Skocz do zawartości
Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok

Recommended Posts

Coolibeer, Nocturnus,
z przewodem N jest tak:
wyłącznik główny ma 4 kable albo 3.
Jeśli ma 3, to nie odłącza N.
Jeśli ma 4 kable - to odłącza N.
I tu pojawia się problem.

Jeśli wyłącznik 3+N za wcześnie rozłączy obwód N, bo tak się akurat zdarzy, drobna chwilowa niedyspozycja wyłącznika, to w sieci pojawia się różnica potencjałów, która niszczy sprzęty, bo masz nagle napięcie międzyfazowe = 400V

Z kolei załączając wyłącznik główny, jeśli N się lekko spóźni, to znowu jest to samo = 400V w instalacji.

Na eklektrodzie elektrycy dyskutowali o tym. Jeden nawet do producentów pisał, czy obwód N w tych głównych wyłącznikach NA PEWNO wyłącza się jako ostatni i załącza jako pierwszy. Zbyli go. A pisał do Anglików, Niemców, no, do źródła. Sprawa jest delikatna.
Lepiej N nie ruszać wcale, ale wtedy co zrobić z agregatem?
Cooli, twoje rozwiązanie jest fajne, proste. Podoba mi się. Ale pomyśleć o tym muszę, na spokojnie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gawel
Piotrze pisałem prawdę a łazienkę można zrobić za psi pieniądz i wyjdzie bardzo fajnie widywałem takie. icon_wink.gif icon_biggrin.gif Umywalkę zrób sobie trochę większą żeby twarz można było obmyć. Pamiętam ja hydraulik montował kiedyś taką umywaleczkę łupinkę . Pytam się go co w niej można umyć ? No wie Pan generalnie to albo ręce albo jajka i nic więcej icon_mrgreen.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Piotrze pisałem prawdę a łazienkę można zrobić za psi pieniądz i wyjdzie bardzo fajnie widywałem takie. icon_wink.gif icon_biggrin.gif Umywalkę zrób sobie trochę większą żeby twarz można było obmyć. Pamiętam ja hydraulik montował kiedyś taką umywaleczkę łupinkę . Pytam się go co w niej można umyć ? No wie Pan generalnie to albo ręce albo jajka i nic więcej icon_mrgreen.gif


Resztę da radę umyć pod prysznicem. Nawet zęby. icon_biggrin.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gawel
Cytat

Resztę da radę umyć pod prysznicem. Nawet zęby. icon_biggrin.gif


Póki co tak ale kiedyś to nawet w zmywarce, obym dorobił się implantów do tego czasu blink.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja zakupy sanitarne typu kabina, płytki itd we wrześniu bede robił do mieszkania teściowej. Ostatnio kupiłem dla siebie w Castoramie kabinę 350zł(kwadrat 80*80, matowe szkło)Fajna, tania. Ma prowadnice łatwe do czyszczenia i to był główny jej atut-sprawdzaany bardzo dokładnie przez żonę. Zona zbuntowała sie na poprzednią, która miał ciężkie do czyszczenia prowadnice i beznadziejne wykonanie, powiedziała, że jak nie kupię nowej kabiny to kategorycznie oświadcza, że nie będzie prać i gotować. Trzeba było sie ugiąć pod presją icon_lol.gif Ja mam płytki biało czarne(taki marmurek) z wyprzedaży po 20zł metr kwadratowy. Wygląda dobrze z białymi mebelkami łazienkowymi. Teraz podobaja mi sie kolorowe i drewnopodobne takie jak tu http://www.eplytki.pl/oferta.php?op=produc...08&gru=1814
Sklep:
http://www.eplytki.pl/oferta.php?gru=1814&...=72&lista=n
Może coś fajnego znajdziesz. Gdzieś jest też wątek ze sklepami z płytkami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
PODŁOGA
Cywilizacja nieubłaganie wkracza na łąkowe ostępy. Pierwsze 3,5m2 podłogi na gruncie z ogrzewaniem podłogowym mam zalane jastrychem.

Warstwy:
1, chudziak na gruncie
2, warstwa papy; położyłem, bo mi zostało, niech się nie marnuje. Papa z włóknem.
3, folia budowlana wywinięta na ścianę - 2 warstwy, bo a nuż ma dziury, długo w garażu leżała.
4, styropian eps100 - dwie warstwy po 10cm = 20cm

STYROPIAN
Tego zwierza trzeba okiełznać. Jest potulny, podatny, czysty - i w swej istocie ciepły.
Bardzo plastyczny.

5, folia budowlana wywinięta na ścianę - 1 warstwa
6, folia alu z nadrukiem w kratkę

FOLIA ALU
Ważniejsze w jej stosowaniu jest to, że jest odblaskowa, z aluminium, a nie nadruk. Nadruk, trzeba przyznać, bardzo ułatwia układanie rurek. Zasadnicza jednak funkcja folii to odbijanie promieniowania podczerwonego - czyli... ciepła. Czary, panie, czary.

Zakłady folii alu kleję taśmą przeznaczoną do izolowania rur kominkowych.
W bagażniku wożę kontrolną rolkę takiej folii, bo mi pękła rura wydechowa w Gwiazdeczce.
Rury nie skleiłem, bo połączyłem stalową rurą od kozy, a folia klejąca została.
I jest jak znalazł.
A Gwiazdeczka ma zawodowy dresiarski 'gang'. Byle do przeglądu, wtedy zrobię porządnie (zrobi tłumikarz).

Dalej warstwy:

7, rurki ogrzewania podłogowego mocowane na klipsy.

Z OZC i OVPLAN - programów do obliczania zapotrzebowania na ciepło i rozstawu rurek (ten drugi program robi to szacunkowo, bo ma programowo założone niezmienne parametry ocieplenia, co nie jest dobre) - rozstaw rurek w łazience wychodzi 15cm i pozostaje niedobór mocy = 100W.
Rurki układam więc co około 12cm, miejscami co 9cm. Zrobiłem foto-dokumentację, jednak chwilowo nie mam możliwości przerzucenia jej do komputera. Przyjdzie dzień, kiedy przerzucę.

Niedobór mocy załatwię drabinką.
Tymczasem rurki podłogówki wprowadzam na ścianę, robię pętlę i wracam pod podłogę.
Drabinka będzie w jednym obwodzie z podłogówą.

Zdarza się, że muszę poprawić ułożenie rurek. Nie wszystkie klipsy wyciągam. Niektóre obcinam przy podłodze i wpycham w styropian. Zawsze miejsce po klipsie zaklejam - folią alu.

Kładzenie rurek daje dużo radości.
Czysta praca, lekko się można spocić, ale generalnie bez większego wysiłku.

I tu dygresja:
układanie rurek jest naprawdę proste.

8a, dylatacja wylewki.
Decyduję się zrobić ją z dwucentymetrowych pasków styropianu. Jest o wiele tańszy niż rolka gąbki.
Post factum: dobra decyzja.

8b, wylewka.
Mała łazienka, mała powierzchnia wylewki, a ja nic o wylewkach nie wiem.
Decyzja: gotowa mieszanka w workach - optiroc 1000. Na próbę.
Sprawdza się.
Ale robiąc calą resztę - około 62m2 podłogi będę musiał na budowie robić mieszankę.
I najważniesze - bez betoniarki ani rusz. Choćby 80l.
A najlepsza byłaby duża 3-fazowa.
Ale to pieśń przyszłości.

Cytat

Mam płytki biało czarne(taki marmurek) z wyprzedaży po 20zł metr kwadratowy. Wygląda dobrze z białymi mebelkami łazienkowymi. Teraz podobaja mi sie kolorowe i drewnopodobne takie jak tu http://www.eplytki.pl/oferta.php?op=produc...08&gru=1814
Sklep:
http://www.eplytki.pl/oferta.php?gru=1814&...=72&lista=n
Może coś fajnego znajdziesz. Gdzieś jest też wątek ze sklepami z płytkami.



BIAŁE
Białe kusi i mnie. Kupiłem kibel, umywalkę z szafką. Białe. Ładnie.
Ustawiłem, żeby wiedzieć, gdzie podprowadzić odpływ z umywalki, gdzie doprowadzić cwu/zw.
Kolory to nie jest moja mocna strona. Zobaczymy, co wyjdzie...

Tylko co dalej?
Dalej trzeba wprowadzić wodę do budynku.
Kusi mnie wprowadzenie rurą 25mm, a nie 40.
Dla oszczędności wody. Ale najpewniej pozostanę przy 40.

I czas przymierzyć się do klejenia rurek.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wieczorem rozpakowuję nowo nabytą baterię prysznicową do zamontowania w wirtualnej kabinie prysznicowej (kabina bez kabiny) i okazuje się, że kupiłem, owszem,... baterię wannową.

Ma dziurę z gwintem na prysznic i normalny kranik.

Oddać? Montować?
W sumie ten kranik też się może przydać. Pytanie do czego?

Kłapouchy znalazł zastosowanie dla pękniętego balonika i słoika po miodzie, schował balonik do słoika, więc może i kranik się przyda pod prysznicem, na przykład po to, żeby się umyć.

Może jakie wiadro da radę napełnić. Albo twarz obmyć... pod prysznicem stojąc. ??? icon_biggrin.gif

Z innej strony mieć kranik i nie mieć kranika.
A nuż się okaże, że przydałby się, a nie będzie.
A skoro jest, to jest. Majątku wszak nie kosztował.

Jakby co, mogę go dać na poddasze, jak już tam zacznę robić łazienkę. Tam będzie wanna. Więc i kranik, i prysznic.
I tak też zrobię. Jest odpowiedź. Jest decyzja.

Montuję.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
"Z innej strony mieć kranik i nie mieć kranika. "
"Montuję. "
Dobra decyzja. Ja mam bez kranika i przeklinam...często. Kranik jest "the best"

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jimt. Wielkie dzięki, bo znowu zacząłem mieć dylemat. Ale skoro tak, to już wiem.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja mam taka miske do moczenia nóg icon_redface.gif i nie mam jej gdzie wygodnie napełniac, bo nie mam kranika pod prysznicem a na umywalce to muszę ciagle trzymać, żeby nie spadła. I przeklinam icon_evil.gif
Kranik przydatny jest!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jasne można. Tylko ten wąż od prysznica ma tendencje do obracania sie w wiaderku lub misce pod wpływem siły wody wydobywającej się z dyszy i wtedy woda zamiast do miski leci do góry i obok miski albo wiaderka. Albo obok brodzika se siknie jak sie okręci i wtedy muszę wycierac podłogę. Poza tym nawet jak przekręce dysze na lanie a nie roszenie to wolniej idzie to nalewanie niz kranem.
Mógłbym stac i pilnować albo trzymać zeby sie nie obracało, ale ja wygodny jestem. Wolałym sobie puścic z kranika do miski strumyczek wody a w między czasie zrobic sobie kawy. A tak jak do miski dam ten wąż i nie przypilnuje to musze podłoge ścierać a kawa stygnie.
Może masz kranik z ciepła woda gdzieś w pomieszczeniu gospodarczym, taki właśnie do nalewania do wiadra. To wtedy ok, ja nie mam niestety.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Może masz kranik z ciepła woda gdzieś w pomieszczeniu gospodarczym, taki właśnie do nalewania do wiadra. To wtedy ok, ja nie mam niestety.


Wszelkie kraniki dopiero mam mieć. Właśnie nad tym siedzę.
Ale w pom gosp nie wcisnę kranika. Brak miejsca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
U mnie miejsce by się znalazło ale nieprzemyślane wszystko było. Za to mam podłaczenie wody do pralki osobnym zabudowanym kranikiem i osobny syfon przy ujściu wody z pralki do kanalizacji. Przy zmywarce również. Taki specjalny kupiony w Castoramie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Za to mam podłaczenie wody do pralki osobnym zabudowanym kranikiem i osobny syfon przy ujściu wody z pralki do kanalizacji. Przy zmywarce również. Taki specjalny kupiony w Castoramie.



To mam też tak samo icon_smile.gif Zmywarka i Pralka i też z Castoramy icon_biggrin.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dobrze wiedzieć, dzięki.
Coolibeer, masz kranik przy baterii prysznicowej? Czy tylko prysznic?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Wprowadzenie wody do budynku

Jak mi się nie chce kopać tego rowu...

Do wykopania:
7mb x szer 0,5m x głęb 1,7m = 5,95m3

Wykopałem od wczoraj robiąc jednocześnie kanalizację, składając szafkę, projektując instalację cwu, medytując nad buforem:
7mb x szer 0,5m x głęb 0,5m = 1,75m3, czyli 1/3. Nieźle.
Więc o 15:00 poszedłem na śniadanie.

Kopanie fundametów wyglądało podobnie, tylko w pełnej nieświadomości tego, co mnie czeka.
A teraz, niestety, wiem, co mnie czeka: Na głębokości około metra pojawi się glina i mnóstwo małych kamyczków.
Ale, jak wakacje, to wakacje.
Pocieszająca jest myśl, że kopanie nie jest najbardziej bezmyślną pracą na budowie.

Najbardziej bezmyślne jest malowanie ścian.
Ile będę miał do pomalowania...
Policzmy parter:
sufit parteru = 65m2
+ podciągi 2 x 4mb x ( 0,25 wys x 2 + 0,25 szer) = 6m2
+ ściany 2,8wys x ( 17m część lewa + 15m część prawa) = 100m2 (szacunkowo, bez odejmowania otworów)
razem: 177m2
Wolę kopać.
Zostało 4,2 m3 do wykopania.
Sjesta trwała półtorej godziny.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Barbossa, ale to jest kawałek, co?
Xavieer o nim mi przypomniał, o Kitaro.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

I z dwudziestu minut zrobiło się 45.
Oj, nie chcę się nic.



powiadam Ci, nie rób nic na siłę.... icon_lol.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mam problem z przepustem przez fundament. Woda idzie rurą PE 40mm. Przepust sobie zgrabny zrobiłem 50mm.
Czy to nie mało? Tej pianki wlezie ledwo co. Jakieś tarcia, rura pęknie i kłopot gotowy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cześć

A woda to czasami nie niżej powinna iść, pod ławą?
u mnie tak kopali (taka mała kopareczka przyjechała)
w miejscu przejścia pod ławą, aż ponad powierzchnię chudziaka dali jako osłonę rurę Arota
też kopali na około 1,70m głębokości

(zbieram się, żeby Ci coś napisać na temat przełącznika na agregat, może jutro)

pozdrawiam i podziwiam Cię za zapał do pracy icon_smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tinek, napisz.

A odnośnie rury, więc wkopię się niżej. Już jestem wkopany na poziomie ławy.
Boję się przez ten "pizdryk" puszczać rurę z wodą. Dom się ruszy, rura zostanie i woda poleci.
Zapał - raz jest, raz go nie ma.

Tinek,
pytanie: czy w łazience w kabinie prysznicowej masz baterię z kranikiem czy tylko ze szlauchem do prysznica?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Tinek,
pytanie: czy w łazience w kabinie prysznicowej masz baterię z kranikiem czy tylko ze szlauchem do prysznica?



W nowym domu, do kranika to jeszcze dużo wody w Grabi upłynie (taka rzeka u mnie płynie)
Ale mam prysznic w obecnej łazience (od 15 lat) i nie mam kranika i nigdy mi go nie brakowało, mam też wannę i tam jest typowa bakteria z kranickiem

pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cholerny kranik. Sam już nie wiem.
Przecież on będzie z metr nad ziemią! Wiadro mam na biodrze trzymać, żeby wody nalać?
A jak na ziemi postawię, to zanim nauczę się celować..., to nieraz wszystko dokoła się zachlapie.

Diabli nadali.
Oddam.
I to jest słuszna decyzja.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Ja wpinam się agregatem we wtyczkę w piwnicy wyłączam główny bezpiecznik na rozdzielni i cały dom mam zaopatrzony w energię



Cytat

Mam zamontowany bezpiecznik główny który odcina mi wypływ prądu do sieci z której go normalnie dostaje. Jak może to być nie możliwe? na elektryce się nie znam fachowo ale tak mam zrobione.




takie rozwiązanie jest niedopuszczalne ze względów bezpieczeństwa, musi być przełącznik sieć/agregat, który wyklucza możliwość podania napięcia na sieć, taki przełącznik mechanicznie to uniemożliwia.
Wiem, że przecież "pójdę najpierw wyłączyć główny bezpiecznik, a potem odpalam agregat", ale jak to w życiu, żona ma akurat biszkopt w piekarniku, nagle prąd wyłączają i paniora, bo ciasto opadnie, i szybko możemy zapomnieć o wyłączeniu głównego zabezpieczenia, bo baba się drze i dodatkowy stres, albo nie ma Cię w domu i sama zaczyna kombinować. W tym samym czasie przyjadą panowie z ZE awarię usunąć, tak wiem, że zanim wejdą na słup, muszą uziemić linię, i przestrzegać procedur, ale może być tak, że akurat awarii jest dużo i awaria niewielka i żeby szybko, to bez uziemienia wchodzą na słup, a wtedy Ty akurat przez pomyłkę podajesz napięcie na sieć ze swojego agregatu, i co wtedy?. Sytuacja mało prawdopodobna, ale możliwa.
Dlatego musisz musisz zrobić to co napisałeś poniżej

Cytat

To właśnie się wyleczyłem z UPS-a. Czyli w związku z agregatem do rozdzielnicy trzeba będzie jednak taki sprytny przełącznik wstawić tóry kosztuje około 270pln. Elektryka mnie wykończy, nawet kiedy nic z nią nie robię.



Z prądem (jak i z pewną częścią ciała) nie ma żartów, i oszczędność na tym przełączniku nie ma sensu.
I niestety, tak jak ma zrobione Coolibeer robi wielu "fachowców", ale są też tacy, którzy uważają takie rozwiązanie uważają za niedopuszczalne

pozdrawiam
TINEK

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tinek, ogromne dzięki.
I właśnie mi się wszystko rozjaśniło. Objawienie. Ja przecież u Ciebie po raz pierwszy w twojej rozdzielce ten wyłącznik widziałem! Mam w komputerze Twoje zdjęcia rozdzielnicy. icon_biggrin.gif Ile ja się ich naoglądałem, nastudiowałem!

Tinek, kolejne pytanie:
u Ciebie wyłącznik główny z plombą zainstalowany jest obok rozdzielnicy. Jeśli u mnie to samo elektrownia zrobiła w granicy działki, to czy będą go przekładać do domu, czy nie?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Tinek, kolejne pytanie:
u Ciebie wyłącznik główny z plombą zainstalowany jest obok rozdzielnicy. Jeśli u mnie to samo elektrownia zrobiła w granicy działki, to czy będą go przekładać do domu, czy nie?



To jest nie wyłącznik główny, ale zabezpieczenie główne zalicznikowe (nadprądowe 25A, plombowane) w granicy w skrzynce mam przedlicznikowe (40A), ale tam dostępu nie mam.
Nie jestem fachowcem, ale mój elektryk mówił, że co ZE to ma inne przepisy i właśnie jedni robią tak jak u mnie, inni jak u Ciebie (w skrzynce w płocie) i raczej już tego nie zmienisz
Cieszę się jeśli pomogłem

pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

takie rozwiązanie jest niedopuszczalne ze względów bezpieczeństwa, musi być przełącznik sieć/agregat, który wyklucza możliwość podania napięcia na sieć, taki przełącznik mechanicznie to uniemożliwia.
Wiem, że przecież "pójdę najpierw wyłączyć główny bezpiecznik, a potem odpalam agregat", ale jak to w życiu, żona ma akurat biszkopt w piekarniku, nagle prąd wyłączają i paniora, bo ciasto opadnie, i szybko możemy zapomnieć o wyłączeniu głównego zabezpieczenia, bo baba się drze i dodatkowy stres, albo nie ma Cię w domu i sama zaczyna kombinować. W tym samym czasie przyjadą panowie z ZE awarię usunąć, tak wiem, że zanim wejdą na słup, muszą uziemić linię, i przestrzegać procedur, ale może być tak, że akurat awarii jest dużo i awaria niewielka i żeby szybko, to bez uziemienia wchodzą na słup, a wtedy Ty akurat przez pomyłkę podajesz napięcie na sieć ze swojego agregatu, i co wtedy?. Sytuacja mało prawdopodobna, ale możliwa.
Dlatego musisz musisz zrobić to co napisałeś poniżej



Z prądem (jak i z pewną częścią ciała) nie ma żartów, i oszczędność na tym przełączniku nie ma sensu.
I niestety, tak jak ma zrobione Coolibeer robi wielu "fachowców", ale są też tacy, którzy uważają takie rozwiązanie uważają za niedopuszczalne

pozdrawiam
TINEK




Tinek zrobię na pilota i będzie dobrze. Nie ma w moim przypadku abym zapomniał wyłączyć. bo oprócz tego mam też włącznik w piwnicy który włączam po odpaleniu agregatu.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gawel
Poza tym awarie prądu to rzadkość ciężko popaść w rutynę a ona jak wiadomo jest przyczyna większości wypadków. icon_wink.gif Ja bym zrobił tak jak Misiek i nie wariował. Zasada jest jedna im prostsze rozwiązanie tym lepsze, a jak już prowizorka to wytrzyma 100 lat icon_cool.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gaweł, nikt nie mówi tu o prowizorce, masz rację, im prostsze rozwiązania tym lepsze, jednym ruchem odłączasz całą chałupę od sieci i równocześnie włączasz w obwód zasilania agregat

pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Tinek, nie ten wyłącznik się podoba, tylko muszę wydzielić obwody, które pod agregatem chodziłyby.

A u Coolibeera wyłącznik w piwnicy rozwiązuje sprawę. Ale połowicznie. Bo można wyobrazić sobie sytuację, że po odpaleniu agregatu najpierw zostaje załączony włącznik w piwnicy, a dopiero potem wyłączony ten w rozdzielnicy.

Tinek, a w tym przełączniku, jak jest z przewodem N? Ma opóźnienie/przyspieszenie przed innymi czy po prostu z innymi chodzi? Myślę, że chodzi razem z innymi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pezet nie ma możliwości żebym najpierw odpalił agregat włączył wajchę w piwnicy a potem poszedł wyłączyć główny icon_smile.gif

Wszyscy w domu są przeszkoleni icon_smile.gif W razie braku prądu podejść do głównego wyłącznika i wyłączyć. Po czym odpalić agregat i włączyć przełącznik icon_smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Tinek, a w tym przełączniku, jak jest z przewodem N? Ma opóźnienie/przyspieszenie przed innymi czy po prostu z innymi chodzi? Myślę, że chodzi razem z innymi.



Nie wiem, jak z tym jest, gdzieś wraziłem papierek od tego, jak go znajdę, to może coś wyczytam (jak znajdę icon_smile.gif )

pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Pezet nie ma możliwości żebym najpierw odpalił agregat włączył wajchę w piwnicy a potem poszedł wyłączyć główny icon_smile.gif

Wszyscy w domu są przeszkoleni icon_smile.gif W razie braku prądu podejść do głównego wyłącznika i wyłączyć. Po czym odpalić agregat i włączyć przełącznik icon_smile.gif



Cooli, to ma sens i mnie przekonuje. Bardziej dałem się porwać klimatowi forumowego gdybania i dzielenia włosa na czworo.
U mnie instrukcja będzie taka:

W RAZIE BRAKU PRĄDU
1. Wejść do ciemnego wiatrołapu
2. Z wiatrołapu wejść do ciemnego pomieszczenia gospodarczego.
3. Zza drzwi pomieszczenia gospodarczego wynieść drabinkę - do wiatrołapu.
4. Po ciemku rozstawić drabinkę i wejść na nią.
5. Wymacać rozdzielnicę nad drzwiami pomieszczenia gospodarczego.
6. Otworzyć lewe górne drzwiczki rozdzielnicy. Uwaga! Drzwiczek jest sześć sztuk, trzy po lewej w pionie i trzy po prawej.
7. Namacawszy przełącznik - przełączyć.
8. Wciąż po ciemku zejść z drabinkii i odstawić ją na bok, aby...
9. ... wyjść na zewnątrz i za winklem domu, po ciemku odpalić agregat.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Cooli, to ma sens i mnie przekonuje. Bardziej dałem się porwać klimatowi forumowego gdybania i dzielenia włosa na czworo.
U mnie instrukcja będzie taka:

W RAZIE BRAKU PRĄDU
1. Wejść do ciemnego wiatrołapu
2. Z wiatrołapu wejść do ciemnego pomieszczenia gospodarczego.
3. Zza drzwi pomieszczenia gospodarczego wynieść drabinkę - do wiatrołapu.
4. Po ciemku rozstawić drabinkę i wejść na nią.
5. Wymacać rozdzielnicę nad drzwiami pomieszczenia gospodarczego.
6. Otworzyć lewe górne drzwiczki rozdzielnicy. Uwaga! Drzwiczek jest sześć sztuk, trzy po lewej w pionie i trzy po prawej.
7. Namacawszy przełącznik - przełączyć.
8. Wciąż po ciemku zejść z drabinkii i odstawić ją na bok, aby...
9. ... wyjść na zewnątrz i za winklem domu, po ciemku odpalić agregat.




hehehehe

to ja nie mam tak łatwo jak ty icon_wink.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Zakopałem rurę.
Wczoraj wieczorem kopałem. Potem nie kopałem. Potem dzisiaj rano kopałem. Potem nie kopałem. No... i... wieczorem teraz kopałem aż zakopałem. A wcześniej w czwartek kopałem, ale tamten, nie ten, i w tamtą stronę, a nie tak, jak teraz, do dziury. Potem wieczorem w piątek też kopałem, też dziurę, wieczorem. Potem w sobotę nie kopałem i w niedzielę też nie.
W poniedziałek kopałem. We wtorek kopałem. We środę wpychałem rurę. W czwartek wpychałem rurę też.
I kopałem wieczorem w czwartek już w tamtą stronę. I w piątek kopałem.
A resztę napisałem na początku.

Burza idzie. Błyska się.
Mam w domu wodę - w kranie.
Kupiłem zgrzewarkę do rur.
Robię projekt instalacji.
Na razie rozkminiam wszystko w KAN H2O ze strony Kan-Thermu

KAN H2O

Edit: przepisałem, co gdzie indziej napisałem. Ciepło.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Cooli, to ma sens i mnie przekonuje. Bardziej dałem się porwać klimatowi forumowego gdybania i dzielenia włosa na czworo.
U mnie instrukcja będzie taka:

W RAZIE BRAKU PRĄDU
1. Wejść do ciemnego wiatrołapu
2. Z wiatrołapu wejść do ciemnego pomieszczenia gospodarczego.
3. Zza drzwi pomieszczenia gospodarczego wynieść drabinkę - do wiatrołapu.
4. Po ciemku rozstawić drabinkę i wejść na nią.
5. Wymacać rozdzielnicę nad drzwiami pomieszczenia gospodarczego.
6. Otworzyć lewe górne drzwiczki rozdzielnicy. Uwaga! Drzwiczek jest sześć sztuk, trzy po lewej w pionie i trzy po prawej.
7. Namacawszy przełącznik - przełączyć.
8. Wciąż po ciemku zejść z drabinkii i odstawić ją na bok, aby...
9. ... wyjść na zewnątrz i za winklem domu, po ciemku odpalić agregat.


czarnowidztwo uprawiasz.
Komórkę włączasz - halogenik
I juz wszystkie podpunkty nieaktualne

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gawel
puk puk puk jest tam kto??? Żyjesz Piter ? ahoj jak tam na budowie? ( tylko nie odpowiadaj: ahoj cię to obchodzi icon_lol.gif icon_lol.gif ) Poproszę konkrety and pictures .

PS. Jesteś w domku?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dokładnie. Powoli zbieram się, żeby coś dalej opisać. Tymczasem siedzę przy kozie węglem się podgrzewając.

Gaweł, dzięki za wizytę! Pozdrowienia dla sąsiedztwa.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość gawel
Cytat

Dokładnie. Powoli zbieram się, żeby coś dalej opisać. Tymczasem siedzę przy kozie węglem się podgrzewając.

Gaweł, dzięki za wizytę! Pozdrowienia dla sąsiedztwa.



My również bardzo dziękujemy było bardzo miło, zapraszam do Mnie!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Dokładnie. Powoli zbieram się, żeby coś dalej opisać. Tymczasem siedzę przy kozie węglem się podgrzewając.

Gaweł, dzięki za wizytę! Pozdrowienia dla sąsiedztwa.



Pisz pisz bo ciekaw jestem icon_smile.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Słowo się rzekło. Temat od kwietnia odłogiem leży, a pamięci nie przybywa.
Trzeba opisać, póki coś ze wspomnień się jeszcze tłucze po zakamarkach mózgownicy.

Trzy, dwa, jeden... próba klawiatury.
Rzut okiem wstecz - co ja tam wypisywalem, a, czort tam, jadę dalej. Strop.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
STROP

Stawianie stropu.
Od połowy lipca do końca sierpnia AD2006.
Najpierw czytam. Prasa, internet, książki i nieśmiertelny Przewodnik Majstra Budowlanego. Wieniec opuszczony. Ki czort? Deski trzeba przybić do ściany, tak, żeby 4 cm wystawały nad murem. Jak na nich oprę beleczkę stropową, to beton wpłynie pod beleczkę i utworzy... opuszczony wieniec. Cycuś.

Szczęściem ostatni poziom murów mam idealnie wypoziomowany. Wujo wyprowadził mi ściany idealnie, więc nie muszę się niczym przejmować, wystarczy, że przypilnuję, by przybijane dechy wystawały na te 4 cm nad mur.





Przybijam więc dechy. Poziomo. Wybieram takie z równym brzegiem.

Tłukę w ściany gwoździ tyle, że gdy dziś o tym myślę, to myślę, że .. dobrze zrobiłem. Przecież po części na tych gwoździach wisiał strop czas jakiś. A tłukę tak, że jeden narożny bloczek udaje mi się skutecznie odbić od zaprawy. Ale układam go starannie na miejsce. Strop dociśnie.
Do dziś oglądam sobie ten bloczek, nic mu nie jest. Leży elegancko na miejscu, ani drgnie. Otynkowany od środka, śladu nie zostawia. Zapomnę o nim, gdy ocieplę ściany, ale to dopiero w 2011, a póki co mamy 2006, choć piszę te słowa w 2010.

Zanim rozpocznę układanie belek na stropie, muszę podstemplować szalunek wieńca, czyli te przybite dechy. Mało, że są przybite, że są obite kawałkami desek, to podstemplować trzeba, żeby na samych gwoździach wbitych w ścianę całość nie wisiała.



STEMPLE
Chcę kupić około 60 stempli. Sprawa nie jest prosta, bo wysokość parteru od chudziaka do stropu wynosi u mnie 3,05m. Ponadto nie ma jeszcze podłogi na gruncie, jest sam grunt. To daje wysokość 3,15. Znajduję w końcu odpowiednie, choć w niepełnej ilości.
I zaczyna się przygoda.





W życiu nie stawiałem stropu..
Wiem, co to stempel, w książce mam na obrazku. Nawet pokazali jak łączyć szalunek ze stemplem, rodzaje zaciosów, etc. Więc do dzieła. Wyrzynarka, siekierka.
Czuję się chwilami jak rasowy góral, gdy toporkiem zaciosy wyrównuję, choć ilość stempli do obdłubania wydaje mi się masakryczna w połączeniu ze ślimaczym tempem.

Najpierw szykuję połowę parteru, w której jest klatka schodowa..Za część salonowo-kuchenną wezmę się później. Wychodzę z założenia, że skoro tam jest większa rozpiętość, to będzie trudniej. Jestem w błędzie, ale wtedy jeszcze o tym nie wiem

Oszalowanie klatki, a zwłaszcza podciągu na dwóch słupach zajmuje mi ponad tydzień. Ale widok jest imponujący. Co ciekawe, na pierwszy ogień idzie najtrudniejszy w moim odczuciu element do oszalowania.





Nie mam pojęcia, jak pracuje świeżo wlany beton. Dopytuję znajomych. Jedni wzruszają ramionami, inni mówią: cieknie.

- A jak zabezpieczyć ścianki szalunku? Dołem na gwoździa? A co pośrodku? Siły działające na ściany nie rozkładają się przecież równomiernie.

Technik szalowania podciągów jest wiele, jak się okazuje. A ja, im więcej ich poznaję, tym bardziej się upewniam, że tych technik jest dokładnie tyle, ilu szalujących. Lecz zawsze chodzi o jedno: ma się nie rozpierniczyć.

Więc jak nie wiesz jak zrobić, to zrób tak, żebyś sam za cholerę nie mógł tego rozwalić. Żeby można było bezpiecznie po tym łazić. I pamiętać należy o bokach, żeby solidnie zaprzeć, deskami zabezpieczyć. A na koniec jeszcze drutem ściągnąć, grubym 4mm, nie wiązałkowym..

Tak robię u siebie i szczerze mówiąc, gdy wspominam tę konstrukcję, to cieszę się, że zrobiłem to solidnie. Zwłaszcza, że gdy doszło do ostatniej wizyty pana Mariana, oglądał on wszystko niezwykle skrupulatnie, a stemple podpierające belki kazał mi dodatkowo pospinać ze sobą deskami.





Inna sprawa, że gdy późną jesienią było już po wszystkim i przyszło do rozszalowania, to ilości gwoździ do wyciągnięcia i drutu do wycięcia z muru były naprawdę pokaźne. Od tamtej pory mam zapas około 40kg gwoździ, które sympatycznie sobie leżą w wiadrze i czekają na swoją kolej. Acha, ja wyciągam wszystkie gwoździe z desek.


UKŁADANIE BELEK
Z początku, kilka pierwszych, krótszych beleczek układam z pomocą kolegi Adama, który w pewnej soboty odwiedza mnie. Dwóm ludziom nawet zgrabnie to idzie. Belka 2,7m długości. Układamy ich ze dwie. Potem kontrolnie układamy kilka belek 4,5m na ścianie o rozpiętości 4,2m.

Trochę zachodu wymaga klinowanie stempli. Są za krótkie!!! Gdy prace szalunkowe będą już znacznie bardziej zaawansowane, zacznie mi brakować wolnych cegieł, klocków drewna, a wszystko, wszystko, wszystko! co się nadaje, bo jest twarde, niekruche i nieelastyczne ? zaczyna służyć do klinowania i podwyższania stempli! A z tego podwyższania rodzi się wątpliwość, czy aby to stabilna konstrukcja jest. Więc decyzja: przybijam.

I przybijam. Tłukę gwoździe w stopy stempli. Aż kurz się podnosi.

Po co to tak? ? ktoś zapyta. ? Na co to tego tyle, tak tłuc, tak zbijać? Toż to męka! I kto to potem rozłoży? Wszak zaklinować wystarczy od spodu, a potem klin wyjąć bez problemu i szlus.

Tak, ale ja przed oczyma wyobraźni mej wyimaginowaną sytuację mam, gdy z powodu braku jakiegoś gdzieś któregoś kolejnego z pozoru niepotrzebnego jednego gwoździa czy też obluzowania deski albo stempla cała ta misterna konstrukcja składa się nagle pod naporem betonu, a w salonie rośnie podawana prosto z pompy piękna szara KUPA B-20, której nie da rady wyrzucić z chaty, bo ani nie ma jak, ani nie ma dokąd. Na łąkę? A jak sytuacja jeszcze bardziej się rozwinie, to i ściany polecą. Tym sposobem można nie wbijając jednego gwoździa rozpieprzyć cały zalążek domu.

He, he! Zalążek! Tak piszę dziś, w głębokiej październikowej nocy leżąc na łóżku w moim domu, gdy jestem już na etapie prac instalacyjnych, ociepleniowych. Teraz to sobie mogę powiedzieć: tak, wtedy to był zalążek domu, choć z tamtej perspektywy ? to był już prawie gotowy dom.
Za jakiś czas, gdy już normalnie będę miał pomalowane ściany, podłogę etc, to samo pewnie pomyślę o dzisiejszych warunkach, kiedy palę węglem w kozie.

Więc tłukę gwoździe, podpieram przybite dechy, podpieram podparte i klinuję zaklinowane.



WIENIEC
Układam misternie pleciony wieniec, zbrojony strzemionami tym razem z fi6,a nie fi8.



Doświadczenie uczy, he he. Gięcie ósemek to przegięcie. Sam wrzucam prawie cały wieniec na górę. Szykuję odcinki długości około 3m, by nie mieć problemów.



BELKI 4,8m
Tu walczę sam. Rozpiętość szerszej części domu to 4,5m, zatem belki mają 4,8m.
Trudna sprawa. Jakoś bydlę trzeba podnieść na wysokość ponad 3m, a dalej musi być jeszcze możliwość manipulowania, bo trzeba belkę wsunąć między strzemiona!
Rozwiązanie:
Lewa strona - mały koziołek. Prawa ? stół. Lewa - wysoki koziołek, prawa ? wysoki koziołek. Prawa ? mur. Lewa ? mur.
Leży! Po około 30 minutach kicania po rusztowaniach. I gdzieś tam po drodze dodatkowe jakieś bloczki jako podkład.

Strzemiona tak pięknie montowane w rozstawie przepisowym co 30 cm nigdy, podkreślam ? nigdy! ? na żadnej budowie nie pozostaną w tych samych miejscach, w których zostały zamontowane. I raczej daleko od miejsc, w których zostały zaprojektowane... Bo znowuś prawo Murphy?ego daje o sobie znać w momencie, kiedy wiszę na jednej nodze z belką stropową na ramieniu i krew mnie zalewa, bo cholerne strzemię się klinuje, choć przecież przed podniesieniem belki wszystko zostało dokładnie poprzesuwane, policzone, obrysowane.

A dlaczego tak się dzieje? Ano z banalnego powodu: od ściany do ściany jest 4,5m, a belka ma 4,8m. Za cholerę jej nie zegnę w łuk, a ułożyć muszę prostopadle do ściany, więc ?naddatek? w postaci 30cm zahacza o to i o owo.

- Panie majster! To się nie da!
- To obetnij!
- Panie majster! Tera zaś za krótkie!

Ale znajduję i na to sposób. Trzeba jeden koniec leżący już na murku, pomiędzy strzemionami, wepchnąć głębiej, następnie belkę ułożyć tak jak ma być i wyciągnąć. Tylko że cholerstwo sporo waży jak dla mnie jednego. A bywa i tak, że się potrafi belka zaklinować w strzemieniu i wtedy ani w jedną ani w drugą. Wtedy trzeba przesuwać strzemiona.

Odstęp między belkami reguluję układając skrajne pustaki ? beczki.

PUSTAKI STROPOWE
Te skrajne trzeba zatkać. Najpierw zalewam zaprawą rozłożone na folii, z pomocą weekendową kuzyna. Wszystko pięknie, tylko że zadeklowane zaprawą stają się bardzo ciężkie, a ponadto... szykuję ich za mało. O połowę! Zapominam o żebrach rozdzielczych, liczę tylko te pod ścianami. Efekt: potrzebuję jeszcze drugie tyle zadeklowanych pustaków. Żeby były lżejsze, zatykam je resztkami styropianu z izolowania fundamentów. Zostały mi ścinki. Sprawdza się.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

×
×
  • Utwórz nowe...