Zestawy: Róża Ocean Niebo Wiosna Betoniarka Jajoszczypiorny Bruk Wrota Hadesu Purpurowy obłęd Smok
Wzór: Czysty Fale Notes Ostre Drewno Kamień Skóra Miód Pionowy Trójkąty

Madab

Uczestnik
  • Posty

    3
  • Dołączył

  • Ostatnio

Reputacja

0 Neutralny

O Madab

  • Ranga
    Początkujący
  1. . Nie powinno się wierzyć nikomu z ludzi. Nalezy zawsze przyjąć dwie ewentualnosci: 1. że zmyślają 2. że mówią prawdę Mając na uwadze mozliwość istnienia każdej z nich należy samemu zbadać sprawę. Przyjęcie bez badania którejkolwiek z nich to zwykła loteria.
  2. Od czasu mojego wpisu nie było mnie tu. Zatem dziekuję tym, którym mój post się przydał. A czy dziękować "krytykom"? W sumie chyba powinienem także Dlatego, że niewiara jest cenna jak złoto ;) Świat ziemski bowiem jest przesiąkniety oszustwem, czyli tak gdzie człowiek, tam mozna sie spodziewać oszustwa. Oczywiście głupoty także. Nigdzie nie napisałem, że fotografia kirlianowska to coś niezwykłego, czy tajemniczego. I zapewniam Cię, że te, które ja widziałem w swoim zyciu, nie były oszustwem. Zapewniam też, że zostałaby tam uchwycona nie tylko otoczka Twojego psa, ale nawet ryby Nie pojmuje jednak dlaczego ma to byc argumentem, że jest oszustwem Może Twoja "ocena" wynika z Twojego światopogladu o ludziach i o psach? I nie pisz, że cieki wodne nieistnieją, bo Ty ich nie widziałeś. Francuzcy płetwonurkowie przepłyneli ciekiem podwodnym długi odcinek. Cala wyprawa była na dokumentalnym filmie w telewizji. Studniarze jako autorytety? Czyż nie zarabiają od głebokości wiercenia? Ci nieuczciwi często wiercą głębiej niż trzeba, by zarobić wiecej. Przebiją żyłę na wylot i wiercą dalej mówiąc, że wody jeszcze nie ma. Znam taki przypadek. Dla studniarza dobry radiesteta to wróg podkopujący finanse, bo sprawia, że mniej trzeba wiercić. Radzę zebrać wiecej informacji o życiu i więcej przemyśleć. I zanim coś zanegujesz, to nie zakładaj z góry, że to ja jestem idiotą. Ja nie teoretyzuję. Nie intelektualizuję. Nie zgaduję. Piszę o tym, co widziałem na własne oczy. Widziałem też radiestetów w działaniu. Skutecznych i tych z urojenia. Widziałem kopane studnie. Widziałem zgony ludzi wg tego, co zapowiedział radiesteta, gdy spali na żyle. Radiesteta ustaliwszy ich aurę przewidział dokładnie jak ich organizm zareaguje na promieniowanie cieku i na co umrą. Byłem po paru latach świadkiem dokładnie takiego zgonu tych ludzi. Miałem mozliwość obcować z radiestezją od ponad 40-u lat. Gdy w Polsce o niej było więcej, niz cicho
  3. Profesor najwyraźniej musiał długo przebywać w pobliżu - cytuję jego zwrot: ścieku, czyli znajdować się w zakresie promieniowania - jak to sam ujął: głupoty. W artykule widzimy wiele tego symptomów. Jesli zaś ktoś myśli, że jest inaczej, to tym samym potwierdza, że profesor pisząc o czymś nie miał z tym doczynienia Zatem nie powinien o tym pisać, bo nie powinno sie pisać o czymś o czym się nie ma żadnego pojęcia. A tym bardziej, gdy się jest profesorem. No chyba, że się chce ośmieszyć znaczenie tego rodzaju tytułów naukowych Możliwe jednak, że się mylę - wówczas wycofuję to, co napisałem powyżej i przepraszam. Choć w zasadzie nie wiem za co, bo przecież nie powinienem przepraszać za "ścieki", czy "promieniowanie głupoty". Jednak jesli sie pomyliłem, to inna wersja byłaby taka jak również napisał profesor, że natura splatała mu figla i jego mózg go oszukał Swoja drogą profesor pokazał swoja naukową wielkość "uświadamiając" nas, że badania "typu dwa plus dwa jest cztery" - to "prawdziwe badania naukowe" Rzeczywiście trzeba być profesorem, by na to wpaść Kolejne "naukowe" podejście profesor wyraził w zdaniu: "praktyczny przykład działania paramedyczego: zachorowało dziecko. Matka (bez konsultacji z lekarzem) aplikuje dziecku lek, o którym przeczytała w ilustrowanym tygodniku, że jest bezpieczny, ekologiczny, roślinny, naturalny, najlepiej homeopatyczny." Co nazwał: "fałszywe wzorce lecznicze", czy też napisał o ludziach czytających, że są "ogłupieni przez nieuczciwą reklamę medyczną"... Tymczasem ze słów profesora wynika sugestia, że "konsultacja z lekarzem" nie ogłupia, oraz inna sugestia, że lekarz bezbłędnie postawi diagnozę oraz poda każdemu choremu w 100 % leczący go lek Wszyscy wiemy tymczasem, że to bzdura. Np. w leczeniu chorób reumatycznych nie istnieje zaden lek, który leczyłby 100% pacjentów. Profesor powinien to wiedzieć. Czyżby zatem sam był taki jak napisał o innych, czyli nieuczciwie sugerował nieprawdę? Oczywiście to, że wielu lekarzy stawi błędne diagnozy, albo nie potrafi ich postawić i milczy, czy zapisuje leki w niczym nie poprawiające stanu zdrowia, a nawet szkodzące, nie powoduje, że tak jest zawsze. Trzeba mieć tę świadomość, że są też dobrzy lekarze i skuteczne ich działania - i ja mam tę świadomość. Jednak niektórzy ludzie jak spotkali kilku bioenergoterapeutów, czy radiestetów, jak to ujmę - "z urojenia" - czyli takich, co tylko w to wierzyli, zaś oszukując siebie oszukiwali też innych, nie jest przecież w żadnej mierze dowodem naukowym, że nie ma bioenergoterapeutów i radiestetów z autentycznymi predyspozycjami. Ja osobiście miałem okazję znać takiego. Tymczasem profesor użył sformułowania: "tajemnicza bioenergia nie istnieje, że lek homeopatyczny to dowcip", które nazwał informacją. Tylko w jakim sensie to jest informacja? Jeśli jako czyjś światopogląd, podobny do światopogladu religijnego, to zgoda. Bo nie jest to z pewnością informacja naukowa. Nauka bowiem nie może ogłosić nieistnienia czegoś, czego nieistnienia nie dowiodła. Jesli zaś tak zrobi to automatycznie przestaje być nauką, a staje się wyznaniem wiary. Chociaż pomijając brak merytoryczności w wypowiedzi profesora przyznam, że jego postawa ma swój sens. Dlaczego? Właśnie z powodu licznych "bioenergoterapeutów i radiestetów z urojenia" głosy krytyki są potrzebne. /Prawdziwi różdżkarze i bioenergoterapeuci, niczym cnota, krytyki się nie boją./ Strzelam, że w grupie 30-u różdżkarzy statystycznie znajdziemy 1-go dobrego. Nie chodzi mi o to, że na 30-ci badań jedno bedzie dobre, lecz o to, że wskazania tego jednego będą zawsze bezbłędne /dopuszczam 1% pomyłek z różnych dodatkowych niespodziewanych zmiennych/. Jeśli zaś chodzi o bioenergoterapię, to zjawisko to dawno zostało udowodnione naukowo. Odkąd istnieją zdjęcia Kirliana na których widać oddawaną i pobieraną energię. Jedank uwaga. Bioenergoterapeutów mających w niektórych przypadkach zdolność natychmiatowej pomocy nie jest wielu, bo to szczególny dar. Natomiast wspomagać energetycznie choćby odrobinę innych może wielu. Teraz inne zdanie profesora: "dla większości ludzi zabobony, przesądy, infantylne pojęcia o procesach życiowych i horoskopy znaczą więcej niż dowiedzione ściśle naukowo fakty." Czyzby zatem psychologia i działania na psychikę człowieka wg profesora nie było nauką? Bo jeśli spojrzymy na te oddziaływania jako tylko na zjawisko psychologiczne, to przecież także jest ono naukowe. Kolejne zdanie profesora: "nie widziałem przekazu o charakterze przestrogi, który udowadniałby, że np. tzw. leki stosowane w "medycynie naturalnej" to w większości śmieci, często toksyczne; że homeopatia to czysta szarlataneria itd." A co z lekami medycyny nienaturalnej? Przecież czytając ulotkę większości z nich dowiadujemy się, że to nie tylko śmieci, ale niebezpieczne trucizny. I na jakiej podstawie profesor twierdzi, że homeopatia to "szarlataneria"? Czy na tej, że lekarze homeopaci odnoszą większe sukcesy w leczeniu od lekarzy negujących homeopatię? Tymczasem profesor dalej: "Naukowcy tego nie prostują, bo wstydzą się dyskutować z przygłupami." No tak, kolejny przykład "profesorskiego" poziomu, "klasy" i "naukowości". Dalszy ciąg wypowiedzi profesora jest tylko słowną grą, zaś podawane "argumenty" są nijakie. Skwituję je tylko tym, że gdzie zachwalana przez profesora "medycyna" przez kilkanaście lat nie była w stanie wyleczyc mnie z kilku schorzeń, to tzw. parafarmaceutyki zrobiły w ciągu paru lat. Morał z tego taki, że profesor najwyraźniej takie zjawisko - taką prawdę - obserwuje i panikuje w obawie o swój "chleb". I tak oto wg profesora wyleczyła mnie "edukacja społeczeństwa lewicowych przygłupów" i zapewne wg niego ja też jestem przygłupem, a nie on sam. Cóż, każdy z nas, ma prawo mieć odmienne zdanie. Jeden z argumentów profesora brzmiał: „wróćmy do radiestezji /…/ J. Randi /…/ Żaden z badanych przez niego radiestetów nie wskazał prawidłowo żadnego, umieszczonego wcześniej pod ziemią "cieku" wodnego” Pytanie zasadnicze: Czy Randi badał prawdziwych radiestetów, czy „radiestetów z urojenia”? Bo to wszystko zmienia. Jeśli uważał, że bada prawdziwych, to jak to ustalił? Ja znam radiestetę który wskazał ludziom setki miejsc, gdzie kopać studnię. Określając bezbłędnie na jakiej głębokości będzie woda z dokładnością do 1 metra. W całym życiu tylko raz zdarzyło mu się podać złe wskazanie. A badania Instytutów? Wspomniany przeze mnie różdżkarz należał do kilku stowarzyszeń psychotonicznych i jakoś nigdy żaden instytut nie zaprosił nikogo ze stowarzyszenia do badań. Natomiast znane są mi badania jakie przeprowadzało jedno ze stowarzyszeń samo. Spośród kilkudziesięciu stowarzyszonych różdżkarzy tylko 2-ch /!/ bezbłędnie wskazało wszystkie podziemne żyły wodne. Szczegóły badań pominę. I nie jest tak, że nie przeprowadzano innych badań związanych z parapsychologią. Wiele takich badań przeprowadzono u naszego wschodniego sąsiada. Polecam książkę pt.: „Parapsychologia i współczesne przyrodoznawstwo” autorstwa Aleksandra Dubrowa i Wieniamina Puszkina. I serdecznie pozdrawiam profesora wierząc, że chce dobrze. Wiedząc także, iż widząc nadużywanie przez liczną grupę ludzi zjawisk nieuchwytnych zmysłowo, mógł dać się ponieść emocjom. O oszustwa bowiem najłatwiej jest w dziedzinach, które trudno zweryfikować. Najlepszą weryfikacją jest samo życie i „poczta pantoflowa”, ale i to nie chroni nas nawet przed ludzką nierzetelnością nawet tam, gdzie dotykamy rzeczy zmysłami – bo czyż nie zawodzimy się na stolarzach, murarzach, i wielu innych „namacalnych” profesjach włącznie z lekarską? Osobiście płaciłem za wizyty w prywatnych lekarskich gabinetach /także profesorskich/, które okazały się wyrzuceniem pieniędzy w przysłowiowe błoto. Inne podsumowanie wypowiedzi profesora wskazujące na jego nierzetelność znalazłem na: http://magia.onet.pl/1,195,8,37610928,1137...5,0,forum2.html