Skocz do zawartości
Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok
Zaloguj się, aby obserwować  
jętka

Nadzór autorski nad projektem domku

Recommended Posts

Pozwoliłam sobie przenieść dyskusję do nowego tematu. Mam nadzieję, że dzięki niej czegoś się wzajemnie nauczymy.

Cytat

Biorąc pod uwagę oba kategoryczne stwierdzenia w przywołanym art.20.1.4 – czyli obowiązek, ale na żądanie inwestora, czyli oba te warunki wzajemnie się uzupełniają i spełniają.
Napisano „żądać” bo jest to bezwarunkowe.
Prośba może być spełniona lub nie.
Karą będzie poszukanie innego projektanta, bo ustawowych kar brak.
A jak projektant nie chce podjąć się nadzoru, to fakt ten powinien być sygnałem ostrzegawczym dla inwestora.

Jak wspomniałem prowadziłem kilka inwestycji (dla potrzeb własnych, firmy) w oparciu tylko o projekty indywidualne i zawsze, określając warunki w umowie z projektantem, żądałem nadzoru autorskiego (po pierwszej bolesnej i kosztownej nauczce)
W moim odczuciu, jest to bardzo istotne. Tym bardziej, im projekt jest "nowatorski".

Zalety:
- pełna kontrola nad wydatkami, bo projektant nie zaskoczy mnie, że za „poprawki” trzeba zapłacić,
- ciągły nadzór nad budową, i co ważniejsze nad kierownikiem budowy,
- projektant nie może „zrzucić winy” na kierownika budowy,
- bezproblemowe, jak ja to nazywam „adaptacje sytuacyjne”,
- bezstresowe oddawanie budynku.

Wady:
- w zasadzie jedna, to kosztuje dodatkowo – przy zależności, im projekt „tańszy” tym nadzór droższy. Przy dużych projektach w zasadzie kwestia nadzoru „zawiera się” w projekcie.

Taka konkluzja.
Na wielu forach, aż roi się od „pretensji”, że po wpłacie za projekt lub adaptację projektanci „olewają” inwestorów.
Gdyby projektant sprawował nadzór autorski, to część jego wynagrodzenia wypłacona by była po zakończeniu budowy, czyli w jego interesie jest jak najszybsze załatwienie problemu.

Dlaczego inwestorzy nie żądają ustanowienia nadzoru autorskiego?

Bo nie wiedzą, że mają takie prawo. Projektanci raczej sami z siebie, tego nie proponują – a powinni, bo uczciwość zawodowa tego wymaga.
Bo inwestor w swojej naiwności, liczy na to, że uzyska wszędzie rzetelną informacje od fachowców.

Ankieta proszę bardzo:
- kto wiedział, że istnieje taka instytucja jak „nadzór autorski”?
- komu o tym powiedział projektant?
- kto wiedział, że projektant ma obowiązek objąć budowę nadzorem autorskim, przy takim „życzeniu” inwestora?

W swojej batalii budowlanej, inwestor jest jak samotna łupinka na otwartym morzu. W zdecydowanej większości przypadków zdany na wiedzę innych tj: urzędników, projektanta, kierownika budowy, wykonawców.
Ale jakoś tak jest, że jak sam czegoś się „nienaumie”, to będzie płacił frycowe.


Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

musisz dodac opcję w ostatnim pytaniu- nic:) bo nie da sie zagłosowac na nie.



Że tak zapytam odnośnie ostatniego pytania... kropeczka_ns czy po przepracowanym miesiącu, pracodawca wypłaca ci pensję? Chyba, że pracujesz harytatywnie lub jesteś na utrzymaniu męża - wtedy zrozumiem twoje podejście icon_smile.gif

Cytat

Ja nie bylabym zainteresowana naprzyklad takim nadzorem wogóle.



Czyli wybierasz 3 odpowiedź na 2 pytanie icon_smile.gif a w ostanim możesz wtedy podać minimalną kwotę - jasne!
Przepraszam, ale do głowy mi nie przyszło, że za wykonaną pracę można nie zapłacić :/

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jętka tak sie składa że jestem aktualnie głównym żywicielem rodziny czyli inaczej- głównym spłacaczem kredytu icon_biggrin.gif więc mam adekwatne do kwoty kredytu podejście do niekoniecznych wydatków icon_cool.gif Mnie chodzilo tylko o to że jesli wybierasz opcję ze nie jesteś zainteresowana musisz i tak podac kwotę - a to troche bez sensu jest:) więc mozna dodac opcję "nie jestem zainteresowany" np. pod kwotami.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Cytat

Jętka tak sie składa że jestem aktualnie głównym żywicielem rodziny czyli inaczej- głównym spłacaczem kredytu icon_biggrin.gif więc mam adekwatne do kwoty kredytu podejście do niekoniecznych wydatków icon_cool.gif Mnie chodzilo tylko o to że jesli wybierasz opcję ze nie jesteś zainteresowana musisz i tak podac kwotę - a to troche bez sensu jest:) więc mozna dodac opcję "nie jestem zainteresowany" np. pod kwotami.



Tyle, że teraz chyba nie da rady tego zmienić a jak wcześniej napisałam, nie sądziłam, że za pracę można nie zapłacić icon_sad.gif
Nie jestem do końca obeznana z tajnikami tego forum a jak się okazało, żeby wiąść udział w sądzie trzeba odpowiedzieć na wszystkie pytania albo na żadne :/ Szkoda
Załozyłam temat po dyskusji z bajbagą, bo nie sądziłam, że inwestor budujący domek może być zainteresowany nadzorem autorskim. Duża grupa osób oszczędza jak się da, więc opcja dodatkowego wydatku jest dla nich jak sama napisałaś niekonieczna. W przypadku domków taki nadzór to rzadkość, choć może odezwie się ktoś kto korzystał z usług nadzoru swojego projektanta i opowie o swoich doświadczeniach. Ja osobiście wolałabym wydać te pieniądze na inspektora nadzoru inwestorskiego.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
To może kilka prawd oczywistych:

1. Projektant, to bardzo ważna persona w procesie budowlanym. Można powiedzieć, że najważniejsza, bo jego uprawnienia i możliwości są bardzo duże – odpowiedzialność też.
Niestety z różnych powodów nie są w pełni wykorzystywane przez inwestorów – bardzo często z faktu niewiedzy, a projektanci raczej nie kwapią się do pełnego uczestnictwa w tym procesie.

2. Praca projektantów jest wolnorynkowa, najczęściej określa się ją w sposób ryczałtowy, w postaci z góry określonej kwoty. Niestety praktyką jest zasada, że projektantowi należy się wynagrodzenie w chwili oddania inwestorowi projektu – bo umowę o prace projektowe w zasadzie przygotowuje projektant, a takie rozwiązanie jest mu „na rękę”.

3. Pełnienie nadzoru autorskiego na żądanie inwestora jest bardzo ważnym zapisem, z którego wynika, że projektant z mocy ustawy jest zobowiązany do jego pełnienia. Ustawa nie uzależnia tego od wynagrodzenia, tak jak nie uzależnia odpowiedzialności „zawodowej” od wynagrodzenia.
Jednak o pełnym zakresie czynności nadzoru autorskiego decyduje treść zawartej umowy. Wynagrodzenie za te czynności, średnio określa się jako 15% ceny dokumentacji projektowej + bardzo często kwotę za dojazd. Wysokość wynagrodzenia i sposób jego przekazania tj. terminy zaliczek lub rat, powinny znaleźć się w umowie z projektantem.

Zamiast podsumowania:

To w interesie projektanta jest nadzór autorski, bo dziełem projektanta, nie jest projekt, tylko budynek który na podstawie tego projektu powstaje.
Pozostali uczestnicy procesu budowy, tylko wprowadzają w życie wizje projektanta (pośrednio inwestora). Wprowadzają różnie, a potem kłopoty.
Budynek powinien być dla projektanta jak dziecko dla rodzica w okresie dorastania. Niestety w większości (zdecydowanej) te budynki to typowe sierotki – porzucone, bo tak wygodnie.

Ale również w interesie inwestora jest ten nadzór autorski, bo to jego wizje przelewa na projekt projektant, czyli to też jego dziecko.
Niestety tak jak w życiu i tu, to dziecko, ma tylko jednego rodzica i to raczej niedoświadczonego.

Wyobrażacie sobie film, spektakl, który „wyprodukowano” bez czynnego udziału scenarzysty?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Moje obawy się niestety potwierdzają. Zainteresowanie nadzorem jest średnie. Gdyby było nieodpłatne każdy chętnie by skorzystał. W którymś temacie padło stwierdzenie, że co niektórzy mający pieniądze lubią płacić więcej i jeszcze się z tego cieszą. Ręce mi opadły. Taki mamy naród. Nie ma być dobrze, byle by było tanio icon_sad.gif

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Jętka ale przecież każdy z nas ma swoje doświadczenia. Ja zbudowałam dom według gotowego projektu, niewiele zmienialiśmy bo projekt bardzo nam się podobał. Udało mi się znaleźc rewelacyjną i naparwdę godną zaufania firmę budowlaną i dom zbudowali nam bez zarzutu. Mieszkam w nim już już kilka miesięcy i narazie naparwde zastrzeżenia które mogłabym zgłosić sa symboliczne. I nie chodzi o to byle taniej bo wydaliśmy na dom dużo pieniędzy, poprostu jesteśmy bardzo zadowoleni z całokształtu- z wyboru akurat tego projektu, to był przemyślany i długo analizowany wybór, a przede wszystkim z wyboru tej a nie innej firmy. Gdybym budowała byle taniej to bym się porwała na kosmiczny dla mnie tak zwany system "gospodarczy". A nawet mi to do głowy nie przyszło. Tylko fachowa, polecana i sprawdzona firma. I niczego więcej nie potrzebowaliśmy.
Niech ci ręce nie opadają. Jakbyś zobaczyła moją znajomą, która wszystko, od skarpetek począwszy a na wkładzie do kominka kończąc musi mieć najdroższe, koniecznie droższe niż znajomi i sąsiedzi, i taka po prostu jest, lubi się pokazać na co ja stać- to też byś się zdziwiła. Sa tacy ludzie którzy lubią mieć wszystko naj. Nie chodzi że dobre, chodzi o to że drogie, snobistyczne, "trendy". Ja mam taki zawód że sporo w mojej grupie zawodowej tego typu ludzi jest. Oni (cześciej one....) jeżdza 100 km do fryzjera (!!) bo tak w ich środowisku "się robi" i robią sobie fryzurę koniecznie w najdroższym salonie, kupują ciuchy i buty tylko najdroższych firm itp. Taka osoba nie bedzie sie zastanawiać czy taki czy inny wydatek sie opłaca, czy warto akurat na to aż tyle wydać. Ona musi mieć naj, więc pójdzie tylko tam gdzie sprzedaje się rzeczy z najwyższej pólki.
I to nie jest mentalnośc taka jak nasza- wybieramy jak najlepsza firmę do budowy domu bo budujemy go na lata, ale niekoniecznie kupujemy mydelniczke w trzycyfrowej cenie bo to moim zdaniem jest bez sensu- myśle że wiesz co mam na myśli. Tą mydelniczką mogę tylko pochwalić się kolezankom i zaszpanowac że taka droga. A ja nie lubię szpanowaćicon_smile.gif A tym że moja (oj nie tania..) ekipa budowała najlepiej jak kiedykolwiek widziałam to wiemy tylko my. Ale to zostanie na lata:)
A dla mnie taka usługa jak nadzór nad projektem nam poporstu nie była potrzebna. Nie wiem do czego miałaby nam się przydać?

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, aby skomentować

Musisz być użytkownikiem, aby dodać komentarz

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto na forum. To jest łatwe!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się.

Zaloguj się
Zaloguj się, aby obserwować  

  • Darmowy poradnik budowlany raz w tygodniu na Twój e-mail

  • Najnowsze posty

    • za darmo może nie, ale za pół darmo już tak. Jest z tym tylko jeden problem - trzeba było interesować się co się w regionie dzieje i wykazać trochę wiary w skuteczność lokalnych samorządowców - i dla niektórych chyba kwestia nie do przeskoczenia - wydać trochę PLN, jednocześnie nie mając gwarancji, że się cokolwiek dostanie w zamian.
    • Nie każda rewitalizacja ogrodu polega na zrównaniu wszystkiego z ziemią. Wiele roślin da się przycinać, by zredukować korony.   U klienta rósł właśnie taki świerk - posadzony za blisko domu, bez wyobraźni - ot, wsadzona w przypadkowym miejscu "choinka" z okresu świąt. Zacieniał okna, groziło mu ścięcie wierzchołka bo zaczął zaczepiać gałęziami o linie elektryczne na ulicy.  Ale miał wartość sentymentalną. Jego wycięcie na zgłoszenie podejrzewam byłoby zupełnie bezproblemowe (bo świerk kłujący nie jest okazem rzadkim i wartościowym).    Ale postanowiliśmy z klientem go ocalić - został wyprowadzony na dużą kulę na pniu. Świerki znoszą doskonale cięcie.   Swoją drogą moi klienci wycinają drzewa (ostatnio poszła pod piłę stara ok 30-letnia sosna pospolita i ok. 10-15 letni klon) i jeszcze nigdy urząd nie odmówił. Kilka dni temu poszło zgłoszenie na wycinkę klonu na terenie zabytkowym w centrum Poznania - zobaczymy jak się współpracuje z konserwatorem zabytków, który musi opiniować.   Nie wiem dlaczego ludzie robią problemy ze zgłoszeniem drzewa do wycinki?    Jodłę się przycina bezproblemowo - w stożek, obcinając tegoroczne przyrosty. Tak wprowadza się wysokiej klasy choinki świąteczne z jodły kaukaskiej.   Większość problemów ludzi z ogrodem bierze się ze strachu przed sekatorem.     
    • Myślisz, że się przyda? Czy go tylko... przewietrzysz?
    • Pytałem, czy sąd będzie stał równo na straży mojej i sąsiada - w kwestii  "naruszenia prawa własności". Bo gdy sadziłem drzewa, to nie było zakazu wycinki drzew - a teraz jest. Poza tym sąd się odniósł do naruszenia prawa własności, nie do wartości dendrologicznej drzewa i ustawy o chronie zieleni. A więc jak zwykle sąd sobie interpretuje jak chce prawo, i równie dobrze inny skład by wydał inny wyrok.    Poza tym nie zamierzam nic wycinać.  Co nie znaczy, że uważam ustawę za słuszną, bo Państwo i Miasto wycina co chce i ile chce -  i oni są  głównymi rębajłami w kraju. 1. Trudno czekać kilkadziesąt lat, żeby mieć drzewo wyrośnięte. Wcześniej też trzeba mieć trochę zieleni wkoło, nawet w młodniku drzewa się sadzi gęściej. Poza tym plany i gusta się zmieniają. Zagospodarowanie działki też. Przez kilkadziesiąt lat to Polska był pod zaborami, przeszła I wojnę, Odrodzenie, II wojnę i kawałek PRL. Kilka pokoleń - a ty chcesz do takiego okresu przymierzać ogród wkoło domu? Park, Rezerwat - ale nie dom z ogrodem. To się w tym czasie pokolenia zmieniają i gusta i mody i wszystko.  2. Dęba czy jodłę chcesz przycinać. To gdzie jakiś naturalny pokrój. Nie wszystko sie przycina.  3. Poza tym Państwo ani Miasto nie sadziło ani nie pielęgnuje mojego ogrodu, podatek pobiera - ale wpieprzać się do zagospodarowania bezpłatnie i nachalnie usiłuje, mało, zmusza. Mnie sie to nie podoba, bo mniej dba o przyrodę w kraju, niż ja w ogrodzie. I to co najmniej od tych kilkudziesięciu lat. Spekulacyjne, jak to u mnie  Nie sadziłem przy domu - mam orzecha jedynie od południa i jest super - w lecie cień, w zimie słońce. I wiewiórki i dzięcioły przy balkonie  W zimie orzechy jem ja i sikorki. Pełna symbioza ekologiczna w zagospodarowanej przyrodzie. No może rozpuszczonej - przy moim braku chęci i czasu do latania z kosiarką piłą i nożycami wokół domu. No co ty, demo, przecież ja tu mam opinię wszechspecjalisty  nie mogę kopać własnej legendy i o tym myślałem już kilkadz iesiąt lat temu  
  • Popularne tematy

×
×
  • Utwórz nowe...