Skocz do zawartości
AktywForum
Zbieraj punkty i wymieniaj na nagrody!

sprawdź punkty

Recommended Posts

  • 3 tygodnie temu...
Cytat

jakies propozycje oprócz tradycyjnego "mniej żreć"? icon_lol.gif


Daga, żreć do oporu nabiał i mięcho, najlepiej jak najbardziej tłuste.
Ewentualnie ciemne pieczywo.
I ani grama cukru, węglowodanów.
Na bank działa.
Że taka dieta rozwala wątrobę - mitem jest.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Daga, żreć do oporu nabiał i mięcho, najlepiej jak najbardziej tłuste.
Ewentualnie ciemne pieczywo.
I ani grama cukru, węglowodanów.
Na bank działa.
Że taka dieta rozwala wątrobę - mitem jest.



dotąd najlepiej i błyskawicznie na mnie działał dukan białkowy ... ale na myśl o serkach wiejskich mam odruch wymiotny , więc se chyba podaruję...
pomyślę dal tym co zaproponowałeś, poczytam w necie ...
a skąd Ty to znasz , Piotruś? przecież Ty nie potrzebujesz diety ;)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Właśnie dlatego nie potrzebuję. icon_smile.gif
A wzięło się to z tego, że moi wujkowie cierpieli wraz z mą mamą rodzicielką na przypadłości reumatyczne wszelakie oraz wujkowie - na nadwagę. Jakkolwiek to chłopy barczyste nad wyraz.
I jak raz trafiło któreś na tę dietę.
Minęły problemy ze stawami i wagi zaczęło ubywać.

PS. Serek wiejski to do dupy jest, bo chudy. Tłusty ma być. Biały ser tłusty o zawartości tłuszczu 11%.
Jajecznica na smalcu aż po brodzie tłuszcz ma spływać.

Żadnych jogurtów, półserków.
Golllonka.
Karkówka z grila.
Kurczak w każdej formie.

Zero kluch, bo to mąka i węglowodany.

Generalnie brak deserków, za to konkretna wyżerka. Boczek. Polędwica. Żółte sery. Pleśniaki. Jaja. w Każdej ilości i w każdej postaci... icon_biggrin.gif


Generalnie jedzenie naturalne, jak najmniej przetworzone, chyba że samodzielnie.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Właśnie dlatego nie potrzebuję. icon_smile.gif
A wzięło się to z tego, że moi wujkowie cierpieli wraz z mą mamą rodzicielką na przypadłości reumatyczne wszelakie oraz wujkowie - na nadwagę. Jakkolwiek to chłopy barczyste nad wyraz.
I jak raz trafiło któreś na tę dietę.
Minęły problemy ze stawami i wagi zaczęło ubywać.

PS. Serek wiejski to do dupy jest, bo chudy. Tłusty ma być. Biały ser tłusty o zawartości tłuszczu 11%.
Jajecznica na smalcu aż po brodzie tłuszcz ma spływać.

Żadnych jogurtów, półserków.
Golllonka.
Karkówka z grila.
Kurczak w każdej formie.

Zero kluch, bo to mąka i węglowodany.

Generalnie brak deserków, za to konkretna wyżerka. Boczek. Polędwica. Żółte sery. Pleśniaki. Jaja. w Każdej ilości i w każdej postaci... icon_biggrin.gif



ja pierdziele, Piotrek .... taka dieta to cud malyna icon_biggrin.gif
poczytam w necie ... ona sie jakoś nazywa specjalnie?

Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To jest uczłowieczona postać diety Kwaśniewskiego.
Moi rodzinni byli nawet na konsultacjach, gdzie im podobierali proporcje tłuszczu i białka.
Ale sprowadza się do kilku prostych reguł:
brak cukru, węglowodanów, mąki, białego pieczywa, mało owoców i soków.
Przynajmniej z początku.

Działa ta dieta tak, że jak się najesz tłusto, to po prostu nie masz głodu i nie podjadasz.
A jak już masz podjadać to podjadaj - polędwicę sopocką albo żółty ser zamiast gównianych jogurtów czy ciastek.

Z czasem złapiesz proporcję i okaże się, że i ciastko można zjeść i sok wypić, i piwo.
I generalnie okazuje się że jest to dieta bez diety.

Rano zjesz jajecznicę z 5 jaj na smalcu, z boczkiem i nie będzie głodu do wieczora.

Na obiad proszę bardzo - tłusta karkówka.
Ale bez chleba, kurka! i bez deserowego ciasteczka, bo wszystko szlag trafi! icon_biggrin.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
A po jakimś czasie to i pieczywo, i pączka zjesz, bo organizm potrzebuje cukru.
Ale najpierw spal ten, który masz w organizmie.

Cytat

ojjjj ... już mi słabo zalamka.jpg
ja jestem cukrożerca .... słodycze to dla mnie nałóg icon_redface.gif


Skoro tak, to na opisanej przeze mnie diecie rewelacyjnie utyjesz.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Ja bym nie tknęła. Patrzę na to co wymieniłeś... gdzie tam witaminy, coś dla zdrowia?

poza tym nie lubię tłustego, od dzieciństwa wydłubywałam wszystko, co wyglądało jak tłuszcz, bo najzwyczajniej w świecie "rosło mi w ustach".

Żadna dieta eliminacyjna nie jest dobra (chyba, że ktoś choruje i ma prykaz od lekarza). Pisanie, że TA dieta jest super, bo wujek, matka, ciotka, czy kto tam jeszcze mógł schudł, jest nieodpowiedzialne. Jednemu służy to, drugiemu co innego. nie ma uniwersalnej diety dla wszystkich.

Daguś ja jestem na diecie 1600 kalorii. Bardzo tego nie odczuwam, głodna nie chodzę (może odrobinę wieczorem, bo zazwyczaj zażerałam się po 20.00 jak dzieciaki poszły spać). Do tego 5 razy w tygodniu trening; 3 razy kardio, 2 razy siłowy.

Nie szukaj diet cud, nie ma takich. Trzeba zmienić złe nawyki żywieniowe; wywalić chipsy, napoje gazowane, cukierki i inne sztuczne słodkości i zacząć uprawiać sport. Inne opcje to tylko półśrodki, które prędzej, czy później odbiją się czkawką.

Teraz mam 62 kg... zobaczymy za miesiąc icon_biggrin.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Ja bym nie tknęła. Patrzę na to co wymieniłeś... gdzie tam witaminy, coś dla zdrowia?

Żadna dieta eliminacyjna nie jest dobra (chyba, że ktoś choruje i ma prykaz od lekarza). Pisanie, że TA dieta jest super, bo wujek, matka, ciotka, czy kto tam jeszcze mógł schudł, jest nieodpowiedzialne. Jednemu służy to, drugiemu co innego. nie ma uniwersalnej diety dla wszystkich.



Solange icon_biggrin.gif
A czy odpowiedzialne jest doprowadzanie organizmu do nadwagi?
Ciągłe odchudzanie bez widocznych efektów - jaki to przykład dla dzieci? Że rodzice nie potrafią wywiązywać się z postanowień.
Społeczeństwo jakże na tym cierpi - pan, pani... społeczeństwo.
Nadmierna konsumpcja wprowadza nierówności w skali globalnej.

A w Afryce umierają z głodu!
Gdybyż każdy, ach każdy kto odpowiedzialnie podchodzi do sprawy odchudzania wysłał choć jeden serek deserowy do Ochojskiej - świat byłby piękny, zrównoważony, sprawiedliwy, obiektywny.

Solange, ta dieta jest super. ;)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Właśnie dlatego nie potrzebuję. icon_smile.gif
A wzięło się to z tego, że moi wujkowie cierpieli wraz z mą mamą rodzicielką na przypadłości reumatyczne wszelakie oraz wujkowie - na nadwagę. Jakkolwiek to chłopy barczyste nad wyraz.
I jak raz trafiło któreś na tę dietę.
Minęły problemy ze stawami i wagi zaczęło ubywać.

PS. Serek wiejski to do dupy jest, bo chudy. Tłusty ma być. Biały ser tłusty o zawartości tłuszczu 11%.
Jajecznica na smalcu aż po brodzie tłuszcz ma spływać.

Żadnych jogurtów, półserków.
Golllonka.
Karkówka z grila.
Kurczak w każdej formie.

Zero kluch, bo to mąka i węglowodany.

Generalnie brak deserków, za to konkretna wyżerka. Boczek. Polędwica. Żółte sery. Pleśniaki. Jaja. w Każdej ilości i w każdej postaci... icon_biggrin.gif


Generalnie jedzenie naturalne, jak najmniej przetworzone, chyba że samodzielnie.



PeZet.Nie wiem czy czytałeś o skutkach tej diety tzw"optymalnej".
Ja osobiście byłam świadkiem "dziwnej reakcji" organizmu na tę dietę.Faktycznie na początku ta dieta sprawia wrażenie "cudu".... Około 15-18 lat temu mój ojciec i jego brat zmienili sposób żywienia na ten zgodny z przkazem Kwaśniewskiego.Mieli jego ksiązki , publikacje, rozpoczynali swoją przygodę z tą dietą pełni optymizmu. Wszystko zgodnie z jego przepisami, odważali porcje co do grama, piekli "pieczywo" jego przepisu( z białka i otrąb)...i widzieliśmy przemianę mojego taty: był od dawna chory na chorobę wieńcową-aż tu nagle mógł bez trudu jeździć na rowerze kilkadziesiąt km dziennie, rąbać drzewo-znikała tkanka tłuszczowa, budowały się mięśnie-po prostu cud.Po kilkunastu latach u taty niestety nastąpiły takie zmiany w naczyniach krwionośnych że powstały mikrouszkodzenia mózgu w skutek czego tata powoli zaczął podupadać na zdrowiu umysłowym i fizycznym.Lekarz nie widział jeszcze nigdy takich zmian miażdżycowych w naczyniach jakie miał mój tata-pomimo niskiego poziomu cholesterolu... W tym czasie jego brat miał dwa udary.Długofalowe stosowanie tej diety może być tragiczne w skutkach.Osobliwe było to dziwne "ozdrowienie" na ok. 5-6 lat a potem nagły spadek formy....Wiążę to z dietą.Tata zmarł, jego brat zaniechał tej diety ....
Znalazłam kiedyś taki tekst, pasuje do obu znanych mi przypadków:

"(...)Taki sposób odżywiania jest szczególnie niebezpieczny u osób otyłych, najczęściej stosujących dietę Kwaśniewskiego, bo u ludzi z nadwagą miażdżyca zwykle się już rozwija.
Wzrost stężenia homocysteiny nasila zagrażające zawałem serca i udarem mózgu procesy trombogenezy, czyli powstawania w naczyniach krwionośnych zakrzepów krwi - wynika z badań przeprowadzonych przez prof. Andrzeja Szczeklika i dr Teresę Barbarę Domagałę z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wysoki poziom homocysteiny zwiększa również ryzyko rozwoju schorzeń neurodegeneracyjnych, takich jak choroby Alzheimera i Parkinsona - ostrzegają neurolodzy."
Link to postu
Udostępnij na innych stronach

no ja na szczęście nadwagi nie mam. według tabelek jestem w normie, ale sama ze swoim cielskiem czuję się źle. 4 lata temu (przed zajściem w ciążę) miałam 54,5 kg, teraz ponad 7 więcej.

Odchudzanie jest złe. Trzeba sobie po prostu ustalić reżim żywieniowy i się go trzymać. Nie powinno się tego sprowadzać do utraty kilogramów. Dieta to sposób na życie, a nie "chwilówka". Mi chodzi o to, by być zdrową, by mieć energię na gonitwę za dziećmi. Zależy mi też na nich, bo dzieciaki uczą się od nas. Jak w domu będziemy jeść zdrowo, to myślę, że w dorosłym życiu będzie im łatwiej sięgnąć po surówkę, niż plastikowego hamburgera ze znanej sieciówki (o ja naiwna icon_rolleyes.gif)

Cytat

Gdybyż każdy, ach każdy kto odpowiedzialnie podchodzi do sprawy odchudzania wysłał choć jeden serek deserowy do Ochojskiej - świat byłby piękny, zrównoważony, sprawiedliwy, obiektywny.



icon_lol.gif
szczególnie to ostatnie jest zasługą serków deserowych icon_wink.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Czapi, widać, co rodzina, to inne doświadczenia.
Może nie warto stosować diet, bo szkodzą.



No tak. Ja tylko podałam przykład ze swojej rodziny....Przykład stosowania tej diety przez kilkanaście lat....Ale nie powiem, ta dieta potrafi zachwycić na samym początku.Przez kilka miesięcy zastosowała ja moja mama(leciutko przy kości) i efekt schudnięcia i przypływu sił był zaskakujący.Tata natomist miał problemy z sercem( nie z wagą) i początkowo tez były szokująco pozytywne zmiany....

Ja tym czasem "zwalczam" 4kg pozostałe po urodzeniu 2 miesiące temu kolejnego potomka;-)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
W mojej rodzinie ta dieta funkcjonuje od jakichś 12 lat.
W zasadzie dieta/nie dieta, bo to w sumie normalne odżywianie.
No i dużo ruchu potrzeba.
Acha, co jakiś czas wódki trzeba się napić, żeby krew z tłuszczu wyczyścić. Dużo wódki.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Ja bym nie tknęła. Patrzę na to co wymieniłeś... gdzie tam witaminy, coś dla zdrowia?


Ja nie zrezygnował bym z owoców i warzyw , prędzej z mięsa .

Mój kolega stosuje tą dietę Kwaśniewskiego już gdzieś koło 20 lat ,żyje ,ale to widocznie zależy od organizmu jeszcze . Edytowano przez animus (zobacz historię edycji)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Warzywa są super. Owoce też. Wszystko jest dla ludzi.

Cytat

Mój kolega stosuje tą dietę Kwaśniewskiego już gdzieś koło 20 lat ,żyje ,ale to widocznie zależy od organizmu jeszcze .



Dobrze, że dodałeś "jeszcze". icon_biggrin.gif icon_biggrin.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

To jest uczłowieczona postać diety Kwaśniewskiego.
Moi rodzinni byli nawet na konsultacjach, gdzie im podobierali proporcje tłuszczu i białka.
Ale sprowadza się do kilku prostych reguł:
brak cukru, węglowodanów, mąki, białego pieczywa, mało owoców i soków.
Przynajmniej z początku.

Działa ta dieta tak, że jak się najesz tłusto, to po prostu nie masz głodu i nie podjadasz.
A jak już masz podjadać to podjadaj - polędwicę sopocką albo żółty ser zamiast gównianych jogurtów czy ciastek.

Z czasem złapiesz proporcję i okaże się, że i ciastko można zjeść i sok wypić, i piwo.
I generalnie okazuje się że jest to dieta bez diety.

Rano zjesz jajecznicę z 5 jaj na smalcu, z boczkiem i nie będzie głodu do wieczora.

Na obiad proszę bardzo - tłusta karkówka.
Ale bez chleba, kurka! i bez deserowego ciasteczka, bo wszystko szlag trafi! icon_biggrin.gif



toż to Dieta Lutza, pisałem o niej kiedyś
Lutz napisał książkę "Życie bez pieczywa" i jest najlepszym dowodem skuteczności tej diety - dożył 98 lat (pisałem chyba już o tym wcześniej)

najlepsza możliwa dieta...efektem "uboczny" jak pisał Pezet jest leczenie różnorakich dolegliwości

Czapi - u długotrwałych optymalnych są problemy o któych piszesz, wynikają one najczęściej z braku białka
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

toż to Dieta Lutza, pisałem o niej kiedyś
(...)
Czapi - u długotrwałych optymalnych są problemy o któych piszesz, wynikają one najczęściej z braku białka


Adiqq, dzięki.
Brak białka... taż jeśli ludzie sam tłuszcz chcą jeść, to jasne, że coś im będzie szwankować.
Jajco ma wszystko, czego nam trzeba.
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Problem z tym białkiem i optymalnymi jest taki, że w książkach dr K jest to trochę źle napisane....nie chcę powtarzać - kto chce to znajdzie bez problemu....dieta Lutza jest dużo mniej restrykcyjna (te 6 jednostek chlebowych), nie jest taka radykalna jak dr K - chociaż założenia są podobne, jest też wolna od pewnych jak dla mnie "udziwnień" - kto czytał książki, ten wie
http://www.dobradieta.pl/lutz.php
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
O jaki sie tu ruch zrobił hehe

Adiqq i jak twoje osiagnięcia ??

Ja uważam ze słowo dieta powinno zniknać ze słownika - kazdy kto chce aby jego waga wróciła do normy powinien zmienic myslenie i nie stosowac żadnych diet bo to wszystko to jedo wielkie G... tylko po prostu zdrowo sie odzywiać i przede wszystkim ruszyć dupe
a wszystkie diety oparte na białku tłuszczach czy samych weglowodanach powodują tylko i wyłącznie jojo i kłopoty zdrowotne i nikt mnie nie przekona że bacia czy ciocia to czy tamto
bo znam wielu alkohlikow którzy dozyli sędziwego wieku a ich tryb zycia był czy nawet ejst daleki od ideału

Sol i nie licz az tak dokądnie kalorii bo to cie tylko doprowadzi do zniechęcenia poza tym kaloria kalorii tez nie równa bo oprócz tego liczy sie tez zawartość cukru i tłuszczów itd.


Cytat

Ja bym nie tknęła. Patrzę na to co wymieniłeś... gdzie tam witaminy, coś dla zdrowia?

poza tym nie lubię tłustego, od dzieciństwa wydłubywałam wszystko, co wyglądało jak tłuszcz, bo najzwyczajniej w świecie "rosło mi w ustach".

Żadna dieta eliminacyjna nie jest dobra (chyba, że ktoś choruje i ma prykaz od lekarza). Pisanie, że TA dieta jest super, bo wujek, matka, ciotka, czy kto tam jeszcze mógł schudł, jest nieodpowiedzialne. Jednemu służy to, drugiemu co innego. nie ma uniwersalnej diety dla wszystkich.

Daguś ja jestem na diecie 1600 kalorii. Bardzo tego nie odczuwam, głodna nie chodzę (może odrobinę wieczorem, bo zazwyczaj zażerałam się po 20.00 jak dzieciaki poszły spać). Do tego 5 razy w tygodniu trening; 3 razy kardio, 2 razy siłowy.

Nie szukaj diet cud, nie ma takich. Trzeba zmienić złe nawyki żywieniowe; wywalić chipsy, napoje gazowane, cukierki i inne sztuczne słodkości i zacząć uprawiać sport. Inne opcje to tylko półśrodki, które prędzej, czy później odbiją się czkawką.

Teraz mam 62 kg... zobaczymy za miesiąc icon_biggrin.gif



Noi super tylko te kalorie - jedz dziewczyno zdrowo mniejsze porcje ogranicz tłuszcze i waga sama poleci - a i po miesiacu mozesz na wadze nie zobaczyć bo jak sie zaczyna ćwiczyc to na początku tłuszcza zamienia sie w mięśnie ja przez 2 miesiące niewiele co zrzuciłam w kg a ciuchy mi z tyłka leciały noi przede wszystkim teraz nie ćwicze juz tyle ile dawniej i nie przytyłam nic
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

a i po miesiacu mozesz na wadze nie zobaczyć bo jak sie zaczyna ćwiczyc to na początku tłuszcza zamienia sie w mięśnie ja przez 2 miesiące niewiele co zrzuciłam w kg a ciuchy mi z tyłka leciały noi przede wszystkim teraz nie ćwicze juz tyle ile dawniej i nie przytyłam nic



oooooooo, o to sie rozchodzi icon_biggrin.gif ja tam moge wazyc i 80, byle by mi sie brzuch i boczki ze spodni nie wylewaly icon_wink.gif

co do liczenia kalorii, to podoba mi sie to icon_smile.gif nie chodzi o katowanie sie i odliczanie co do grama porcji, a o plan; stale godziny posilkow i konkretne produkty. po 3 dniach jestem mile zaskoczona, bo okazuje sie, ze wcale nie gloduje. tak jest mi latwiej, bo rozpisalam sobie kazdy posilek na 5 dni. oczywiscie zamienilam biale pieczywo na pelnoziarniste, wyeliminowalam slodycze i sztuczne przekaski. w zamian mam koktajle owocowe i surowki.

przyznaje, ze najtrudniejszy jest detox cukrowy, ale jak skusze sie na ciastko, to po prostu chwile dluzej biegam icon_biggrin.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Sorbek - ja musiałem ograniczyć "diete" ze względów zdrowotnych - zaczął mi bark znowu wypadać...schudłem za bardzo :/

a tłuszczu nie ma co obwiniać o wszystkie zło tego swiata, bo jest on niezbędny, tak samo jak cholesterol...



zgadzam się z tobą - ja wcale go nie eliminuje ani nie zamierzam - ja jestem jak Sol przeciwnikiem eliminacji jakiejkolwiek grupy produktów tłuszcz tez nam jest potrzebny ale nie tylko on na Boga :P
Przykro mi z powodów zdrowotnych - mam nadzieje ze sie szybko wykurujesz

Sol i super - za jakis czas juz bedziesz wiedziała co mozesz jesc i nie bedziesz musiała juz tak skrupulatnie liczyć teraz to pewnie fajne ale za jakis czas ci sie pewnie znudzi hehe ale do tego czasu juz bedziesz wiedziała icon_biggrin.gif
nie dajmy sie zwariować - ja przez tyle lat szalałam i wymyslalam cuda - i schudłam dopiero teraz jak zaczełam ćwiczyć i jeść normalnie tylko mniejsze porcje
słodyczy nigdy jakos nie lubiłam - ale nie martw sie jak sie odzwyczaisz to zupełnie przestaniesz o nich mysleć icon_biggrin.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Przykro mi z powodów zdrowotnych - mam nadzieje ze sie szybko wykurujesz

Sol i super - za jakis czas juz bedziesz wiedziała co mozesz jesc i nie bedziesz musiała juz tak skrupulatnie liczyć teraz to pewnie fajne ale za jakis czas ci sie pewnie znudzi hehe ale do tego czasu juz bedziesz wiedziała icon_biggrin.gif
nie dajmy sie zwariować - ja przez tyle lat szalałam i wymyslalam cuda - i schudłam dopiero teraz jak zaczełam ćwiczyć i jeść normalnie tylko mniejsze porcje
słodyczy nigdy jakos nie lubiłam - ale nie martw sie jak sie odzwyczaisz to zupełnie przestaniesz o nich mysleć icon_biggrin.gif



eee tam, tragedii nie ma, ale jak schudłem, a było tego trochę, to wróciła mi stara dolegliwość -a czekam na zabieg. Więc musiałem niejako wrócić - i najpierw muszę ten bark zrobić...a potem dopiero mogę wziąść się tak naprawdę ;)
inaczek ryzykuję, że znowu wypadnie, heh

a z tymi słodyczami to największy problem jest dla większości - a to tylko w głowie siedzi, tam samo jak każde uzależnienie (np. papierosy, alkohol itp) Edytowano przez adiqq (zobacz historię edycji)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Sol próbowałąm sie odniesc - porównać do tej prędkoci ale cosik jej nie jarze a ile km/godz ci wychodzi ??


yyyyyyy, nie wiem. na pewno niewiele, bo ja sobie truchtam icon_smile.gif

Cytat

a biore thermline a mas l karnityne icon_smile.gif


niezdrowym, niedziałającym suplementom, mówię stanowczo NIE icon_razz.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

ano
ja zaczynam marsz w dół icon_biggrin.gif



Ja zaczęłam , dziś czwarty dzień.
Ponieważ ruchem się brzydzę a słodkie u mnie być musi bo brak grozi samobójstwem lub przynajmniej ciężką depresją - więc oczywiście wróciłam do znanego i skutecznego , czyli nadprogramową poświąteczną czwórkę tudzież siłą rozpędu ile bozia da icon_mrgreen.gif zrzucam z dukanem icon_wink.gif
Wyjściowo było 64 , co skutkowało wkurrrr... jącymi mnie pyziakami najbardziej widocznymi na fotach oraz wylewającymi się ze spodni boczkami ( w sumie powinnam się cieszyć, że wlazłam chociaż w spodnie , nie? icon_lol.gif ) .

Pierwsze trzy dni zawsze są dla mnie najtrudniejsze , i tym razem rozpierdzieliły mnie na drobne kawałki .... serek wiejski mi sie uszami wylewa a ser biały powoduje mdłości . Na szczęście od śmierci głodowej uchroniły mnie jajka , gotowany kurczak i ryby icon_biggrin.gif .
Dziś mamy kochani czwarty dzień - więc jaki to dzień? no jaki?
ano taki - w którym mogę zacząć przez trzy dni wcinać moje ukochane warzywa niczym królik na wypasie :yahoo: .
Zakupiłam brokuły (które zrobię na parze) , zakupiłam sałatę, ogórki, pomidory i jajka z ktyórych upichcę sałatkę, zakupiłam udka i marchewke z których to wykonam w chwili weny galaretę, a jak nie bedę miała weny to zeżrę tak jak teraz w postaci jeno gotowanej.
Trzy dni wypasu warzywnego godzonego z mięsem , rybami i jajkami powoduje u mnie nagły przypływ dobrego nastroju ... ale i tak nic nie zrekompensuje zakazu spożywania alkoholu , przecież życie na trzeźwo jest nie do przyjęcia icon_evil.gif .
Subtelnie odwracać uwagę od tego dramatu bedzie mi zajmowanie czasu rzeczami innymi - dziś będę piłować zumbę oraz tańce na kinekcie aż nie padnę icon_lol.gif .

Dziś na wadze 62 i poluzowały mi się spodenki icon_biggrin.gif .
Jedziem dalej icon_wink.gif Edytowano przez daggulka (zobacz historię edycji)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Daga, skoro:
Cytat

słodkie u mnie być musi bo brak grozi samobójstwem lub przynajmniej ciężką depresją


to ty masz znacznie powazniejszy problem i żaden dukan ci nie pomoże, co najwyżej krótkoterminowo, a po jakims czasie i tak cię dopadnie deprecha
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Daga, skoro:
to ty masz znacznie powazniejszy problem i żaden dukan ci nie pomoże, co najwyżej krótkoterminowo, a po jakims czasie i tak cię dopadnie deprecha



A kto nie ma problemów icon_wink.gif icon_biggrin.gif .

Ale zobacz - 5-6 lat temu ważyłam sobie ślicznie 80 jak w pysk strzelił. Zrzuciłam dychę . Po czasie zrzuciłam drugą. I trzymam się w granicach że tak powiem przyzwoitości z wahaniem te 3-4 jak se za bardzo pozwolę.
Prawda taka, że mam tak rozpierniczony metabolizm że diety typu 1000 kcal i ograniczenia rozmaite nie robią na nim najmniejszego wrażenia. U mnie tylko terapia wstrząsowa - jak ze wszystkim icon_wink.gif icon_lol.gif .
Będzie dobrze icon_smile.gif
Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Daga miałam dokładnie to samo - rozwalony maksymalnie metabolizm i alergie na sport ale ponieważ Dukan to dla mnei raz ze zabójstwo dla nerek a dwa efekt krótkotrwały po którym i tak nastąpi jojo zaczęłam jednak biegać taki fajny program

http://jak-biegac.pl/plan-treningowy-dla-p...jacych-biegaczy

i wreszcie udało mi sie i schudnąć trwale - juz rok utrzymuje wage i polubić sport a na dodatek ciało o wiele lepsze niz było nie galaretowate jak dawniej
moze z Dukanem zrzuci sie te 2-3 kg ale ja miałam o wiele więcej tego do zrzucenia - noi nade wszystko bałam sie "joja" Edytowano przez Sorbek (zobacz historię edycji)
Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się

×
×
  • Utwórz nowe...