Skocz do zawartości
Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok

woxy

Uczestnik
  • Posty

    1
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralny

O woxy

  • Ranga
    Początkujący
  1. Witajcie, zwykle nie piszę po forach bo jest na nich tyle wiedzy, że wystarczy szukać. Jednakże tym razem muszę sięgnąć po Waszą poradę. Remontuję kuchnię + pokój (który ma być salonem). Niestety stara wylewka była popękana i jakiś 1cm za wysoko w porównaniu do reszty pomieszczeń, więc postanowiłem ją skuć i dać nową, a przy okazji wstawić tam ogrzewanie podłogowe. Skuwanie poszło w miarę sensownie, niestety nie spodziewałem się zobaczyć tego co zobaczyłem. Otóż po skuciu wylewki i zebraniu trocin mieszanych z wapnem, ukazały się wystające ze stropu na 6-7 cm dwuteowniki stalowe (szyny). Wiedziałem że strop jest na szynach, ale spodziewałem się że będzie on zalany (zabudowany) do wysokości szyn tak jak to było na strychu. Niestety tak nie jest co rodzi moje następujące problemy: 1. Szyny tylko w jedną stronę są w miarę poziomo, w drugą na niecałych 4mb jest 3 cm różnicy. Po wstępnym mierzeniu wychodzi, że im bardziej do ściany zewnętrznej to szyny idą w górę. Gdybym wyrównał poziom nowej wylewki do reszty pomieszczeń (a tak chcę zrobić), to ta najbliższa ściany zewnętrznej szyna nie zakryje się wylewką. Wyjdzie albo na styk albo nawet 2-3mm będzie wystawać. Gdyby tu miały być położone panele podłogowe, to raczej nie miałbym obaw. Ale przy płytkach obawiam się pękania w miejscach szyn, tymbardziej nie zalanych powyżej ich wysokości, a jeszcze z podłogowym ogrzewaniem wstawionym. 2. Podłogówka też jest skomplikowana, bo nie ma całej ładnej powierzchni, tylko pętle trzeba by rozkładać pomiędzy szynami. Pomysły mam 2 na opanowanie tego: a) tyle pętli ile "niecek" między szynami b) 1 pętla ale z tylu "ślimaków" ile "niecek" między szynami Zastanawiam się który lepszy. 3. Ostatnio wpadł znajomy fachowiec, i powiedział że skoro są kaloryfery to można by podłogówkę wpiąć w powrót z kaloryfera. Z tego co zrozumiałem, to miałoby to wyglądać w taki sposób, że rozcinamy obecny powrót z kaloryfera, a w powstałe miejsce wpinamy się z pętlą podłogówki. Czyli powrót z kaloryfera szedłby przez podłogówkę i dopiero potem wracał do obiegu. Czy takie podłączenie byłoby poprawne i działałoby sensownie? Obawiam się zbyt wysokich temperatur na wejściu podłogówki, bo: kaloryfery są stare żeliwne a piec jest na paliwa stałe i czasem może przez nieuwagę do 70 stopni na piecu temperatura może skoczyć. A druga sprawa, to prawdopodobnie przy wpięciu podłogówki w powrót stracę grawitację na kaloryferach, czy dobrze myślę ? Pozdrawiam i liczę na pomoc.
×
×
  • Utwórz nowe...