Skocz do zawartości
Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok

Tadeusz Gontarski

Uczestnik
  • Posty

    6
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralny

O Tadeusz Gontarski

  • Ranga
    Początkujący
  1. Podpisuję się obiema rękami i nogami Moi znajomi zatrudnili fachowca i jego pomocnika do zwyczajnego postawienia ogrodzenia wokół domu. Sprawa miała potrwać max. tydzień, a skończyło się na 2 tygodniach z hakiem. Jako, że dom stoi daleko za miastem i w tamtym czasie nie był jeszcze wykończony, kumplowi nie chciało się codziennie jeździć tam i sprawdzać jak idzie robota. Wreszcie podjechał któregoś dnia wieczorem (kiedy robota miała już być skończona) i na terenie budowy znalazł z 5 butelek po wódzie i kilkanaście puszek.. A płot nie był nawet w połowie wykończony. Mogli chociaż po sobie posprzątać, ale widocznie założyli, że kontroli nie będzie. Ponadto, mój syn wyjechał za granicę w wakacje dorobić właśnie na budowie. Zapewne nie powiedział nam wszystkiego, ale wielokrotnie powtarzał, że nie ma takiej budowy, na której nie znalazłby się choć jeden taki właśnie, co bez %% nie może. Ale na pocieszenie dodał, że ten problem nie dotyczy jedynie Polaków, lecz również obcokrajowców, niestety.
  2. Haha, ale jaja! Pierwsze słyszę o takich przypadkach.. no tak, nigdy nic nie wiadomo!
  3. Zawsze mnie irytuje sprawa ogrodzenia. Po co wydawać kilkaset (i więcej) złotych na tymczasowe, skoro można już od początku ustawić takie trwałe, na lata? Dobra, rozumiem, żeby zaznaczyć granice, żeby nie było później sporu z sąsiadem, który np. wcześniej się wybuduje (ale i to zawsze można też dogadać, a nie od razu metry siatki rozwijać), ale tylko na czas budowy? Ja myślę, że to tak po części kasa wyrzucona w błoto. A może ktoś mnie przekona?
  4. Dyskusja rozgorzała na dobre, a odpowiedzi jak nie było, tak nie ma. Już sam pytający chyba zrezygnował z dociekania widząc oburzony tłum ;P
  5. A ja z kolei mam takie doświadczenie: Brat miał wypadek samochodem i pojechał do warsztatu z prośbą o naprawę. Wstępnie wycenili mu koszt na około 5 tys. Robocizna prawie 1000zł, reszta części. Przeraził się, bo nie spodziewał się takich kosztów (a mechanik najbardziej polecany w mieście). Wziął kosztorys, usiadł przed komputerem, napisał kilka maili, posprawdzał kilka stron i w dwa dni miał gotowy nowy kosztorys. Części 2200zł. Bez zniżek dla mechaników, ale trafiło się kilka promocji. Poszedł do mechanika i zaproponował, że sam go zaopatrzy w części na własną rękę. Ten zaśmiał mu się w twarz i zgodził się. Wtedy mój brat pokazał mu wydruk z częściami, które znalazł w necie. A mechanik zbladł... chciał sobie nieźle przyrobić na częściach, a tu zonk. Po tym zdarzeniu, uczuliłem się bardzo na wszystkich usługodawców i od tej pory, o ile idzie o droższe roboty, sam sobie sprawdzam materiały. I tak na przykład 2 lata temu wymieniałem u mamy kuchnię. Stolarz zaproponował swoją cenę, ale nie miał w ofercie blatów i uchwytów, jakie satysfakcjonowałyby moją mamę. Poszperałem trochę w necie i znalazłem takie, które jej się spodobały. Skontaktowałem się z firmą i zaproponowali mi, że jeżeli zamówię blaty i uchwyty u nich, to dostanę rabat też na płyty meblowe i fronty. Skonsultowałem się ze stolarzem, podjechaliśmy tam (mamy niedaleko) i firma zyskała nowego klienta, a my kuchnię, z której mama jest jak dotychczas bardzo zadowolona. To było tu Dlatego ja nie daję się nabić w butelkę i zamiast siedzieć na kurniku czy układać pasjansa, wolę sobie porównać oferty firm i wiedzieć ile i za co płacę.
  6. Zdecydowanie panele. Łatwiej dobrać do wystroju pokoju, posprzątać, a na przyszłość wymienić - nie ma się co oszukiwać, dziecko dorośnie, zmieni mu się gust. Łatwiej i taniej zmienić panele niż drewniane deski.
×
×
  • Utwórz nowe...