z serwisu, w którym właściciel usłyszał zawrotną sumę, usunięciu akumulatora, silników i innych drogich komponentów, przetransportowali go do kamieniołomów. Pojazd został wypełniony 30 kg dynamitu, a następnie w spektakularny sposób zrównany z ziemią.

 

Akcja została udokumentowana i udostępniona na YouTubie, a filmik zebrał już ponad 5 mln odsłon. Tuomas Katainen zapytany, co przyniosło mu więcej radości: użytkowanie czy wysadzenie, stwierdził, że wybuch okazał się bardziej satysfakcjonujący. 

 

 

Link to postu
  • 4 tygodnie temu...
  • 2 tygodnie temu...
  • 2 miesiące temu...
  • 2 tygodnie temu...
2 minuty temu, podczytywacz napisał:

Jak sprawują się elektryczne radiowozy w policji, sprawdzili już w Kalifornii... o elektrycznych wozach strażackich jeszcze chyba nie słyszałem...

 

Mam nadzieję, że nie usłyszymy. Bo strzałem w stopy byłby możliwy pożar baterii wozu strażackiego...

 

 

Link to postu
20 minut temu, retrofood napisał:

 

Mam nadzieję, że nie usłyszymy. Bo strzałem w stopy byłby możliwy pożar baterii wozu strażackiego...

 

 

"Lepiej" wyglądałaby sytuacja braku prądu w takim wozie pełnym środków gaśniczych w odległości od pożaru, przekraczającej długość wszystkich węży i zasięg prądownicy... Chyba że strażacy dopchają wóz do miejsca pożaru...

27 minut temu, retrofood napisał:

pożar baterii wozu strażackiego...

Kiedyś czytałem o pożarze "klasycznego" wozu bojowego... i nie dało się go ugasić...:zalamka:

Link to postu

Spoko, nie wszyscy upadli na mózg. W domu mam respirator i koncentrator tlenu, czyli sprzęt medyczny, w którym dozwolone jest wykonywanie (między innymi) połączeń lutowanych za pomocą cyną z ołowiem. Tej dawnej. Bo teraz ołów jest zabroniony.

Ale za to sprzęty sprawują się bez zarzutu. A to jest elektronika, mechanika, pneumatyka... wszystko musi ze sobą współpracować idealnie. U mnie działa co najmniej 400 godzin w miesiącu, czyli 5 tysięcy godzin rocznie. 

Gdyby auta miały taką jakość... policzmy. Niech będzie średnia 50 km na godzinę. To jest rocznie 250 tysięcy kilometrów. Bez usterki i bez remontów bieżących. 

 

Pracowałem kiedyś w szpitalu, jako serwisant sztucznej nerki. To jeszcze bardziej skomplikowany sprzęt, łączący elektronikę z innymi dziedzinami typu mechanika, pneumatyka, hydraulika. Ale 20 tysięcy godzin pracy dowolnej jednostki, jedynie po przeglądach bieżących, to były podstawy wymagań dla sprzętu. Panowie, da się! I wszyscy o tym wiedzą.

Link to postu

Podobnie jest z komputerami w samochodach, jak rzuca nagle palenie, zazwyczaj jest to zimny lut, brak ołowiu, wszystko się trzepie i komputerek szwankuje. Dobry fachowiec i zimny lut wyłapie. Lata temu kolega kupił kilkuletniego MLa V8. W okolicach zera na zewnątrz palił tylko na 4 gary, jak się zagrzał, palił na wszystkie. Ale V8 ponad 5L chwilę się grzało. Brat mając 20 letnie doświadczenie w warsztacie samochodowym, powiedział że się za to nie weźmie i doradził mu żeby jechał do ASO. Tam wymienil nowy EGR, 5tys + tysiąc wymiana. Nic się nie zmieniło, a w ASO powiedzieli, że go uprzedzali, że od tego trzeba zacząć. Znalazł jakiś warsztat w Czeladzi, facet wsadził komputer do zamrażarki, pomierzył i znalazł zimny lut. Polutował za 600zł i V8 śmigał.

Wysłane z mojego SM-A520F przy użyciu Tapatalka

Link to postu

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

×
×
  • Utwórz nowe...