Zestawy: Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok
Wzór: Czysty Fale Notes Ostre Drewno Kamień Skóra Miód Pionowy Trójkąty

wadja

Uczestnik
  • Posty

    3
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralny

O wadja

  • Ranga
    Początkujący
  1. Dziękuję wszystkim za rady! Plama zniknęła całkowicie, sypialnia już działa Dla potomnych dodam że użyliśmy zaprawy wapiennej , przez wszystkie fazy dogrzewaliśmy intensywnie pokój (choć samo w sobie nie wydaje mi się logicznym powodem ustąpienia problemu- ściana sama nie wyschła latem, mimo temperatur powyzej 30 stopni..), oraz kładliśmy zaprawę warstwami, czekając z następnymi aż poprzednia bedzie sucha. Takze problem rozwiązany, temat do zamknięcia
  2. termoobraz- tak jestem za śląska, niestety posiadamy tzw. "studenckie fundusze" ;) Nie, w ścianie nie ma żadnych rurek, oraz przed remontem problemu nie było-mokre zrobiło się dopiero po pierwszym zacementowaniu dziury. Dlatego trudno mi uwierzyć że gdzieś nagle pojawił się przeciek, skoro wcześniej nigdzie nie było mokro. Generalnie- mokre zostało zerwane JESZCZE raz (do 3 razy sztuka?), porządnie dogrzane, i po raz kolejny, warstwami, dziura zostaje zatykana, tym razem zaprawą wapienną. Na razie 3 warstwy za nami, schnie równomiernie, nie widać tak jak poprzednio mokrej obwódki na krawędziach. Być moze problem został rozwiązny, dam znać po malowaniu. Jak tym razem się nie uda, to chyba odizolujemy pokój i zbieramy na fachowca Dodam jeszcze ze nie wykonaliśmy testu z wiertłem, ponieważ dysponujemy jedynie starą wagą szalkową ;)
  3. Przede wszystkim witam i z góry przepraszam za kolejny wątek z serii "mokre na ścianie". Zaznaczam jednak ze przeczytałam już chyba wszystkie tematy i nie znalazłam sytuacji podobnej do naszej. Bohaterką opowieści jest ściana zewnętrzna, parterowa, od strony północnej, budownictwo stare (ściana ok. pół metra), dom podpiwniczony, piętrowy, po zewnętrznej stronie (w innym miejscu niż plama) równie stara przybudówka. Remont zaczęliśmy ok rok temu- ściany były wtedy zupełnie (!) suche, nie wychodziły żadne plamy, żadnej wilgoci, no zupełnie nic. Ściana była koszmarnie nierówna-luby skuł wiec największą "bułę", zacementował ją, odczekał aż porządnie wyschnęła, zagipsował, pomalował. W miejscu w którym kładł cement, farba nie chciała schnąć. Najpierw plama była ok 30 cm, skoncentrowana, po doszuszaniu- wilgoć rozeszła się na boki, a środek został suchy. W międzyczasie zrobiliśmy przegląd dachu, daszku przybudówki, macaliśmy ścianę od zewnątrz- nigdzie nie zauważlyliśmy żadnych przecieków. Zrywaliśmy też podłogę- także od dołu też nic nie podchodzi. Okna, choć plastikowe, ciągle otwarte/na mikro uchyle. Przeczekaliśmy lato w nadziei że upały wysuszą plamsko. Nic z tego. Tak więc zdarliśmy farbę, zdarliśmy gips, zdarliśmy zaprawę (która odchodziła płatami)pod spodem sucho, a ściana się wręcz sypała. Zdarliśmy wszystko co dało się zedrzeć. Prewencyjnie dosuszyliśmy porządnie tą ziejącą dziurę, a potem cienkimi warstwami znowu zacementowaliśmy. Podczas gdy większość ładnie i szybko wyschnęłą.. na części krawędzi widać nie wyschniętą obwódkę (po 3 tygodniach). Jakiekolwiek pomysły?