Skocz do zawartości
Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok

PalaczNałogowy

Uczestnik
  • Posty

    3
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralny

O PalaczNałogowy

  • Ranga
    Początkujący
  1. Trochę mnie nie było, więc i nie mogłem potestować pieca. Jednakże spróbowałem mocno przymknąć szyber. Nie zauważyłem zbytniej różnicy. Może napiszę jak ja ten piec rozpalam - Na ruszt wrzucam trochę grubiej pociętego drewna, przysypuję to węglem prawie do samej góry, daję troszkę grubszego drewna, na nie cienkie, wrzucam odpaloną rozpałkę no i zamykam. Czasami robię przekładańca, (czyt. z dwie łopatki węgla, trochę drewna, znowu węgiel, znowu drewno i tak do samej góry) ale to jeśli chcę aby szybciej się rozpaliło. Jeśli chodzi o drzwiczki i szyber - próbowałem chyba wszystkich kombinacji. Przymykać szyber już jak piec osiągnie zadowalającą temperaturę, zostawiać szyber cały czas otwarty, zamykać go przed rozpaleniem, otwierać popielnik, zamykać popielnik, dolne drzwiczki otwierać jak najbardziej, zamknąć kompletnie, lekko tylko otworzyć, i to wszystko w przeróżnych konfiguracjach. W zasadzie raz myślę, że coś zadziała i z 30-60min dłużej piec trzyma, ale następnego dnia, albo po prostu później gdy próbuję tak samo rozpalić, jest jeszcze gorzej, albo po prostu inaczej. Nie potrafię nawet dojść do żadnej ciągłości, regularności, ponieważ wszystko zdaje się zależeć od "humoru" kotła. Być może ja po prostu źle palę, nie znam się na tym. Jednakże zdaje mi się, że większość technik przetestowałem. Aha, i jeszcze jedna rzecz. Gdy palę (a palę metodą "od góry", i po około godzinie po prostu przykładam co chwilę) to z komina nie wychodzi żaden dym. Po prostu nic nie widać. I to niezależnie od tego, czy zamknę szyber, czy pozostawię w pełni otwarty. Czyli chyba te gazy się w pewnym stopniu spalają. Kolejna sprawa - najprawdopodobniej w przyszłości będę chciał wymienić piec i okna. Jak się w ogóle za to zabrać? Oczywiście pytam konkretnie o piec, nie o okna. Moglibyście mi Panowie podać jakieś ciekawe propozycje na powiedzmy ekogroszek? Interesują mnie modele dostępne na dotację. Tyle podatków płacę, to jakiś zwrot mi się choć raz należy haha. Albo nawet jeśli nie model, to chociaż na co powinienem zwracać uwagę, i jakie piece są lepsze i dlaczego? I na jakie dodatkowe wydatki narażę się zmieniając piec? Rury? coś jeszcze? Czy w ogóle nic? Kaloryfery były wymieniane, więc nie mam żeliwnych. A, no i nie interesuje mnie ogrzewanie gazem, czy prądem. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję
  2. Dziękuję bardzo za tak wiele odpowiedzi! Piec znajduje się oczywiście w piwnicy, a nad piwnicą są dwa piętra do ogrzania. Dom ma około 30 lat, i nie jest ocieplany. Poprzedni, a właściwie wciąż obecni właściciele domu nie są także w stanie udzielić mi zbyt wielu informacji. Po prostu zawsze trzeba było do tego pieca schodzić co godzinę. Artykuły, takie jak np co znalazłem na pewnej stronie, że nie sztuką jest zawalić cały piec węglem, odpalić i 24h mieć spokój i ciepło, ale że tak naprawdę trzeba niedużo opału dać, aby powietrze "miało gdzie hulać" i schodzić co 6 godzin. To brzmi dla mnie jak kompletna magia. Ponieważ nawet jeśli ja załaduję cały piec węglem - od rusztu, po samą górę pieca, po dwóch godzinach w domu zacznie się ochładzać, termometr na piecu będzie pokazywał z 35 stopni, i jeszcze być może trochę żaru będzie przez kolejne 15min, zanim się kompletnie wypali. Tylko przy takim ogrzewaniu można zbankrutować. Serio, ze zdumieniem patrzę na te wszystkie wpisy. Bo gdzie 12, czy w ogóle 24 godziny, a gdzie 2? Do kotła nie było nic dokupywane, jak został zrobiony, taki stoi. Dołączam zdjęcia, być może coś Wam się uda z nich wywnioskować, a przynajmniej taką mam nadzieję. W kotle, jak już ostygł i popiół jest gotowy do wybrania - zdecydowanie znajdują się w nim resztki węgla, drewna. I to całkiem niemało.
  3. Witam. Wprowadziłem się niedawno do domu. W tym domu jest kocioł dolnego spalania, który podobno został zrobiony "po sąsiedzku". Stąd też proszę wybaczyć mój ewentualny brak wiedzy o budowie itd. pieca. Dodatkowo, całe życie mieszkałem w blokach, a więc piec, i palenie w nim to dla mnie nowość. A problem mój polega na tym, iż przeglądając tematy na internecie widzę, że ludzie mają boleści w stylu "załaduję swój piec węglem do pełna, a trzyma jedynie 7 godzin". Dla mnie to bardziej brzmi jak przechwalanie się, niż żalenie U mnie, gdy naładuję pełen kocioł węglem - trzyma MOŻE 2-2.5 godziny. Czytałem jak to palenie "od góry", nawet w piecach dolnego spalania daje więcej ciepła, dłużej trzyma itd. I fakt, lepiej mi się tak pali, ale ciepła ani nie ma więcej, ani dłużej. Po prostu dużo mniej zachodu jest, gdy palę od góry - godzinę nie muszę schodzić do pieca. Ale to jest niezwykle słaby wynik. A do tego ile węgla schodzi. Czego to może być wina? Beznadziejnego kotła? Złej instalacji? Złej jakości paliwa? Braku tych wszystkich pomp itp? Domyślam się, że za mało informacji podałem, żeby z łatwością i jednoznacznie odpowiedzieć na moje pytanie. Tak więc proszę pytać, a dopiszę brakujące informacje. Na tyle na ile będę w stanie. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję!
×
×
  • Utwórz nowe...