Skocz do zawartości
Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok
Zaloguj się, aby obserwować  
jętka

Marcowanie

Recommended Posts

Tylko,że psy nie żyją w naturalnym,czy też dzikim środowisku nie znają takowych zachowań stadnych.

Dla zwierzęcia mieszkającego z rodziną,to właśnie ludzie stanowią jakby namiastkę stada,człowiek powinien być liderem
( niekiedy dla rozpieszczonych psiaków nie jest)

Widziałam mase zwierząt puszczanych podczas rui samopas,i później topione,zabijane łopatą młode .... wrrrr ....brrrr ...grrrr

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Tylko,że psy nie żyją w naturalnym,czy też dzikim środowisku nie znają takowych zachowań stadnych.

Dla zwierzęcia mieszkającego z rodziną,to właśnie ludzie stanowią jakby namiastkę stada,człowiek powinien być liderem
( niekiedy dla rozpieszczonych psiaków nie jest)

Widziałam mase zwierząt puszczanych podczas rui samopas,i później topione,zabijane łopatą młode .... wrrrr ....brrrr ...grrrr





http://www.psy24.pl/1374-Winni--ludzie---dzikie-psy.html

to tak w temacie udomowienia czy może w temacie możliwości powrotu na natury

co do badań na zwierzętach masz prawo się z tym nie zgadzać jednak bez ich udziału nie byłoby postępu w medycynie
czyli wiek 40 lat byłby już wiekiem starczym . a jako że praktyka najczęściej bywa różna od teorii to te teorie należy gdzieś sprawdzić - wyobrażasz sobie sprawdzanie na sobie np szczepionki na wściekliznę ????
stworzona dla ssaków trochę istnień to kosztowało , ale bez szczepionki żniwo byłoby straszne .
polecam film z starych zapasów
MAD DEATH - ciary po grzbiecie jak nic bo to w pełni realne .
bilans kosztów i zysków jest po stronie badań .
uczysz się ratować życie ludzkie a i przy okazji życie zwierząt też dostaje bonusy .
kwestie moralne ?
czy moralnym jest poświęcenie kilku milionów istnień - które i tak kiedyś zaczną być byłe dla ratowanie kilkuset istnień
( tych na badania ) , czy odwrotnie ?
natura jako natura nigdy nie była humanitarna - selekcja naturalna jedno z najbardziej wrednych podejść do życia

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

przeczytaj link z wilczarz
masz opisane zachowania z naturalnym środowisku
niekastrowanych młodych samców ograniczonych przez lidera ,


Acia co do przepełnionych schronisk to spora zasługa hodowców lub pseudo hodowców że jest jak jest .
ale to już temat rzeka.

pozdrawiam


Co do naturalnych warunków życia psa to gdzie masz stada psów (poza zdziczałymi dzięki nieodpowiedzialnemu zachowaniu człowieka) oczywiście w Polsce. A schroniska wcale nie są przepełnione przez hodowców tylko nieodpowiedzialnych ludzi biorących na siebie odpowiedzialność, której nie potrafią unieść i zostawiają przy drogach, wrzucają do autobusów itp, zwłaszcza przed wakacjami. Poza psami też są jeszcze koty, ale masz rację to temat rzeka. Ja wcale nie uważam, że sterylizacja to super hiper sprawa, ale jest to w dużej mierze zło konieczne i mniejsze niż brak interwencji.
Bo psom niestety przyszło żyć wśród nas, a nie wśród swych pobratymców w sforze. I bardzo często na dobre im to nie wychodzi. A tam na www.psy24.pl jest dużo fajnych i trudnych tematów poruszanych, dzięki za ślad.

Pozdrawiam

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Co do naturalnych warunków życia psa to gdzie masz stada psów (poza zdziczałymi dzięki nieodpowiedzialnemu zachowaniu człowieka) oczywiście w Polsce. A schroniska wcale nie są przepełnione przez hodowców tylko nieodpowiedzialnych ludzi biorących na siebie odpowiedzialność, której nie potrafią unieść i zostawiają przy drogach, wrzucają do autobusów itp, zwłaszcza przed wakacjami. Poza psami też są jeszcze koty, ale masz rację to temat rzeka. Ja wcale nie uważam, że sterylizacja to super hiper sprawa, ale jest to w dużej mierze zło konieczne i mniejsze niż brak interwencji.
Bo psom niestety przyszło żyć wśród nas, a nie wśród swych pobratymców w sforze.
Pozdrawiam


pewnie w Australii icon_biggrin.gif .
nieodpowiedzialność ludzi jest sprawą o która nie zamierzam się spierać .
traktowanie psa jako zabawki też mnie wnerwia .
tylko należy poruszyć 2 aspekty
podaż kształtuje zbyt czy zbyt kształtuje podaż ???
jakby nie było podaży to schroniska by opustoszały i te nieszczęśliwe doczekałyby się swoich właścicieli
jakby nie było zbytu to hodowcy ograniczyliby ilość miotów nie zwiększając nadpodaży bo się nie sprzeda .
o hodowcach piszę ogólnie ( nie czytaj tylko psy rasowe ) bo i te nierasowe też bywają hodowane .
czyli chcesz psa idź do schroniska , a nie ja muszę mieć NOWEGO !!! Nowe to się buty kupuje , pies może być z odzysku .
co do kotów - to nie moja działka , nie znam się na nich - nie przepadam za nimi , nie umiem sprawować nad nimi kontroli - czyli nie dla mnie. czy istnieje w ogóle taki ktoś kto sprawuje kontrolę nad kotem ???

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

czy istnieje w ogóle taki ktoś kto sprawuje kontrolę nad kotem ???


Tak sam kot icon_biggrin.gif , a tak poważnie to na zachowanie kota można też wpływać i to bardzo skutecznie, ale nie wolno zapominać, że kot to nie pies i zrobi tylko to co jest potrzebne w jego mniemaniu.
Co do psów z odzysku przerabiałam to dwukrotnie cudowne suczki, jedna niestety odeszła z powodu raka, druga wbiegła prosto pod samochód icon_sad.gif . Psy z schroniska wymagają dużo opieki i miłości znacznie więcej nawet niż te "nowe" (moja miała chorobę sierocą i bała się mężczyzn). Biorąc psa od szczeniaka możesz go wychować i ukształtować ( co jest ważne przy dzieciach) te psy nie mają zaszłości ( nie były bite, głodzone itp), dlatego dużo ludzi decyduje się właśnie na te "nowe".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Tak sam kot icon_biggrin.gif , a tak poważnie to na zachowanie kota można też wpływać i to bardzo skutecznie, ale nie wolno zapominać, że kot to nie pies i zrobi tylko to co jest potrzebne w jego mniemaniu.
Co do psów z odzysku przerabiałam to dwukrotnie cudowne suczki, jedna niestety odeszła z powodu raka, druga wbiegła prosto pod samochód icon_sad.gif . Psy z schroniska wymagają dużo opieki i miłości znacznie więcej nawet niż te "nowe" (moja miała chorobę sierocą i bała się mężczyzn). Biorąc psa od szczeniaka możesz go wychować i ukształtować ( co jest ważne przy dzieciach) te psy nie mają zaszłości ( nie były bite, głodzone itp), dlatego dużo ludzi decyduje się właśnie na te "nowe".




tylko że te z odzysku potrafią oddać więcej miłości , właśnie ze względu na te zaszłości - to pominęłaś .
A prowadzenie psa po zaszłościach to kolejny temat rzeka (ogromne wyzwanie ale i ogromne zadowolenie + bonus w postaci bezgranicznego oddania ) ,
podobnie jak i wychowanie Nowego icon_smile.gif tyle ze bonusy są mniejsze

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

tylko że te z odzysku potrafią oddać więcej miłości , właśnie ze względu na te zaszłości - to pominęłaś .
A prowadzenie psa po zaszłościach to kolejny temat rzeka (ogromne wyzwanie ale i ogromne zadowolenie + bonus w postaci bezgranicznego oddania ) ,
podobnie jak i wychowanie Nowego icon_smile.gif tyle ze bonusy są mniejsze


Zgoda! Pies z odzysku jest bezgranicznie oddany. Przerabiałem to!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
... za kazdym razem ,kiedy zdecydowalismy sie (ja i moja rodzina ) na pieska ze schroniska - predzej czy pozniej (raczej predzej ! ) , musielismy usypiac... icon_sad.gif
...psy te byly tak chore ,ze nic sie z tym nie dalo zrobic ! (nie wspominam juz o chorobach psychicznych)...
Takiego psa najdluzej mialam rok !!!


Desperados pochodzi z dobrej hodowlii : od szesciu lat jest z nami i nic mu nie dolega icon_smile.gif
(mam nadzieje , ze zostanie z nami przynajmniej jeszcze szesc )
Po nim (kiedys )- bedzie kolejna adopcja (juz tak mam icon_biggrin.gif ) : nie wiem jednak czy kiedykolwiek zdecyduje sie juz na psa z odzysku ... icon_sad.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Mam pieska zabranego ze schroniska jako szczeniaka - Fiduś jest z nami od ponad 6 lat ....
jest prawdziwym przyjacielem rodziny ....
więc - ja polecam ....
nawet pies zabrany jako szczeniak to jedna bida mniej w schronisku ....
uważam, ze warto ....

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

... za kazdym razem ,kiedy zdecydowalismy sie (ja i moja rodzina ) na pieska ze schroniska - predzej czy pozniej (raczej predzej ! ) , musielismy usypiac... icon_sad.gif
...psy te byly tak chore ,ze nic sie z tym nie dalo zrobic ! (nie wspominam juz o chorobach psychicznych)...
Takiego psa najdluzej mialam rok !!!


Desperados pochodzi z dobrej hodowlii : od szesciu lat jest z nami i nic mu nie dolega icon_smile.gif
(mam nadzieje , ze zostanie z nami przynajmniej jeszcze szesc )
Po nim (kiedys )- bedzie kolejna adopcja (juz tak mam icon_biggrin.gif ) : nie wiem jednak czy kiedykolwiek zdecyduje sie juz na psa z odzysku ... icon_sad.gif



może po prostu mieliście pecha , albo nie do końca wiedzieliście jak się do takiego "psychola" zabrać - nie twierdzę że jest łatwo - twierdzę że jest możliwe . moja znajda żyła naście lat .
prowadzona na czuja bez szkoleń czy to przewodnika czy też psa .
dużo później dowiedziałem się że ten mój czuj był taki jak należy , fakt nie każdy tak ma , niektórym dane jest się tego nauczyć innym nawet nauka nie pomaga , taki talent .
ale i tak będę promował te po przejściach bo na dzień dobry dostajesz taki limit pokory i pokładanej wiary od psa że ciężko to skopać , a niektóre aspekty techniczne są całkiem łatwe do pokonania , tyle że trza mieć "pomysła" jak to zrobić.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

a niektóre aspekty techniczne są całkiem łatwe do pokonania , tyle że trza mieć "pomysła" jak to zrobić.



I czas i bardzo dużo cierpliwości, niestety nie zawsze kochamy naszego czworonoga na tyle mocno, żeby postarać się zrozumieć dlaczego jest tak, a nie inaczej. Czasem mimo naszych najszczerszych chęci po prostu nie wychodzi bo nawet najlepszym znawcom psiej psychiki czasem nie wychodzi. Niestety zdarzają się psiaki tak mocno przez człowieka zwichrowane i zniszczone, że już nic nie można na to poradzić. Jak pisałam już wcześniej moja sunia miała chorobę sierocą i bała się mężczyzn. Mój mąż długo nie mógł z nią wychodzić na spacer itp (kuliła się w kącie i ni rusz nie szło jej przekonać do wyjścia), ale po jakiś dwóch trzech tygodniach przekonała się do niego i tego lęku się wyzbyła. Co do choroby sierocej to przerodziła się w takie przywiązanie, że naprawdę trudno sobie to wyobrazić, niestety po trzech latach wyskoczyła mi prosto pod samochód mimo, że była na smyczy (rozwijanej - nigdy więcej tego świństwa nie kupię).
Na szczęście nie przejawiała żadnych oznak agresji, ale część psów po traumie jest agresywnych, a przy dzieciach, zwłaszcza małych musimy o takim zwierzaku zapomnieć bo wszystkie inne zaszłości idzie, przynajmniej w pewnym stopniu (odpowiednim prowadzeniem) zneutralizować, ale agresja jest po prostu przynajmniej dla mnie czynnikiem na zdecydowane nie.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

...........ale agresja jest po prostu przynajmniej dla mnie czynnikiem na zdecydowane nie.



poruszasz kolejny bardzo szeroki temat agresja nie zawsze jest agresją bywa ( najczęściej ) że jest to wynik lęku . czyli u wypłosza widać agresję , u psa zrównoważonego już jej nie widać . Jak zrównoważyć psa - cholernie dużo roboty - ale możliwe do wykonania

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Jak zrównoważyć psa - cholernie dużo roboty - ale możliwe do wykonania


Przy małych dzieciach???
A pies, który rzuca się na ludzi w czasie posiłków??
Nauczysz dziecko, żeby się nie zbliżało???
Dużo rzeczy jest możliwe, ale ja przy trzy latku nie zaryzykuję!!

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Przy małych dzieciach???
A pies, który rzuca się na ludzi w czasie posiłków??
Nauczysz dziecko, żeby się nie zbliżało???
Dużo rzeczy jest możliwe, ale ja przy trzy latku nie zaryzykuję!!




nadal powtórzę jest to możliwe pod warunkiem że wiesz jak to zrobić , nikt nie namawia cię do wyboru takiego a nie innego psa , swoją droga zmarnować każdego się da nawet tego " nowego " i też w czasie posiłków zacznie się rzucać . pamiętaj że to nie ty wybierasz szczeniaka tylko szczeniak ciebie icon_biggrin.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

pamiętaj że to nie ty wybierasz szczeniaka tylko szczeniak ciebie


Każdy porządny hodowca psów powie wprost przeciwnie - absolutnie nie brać psa, który jako pierwszy do Ciebie podbiegnie. To człowiek ma ustalać reguły i dokonywać wyborów a nie pies icon_wink.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

I czas i bardzo dużo cierpliwości, niestety nie zawsze kochamy naszego czworonoga na tyle mocno, żeby postarać się zrozumieć dlaczego jest tak, a nie inaczej.



Jestem przekonana ,ze w naszym przypadku ,nie o milosc i cierpliwosc tutaj chodzilo :
moje pieski maja pod dostatkiem i milosci i czulosci.
Udalo sie tez z czasem pokonac w nich strach czy nauczyc ladnego chodzenia przy nodze ....
Cytat

Niestety zdarzają się psiaki tak mocno przez człowieka zwichrowane i zniszczone, że już nic nie można na to poradzić.


Tak jak mowisz.
Moje "sierotki" mialy chore przewody pokarmowe ,robaki ,problemy z oczami , jeden nawet zaczal nagle lysiec ...
Na nic nie zdaly sie zabiegi u weta ,dbanie o ich diete ,samopoczucie ...
Wczesniejsi "hodowcy" i stan schroniska z ktorego wzielismy psy mialy na ich dalszy "rozwoj" tak duze znaczenie - ze
kochajaca i cierpliwa pani tutaj nie wystarczyla........................ icon_cry.gif
(psy ktore wzielam,byly w wieku od 8miesiecy - do 2 lat )

Cytat

może po prostu mieliście pecha , albo nie do końca wiedzieliście jak się do takiego "psychola" zabrać


Pierwsza opcja wydaje sie byc bardziej prawdopodobna w naszym przypadku .

A jesli chodzi o agresje psow, to...
wkurza mnie ,jak duze i srednie psy lataja po dworze bez kaganca !
Juz dwa razy ,podzas spaceru w parku z dzieckiem, piesek (taki niby ,ktory nikomu nic nie robi ) skoczyl mi na wozek icon_evil.gif
Na szczescie nie byl to zaden pit bull terrier ani temu podobny- ale i tak strasznie sie wystraszylam (nie mowie juz o moim dziecku !) icon_mad.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Każdy porządny hodowca psów powie wprost przeciwnie - absolutnie nie brać psa, który jako pierwszy do Ciebie podbiegnie. To człowiek ma ustalać reguły i dokonywać wyborów a nie pies icon_wink.gif




taka w zasadzie powinna być zasada tylko
co zrobić z tymi najlepszymi z miotu ????
tzw. dominantami ?

wszystko zależy od biorącego , on ustala warunki i on musi znać swoje możliwości .
czyli ja mogę sobie pozwolic na to by być wybranym , i z praemedytacja wziąć tego z którym ponad 50% populacji rady sobie nie da


co do "latania" psów
jestem za pies powinien mieć możliwość swobodnego ruchu ,
czym powinien być ograniczony
poleceniem przewodnika
a stosowanie kapelusza
zdrowo-rozsądkowo nieodzowne
tylko za chwilę się odezwą zwolennicy niemęczenia czyli tacy bezkapeluszowi i tych już nie skomentuję

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Pies musi mieć okazję do wybiegania, ale od kultury właściciela zależy gdzie to będzie robił. Znam osoby, które z powodu braku odpowiedniego miejsca w mieście potrafią jechać codziennie 15 kilometrów tylko po to żeby pies mógł się wyszaleć bez smyczy. Osobiście to popieram, mój pies ma być stróżem naszego domu, ale pomimo podwórka codziennie będziemy z nim wychodzić na łąki żeby mógł się wylatać. Jak widzę psy uwiązane przy budzie (czasem rozlatującej się skrzynce), które w życiu nie były na spacerze to mam ochotę z właścicielem zrobić to samo icon_evil.gif
Często zapominamy " nie rób drugiem co tobie nie miłe".

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
...ja jak mialam duzego psa, to nie pchalam sie z nim do parku ,gdzie biegalo pelno malych dzieci ,tylko bralam rower i robilam codziennie z nim po kiklanasie kilometrow (nawet w deszcz ) : pies , mimo ,ze byl na dluzszej smyczy - zawsze sie wybiegal icon_wink.gif

Rzadko puszczalam bez smyczy- a jak juz ,to w kagancu- bo z psami to nigdy nic nie wiadomo...

Tym ,ktorzy chca puszczac psy po parkach czy lasach ,czy tez lakach - nic nie mowie : ale dobrze by bylo ,zeby mieli swoje czworonogi zawsze na oku i pod kontrola: za kagancem jestem i bede. Tak samo jak za sprzataniem psich odchodow w miejscach publicznych .

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Tym ,ktorzy chca puszczac psy po parkach czy lasach ,czy tez lakach - nic nie mowie : ale dobrze by bylo ,zeby mieli swoje czworonogi zawsze na oku i pod kontrola: za kagancem jestem i bede. Tak samo jak za sprzataniem psich odchodow w miejscach publicznych .



kurcze proponuje założyć stowarzyszenie rozsądnych właścicieli czworonogów icon_biggrin.gif
wystarczy wejść na pierwsze lepsze psie forum żeby człowiekowi się włos na grzbiecie zjerzył icon_smile.gif
posty typu nigdy kaganiec są na porządku dziennym , a sama wzmianka o dopuszczeniu do stosowania już nie mówiąc o stosowaniu nagminnym czy wręcz notorycznym jest powodem do publicznego linczu icon_razz.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja specjalnie pisałam o spuszczaniu ze smyczy, o zdejmowaniu kagańca dla mnie nie może być mowy i tu nie chodzi o ewentualne pogryzienie, a o zdrowie psa w namordniku to byle g... do pyska nie włoży. Sprzątanie odchodów zwłaszcza w miejscach publicznych to dla mnie oczywista oczywistość i nie ma tu znaczenia rozmiar psa (do smyczy to również się dotyczy)
Ja w ogóle nie rozumiem co to znaczy bezstresowe wychowanie( w kontekście zarówno dzieci jak i zwierząt), dlatego, że każdy zakaz bądź nakaz to stres, czyli bezstresowe wychowanie to NIEWYCHOWANIE.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

kurcze proponuje założyć stowarzyszenie rozsądnych właścicieli czworonogów icon_biggrin.gif
wystarczy wejść na pierwsze lepsze psie forum żeby człowiekowi się włos na grzbiecie zjerzył icon_smile.gif
posty typu nigdy kaganiec są na porządku dziennym , a sama wzmianka o dopuszczeniu do stosowania już nie mówiąc o stosowaniu nagminnym czy wręcz notorycznym jest powodem do publicznego linczu icon_razz.gif


Ja jestem w połowie rozsądny. Smycz tak, kaganiec tylko w "towarzystwie", czyli tam gdzie są ludzie, zwierzęta itp.

Uważam, że smycz i kaganiec bez tresury chociażby podstawowej(i nie mam na myśli daj łapę icon_mad.gif ) nie pomoże. Właśnie taki pies w kagańcu i na smyczy poturbował znajomą tak, że przez pół roku miała kolano w gipsie. Właściciel mimo, że pies był na smyczy nie miał go powstrzymać (pies 50kg), a metalowy kaganiec posłużył do masakry kości. Jednak pewnie było by gorzej gdyby nie było kagańca.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Ja jestem w połowie rozsądny. .....
Właściciel mimo, że pies był na smyczy nie miał go powstrzymać (pies 50kg), a metalowy kaganiec posłużył do masakry kości. Jednak pewnie było by gorzej gdyby nie było kagańca.


bo to był właściciel a nie przewodnik to w zasadzie podstawowa różnica .
wpisując że kaganiec metalowy poturbował kolano robisz mu reklamę - pies bezpieczny , a nie bezbronny icon_biggrin.gif
oczywiście znajomej współczuję .
wszelkie szmaciaki i inne wynalazki zachowały by się jeszcze gorzej w tej sytuacji .
smycz jak już to tylko do 1,5 m , jak kaganiec to tylko kosz metalowy i to odpowiednio dopasowany nie za krótki nie za długi i taki który nie pozwala się zdjąć - to wszystko są półśrodki .
podstawa to przewodnik od niego wszystko zależy.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Dzięki dziewczyny icon_smile.gif Niestety dla mnie problem pozostaje nierozwiązany, bo mam psiaka i 2 koty (plus 2 dzikie stołujące się przy naszych udomowionych), więc chemiczne odstraszacze odpadają :( Ręczne przepędzanie nie daje rezultatów.


A zastanawiałaś się nad takim bardziej bezpiecznym rozwiązaniem? Może pułapka?
Ja miałam taką na kunę i dużo kotów z okolicy przy okazji się złapało:) Pomyśl o tym:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jak podawać kotu tabletkę. Instrukcja.

1. Weź kota na ręce, otocz go lewym ramieniem tak, jak się trzyma niemowlę. Umieść palec wskazujący i kciuk prawej ręki po obu stronach pyszczka i naciśnij, lekko trzymając tabletkę w pozostałych palcach prawej ręki. Gdy kot otworzy pysk, wpuść tabletkę, pozwól mu zamknąć pysk i przełknąć.

2. Podnieś tabletki z podłogi i wyciągnij kota spod tapczanu. Ponownie otocz kota lewym ramieniem i powtórz cały proces jeszcze raz.

3. Wyciągnij kota z sypialni i wyrzuć rozmemłaną tabletkę.

4. Wyjmij nową tabletkę z opakowania. Otocz kota lewym ramieniem, jednocześnie trzymając lewą ręką wierzgające tylne łapy. Rozewrzyj pysk kota i palcem wskazującym prawej ręki wepchnij tabletkę tak głęboko, jak się da. Przytrzymaj kotu zamknięty pysk i policz do dziesięciu.

5. Wyciągnij tabletkę z akwarium, a kota z garderoby. Zawołaj do pomocy żonę.

6. Przyduś kota do podłogi, klinując go kolanami, a jednocześnie trzymając wierzgające przednie i tylne łapy. Nie zwracaj uwagi na niskie, warczące odgłosy, wydawane w tym czasie przez kota. Niech żona przytrzyma jego głowę, jednocześnie wpychając mu drewnianą linijkę między zęby. Następnie wsuń tabletkę między rozwarte żeby i intensywnie pogłaszcz kota po gardle, co skłoni go do przełknięcia.

7. Rozpakuj następną tabletkę. Ściągnij kota z karniszy. Zanotuj sobie, żeby kupić nowe firanki. Pozbieraj kawałki porcelany z potłuczonej wazy, możesz je sobie posklejać później.

8. Owiń kota w ręcznik kąpielowy, a następnie niech żona położy się na kocie tak, aby spod jej pachy wystawała tylko jego głowa. Umieść tabletkę w środku plastikowej rurki do napojów. Przy pomocy ołówka otwórz kotu pysk i wcisnąwszy rurkę między rozwarte zęby, mocno wydmuchnij tabletkę do środka.

9. Sprawdź na opakowaniu, czy tabletki nie są szkodliwe dla ludzi. Wypij jedną butelkę piwa, żeby pozbyć się nieprzyjemnego smaku w ustach. Zabandażuj żonie ramię, a następnie przy pomocy wody z mydłem usuń plamy krwi z dywanu.

10. Przynieś kota z altanki sąsiada. Rozpakuj następną tabletkę. Przygotuj następną butelkę piwa. Umieść kota w drzwiczkach kredensu tak, żeby przez szczelinę wystawała mu tylko głowa. Rozewrzyj mu pysk łyżeczką od herbaty i za pomocą gumki recepturki strzel tabletką między rozwarte zęby.

11. Przynieś śrubokręt i przykręć wyrwane zawiasy z drzwiczek. Wypij piwo. Wydobądź butelkę wódki. Nalej do kieliszka, wypij. Przyłóż zimny kompres policzka i sprawdź, kiedy ostatnio byłeś szczepiony na tężec. Przemyj policzek wódką w celu zdezynfekowania rany i wypij kolejny kieliszek, aby ukoić ból. Podartą koszulę możesz już wyrzucić.

12. Zadzwoń po straż pożarną, żeby ściągnęli tego pieprzonego kota z drzewa. Przeproś sąsiada, który wjechał samochodem w płot, usiłując ominąć kota przebiegającego przez ulicę. Wyjmij z opakowania kolejną tabletkę.

13. Skrępuj drania za pomocą sznurka od bielizny, związując razem przednie i tylne łapy, a następnie przywiąż go do nogi od stołu. Weź grube, skórzane rękawice ogrodnicze. Wciśnij kotu tabletkę, popychając dużym kawałkiem polędwicy. Przytrzymaj głowę kota pionowo i wlej mu dwie szklanki wody wprost do gardła, żeby spłukać tabletkę.

14. Wypij pozostałą wódkę - możesz wprost z butelki. Pozwól żonie zawieźć się na pogotowie. Siedź spokojnie, żeby doktor mógł zszyć ci ramię i wyjąć resztki tabletki z oka. Po drodze do domu wstąp do sklepu meblowego i kup nowy stół.

15. Sprawdź, czy w pobliskim sklepie zoologicznym nie mają chomików.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

×
×
  • Utwórz nowe...